Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Bohaterowie gitary-Synyster

Bohaterowie gitary-Synyster

Synyster Gates gitarzysta prowadzący amerykańskiego zespołu Avenged Sevenfold.

Ile czasu dziennie poświęcasz na ćwiczenia?

Około pół godziny. Kiedy jestem w trasie, zwykle zaczynam ćwiczyć pół godziny przed koncertem. Gram utwory, które mam wykonać danego wieczoru, ale skupiam się głównie na solówkach. Dla mnie to najlepsza forma ćwiczenia. Kiedy jestem w domu, z reguły staram się odpoczywać od gitary, ponieważ uważam, że dobrze jest nabrać do grania odpowiedniego dystansu. Zauważyłem, że po dłuższej przerwie mam świeższe spojrzenie na gitarę i gra przychodzi mi naturalnie. Nie lubię ćwiczyć skal i tych samych fraz aż do upadłego. Ale moje podejście do gry zmienia się diametralnie, gdy pracujemy nad nową płytą. Wtedy absolutnie wariuję, ćwicząc wręcz maniakalnie. Uwielbiam uczyć się nowych technik i odkrywać kolejne gatunki muzyczne.

Nad jakimi aspektami swojej gry najbardziej lubisz pracować?

Lubię grać to, co sprawia mi przyjemność, na przykład sweeping, za to nie przepadam za ćwiczeniem trudnych kawałków.

Czy są jakieś techniki gry, w których nie czujesz się najlepiej? Co robisz, żeby je doskonalić?

O tak! Technika chicken picking jest niezwykle ciężka do zagrania. Na naszej nowej płycie można posłuchać czegoś w tym stylu, ale to nie jest jeszcze do końca to... Ta technika nie była dotąd dla nas zbyt ważna, ale kiedy dojdę do wniosku, że może się ona przydać, to nauczę się jej, choćby miałoby to mi zająć nawet sto lat!

Jak sobie radzisz z najsłabszymi elementami swojej gry? A może skupiasz się tylko na tym, w czym jesteś najlepszy?

Trzeba zachować równowagę, dlatego obie rzeczy są ważne. Nawet jeśli coś nam wychodzi naprawdę świetnie, zawsze można to zagrać lepiej. No i oczywiście nie należy zapominać o swych słabszych punktach.

Czytelnicy naszego magazynu statystycznie grają na gitarze od dwóch, trzech lat. Określają swój poziom jako początkujący lub średnio zaawansowany. Ile czasu, według ciebie, powinni spędzać na ćwiczeniu gry?

Tyle, ile chcą (śmiech). Tylko bez przesady, bo można się wypalić, a to może okazać się tragiczne w skutkach. Przede wszystkim trzeba się uzbroić w cierpliwość - przecież nie można się nauczyć grać w jeden miesiąc! Gra musi nam sprawiać przyjemność. Poza tym ważne jest ustalenie celów. Ludzie grają z różnych pobudek. Ktoś może nauczyć się kilku akordów i na tym poprzestać, a ktoś inny będzie sobie podnosił poprzeczkę, by pójść dalej. Jeśli chcesz zostać mistrzem shredu, to musisz poświęcić na ćwiczenia o wiele więcej czasu.

Czy masz swoje ulubione ćwiczenie? Możesz podać nam jakiś przykład?

Obecnie dużo czasu poświęcam na granie solówek z naszej nowej płyty. Kostkuję naprzemiennie na dwóch sąsiednich strunach. To naprawdę pomaga przy graniu arpeggia, pozwala też szybko się rozgrzać. Najczęściej zaczynam od końcówki utworu "Seize The Day", która zawiera arpeggio i kostkowanie naprzemienne - dzięki temu fragmentowi mogę bardzo szybko rozruszać swe palce. Mam dwa sposoby na szybką grę - pierwszy to obracanie tylko nadgarstka, co pozwala na uzyskanie dużej precyzji. Drugi zaś polega na poruszaniu całym ramieniem, które też nauczyłem się kontrolować - jest to trudniejsze, ale również daje świetne rezultaty. Kiedy mam już kontrolę zarówno nad nadgarstkiem, jak i całym przedramieniem, to mogę robić, co tylko chcę!

Co nasi Czytelnicy powinni robić, żeby poprawić szybkość gry?

Po prostu ćwiczyć! Wprawdzie wydaje się to aż nazbyt oczywiste, ale taka jest prawda. Grajcie z metronomem, ćwiczcie też triole. Czasem też  próbujcie stracić kontrolę i po prostu grajcie najszybciej, jak się da. Na początku dźwięki, które będą się wydobywały z instrumentu, nie będą przypominały muzyki, ale z czasem nauczycie się panować nad szybkością. Do gry należy podchodzić w dwojaki sposób: czasem grać wolno i dokładnie, uważając na każdy dźwięk, a czasem szybko, zupełnie nie martwiąc się niedociągnięciami.

Co robisz, żeby nie stracić świeżego podejścia do gry i uniknąć rutyny?

Jak już mówiłem, kiedy jestem w domu, niewiele ćwiczę. To uniemożliwia mi popadnięcie w rutynę, bo mam pewną przerwę. Za to praktycznie nie wypuszczam z rąk gitary w chwili, gdy pracujemy nad nową płytą. Wtedy intensywnie szukam nowych pomysłów i rzeczą naturalną jest, że gram bez przerwy i wyciskam z gitary, co się da.

Skale mogą być nudne. Czy masz jakieś sposoby na to, żeby ćwiczenie skal było bardziej interesujące?

Można spróbować pisać solówki. A jak to zrobić? Jeśli wymyślisz progresję akordów, która ci się podoba, to rozpisz ją, bo dzięki temu możesz dostrzec skalę, jaką możesz wykorzystać do jej ogrania - że tak powiem - z innej perspektywy. Zobaczysz wtedy, co naprawdę oznacza każda nuta i co ona wyraża. Nie będziesz się skupiał jedynie na rozmieszczeniu nut obok siebie. W moim przypadku akurat opłaciło się znać teorię. Dzięki temu zaoszczędziłem sobie całą masę ciężkiej pracy.

Czy są takie ćwiczenia i techniki, dzięki którym twój sposób gry znacząco się zmienił, ewoluował?

Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że było to dojście do możliwie najbardziej ekonomicznego kostkowania. Wystarczy posłuchać mojej gry! Do takiego podejścia w kwestii kostkowania zainspirował mnie Frank Gambale.

NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie