Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Tony Iommi (Black Sabbath)

Tony Iommi (Black Sabbath)

Przed Wami wyjątkowy wywiad z Tony Iommim, w którym zaproszeni, znamienici goście z pierwszych pozycji list gitarowego rzemiosła, jak Tom Morello, Steve Lukather czy Zakk Wylde, osobiście zadają pytania mrocznemu lordowi z Black Sabbath...

Fajna sprawa, cieszyć się takim szacunkiem i kultem. Po przeciwnej stronie jesteśmy my, stłoczone gdzieś w dole masy, szarpiące się przed oknami limuzyn, błagające naszych idoli, by chociaż rzucili nam kostkę. Jeśli spędzicie jednak trochę czasu w tym muzycznym biznesie przekonacie się, że każdy może być fanboyem. Nawet herosi mają bogów...

Na potwierdzenie tych słów: kiedy powstała koncepcja wywiadu z ciemnym księciem Black Sabbath, Tonym Iommim, zapuściliśmy nasze macki internetowe wśród gitarzystów z pierwszej ligi by zbadać, czy nie zechcieliby zadać kilku pytań naszemu bohaterowi. I na szczęście redakcyjna skrzynka mailowa nie pozostała bez odpowiedzi. Niektórych ciekawiły raczej techniczne sprawy, inne pytania były nieco bardziej podchwytliwe, a jeszcze inni, jak Zacky Vengeance, byli już trochę bezczelni, ale w każdym przypadku odczuć można było autentyczny szacunek i respekt. I nic dziwnego. Chyba żaden gitarzysta nie uosabia się tak ze słowem 'heavy', jak i nie dokonał przez tak długi okres tak wielu rzeczy, by gitara metalowa mogła pozostawać ciągle żywa. Jego miażdżące riffy z debiutanckiego albumu Black Sabbath o tym samym tytule w 1970 roku oddzieliły grubą kreską tandetne brzdąkanie z lat 60. Master Of Reality z 1971 objawiło obniżone strojenie, a Tony stał się najbardziej rozpoznawalnym na tej planecie gitarzystą, grającym na modelu SG (wybacz Angus). Nawet już we współczesnych nam czasach, wioślarz Sabbath wygrał walkę z rakiem, by w zeszłym roku zadać cios popowym produkcjom znakomicie przyjętym albumem 13. Zapraszamy więc na lekturę, w której Ojciec Chrzestny Metalu odpowiada na pytania gitarowych gwiazd. Nie mogliśmy nie przedstawić też kilku naszych kwestii, chociaż na pewno nie jesteśmy tego godni. A co tam, nawet Tom Morello nie jest tego godzien...

TOM MORELLO


Wśród 100 najwspanialszych, rockowych riffów wszech czasów znaczna ilość należy do ciebie. Co powoduje, że dany riff bardzo dobrze brzmi - i czy możesz wymienić kilka twoich ulubionych riffów Sabbath oraz innych artystów?


Podobają mi się riffy, które możesz zanucić i zagwizdać. Powinny na dłużej zostawać w głowie. Zwykle są to proste rzeczy, ale niektóre z nich są trudniejsze do zagrania niż się wydaje. Mam na myśli, że wiele razy słyszałem ludzi mówiących, 'Tak, zagram to bez problemu...', później grają coś i brzmi to nie tak, jak powinno. To kwestia sposobu, w jaki podchodzisz do zagrania riffu, specyficznego feelingu i wibracji. Niektórzy po prostu odgrywają nuty, ale tu potrzeba w odpowiedni sposób wycofać pewne dźwięki, a inne wyeksponować, by to wszystko działało. Boże, jest tak wiele riffów Sabbath. Oczywiście, bardzo lubię Into the Void i Iron Man. Zabawne, jest też jeden z riffów Toma [Morello], który naprawdę mi się podoba - Cochise.


Album 13 odniósł wielki sukces - czy spodziewałeś się, że będzie Numerem 1?


Nigdy nie spodziewasz się takich rzeczy. Wiesz, nie myśleliśmy, 'Zdobądźmy pierwsze miejsca list przebojów.' Głównym założeniem było wspólne zrobienie kolejnego albumu i dobra zabawa podczas nagrań. Wiesz co, to Geezer Butler wysłał mi maila z LA, by mi o tym powiedzieć. Byłem właśnie w ogrodzie i to było naprawdę coś, ponieważ nie mieliśmy takiego sukcesu od czasu Paranoid. Wszedłem do domu i otworzyłem z żoną butelkę szampana. Więc rock'n'roll jeszcze nie umarł. Mam taką nadzieje!


STEVE LUKATHER


Wydaje się, że dosyć łatwo poradziłeś sobie po wypadku i osłabieniu palców. Jak ci się to udało? Wielki respekt i wszystkiego dobrego.


Na pewno nie było to takie proste. Ciężko to zniosłem psychicznie i w tamtym okresie nie mogłem liczyć na jakąś większą pomoc. Lekarze w szpitalu po prostu powiedzieli, że najlepiej jakbym dał sobie spokój z graniem. Nie mogłem tego zaakceptować. Z perspektywy czasu, najlepiej byłoby zacząć uczyć się grać drugą ręką, ale wtedy grałem już parę ładnych lat i wydawało mi się to nieosiągalne w jakimś rozsądnym czasie. Zostałem więc przy gitarach leworęcznych i zrobiłem sobie własne końcówki palców. Nie mam już tych oryginalnych, zrobionych z butelki po płynie do naczyń Fairy. Później spotkałem kogoś w szpitalu Selly Oak w Birmingham, kto zajmuje się protezami. Wykonali odlew moich palców i zrobili sztuczne opuszki z jakiejś odmiany żywicy. Mam je do dzisiaj.


Czy myślisz o sobie jako o pionierze czy nawet wynalazcy gitary heavy metalowej?


Hm... ciężko jest mi coś takiego powiedzieć. Nienawidzę mówić w ten sposób o sobie, nie jestem zarozumiałym typem. Podobało mi się mocniejsze brzmienie, przypuszczam, że byłem jedynym, który wtedy próbował grać takie rzeczy. To była naprawdę ciężka walka, mnóstwo ludzi nie chciało tego w ogóle słuchać. Jeśli wspomniałeś słowo 'metal', reakcje były w stylu 'O Boże, tylko nie to!' Wiesz, przez 45 lat walczyliśmy, próbując nieść ten sztandar. Oni chcieli go zakopać, ale to wszystko znakomicie rozwinęło się i teraz jest odrębnym gatunkiem. Wiec przez lata przylgnął do mnie ten tytuł. Trochę mnie to zawstydza, ale to fantastyczne, kiedy nazywają cię twórcą metalu. Słyszałeś, że dostałem tytuł doktora Uniwersytetu Coventry? Właśnie za pomysł i powstanie heavy metalu. Nigdy bym się tego nie spodziewał. Zabawne, bo teraz, po tych wszystkich latach walki, dostajemy nagrody, jak chociażby Grammy. To wprost nie do uwierzenia.


ZAKK WYLDE


Drogi Lordzie Iommi - czy któryś z wczesnych, ciężkich riffów Sabbath był oryginalnie skomponowany na akustyku?


Chyba raczej nie. W początkowym okresie Black Sabbath zostawiłem granie na akustyku. Po wypadku było mi naprawdę ciężko grać, ponieważ bolały mnie palce. W gitarach akustycznych struny są zawsze twarde i nie mogłem ich dobrze docisnąć, dlatego zapomniałem o nich na wiele lat. Również z tego powodu pojawił się pomysł używania cieńszych strun i obniżenia stroju.


Jak zmieniła się twoja kreatywność i podejście do muzyki po ogromnych wyzwaniach, jakie postawiła przed tobą walka z rakiem?


To kompletnie zmieniło moje życie. Sposób, w jaki na nie patrzę. Muzyka pomogła mi to przetrwać. Jeśli nie grałbym na gitarze, nie wiem co by się stało. To dało mi siłę iść naprzód i pracować z Geezerem i Ozzym. Przyjechali do mnie do domu, żeby nagrać 13, i pracowaliśmy w moim studio, ponieważ codziennie miałem robione zabiegi. Były dni, kiedy czułem się naprawdę niedobrze i nie mogłem nic zrobić. Wyczuwalna była też atmosfera pośpiechu. Szczerze mówiąc myślałem, że nie pożyję zbyt długo. Kiedy pierwszy raz usłyszałem diagnozę pomyślałem, 'Muszę tylko skończyć ten album, i tyle.' Tak to widziałem. Ale z czasem moje podejście zmieniło się. Dzięki graniu z chłopakami wyszedłem z depresji.


ALEX LIFESON


Jako muzyk z sukcesami, którego kariera trwa już niemal pół wieku, co ciągle motywuje cię jako gitarzystę?


Gitary zawsze były dla mnie bardzo ważne. Lubię pisać nowe rzeczy i zawsze przy tym dużo kombinuję. Wiesz, chcę spróbować tego, sprawdzić tamto, wypróbować inne brzmienie... tak jest za każdym razem. Czasem wpadasz już w rutynę. Przez te wszystkie lata kiedy to robię, zawsze się tak to odbywa. Denerwuję się, kiedy brzmienie mi nie odpowiada. Ale walczę z tym, ciągle mam zapał. Jeśli jestem w domu, myślę, 'nie mam zamiaru nic robić,' ale zawsze coś robię. Idę do mojego studia, krzątam się, zaczynam nagrywać nowe pomysły. Nie mogę się od tego powstrzymać.


Co sądzisz o obecnej kondycji ciężkiego, gitarowego grania?


Cóż, poziom grania na gitarze w tych czasach jest niesamowity. Wiele technik, używanych już dawno przez np. Eddiego Van Halena, wiesz, jak chociażby tapping, doskonalonych jest przez ostatnie dekady. Ja tego nigdy nie wykorzystywałem, nie umiem tak grać i to nie mój styl, ale doceniam i lubię te rzeczy, chociaż zbyt wielu gitarzystów gra to samo i nadużywa techniki. Ja jestem ze starej szkoły grania w bluesowym stylu.


Jakich gitar i efektów używałeś przy nagrywaniu albumu 13?


Nie korzystałem ze zbyt wielu instrumentów. Zazwyczaj mam wokół siebie cały zestaw gitar, ale tym razem tak nie było, ponieważ założeniem 13 była prostota. Nie chcieliśmy z niczym przesadzić. Głównie używałem białego SG, którego kilka miesięcy przed rozpoczęciem nagrań zrobił dla mnie Jaydee (lutnik, John Diggins). Jeśli chodzi o efekty, był to pedał wah Chicago Iron Parachuye, będący kopią Tycobrahe, chorus, chyba Bossa, ale nie pamiętam teraz, ponieważ jest w moim pedalboardzie. To cały system zrobiony przez Mike'a Hilla.


JAKE E. LEE


Uwielbiam 13, i głównie z powodu brzmienia twojej gitary. Jakich wzmacniaczy używałeś?


Grałem na moim sygnowanym wzmacniaczu Laney'a. To już mój drugi model tej marki. Jestem bardzo zadowolony z brzmienia na 13. Dużo się zmieniło. Ustawiliśmy dużo mniejszy gain i uzyskaliśmy bardziej czysty sound. Było to coś innego i nowego dla mnie, ale dobrze się sprawdziło. Na początku Rick Rubin był nieugięty i chciał uzyskać właśnie takie stare brzmienie. Kiedy przyjechałem do studia było tam z 15 wzmacniaczy, wszystkie już ustawione. Stare Marshalle, stare to, stare tamto. Wpinałem się do nich i żaden mi się nie podobał. Nie brzmiały tak jak te, na których kiedyś grałem. Każdy myśli, że jak wzmacniacz jest stary, to od razu musi być rewelacyjny. Ale tu nie o to chodzi. W tamtych czasach - a pamiętam je dosyć dobrze - muzycy przerabiali swój sprzęt. Nie zapomnę kiedy grałem na jednym ze wzmacniaczy Pete'a Townshenda i brzmiał on naprawdę wspaniale. Znalazłem firmę, która przysłała mi kilka wzmacniaczy... i w ogóle nie przypominały tamtego soundu! To oczywiste, bo najpierw musieliby je zmodyfikować.


Co sądzisz o nowoczesnych trendach gitarowych, jak np. modeling wzmacniaczy?


Jest to na pewno dobre dla gitarzystów, próbujących od razu znaleźć konkretne brzmienie. Wydaje się, że obecnie ludzie spieszą się i chcą coś jak najszybciej dostać. Możesz teraz wyjść i kupić większość rzeczy, czy znaleźć je szybko przez internet. Ja jestem ze starej szkoły, lubię coś sam odkrywać, pracować nad czymś i rozbudowywać to osobiście. A nie po prostu powiedzieć, 'Pójdę i kupię sobie brzmienie Ritchiego Blackmore'a.' Myślę, że tworzenie swojego brzmienia daje trochę więcej satysfakcji. Teraz dzięki komputerom mamy rozwiniętą technologię, ale ja ciągle wolę stare metody.


MAX CAVALERA


Czy pamiętasz moment, kiedy napisałeś riff do utworu Symptom Of The Universe? Moim zdaniem jest to najlepszy, heavymetalowy riff, jaki kiedykolwiek skomponowano!


Mój Boże... nie. Czasami z Sabbath szliśmy na próbę i wszyscy patrzyli na mnie, czekając aż podrzucę jakiś pomysł. Dużo rzeczy powstawało na poczekaniu. Całkiem często grałem coś i zawsze wiedziałem, czy to się im podoba czy nie - ponieważ jeśli tego nie lubili, po prostu nie dołączali się do mnie. Bardzo lubię Symptom Of The Universe, uwielbiałem grać to na koncertach. Zwykle wykonywaliśmy pełną wersję, lata temu, ale, oczywiście, jest to bardzo wysoko dla Ozzy'ego do śpiewania, więc obecnie nie gramy tego w ten sposób.


Z którego utworu na 13, z perspektywy gitary, jesteś najbardziej dumny?


Najwięcej zabawy miałem przy nagrywaniu - co było zaskoczeniem - bluesowego Damaged Soul. To taki numer totalnie wyciągnięty z rękawa. Każdego dnia spotykaliśmy się w studio i Rick mówił, "Pograjmy sobie po prostu przez 10 minut." Patrzyliśmy na niego i pytaliśmy "Po co?" Po skończeniu wszystkich utworów zostało kilka luźnych nagrań. Nie spodziewaliśmy, że może to wejść na płytę. Posłuchaliśmy moich riffów i zmienialiśmy ewentualnie coś, jeśli była taka potrzeba. I tyle. Ale było to naprawdę dobre. I wyszło całkiem świeżo.


MIKAEL AKERFELDT


Cześć Tony! Kocham Cię, jesteś moim idolem. Razem z Led Zeppelin, Deep Purple i Uriah Heep jesteście pionierami hard-rockowej muzyki. Jaka jest twoja opinia na temat gitarzystów z tych zespołów?


Wszyscy są fantastyczni! Wiesz, ci goście byli obecni od samego początku powstawania tej muzyki. W tamtych czasach musiałeś zaprezentować coś swojego. Nie było zbyt wielu gitarzystów czy zespołów, z których mógłbyś kopiować. Teraz jest mnóstwo rzeczy, z których gitarzyści mogą się uczyć lub rozwijać czyjeś pomysły, ale stworzenie czegoś własnego i oryginalnego jest bardzo trudne. Można spojrzeć wstecz chociażby na gitarzystów bluesowych. Muzycy z tamtych czasów stworzyli podstawy pod to, co mamy dzisiaj. Page stworzył kilka wspaniałych riffów, oczywiście Clapton, podobnie Ritchie Blackmore, o którym teraz niewiele słychać, ponieważ w zasadzie zszedł już z rockowej sceny. Widzę czasem Jimmy'ego. Przyleciał niedawno na koncert w Amsterdamie. Ritchiego nie widziałem już parę ładnych lat, nie udziela się za bardzo.


Co tak przemawia do ciebie w SG?


Pasuje mi wielkość tych gitar. Kiedy robiliśmy album Black Sabbath, używałem Strata. Nagrałem jeden utwór i przestał działać jeden pickup. Wtedy nie mogłeś po prostu pójść do sklepu i kupić nowy przetwornik, jak to jest teraz. To był spory problem. Mieliśmy tylko jeden dzień na skończenie albumu, i miałem właśnie SG jako zapasową gitarę. Nigdy w zasadzie jej nie używałem, ale mój Strat odmówił posłuszeństwa i na pierwszym albumie grałem na SG. I tak został już ze mną. Lubię kształt tych gitar. Przyzwyczaiłem się do niego. Na początku chciałem mieć SG z 24 progami. Poszedłem do kilku dużych producentów i otrzymałem odpowiedź, "O nie, nie możemy tego zrobić - mamy tylko 22-progowe." Wiec w latach 70. zainwestowałem w firmę gitarową, żeby zrobiła mi taki sprzęt, jaki chcę. Miałem w końcu te 24 progi i później pracowałem z Jaydee nad blokowanym siodełkiem przy główce, na wiele lat wcześniej niż wszyscy zaczęli ich używać.


ZACKY VENGEANCE


Czy mogę dostać jedną z twoich leworęcznych SG? Byłaby to jedyna gitara w mojej kolekcji, o którą dbałbym do końca moich dni!


Hm... porozmawiamy o tym. Prawdę powiedziawszy, pozbyłem się większości moich gitar. Zrobiło się to już absurdalne. Nie wiedziałem, gdzie je składać. To wstyd. Mam na myśli, że ktoś powinien korzystać z tych instrumentów. Więc oddałem je. Niektóre są w Hard Rock Cafe. Zatrzymałem może około 20 z nich. To i tak całkiem niezła kolekcja.


GUS G.


Żadna kaczka nie brzmi jak twój Tycobrahe. Gdzie znalazłeś te efekty i czy zawsze ich używałeś? Podziękowania od twojego najpilniejszego ucznia.


Używałem Tycobrahe od samego początku, powstało bardzo niewiele tych pedałów. Robione były przez firmę produkującą sprzęt PA, i myślę, że Sabbath był jednym z pierwszych zespołów, które miały te efekty. Hendrix miał też jeden z nich, ale trafiły one do bardzo niewielu osób. Kiedy nagle przestali je produkować pomyślałem "Mój Boże, co teraz mam zrobić?". Kupiłem więc tyle sztuk, ile mogłem znaleźć. Później firma z Chicago zaczęła robić repliki tych pedałów [Chicago Iron Parchute], na których gram obecnie.


Czy postrzegasz siedmio- i ośmiostrunowe gitary jako naturalny rozwój koncepcji obniżonego strojenia, którego jesteś przecież pionierem? Czy próbowałeś grać na takich gitarach?


Tak, ale eksperymentowałem w mojej gitarze. Nigdy nie używałem siedmiu strun, po prostu grałem na sześciu i stroiłem je niżej. I to znowu dlatego, że lubię szukać nowych rzeczy. Zawsze próbowałem różnego strojenia, różnych brzmień. I oczywiście, kiedy wtedy mówili, "Nie możesz tego zrobić w ten sposób, tak się nie gra," myślałem sobie, "Ok, będę robił swoje, dla mnie to działa". Nigdy nie grałem na ośmiostrunowej gitarze. Próbowałem na siedmiostrunówce - chyba jedną dał mi Jaydee - ale skończyło się na jakichś pięciu minutach i więcej już nie wziąłem jej do ręki.


JIM ROOT


Komponowanie to bardzo szeroki proces - jak podchodzisz do tej kwestii?


Tak naprawdę, na wiele sposobów. Przed nagraniem albumu 13 zrobiłem bardzo dużo rzeczy w moim studio w domu, tylko ja i realizator. Nagraliśmy mnóstwo riffów, wymyślanych na poczekaniu, z rękawa. Kilka dni później posłuchałem tego i niektóre z nich zostawiłem. Potem dopracowałem wersje końcowe, mój realizator zaprogramował bębny i bas, by tylko zobaczyć jak to zabrzmi w całości. Wtedy dałem chłopakom płytę CD z 50 lub 60 riffami, i z tego miejsca zaczęliśmy dobierać materiał. Ale to tylko jedna z dróg. Czasem po prostu gram jakiś riff i rozbudowuję go, kiedy gramy razem na próbie. Innym razem przedstawiam pomysł na cały numer i patrzę, co myśli o tym reszta. Nowy utwór może wpaść mi do głowy w każdym momencie. Jestem szczęściarzem, chociaż teraz nieco się wyeksploatowałem w tej materii.


GRANT NICHOLAS


Jeden z moich pierwszych zespołów w czasach szkolnych nazywał się Sweet Leaf i graliśmy covery takich numerów jak N.I.B i Paranoid. Jakiego efektu do przesteru używałeś we wczesnym okresie Black Sabbath?


Cóż, ponownie, na początku byłem jednym z pierwszych, którzy używali takiego brzmienia i wszyscy myśleli, że jestem szalony. Zwykle był to 50-watowy Marshall i Rangemaster Treble Booster. W latach 60. w Carlisle grałem w zespole z Billem Wardem, i był tam gitarzysta, który był elektronikiem. Dałem mu do przejrzenia ten Treble Booster. Wstawił on do niego kilka nowych rezystorów i tranzystorów, i zabrzmiało to naprawdę fantastycznie. Wpinałem go zazwyczaj do wejścia basowego mojego starego Marshalla. Grałem tak do 1980 r. Zaczął pracować dla nas facet, który miał przerobić moje Marshalle. Mieszkaliśmy w Miami i nagrywaliśmy album Heaven And Hell z Ronniem Dio, a na zapleczu ten gość zajmował się wzmacniaczami. Pewnego dnia poszedłem do niego i zapytałem, gdzie jest mój booster? I odpowiedział, "A, ten? Wyrzuciłem go już kilka tygodni temu." Co?! Nie mogłem w to uwierzyć! To był taki klasyk, a on go wyrzucił. Po tym wszystkim starałem się, żeby wszystko co mi potrzeba było wbudowane we wzmacniaczu, ale nigdy nie zabrzmiało to już tak samo.


MARTIN BARRE


Należysz do dosyć specyficznej grupy muzyków leworęcznych. Czy myślisz, że miało to wpływ na wypracowanie tak unikalnego stylu gry?


Cóż, w moim przypadku z pewnością tak było, z powodu moich opuszek palców. To na pewno zmieniło mój styl. Nie miałem innego wyjścia; musiałem zacząć od nowa, nauczyć się używać tych rzeczy - granie z przyklejonymi końcówkami na palcach było trochę dziwne. Nie czułem w ogóle, której struny dotykam, musiałem się więc kierować tylko słuchem. Teraz jest tak samo. Gram na słuch. Nie czuję strun tymi palcami. Ale wierzcie mi, przez wiele lat chciałem być gitarzystą praworęcznym. Kiedy zaczynaliśmy, nie byłem w stanie znaleźć gitary leworęcznej. Próbowałem grać na normalnych gitarach i odwracać je, ale było to naprawdę upierdliwe, ponieważ wszystkie gałki były na górze, po drugiej stronie. Zawsze chciałem mieć Strata i kiedyś wszedłem do sklepu w Birmingham, i zobaczyłem za ladą takiego leworęcznego Sunbursta. Zebrałem pieniądze, przyniosłem go do domu i pomalowałem na biało. W końcu znalazłem swoją gitarę.


CARL VERHEYEN


Czy ćwiczysz w wolnym czasie pomiędzy koncertami i nagrywaniem płyt? Jeśli tak, nad czym wtedy pracujesz?


Zwykle ćwiczyłem przez cały czas. Teraz już nie za bardzo. Kiedy mamy jechać w trasę, idę do studia i nagrywam sobie trochę riffów. Ale nie ma mowy o ćwiczeniu, kiedy wychodzisz na scenę. Możesz sobie ćwiczyć co chcesz, ale kiedy stoisz na scenie przed 20,000 ludzi, musisz zacząć grać to co trzeba i tylko na tym się skoncentrować.


Czy masz jakąś ulubioną wersję coveru Black Sabbath?


Pamiętam jeden cover tego szwedzkiego zespołu z wokalistką - The Cardigans. Grali Sabbath Bloody Sabbath i pomyślałem, 'Ja cię kręcę, to jest nieźle wykręcone', ale było to naprawdę inne i niesamowite. Ludzie wysyłają mi mnóstwo swoich coverów Sabbath. Jeden był zagrany na akordeonie - i brzmiało to znakomicie. Chóry, najróżniejsze składy i instrumenty. To niesamowite, co ludzie robią z naszymi utworami.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

GALERIA
Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie