Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Wacław Kiełtyka (Decapitated)

Wacław Kiełtyka (Decapitated)

Wacław "Vogg" Kiełtyka, absolwent szkoły muzycznej I i II stopnia oraz Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie akordeonu. Współzałożyciel i gitarzysta grupy Decapitated, a także członek blackmetalowej formacji Lux Occulta. W latach 2008-2009 gitarzysta sesyjny death metalowej grupy Vader. Od 2014 jest endorserem instrumentów firmy Ibanez. Postanowił zdradzić nam szczegóły najnowszego wydawnictwa Decapitated oraz opowiedzieć co nieco o swoich instrumentach.

Wacław Kiełtyka: muzyk, kompozytor, multiinstrumentalista, mąż, ojciec a także....


...przystojny i inteligentny młodzieniec, kierowca busa, mgr. akordeonu, gnębiciel perkusistów, profesjonalista w gubieniu i odnajdywaniu rzeczy (śmiech)


Kiedy akurat nie grasz swoich koncertów, nie chodzisz na czyjeś koncerty... Całe twoje życie obraca się wokół muzyki? Masz jakieś pozamuzyczne hobby, czy jesteś absolutnie monotematyczny?


Chciałbym mieć jakieś pozamuzyczne hobby, ale niestety nie mam zbyt wiele czasu. Cała moja energia jest skierowana na ogarnianie zespołu, począwszy od komponowania muzyki a skończywszy na sprzątaniu sali prób. Jeśli już mam wolną chwilę to spędzam ją w 100 procentach z rodzina. Jak prowadzisz zespół to ciągle jest coś do zrobienia i trzeba się nauczyć odpoczywać.


Jakoś nigdy nie spotkaliśmy się w młynie pod sceną. Przypadek? Wyrosłeś z mosha? Wolisz trzymać się z tyłu i obserwować? Jak odbierasz muzykę na żywo? Wyładowujesz emocje czy jesteś obserwatorem?


Chyba już z tego wyrosłem. Jak miałem trochę mniej lat na karku to wiadomo - pierwszy pod sceną, mosh przez cały koncert obowiązkowo, wychodziło się z gigu z siniakami a na drugi dzień na lekcji w szkole trzeba było podpierać ręka kark, żeby głowa nie wylądowała na ławce - to były czasy (śmiech) Teraz już mi się po prostu trochę nie chce. Nie to, że muza na mnie już tak nie działa, ale chyba wystarcza mi jak sobie pomacham dynią na swoim koncercie. Chociaż od czasu do czasu zdarzy się. Kilka lat temu poszedłem w tango na Metal Cap na Słowenii przy Down. Musiałem być zrobiony albo dobrze podjarany ich setem.


Masz staranne wykształcenie muzyczne, w jakim stopniu ci to pomaga a w jakim przeszkadza? A tak na marginesie, grając na akordeonie pięknie wpasowałbyś się w folk lub pagan metal. Nie myślałeś o tym? Rasta w sukmanie żywcem wyjętej z "Chłopów" Reymonta, skrzypki, flety... (śmiech)


Ciężko mi powiedzieć, w jakim stopniu mi to pomaga i przeszkadza, bo nigdy nie byłem w sytuacji kiedy bym tego wykształcenia nie miał. Dla mnie jest to normalne jak słyszę, jak ogarniam numery, brzmienie zespołu itd. Wiesz, może jakbym nie miał tak wyrobionego ucha to mniej bym się czepiał detali, miałbym lżejsze życie w bandzie, nie miałbym opinii muzycznego tyrana lub kolesia z dużym ego, wśród niektórych muzyków z naszej sceny. Ale pewnie wtedy Decap nie zaszedłby tam gdzie jest. Zawsze dbałem z przesadą o każdy szczegół, bo tego mnie nauczono i ciągle jestem mega wymagający w stosunku do ludzi z którymi gram i nagrywam. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Ale wolę tak jak jest i na szczęście jestem uparty i cierpliwy - także posiadam cechy, które pozwalają mi sie realizować i nie oszaleć. Akordeon, folk metal - pewno jakiś pomysł jest, ale chyba nie podejmę próby, nie kręci mnie folk metal. Dla mnie metal musi być metalem, musi być agresywny, ciężki i mieć to metalowe coś. Fujarki, skóry niedźwiedzie, melodyjki dla najebanych kolesi w hełmach z rogami - nie dla mnie. (śmiech)


Powiedz mi mój drogi, czujesz się niedoceniony? Rozbijasz się po świecie, złapanie cię w Krakowie niemal graniczy z cudem, gracie trasy z metalowymi gigantami a tymczasem mainstreamowe media... Jak to jest z mediami i tym, co robią w twoim wypadku?


Jest mi dobrze z tym jak jest. Nie mogę narzekać. Mam zajebistą rodzinę, żyję z grania, jeżdżę z kapelą po całym świecie. Nie mogę się czuć niedoceniony. Z Decapem osiągnąłem naprawdę dużo, odwiedziłem wiele fajnych krajów, grałem w najbardziej zajebistych klubach i miejscach. Wiesz, nie gramy muzyki lekkiej i przyjemnej, więc nie czekam na to, że mainstreamowe media zaczną do nas pisać. Wcale za tym nie tęsknię, ani mi tego nie brakuje. Poza tym media nie interesuje muzyka ani to, że ktoś gdzieś tam zagrał koncert, tylko ze ktoś jest kontrowersyjny. Ja nie mam osobowości medialnej, chociaż mógłbym w sobie takową wyrobić, ale mi się nie chce. (śmiech) Trzeba wsadzać kij w mrowisko, coś podpalić, iść do więzienia, to wtedy o tobie napiszą. A ja spokojny, miły, nikomu nie pokazujący "faka" miś - daj spokój, jaki mainstream. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby mieć zajebiście brzmiący band, który gra mega koncerty, żyje z tego i wzbudza tym u ludzi szacun - to jest moje marzenie i do tego zmierzam.


Jakiś czas temu napisałeś na swoim FB "(..) usłyszałem dzisiaj pierwszy, wstępny mix nowego DECAPA i muszę przyznać, że się nie spodziewałem takiego ciosu. Bracia są jak wino, zostałem ZNIIIISZSZSZCZOOOONYYYYYYYYYYYY!!!!!!!!:):)". Mógłbyś z łaski swojej rozwinąć tę myśl?


Byłem tydzień temu w HERTZU i słyszałem jak Wojtek sobie słucha naszego numeru ze wstępnym miksem. Wcześniej słyszałem tylko po prostu tak jak było nagrane. Wiesz, bardzo dobre brzmienia poszczególnych instrumentów itd., ale wszystko brzmiało trochę jak z próby. Wiadomo, że miks ma na celu to wszystko przyrządzić tak żeby brzmiało rewelacyjnie, czyli odpowiednie proporcje, balans, jakieś efekty i takie tam... ale jak usłyszałem swój numer zrobiony przez braci to wymiękłem. Miałem ciary przez cały numer. Po prostu się nie spodziewałem, że to będzie aż takie dobre. Kurde, bracia są coraz lepsi i nie jest to tylko moja opinia. Wyłuścili z tych numerów naprawdę światowy sound, który nie będzie odbiegał w ogóle od produkcji takich jak Machine Head, Slayer czy Gojira. Będzie miazga i to mówię ze 100-procentowym przekonaniem. Zapowiada się najlepiej brzmiący album Decapitated ever!


Jak wygląda kwestia nowej płyty? Macie już jakieś plany wydawnicze? Data premiery, projekt okładki, ilość planowanych numerów?


Tak jest, wszystko już jest ustalone, czyli tak: premiera końcem września. Płyta zostanie wydana przez Nuclear Blast na świecie a w Polsce wydawcą będzie Mystic, z czego jestem bardzo zadowolony, bo jest to najlepsza firma na naszym rynku, a poza tym w końcu po raz pierwszy mamy w Polsce wydawcę - po tylu latach jest to w sumie dziwne, ale właśnie tak to wygląda. Jest już okładka, jest tytuł. Będzie 9 świeżutkich numerów - całość miedzy 45 a 50 minut. Projektem okładki oraz zdjęciami zajmuje się Łukasz Jaszak tak jak to miało miejsce poprzednim razem. Przez wakacje chcemy zrobić dwa klipy i wypuścić jeden z nich na powiedzmy dwa tygodnie przed premierą.


Jakie utwory trafiły na płytę? Zrobiliście je wcześniej i leżały w szufladzie, czy powstawały na bieżąco, z myślą o tym konkretnym wydawnictwie? Zostały wam jeszcze jakieś niewykorzystane kawałki z "Carnival is Forever"?


Nie mogę jeszcze zdradzić tytułów numerów ani płyty. Komponowałem je przez ostatnie dwa lata z małymi przerwami na trasy i próby. Tym razem sam skomponowałem wszystko począwszy od bębnów po wokale. Wszystkie numery są świeżo zrobione wyłącznie na tę płytę. Nie mieliśmy żadnych pozostałości po ostatniej.


Fajnie jest znowu zagrać na Wacken Open Air 2014? Zaliczyłeś tyle dużych festiwali, że ciężko wymienić choćby połowę. Który najlepiej wspominasz, który był dla was najważniejszy, przełomowy?


No fajnie znowu będzie zagrać na Wacken to na pewno. Jest to naprawdę prestiżowy festyn, gdzie dobrze się pokazać, zwłaszcza przed premierą nowej płyty. Ostatnio mieliśmy dobre przyjecie przez tamtejsza publikę, wiec mam nadzieję, że tym razem nie będzie gorzej. Pytasz o jakieś przełomowe festiwale? Hmm, ciężko powiedzieć. Był HellFest, Summer Breeze, Brutal Assault, Metal Camp - wszystkie były przełomowe, każdy koncert jest przełomowy, zawsze następuje jakiś przełom, zawsze się czegoś uczysz i nabierasz doświadczenia.


Gdzie oprócz Wacken Open Air 2014 będzie można zobaczyć Decapitated? Znając życie, całe wakacje spędzisz na walizkach.


W tym roku nie gramy aż tylu festów, bo zostawiamy sobie większość na następny rok, kiedy będziemy mogli grać nowego seta z numerami z nowej płyty. Oj, nie mogę się już tego doczekać, bo nowe kawałki będą niszczyć na żywo. Ale wracając do tematu: oprócz Wacken zagramy na Rock Hard Fest, Ilawa Fama Rock fest, w Warszawie przed Gojirą, Antwerp Metal Festival, Wegorzewo-Seven Festival, Bloodstock, Summer Breeze.


Nadchodzi koniec świata. Możesz wziąć do schronu tylko jedna gitarę, by zachować ją dla potomności. Którą i dlaczego?


Ibanez Iceman L.A. Custom Shop, bo to najlepsza gitara, jaką miałem.


Jesteś endorserem instrumentów firmy Ibanez, co wnosi ta współpraca, jak się układa i dlaczego akurat Ibanez?


Dlaczego akurat Ibanez? Rożne były powody tej decyzji. Po pierwsze - tylko oni dali mi deal, o jakim marzyłem. Jest to deal naprawdę, ale to naprawdę profesjonalny i spełniający wszelkie oczekiwania. Przez lata szukałem firmy, która zrobiłaby dla mnie gitary o naprawdę wysokiej jakości brzmieniu, z najlepszych materiałów. Marzyłem o modelu, który by mi się podobał, o tym że mogę liczyć na pełen serwis i wsparcie. Ibanez przekazał mi warunki, które dają mi totalny spokój jeśli chodzi o moje narzędzie pracy. A poza tym nie odmawia się ofercie, jeśli pisze do Ciebie Custom Shop z LA, gdzie pracuje trzech totalnych profesjonalistów robiących gitary dla Korn, Steve'a Vaia, Meshuggah, Satrianiego, Slipknota czy Fear Factory. I powiem ci, że właśnie nagrałem płytę na Icemanie, którego od nich dostałem i jest to najlepsze brzmienie gity, jakie Decap kiedykolwiek miał.


Wśród pytań wysyłanych do Magazynu Gitarzysta najczęściej przewija się jedno: "Jestem początkującym gitarzystą, mam swój pierwszy zespół, dopiero się uczę. Jaki sprzęt polecacie?" Co poleca w tym przypadku Wacław Kiełtyka i jakie rady kieruje dla młodych adeptów gitarowego rzemiosła?


Jest dużo firm oferujących fajny sprzęt. Mógłbym wymieniać, ale nie ma sensu. To jest kwestia totalnie indywidualna. Każdy dobiera sprzęt pod kątem swojego gustu, stylu, w jakim się porusza, technice grania itd. To nie jest tak, że ja powiem, że dla ciebie będzie najlepsza Mesa albo EVH, bo ktoś weźmie gitarę, zagra i okaże się, że to nie dla niego, bo weźmie Orange albo Riviera. Oczywiście można coś polecić - ja polecam sprzęt Ibanez i EVH (śmiech), ale dojście do własnego brzmienia i znalezienie odpowiedniego sprzętu zajmie wam moi mili lata. Jest to często niekończąca się droga poszukiwania tego jedynego odpowiedniego sprzętu i co za tym idzie brzmienia. Ale na szczęście jest to zajebiście ciekawe i inspirujące.


Pytanie ostatnie, bardzo osobiste. Do jasnej cholery, zawsze gracie po ciemku? Chcecie mnie do grobu wpędzić?


Musiałaś nas widzieć na koncertach gdzie nie mieliśmy świetlika (śmiech) Na szczęście ostatnio już mamy, więc następnym razem będzie wszystko jak na dłoni. Dzięki za fajny wywiad i do zobaczenia na koncertach w Polsce!

rozmawiała Romana Makówka

NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie