Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Roman Kostrzewski (Kat & Roman Kostrzewski)

Roman Kostrzewski (Kat & Roman Kostrzewski)

Roman Kostrzewski opowiada nam o nowej płycie swojego Kata, rozprawia się z przeszłością i mówi o licznych dobrach czekających w niedalekiej przyszłości jego fanów.

Kim jest Roman Kostrzewski? Natchniony poeta, mistyk, nihilista czy szarlatan i grafoman - jak twierdzą niektórzy. Wierzysz w różnicę pomiędzy prawdą i fałszem, rzeczywistością i pozorem?


Nie kontempluję swojego znaczenia. We własnym zbiorze myśli zajmuję się dźwiękiem, słowem, mam świat przeżyć osobistych w kontakcie z najbliższymi oraz tymi aspektami życia, które dotykają każdego mieszkańca kraju lub poza jego granicami z kosmosem włącznie. (śmiech) Nie wiem czy zgrabnie odpowiem na filozoficzne pytanie, złożone zresztą. Nie posiłkuję się wiarą gdy rozprawiam się z prawdą, fałszem, rzeczywistością i pozorem. Te terminy wzrastały w świadomości człowieka wraz jego dziejami. Wydają się być wrażeniami, chociaż próbujemy je zaprzęgnąć do zadań logicznych z różnym skutkiem. Kiedyś oczywistością było, że Ziemia jest płaska. Dzisiaj wiemy, że to zdanie było fałszywe. Wiedza o kulistości "naszego" globu nie zatarła różnicy między prawdą a fałszem, jedynie zmieniła powszechne zrozumienie dla takiego stanu rzeczy a więc skupienia materii. To nie zmienia faktu, że są ludzie którzy dalej utrzymują, że trzecia planeta od Słońca jest płaska, najczęściej to wierzący, dla których dawniej pojmowana rzeczywistość wciąż nie jest pozorem.


Twoje teksty to poezja metafizyczna, niejednorodna i różnie definiowana, głęboko ukrywana za alegorycznymi obrazami. Nie przeraża cię, że ludzie potraktują jej symbolikę dosłownie?


Nawet gdyby tak się działo to przez ponad 33 lata nie znajdziesz powodu aby wysłać mnie za kraty. Metale to dzisiaj profesorowie, lekarze, bankierzy, matki w domach i poza nimi, także odźwierni - i jakoś nie widać zgubnego wpływu moich tekstów na ich psyche.


Boisz się starości, a w jej konsekwencji śmierci? Co chciałbyś jako epitafium na swoim nagrobku?


W okresie swojej młodości jak wielu nastolatków interesowałem się granicznymi aspektami życia i śmierci. Dzisiaj, życie pochłania mnie całkowicie i chociaż czuję zmiany w swojej fizjonomii to nie widzę powodu do zmartwień. Jak dam radę wejść na scenę to OK, a jeśli nie, to poproszę o windę. Co do epitafium to zawarłem je w jednym z utworów płyty "Bastard". "Nie chcę, aby krzyż deptał po moim sercu. Nie chcę, by ktoś po mnie płakał."


Powiedziałeś kiedyś: "Moim zdaniem żyjemy w czasach, kiedy nie ma ani Diabła ani Boga. Nie są potrzebni." Nadal to podtrzymujesz?


Coraz więcej ludzi będzie to dostrzegało w konsekwencji rozwoju ich świadomości. Szatan w moich tekstach to przecież literacka postać i zawsze taką była. Sztuka porusza się w sferach naszych odczuć i wrażeń, a te niełatwo poddają się oglądowi. Sztuka dociera do tych rezerwuarów "ducha" które kościół rezerwował dla siebie. W niej łatwo mieszają się fantazje z realnością i służą pobudzeniu słuchacza do zastanowienia lub wprowadzeniu słuchacza w stan psychicznych głębin. Na co dzień żyjemy na mieliznach funkcyjnych płycizn, stąd potrzeba pójścia do teatru, kina czy koncert, aby doświadczyć uniesień umożliwiających złapanie szerszego kontekstu własnego życia. Można oczywiście szukać sensu życia w zaświatach. Jestem za tym, żeby wybór należał do jednostek a nie uzurpujących sobie to prawo różnych grup religijnych czy ideowych.


Mistyka czy mistyfikacja?


Sztuka zgrabnie porusza się w jednym i drugim. W akcie twórczym zawsze byłem szczery, co oznacza że nie pisałem wbrew sobie. Nawet gdy śpiewałem "Nienawidzę was gdy słuchacie mnie", marzyłem aby dostrzeżono taki sens znaczenia słów, który nie pozwoli na odbiór moich treści w konwencji charakterystycznej dla prawd wiary.


Musiałeś przełamać barierę wstydu pisząc o seksie po raz pierwszy? Mógłbyś zaangażować się w produkcję polskiej pornografii?


Gdy człowiek pozna tę jedną z najważniejszych sfer życia w kontekście życia różnych społeczności i tych dawnych i współczesnych, niechętnie podda się reżimowi chrześcijańskiej ascezy. W obrazie pokazującym ludzi w akcie seksualnym nie ma nic nienaturalnego. Pornografia została napiętnowana przez ludzi, którzy wszelkie przejawy życia chcieli obarczyć grzechem, zwykle po to aby za "drobną opłatą" móc się oczyścić. W naszym zapyziałym kraju, wciąż trzeba przypominać apologetom wiary, że naturalne potrzeby człowieka istniały przed "Logosem" i nie zmieni tego żaden religijny nakaz, a skoro tak, to nie zapłacę ani grosza za wątpliwą przyjemność spowiedzi. W swoich tekstach świntuszę, aby wyrazić sprzeciw na bogobojną mentalność polskich ośrodków władzy i tych środowisk katolickich, które dążą do skrępowania wolności jednostek.


Jak oceniasz zjawisko o nazwie "metal chrześcijański"?


Muzyka metalowa unifikuje wiele zjawisk kulturowych. To jej siła, jednakże biada temu, kto będzie dążył do jej ideowej stygmatyzacji. Metal jak każda muzyka zawiera środki wyrazu, które można użyć do prezentacji każdej treści.




Nie. "Buk - Akustycznie" w swojej genezie ma zaliczone koncerty w 2012 r. kiedy Piotrowi nie śnił się żaden film. Myślę, że nasz pomysł zagrania akustycznie na sztukach, zainspirował go do realizacji swojego pomysłu. W 2013 r. zrealizowaliśmy nagrania. Miksem zająłem się w pierwszych miesiącach 2014 r. W kwietniu materiał był gotowy, wszelako Mystic uznał, że z wydaniem płyty trzeba zaczekać do września, gdy słuchacze wrócą z saksów, urlopów itd.


Fani o słabych nerwach, przesadnie wysokiej samoocenie lub z brakiem poczucia humoru docenią tytułowy homofon?


Zapewne, wiec śpieszę z wyjaśnieniem, że w dobie wieszania i stawiania krzyży gdzie popadnie i ogólnonarodowego pytania - gdzie jest bóg? Odpowiadam, że w lesie. Na stokach gór gdzie go tną dla potrzeb naszego życia, spełnia swoją pożyteczną dla nas rolę. Grzeje, chroni nas i jeszcze wyczynia takie cuda przy wzroście, że gdy spojrzysz, nie wiesz czy to majestatyczna postać czy zjawa. Wystarczy się wdrapać na "Beskid Mały" aby iść wśród jego ołtarzy, tworzących bajeczne sklepienie na grani. To naturalne piękno, o którym my Słowianie powinniśmy pamiętać. Wiec ja chciałbym powiedzieć, że bliższy mi buk niż bóg.


Jaki był klucz doboru utworów?


Dowolny. Każdy z muzyków miał swobodę w wyborze. Za jakiś czas zrobimy podobną płytę, więc nie było ciśnienia.


Płyta ma powtórzyć sukces "Ballad" i poszerzyć grono słuchaczy, niekoniecznie tych, spod szyldu ostrego metalu?


Myślę, że każdy utwór dałoby się zaadaptować do warunków brzmieniowych charakterystycznych dla metalu i odwrotnie. W tym przypadku rodziła się w nas ciekawość, jak utwory zabrzmią w wersji akustycznej. Komercyjnych celów nie da się przewidzieć, chociaż rozumiemy, że taka forma brzmieniowa może być zaakceptowana przez tych, którzy nie słuchają metalu. Płytę dedykujemy naszym słuchaczom jako wartość dodaną do tego co już było, wierząc, że może ona dostarczyć nowych wrażeń. No, a jeśli stanie się tak, że dzięki tej płycie towarzyszki życia metali, które do tej pory stroniły od ostrej muzy, zaakceptują pasje muzyczne swoich chłopów to oczywiście będzie nam miło.


Jak oceniasz sytuację wyrzucenia Krzysztofa "Fazee" Oseta z Kata i głośny fakt poinformowania go o tym za pośrednictwem Facebooka? Pokusisz się o skomentowanie tej akcji? Utrzymujesz jakiekolwiek kontakty z tamtym składem? Czy zamierasz kiedykolwiek ubiegać się o prawa do trzyliterowej nazwy i logotypu znanego z pierwszych okładek?


Po "rozbiorze" Kata w 2004 r. w kijowym stylu, nasze drogi się rozeszły. No cóż. "Sztuka często przerasta autorów". Mimo rozejścia, zapraszaliśmy Krzysztofa na okolicznościowe występy, gwoli chociażby złagodzenia efektów rozejścia i zachowania resztek koleżeństwa. Z Piotrem to nie nastąpiło. W postawie Piotra dostrzegam maniakalne przypisywanie sobie praw do utworów, nawet tych, w których nie miał żadnych udziałów twórczych, a było tego sporo. Większość twórczości Kata to prace zbiorowe i miało to odzwierciedlenie we wzajemnych stosunkach i prezentacjach zespołu jak chociażby na okładkach. Jak to u niego wygląda teraz, wystarczy spojrzeć na reklamówki płyty pojawiające się w necie i chociaż okładki nie widziałem, to myślę, że jest podobnie. W naszym kraju w ogóle mamy problem ze zdolnością do pracy zespołowej. Może to wynik zakompleksienia wpływający na potrzebę stałego potwierdzania własnej wartości? W swoim czasie zachowania Piotra odbierałem jako "skok na kasę", który wpisuje się w ogólne tło uprawiania sztuki, także tej niezależnej od dotacji i medialnych sponsorów, a taką w istocie była i jest działalność zespołu Kat. W dobie darmowego dostępu do wyników pracy twórczej, brakuje monety na technologie i rozwój. Czasami kasy brakuje także do życia. W tych niepewnych dla wszystkich czasach, niejeden dla zdobycia środków skłania się do różnych "trików". Pod tym względem przykład Kata, niestety nie odbiega daleko od przykładów w całym kraju. Być może pójdę za daleko ale śmiem twierdzić, że takie "kombinowanie" jest powszechne. To jedna z cech państwa kryzysowego, żeby nie powiedzieć znajdującego się w rozkładzie. W dobie wszechobecnego wyzysku i ubóstwa każdy orze jak może, a co za tym idzie nie możemy ufać sobie nawzajem, bo każdy rodzaj zaufania rodzi "śmiertelne" zagrożenie.


Jak z perspektywy czasu oceniasz płytę "Biało-czarna"? Wielu fanów twierdziło, że nie jest wystarczająco "katowska".


"Biało-czarna" w wielu swoich aspektach muzycznych jest rzeczywiście inna. Myślę jednak, że po części nawiązuje także do przeszłości i da się dostrzec symbiotyczne cechy: głos, rozwiązania rytmiczne, strój i gra bębnów, zestawienie w utworach blisko siebie odmiennych klimatów, teksty, czasem harmonie. Melodyka utworów w zasadzie jest nowa i chyba o to chodzi, jeśli oczekuje się od twórców odmiennych przeżyć. Owszem, dla części słuchaczy im bliżej jakieś konkretnej płyty z przeszłości tym lepiej, no ale tak już z tym Katem było, że za każdym razem trochę inaczej. Co jeszcze? Brzmienie. I tu też trzeba wspomnieć, że prawie każda płyta Kata była w innych warunkach nagrywana i miksowana, w dodatku przez innych realizatorów. Brzmienie może być charakterystyczne i zawsze niezmienne, chociaż tak naprawdę, rzadko to się udaje.


Czy w najbliższym czasie możemy się spodziewać nowej, autorskiej płyty Kat & Roman Kostrzewski?


Chciałoby się publiczności dawać jak najwięcej. To co utrudnia zadanie jest związane z ogólnymi warunkami grania na żywo. Występy uzależnione są od czasu wolnego publiczności i działalności klubowej. Dni robocze nie sprzyjają koncertom, a to powoduje, że czas na pracę twórczą jest okrojony i rozdrobniony. W zamierzeniach zespołu jest praca nad nowym materiałem i jesienią mam nadzieję zaprezentujemy jakiś nowy numer. Publiczność pyta także o solowe następstwo płyt "Woda". Korzystając z okazji powiem, że prace nad dźwiękami rozpocznę w tym roku i popracuję równolegle nad dwiema płytami.


Nadchodząca trasa będzie wyłącznie akustyczna i prędko nie zobaczymy tańczącego Romana?


Tej zabawy nie odmówię sobie nawet przy "pudłach", tym bardziej, że występy podzielimy na dwie godzinne części. W pierwszej będzie spokojniej, bo zagramy akustycznie, a w drugiej przyłoimy. Mam nadzieję, że połączenie drewna i metalu spodoba się.


Zawsze chciałam cię o to zapytać: czym do cholery są "opary deutero-stali"?


Odpowiem za Roberta "Lora" Milewskiego, który napisał tekst "Ostatni tabor" - to grzyb bomby jądrowej.

rozmawiała Romana Makówka

Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie