Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Grysik (Virgin Snatch)

Grysik (Virgin Snatch)

Grysik to jedna z czołowych postaci polskiej gitarowej ekstremy. Mózg krakowskiego Virgin Snatch opowiedział nam o początkach i ewolucji swojego zespołu, sprzęcie, a także nadchodzących koncertach.

Pierwszy poważny test w karierze Virgin Snatch odbył się ponad dziesięć lat temu, kiedy w Warszawie supportowaliście Anthrax. To właśnie ten gig utwierdził Was w przekonaniu, że warto ciągnąć VS? Czy dopiero recenzje "S.U.C.K", dały kopa do dalszego działania? A może jeszcze co innego?


S.U.C.K. nie jest najlepszą płytą Virgin Snatch. Nie jest też wymarzonym debiutem, ale masz rację. Zarówno pierwszy koncert pod szyldem VS, jak i pierwsze studyjne nagrania, dały nam kopa do pracy nad stylem i kierunkiem, którego owoce możemy zbierać dzisiaj. To początki dobrego i jesteśmy dumni z tego, co zrobiliśmy na przestrzeni tych lat.


Innym czynnikiem, który dopiero później zdecydowanie dodał skrzydeł - przynajmniej z mojej perspektywy - była współpraca z Michałem Wardzałą i jego Mystic Production. Oficyna ze Skały zauważyła na swym radarze VS i uwierzyła w kolejny metalowy zespół, tym razem z grodu Kraka. Jak wspominasz pierwsze kontakty z Michałem?


Na pewno tak, choć Michał zgodził się wydać nasz debiut również z pomocą Zielonego, który pracował i pracuje w stajni Michała Wardzały. Nadmienię tylko, ze S.U.C.K został nagrany i wydany z naszej kasy, Michał tylko postawił płytę na półki, a więc zajął się dystrybucją, co oczywiście nie ujmuje w żadnym wypadku zasług Mystic. Bez nich mielibyśmy pod górkę.


Pierwszy materiał wydany pod szyldem Mystic to "Art of Lying" znaczący krok naprzód i niemal stylistyczna wolta w porównaniu do tego co zaprezentowaliście na debiucie. Dopiero ów krążek był zwiastunem stylu, który w pełni wyklarował się na "In The Name of Blood" - albumie, który po dziś dzień jest równie mocno kochany, co nienawidzony. To dość dziwne, bo przez wielu został uznany za krajowy album 2006 roku. Z twojej perspektywy, to był przełom? Czy po prostu naturalne rozwinięcie "Art of Lying"?


"Art of Lying" to pierwszy pełnoprawny album VS, naznaczony już własnym/naszym stylem więc z tej perspektywy to był przełom, ale dopiero "In the Name of Blood" usatysfakcjonował nas jako twórców. W  tym sensie, ze był w pełni świadomy.


Kolejne albumy przyniosły kilka zmian. Zielony coraz bardziej rozwijał swój styl śpiewu podchodzący pod wokalizy Warrela Dane’a, zaś w samej muzyce, tak ochoczy przywoływany Testament odszedł gdzieś na bok, dzięki czemu pojawiło się więcej miejsca na progresywne zacięcie i przestrzeń.  To przeobrażenie, które w pełni dokonało się na wydanym po sześciu latach przerwy, tegorocznym "We Serve No One", to wynik demokratycznych decyzji i rezultat "odrodzenia" na scenie? Czy - choć wcale nie musicie tego robić - dowód na to, że potraficie grać inaczej, może nawet ciekawiej?


Zielony zawsze śpiewa tak jak chce i nikt nie ma ochoty się wtrącać. Mam pełne zaufanie zarówno do jego umiejętności, jak i pomysłów. Sama muzyka, w pełni demokratycznie przyjmowana przez zespół, jest wynikiem rozwoju Virgin Snatch. Zarówno mojego, bo jestem gitarzystą i w głównej mierze kompozytorem na "We Serve no One", czy Pawła, czyli drugiego gitarzysty. Praca nad ostatnim albumem wyglądała w ten sposób, ze robiłem szkielety kompozycji i słałem do Zielonego, który na bieżąco relacjonował/recenzował czy po prostu podpowiadał mi co siedzi, co można by było zmienić, a co jest git. To o tyle sprawdzony sposób, że gdy już miałem gotowy numer a więc gitary, bas i perkusję, trzeba było sprawdzić czy takowy siedzi wokaliście, który zaczynał swoją robotę. Logiczne, prawda? Wypracowanie konsensusu być może nie jest łatwe, ale akurat w VS przychodzi dosyć naturalnie. Znamy się od lat i wiemy czego możemy od siebie oczekiwać.


W zespole pojawił się nowy członek, znany m.in. z Decapitated Paweł Pasko. Paweł miał udział w komponowaniu "We Serve No One"?


Paweł to moja zasługa! Wyłowiłem go podczas wojaży z Decapitated, gdzie pomagałem robić technikę zespołowi. Świetny koleś, doskonały gitarzysta i kompozytor 4 numerów na "We Serve no One"!


Kontynuujecie antypolityczny przekaz. Z okładki patrzy Jarosław Kaczyński lub Leszek Miller - zależy od interpretacji (śmiech). Tak bardzo uwiera was polityka? Nie ma szans na lepsze jutro?


Metal to nie Bravo czy Viva, więc jest poważnie i politycznie, ale o to musisz spytać Zielonego. Jestem przekonany, że wytłumaczy ci to dogłębnie. Może gadać o polityce 24 godziny na dobę i nie sposób go uciszyć, ale on doskonale wie o czym mówi.


  Materiał zawarty na waszym piątym studyjnym albumie nie doczekał się wielu okazji do prezencji na żywo. Sytuacja ulegnie zmianie jesienią, kiedy w towarzystwie Corruption i młodych thrasherów z Thermit wyruszycie na podbój kraju. Spytam trochę głupawo, ale z drugiej strony całkiem sensownie, cieszysz się? Wiem ile czasu spędzasz w pracy….


Jeżeli pracą nazywasz zespół, moje gitary i parę innych rzeczy to zgoda. Cieszę się z każdego gigu na żywo. Gramy tylko 9 koncertów z Corruption i Thermit i na tych sztukach przejmujemy dowodzenie. Bardzo gorąco zapraszamy!


Jak przygotowujesz się do występów na scenie? Masz swój zestaw ćwiczeń? 


Oczywiście! 3 razy w tygodniu wielogodzinne ćwiczenia z Ewą Chodakowską. A mówiąc poważnie, często zapominam się rozgrzać przed koncertem i przez pierwsze 3 numery cierpię.


Jakiego sprzętu używasz w studio, a jakiego na koncertach? Jesteś zwolennikiem procesorów gitarowych jak Axe FX czy hołdujesz tradycyjnemu zestawowi paka + head?


Łączę tradycję z nowoczesnością. W studio i na koncertach Mesa Boogie Dual Rectifier, TC Electronics G Major2, BBE Maximaizer, Pętlą efektów steruje WOBO Midi Looper, MiPro Wireless, paki Randall. I najważniejsza broń w arsenale Ibanez serie S i RG


Wielu gitarzystów, w tym znacznie młodszych od ciebie, krzewi metal wśród młodzieży poprzez lekcję gry na instrumencie. Myślałeś o tym kiedyś?


Uczyłem gry na wiośle zarówno Jacka Hiro i wielu innych, ale w pewnym momencie stwierdziłem że wolę uczyć siebie samego.


Śledzisz to, co dzieje się na krajowej scenie? Od czasu kiedy ostatni raz koncertowaliście i wydaliście płytę, sporo się zmieniło. Kilka kapel nawet się "wybiło". 


Virgin Snatch gra koncerty cały czas bez względu na kalendarz wydawniczy. Czasem mniej, czasem więcej ale to nam odpowiada. Sami odpowiadamy za siebie, ale staramy się być obecni na deskach koncertowych dosyć regularnie…  Jeżeli chodzi o krajową scenę to nie jestem do końca pewien zmian, o których mówisz. Nie w sensie samych kapel, bo wciąż powstaje lub rozwija się wiele wartościowych zespołów, ale nisza dla metalu jest wciąż taka sama. Jeżeli już, to zmiana nastąpiła w kierunku samej dostępności do tego gatunku. Metal nigdy nie miał tyle miejsca do grania w mediach internetowych. Radio i TV wciąż ma nas w dupie, ale Internet to skarbnica. Nie do końca legalna i w większości przypadków darmowa, ale jednak… 


Rozmawiał: Grzegorz "Chain" Pindor

Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
Zobacz wszystkie