Około pół godziny. Kiedy jestem w trasie, zwykle zaczynam ćwiczyć pół godziny przed koncertem. Gram utwory, które mam wykonać danego wieczoru, ale skupiam się głównie na solówkach. Dla mnie to najlepsza forma ćwiczenia. Kiedy jestem w domu, z reguły staram się odpoczywać od gitary, ponieważ uważam, że dobrze jest nabrać do grania odpowiedniego dystansu. Zauważyłem, że po dłuższej przerwie mam świeższe spojrzenie na gitarę i gra przychodzi mi naturalnie. Nie lubię ćwiczyć skal i tych samych fraz aż do upadłego. Ale moje podejście do gry zmienia się diametralnie, gdy pracujemy nad nową płytą. Wtedy absolutnie wariuję, ćwicząc wręcz maniakalnie. Uwielbiam uczyć się nowych technik i odkrywać kolejne gatunki muzyczne.