Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Adrian Belew

Adrian Belew

Adrian Belew, legendarny gitarzysta King Crimson to jeden z najbardziej innowacyjnych artystów. Ma na koncie współpracę z m.in. Frankiem Zappą, Davidem Bowie, Nine Inch Nails, Tori Amos. Dziś dowódca The Crimson ProjeKCt oraz gitarzysta w solowym projekcie "Flux".

The Beatles sprawili, że został Pan zawodowym muzykiem.


To prawda. Poznając ich twórczość, miałem już styczność z muzyką, grając w zespole The Denems na perkusji. Gdy usłyszałem The Beatles, uznałem, że chcę zostać muzykiem na poważnie i zajmować się tym przez całe życie. Oczywiście wtedy byłem za młody, by podejmować takie decyzje, jednak stało się dokładnie tak, jak marzyłem. Beatlesi znacząco wpłynęli na postrzeganie przeze mnie muzyki od strony kompozytorskiej i skłonili do tworzenia własnych utworów. Obok The Beatles, King Crimson był moim ulubionym zespołem.


King Crimson powraca, jednak bez Pana.


Powiem ci, czego dowiedziałem się z e-maila od Roberta. Uznał, że miał nieco inną wizję co do nowego wcielenia King Crimson. Robert po prostu nie potrzebował mnie w zespole, a moje miejsce zajął Jakko Jakszyk. W składzie pozostaje Tony Levin i Pat Mastelotto. Będzie to skład siedmioosobowy, z trzema perkusistami.


Czy żałuje Pan takiego obrotu sprawy?


Nie żałuję. Jestem nawet ciekaw, jaki będzie rezultat tej reaktywacji. Cieszy mnie to, że mogłem być częścią tego zespołu przez ponad trzy dekady. Na co dzień jestem bardzo zajęty. Poza trasą z The Crimson ProjeKCt pracuję nad projektem solowym Flux.


Jak Waszej legendarnej trójce z King Crimson współpracuje się z muzykami młodego pokolenia w The Crimson ProjeKCt?


Bardzo lubimy z nimi grać. Julie, Mark i Tobias to znakomici instrumentaliści. Czują tę muzykę i odnajdują się w niej. The Crimson ProjeKCt bazuje na brzmieniu King Crimson, jednak w wersji odświeżonej, zainspirowanej młodym pokoleniem muzyków. Najlepsze we współpracy z młodymi ludźmi jest to, że wnoszą do - nazwijmy to - starej muzyki, dużo świeżości młodego pokolenia.


Czy nieznajomość nut w czasie współpracy z Frankiem Zappą nie utrudniała Panu pracy w zespole?


Nadal nie potrafię czytać nut (śmiech). Owszem, brak znajomości nut nieco utrudniła pracę z Frankiem, który tworzył bardzo skomplikowaną muzykę pod względem technicznym. Spotykaliśmy się pięć dni w tygodniu na próbach, od poniedziałku do piątku. Weekend spędzałem u Franka na przygotowaniach do kolejnego tygodnia prób, więc praca była niezwykle trudna, jednak czerpałem z niej wiele satysfakcji. Współpraca z Frankiem była dla mnie wielkim wyzwaniem, bardzo dużo mnie nauczył.


Jak osiągnął Pan własny styl gry?


Kiedyś chciałem brzmieć jak moi idole. W początkach mojej edukacji muzycznej zasłuchiwałem się w grze Jimiego Hendrixa, czy Jeffa Becka. Z czasem zacząłem próbować różnych styli muzycznych. Po jakimś czasie rzeczywiście moja gra zaczynała przypominać styl wielu świetnych muzyków. Wtedy uświadomiłem sobie, że naśladowanie czyjejś gry do niczego nie prowadzi i brzmię jak ktoś inny, nie jak Adrian Belew. Należy pamiętać, że bycie muzykiem to bycie sobą. Pierwsze kroki związane z dążeniem do własnego stylu rozpocząłem od naśladowania różnych rzeczy, m.in. klaksonu samochodowego, czy odgłosów mewy. Dźwięki te zacząłem włączać do swoich kompozycji, a słuchaczom takie eksperymenty bardzo się podobały.


Ma Pan swoją własną sygnaturę Parkera Fly, która różni się od wersji stockowej elektroniką. Jak powstawał ten model?


Zanim powstała moja sygnatura Parkera Fly, używałem przez długi czas wersji podstawowej tej gitary, która do dziś jest jedną z moich ulubionych. Każdy moment spędzony z tą gitarą był magiczny, miałem wrażenie, że gram lepiej, jednak brakowało jej kilku modyfikacji, które uniemożliwiały mi grę na scenie w taki sposób, jaki sobie wymyśliłem. Nie chciałem iść na skróty i kupować gitary, która miała w sobie rzeczy, w jakie wyposażone są instrumenty Line 6, ponieważ wszystko poza elektroniką w Parkerach mi odpowiada, jest perfekcyjne. Postanowiłem odezwać się do Parkera z prośbą modyfikacji modelu Fly o takie części, jak system midi, czy Sustainiac Stealth Pro przy gryfie.


Poza gitarami Parkera uwielbia Pan również Stratocastery.


Parkery to moje ulubione gitary, po których w rankingu plasują się Fendery Stratocastery (śmiech). Nie jestem kolekcjonerem gitar. Trzymam je ze względu na ich użyteczność, ale również i sentyment. W studio lubię eksperymentować i mieć pewność, że nie brakuje mi gitary z brzmieniem, którego szukam. Poza Stratami mam również Rickenbackery, Gibsony, PRSy. Moją jedyną gitarą vintage jest Gretsch Nashville z 1962 roku. Czasami jej używam, gdy potrzebuję takiego brzmienia.


Co znajduje się w Pana pedalboardzie podczas trasy?


Próbuję tak kompletować mój rig, by spełniał swoją rolę zgodnie z moimi preferencjami i nie zawierał rzeczy, których nie potrzebuję. Fractal Axe-FX II to serce mojego racka, do niego podłączam laptop z oprogramowaniem Ableton Live, z którego wyodrębniam looper. W pedalboardzie, na samym początku znajduje się kompresor Keeley’a, następnie kontroler midi wraz z pedałami głośności.


Coraz więcej gitarzystów "przesiada się" na urządzenia cyfrowe. Dlaczego jest Pan przekonany do takich rozwiązań?


Chodzi o mobilność. Jako że podróżujemy po całym świecie, nie mogę pozwolić sobie na sprzęt o dużych gabarytach. Fractal pozwala mi odtworzyć brzmienia ulubionych wzmacniaczy i efektów. Ufam sprzętowi cyfrowemu zarówno na scenie, jak i w studio. Wiadomo, że dynamiki lampowego wzmacniacza nie zastąpi żaden cyfrowy modeling, jednak są urządzenia, które bardzo dobrze imitują takie brzmienia. W domu i w studio mam pełno analogowych efektów, lampowych wzmacniaczy, których używałem w King Crimson.


Jakich uczniów spotyka Pan na swoich klinikach gitarowych?


Na moich klinikach spotykam różnych gitarzystów. Chyba każdy z nich chce wiedzieć więcej. Takich, którzy szukają swojego brzmienia, chcą udoskonalić swój warsztat, czy nauczyć się grać hitów King Crimson. Część z nich po prostu słucha historii, które opowiadam.


Rozmawiał Wojciech Margula

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie