Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Sandra Nasić (Guano Apes)

Sandra Nasić (Guano Apes)

Guano Apes wróciło ostatnio na rynek ze swoim nowym albumem, przewrotnie, jak na czasy w których żyjemy, nazwanym "Offline". Z tej okazji udało nam się porozmawiać z liderką formacji: Sandrą Nasić.

Jak samopoczucie po powrocie z trasy koncertowej w Rosji?


Bardzo dobre, rzekłabym nawet - wspaniale! Rosja to specyficzny kraj, dlatego mieliśmy delikatne problemy z podróżowaniem, bo aby przedostać się z jednego miasta do drugiego, zawsze trzeba najpierw wrócić do Moskwy. (śmiech) Niewiarygodne, jak wielki jest to obszar. Wróciliśmy zachwyceni, ponieważ daliśmy tam bardzo dobre koncerty, a ludzie tam byli niesamowici. Dużo imprezowaliśmy, uśmiech nie schodził z naszych twarzy… panowała naprawdę magiczna atmosfera.


Czym jest nowy album Guano Apes dla ciebie, jak i dla całego zespołu?


Hm… Jak każdy kolejny wydany album, ten również jest dla nas zupełnie nową przygodą i podróżą w nieznane. Poświęciliśmy wiele czasu na pisanie utworów, nagrywanie, produkcję itd. Jeśli decydujesz się na stworzenie rockowej kapeli, musisz liczyć się z tym, że potrzeba w nim przede wszystkim dużego zaangażowania i masy ciężkiej pracy przy procesie kreowania go. To odróżnia nas od ludzi, którzy tworzą muzykę elektroniczną. Tu, kiedy w jedną całość łączy się czwórka różnych ludzi, trzeba poświęcić mnóstwo godzin, aby można było mówić o sukcesach. Za każdym razem, kiedy wydajemy jakiś nowy materiał, jesteśmy po prostu szczęśliwi. (śmiech) To, że możemy tworzyć, nagrywać i wydawać płyty, czyni nas podróżnikami.


Co oznacza tytuł płyty - "Offline"? Niesie za sobą jakieś przesłanie?


Tytuł odnosi się do tego, jak bardzo media ingerują dziś w nasze życie. Chcieliśmy zwrócić za jego pomocą uwagę na problem uzależnienia od internetu. W dzisiejszych czasach kiedy wyjeżdżasz na wakacje, zawsze zabierasz ze sobą laptopa, iPhone’a… Tym tytułem chciałam zadać pytanie, czy uważasz, że jest to dobra droga? Może powinniśmy zrobić krok wstecz i częściej starać się być "offline", aby smakować prawdziwego życia? Panuje przeświadczenie, że w internecie jesteśmy zupełnie wolni, ale czy tak naprawdę jest? Być może ktoś to ciągle kontroluje, a wtedy nie ma już mowy o żadnej wolności. Jestem zła na to, co się dzieje dookoła mnie.


W jaki sposób pracowaliście nad nowym materiałem? Opowiedz trochę o pracy w studiu i procesie komponowania.


To był fajny czas. Na dwa tygodnie zaszyliśmy się w domu w niemieckich górach i po prostu zaczęliśmy tam komponować - pojechaliśmy tam tylko i wyłącznie w tym celu. Cały ten czas łączyliśmy nasze pomysły w nowe utwory, aby potem wrócić do Berlina i przearanżować je na świeżo od nowa. Ja np. zajęłam się wymyślaniem i dopasowywaniem przygotowanych już melodii wokalnych do tekstów, które pisałam. Trzeci etap naszej pracy to nagrania. Tym razem współpracowaliśmy z dwoma niemieckimi producentami, co bardzo mnie cieszy, ponieważ działanie nad nowymi piosenkami zyskało dzięki temu więcej przestrzeni. Od początku było to dla mnie ważne, aby cały album z naszymi utworami nie spoczywał na rękach jednego człowieka. Dziś już doskonale wiem, że była to bardzo dobra decyzja. Nadali tej płycie wiele koloru i wykonali naprawdę świetną robotę.


Komponujecie zawsze wspólnie, czy macie kogoś, kto ma w tej kwestii ostatnie słowo?


Tworzymy wszyscy razem, ale ja nadaję zazwyczaj naszej pracy kierunek działania, ponieważ wymyślam melodie - przede wszystkim wokalne. Często jest tak, że mówię chłopakom: "słuchajcie, tę partię powinniśmy zmienić - w ten sposób zabrzmi to lepiej, spróbujmy". Tak to właśnie u nas wygląda, że większość materiału wymyślamy we czwórkę, ale późniejsze kwestie aranżacyjne dopracowuję ja i przekazuję moje pomysły reszcie zespołu.


Masz jakiś ulubiony utwór na płycie?


Bardzo lubię kawałek "Hey Last Beautiful". Potem na podium jest "Fake", choć uwielbiam jeszcze kilka utworów z nowej płyty takich jak choćby "Close to the Sun" czy też "Jiggle". Te dwa pierwsze stoją zdecydowanie na piedestale, jeśli o mnie chodzi.


A taki, z którego nie jesteś w jakiś sposób zadowolona?


Nie, taki na pewno nie istnieje - kocham nasze wszystkie nowe piosenki. Pierwotnie miało być ich zresztą o wiele więcej, ale proces tworzenia i tak wydłużał się nam już zbyt mocno. Zdecydowaliśmy, że dziesięć utworów to wystarczająca liczba, żeby móc się zadowolić zamknięciem tej płyty.


Więc przerwa we wspólnym graniu, jaka miała miejsce przed kilkoma laty, wyszła wam na dobre? Wszelkie niesnaski poszły w zapomnienie?


Och, oczywiście! Wiesz, ten zespół jest ze mną, odkąd skończyłam szesnaście lat, więc jest to pół mojego życia. Czasem tak już po prostu jest, że trzeba zrobić przerwę, aby potem móc powrócić z podwójną mocą i świeżym umysłem do tworzenia. To był specyficzny okres dla nas - jako zespołu - nastąpiło zmęczenie i trudną, ale ważną w konsekwencji decyzją stało się zawieszenie działalności. Zyskaliśmy dzięki temu nowe doświadczenie w innych sferach, mogliśmy trochę pokombinować "na boku". To najlepsze, co może zrobić artysta dla siebie i swoich najbliższych w takiej sytuacji. Jak widać i słychać po ostatnich dwóch albumach, wyszło nam to tylko i wyłącznie na dobre.


Wasze ostatnie produkcje brzmią zdecydowanie grzeczniej niż sławetne "Open Your Eyes" czy "Big In Japan". Tak już zostanie?


(śmiech) Wydaje mi się, że nie ma na to reguły. Kiedy posłuchasz "Bel Air", rzeczywiście możesz odnieść wrażenie, że nasze nagrania mają mniejszy power. "Offline" prezentuje bardziej powrót do cięższego grania według mnie. Nie wiem co stanie się w przyszłości, widzę natomiast co jest "tu i teraz" - teraz widzę większą dawkę rock&rolla niż na poprzednim albumie.


Czym różni się robienie muzyki solowo, od pracy w zespole?


Kiedy tworzysz muzykę solowo, masz do niej pełne prawo i możesz robić sobie z nią, co ci się żywnie podoba. Sam proces komponowania odbywa się o wiele szybciej i w prostszy sposób, ale - jak wiadomo - wszystko ma swoje wady i zalety. Na koncerty o wiele fajniej jeździ się z zespołem, ponieważ jest zwyczajnie więcej dobrej zabawy. Gdyby zliczyć wszystko co tyczy się działania solo oraz bycia w rockowej kapeli, myślę, że wychodzi dokładnie po równo. Niby wygodnie jest pisać samodzielnie, ale równie dobrze jest mieć przy sobie paczkę przyjaciół i nowe utwory pisać wspólnymi siłami, wymieniając nawzajem swoje pomysły.


Mieszkasz w Niemczech, ale twoi rodzice pochodzą z Chorwacji. Czujesz się jakoś związana z tym krajem? Macie tam wielu fanów?


Ostatnio odwiedziłam moją rodzinę w Chorwacji trzy miesiące temu. Bywam tam od czasu do czasu, kiedy się uda, bo dużo podróżuję z zespołem. Duża część mojej rodziny żyje również w Niemczech, tu się urodziłam, więc to jest mój dom. Chorwację czasami odwiedzam.


Czy X Factor zmienił jakoś twoje spojrzenie na dzisiejszą muzykę?


Muzyka w telewizji a muzyka w prawdziwym życiu to dwie zupełnie różne rzeczy. Jeśli młody artysta chce zostać sławny w szybki sposób, to wtedy próbuje swoich sił w X Factorze. Nie zdają sobie często sprawy z tego, że w programie telewizyjnym sami się nim stają. Kiedy kończy się show, kończy się tak naprawdę ich kariera. Zazwyczaj nie mają żadnej innej bazy, brak im doświadczenia w byciu na scenie, co nie kończy się za dobrze. To zupełnie co innego, niż granie w kapeli: patrzenie na jej rozwój, pierwsze sukcesy, ogrom włożonej pracy… Uważam, że do sławy trzeba przyzwyczajać się stopniowo - to musi być powolny proces. Bardzo ważne są pierwsze małe koncerty w różnych miejscowościach, prowizoryczne nagrania itd. Tak czy siak mój udział w tym programie wspominam bardzo fajnie, ponieważ moja grupa była bardzo sympatyczna, teraz całkiem nieźle sobie radzi, a ja wyniosłam z tego nowy bagaż doświadczeń.


Jakie są plany na dalszą promocję płyty? Gdzie i jak dużo będziecie koncertować?


Cóż… póki co zakończyliśmy objazd po Rosji, a teraz przygotowujemy się do serii letnich festiwali w całej Europie. To jest na razie nasz plan na koncerty. Co dalej? Musisz cierpliwie poczekać.

rozmawiał Maciej Barski

Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie