Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Rou Reynolds (Enter Shikari)

Rou Reynolds (Enter Shikari)

Enter Shikari może nie ma lidera, ale nie sposób inaczej traktować frontmana brytyjskiej formacji. Odpowiedzialny za teksty, elektronikę, a przede wszystkim, kontakt z publicznością Rou Reynolds jest znakiem rozpoznawczym kwartetu i głównym sprawcą całego zamieszania.

Ten wiecznie uśmiechnięty rudzielec okazał się być ciekawym rozmówcą. Co prawda, czarny angielski humor dopisywał tylko jednej stronie, ale o tym poniżej...

Mija jedenaście lat od kiedy założyliście zespół. Na początku lawirowaliście na granicy modnego wtedy metalcore’a i dopiero wkraczającej do metalu elektroniki. Z czasem to, co poniekąd zaczęliście robić dla zabawy stało się podwalinami dla osobnego podgatunku metalu. Zespoły z Niemiec i USA popchnęły to w jeszcze inną, mniej lub bardziej brutalną (The Browning) albo taneczną stronę. Przyznaj szczerze, myślałeś kiedyś o tym, jak bardzo wpłynęliście na scenę? Że ES zapoczątkowało coś kompletnie nowego?


To prawdziwy honor móc spotkać tylu artystów, którzy mówią nam jak bardzo na nich wpłynęliśmy. Choć sami nie mamy pojęcia co tak naprawdę gramy, a tym bardziej, jaki miałby to być podgatunek metalu. Mogę za to powiedzieć, że jeśli nie zapoczątkowaliśmy czegoś zupełnie nowego, to z pewnością daliśmy innym impuls do poszerzenia ich horyzontów, a poza tym, włączenia elektroniki do gitarowego świata 


Każdy z waszych albumów przynosi dawkę innej muzyki. Na początku byliście mniej lub bardziej pożenieni z metalcorem i drum n bass oraz jungle, potem przyszedł czas na dubstep, łamańce a’la Prodigy, czy trance’owe naleciałości. Na koniec zaś przeobraziliście się w niemal alternatywny rockowy zespół, zgrabnie operujący zarówno wściekłym core’owym atakiem, basowym dołem, czy czarującym słuchacza niemal balladowymi kompozycjami. W waszym przypadku chyba nie można mówić o granicach…


Nie sądzę aby w naszej muzyce były stylistyczne kalkulacje, Nie zastanawiamy się nad tym, co akurat w danej chwili chcemy grać - choć oczywiście, możesz w to nie wierzyć. Styl, gatunek, to są wasze dziennikarskie łatki, dla nas stanowi to synonim ograniczeń. Mamy ten komfort, że za młodu pokazano nam naprawdę szerokie spektrum muzyki, a jako, ze cechujemy się dość eksperymentalną naturą, staramy się ciągle próbować nowych rzeczy. Wręcz stawiamy to sobie za cel. No i co bardzo ważne, staramy się, aby nasza muzyka była nie tylko zróżnicowana pod względem samej zawartości muzycznej, ale również emocjonalnej.


Piosenki które nagraliście już po wydaniu A Flash Flood Of Colours pokazały kolejne, inne oblicze zespołu, może nawet nieco bardziej punkowe. Niedawno udostępniliście zapis wideo próby z nowym utworem, który dołączył do koncertowej setlisty. Mowa o "Anaestethist". Czy ta piosenka reprezentuje wasz nadchodzący album? Przyznam, że ten zwrot w stronę mocniejszej elektroniki jest nieoczekiwany.


Szczerze mówiąc: nie. Prawdę mówiąc album jest inspirowany flamenco, folkiem, techno i jazzem. Zobaczysz.


Przez lata kariery udało się wam utrzymać w oryginalnym składzie. To nie lada sukces. Jaki jest przepis na to, aby pozostać paczką przyjaciół przez tyle lat w jednej kapeli?


Jesteśmy względnie naprawdę wyluzowanymi kolesiami, i to chyba jest odpowiedź na Twoje pytanie. Wszyscy dzielimy jedną pasję, a do tego jesteśmy cholernie sobie oddani  i szanujemy się wzajemnie. Nie sądzę, aby istniało coś takiego jak przepis na "ciągłość". To chyba kwestia szczęścia.


Jakiś czas temu powołałeś do życia Shikari Soundsystem. Czy można traktować ten projekt jako przedłużenie Twojej aktywności pod szyldem Rout, czy jest to inicjatywa, która pochłania was wszystkich?


Zasadniczo jest to kontynuacja tego, co sam dłubię w studio. Ale jako, że Rory pomaga mi w aranżach i produkcji, musiałem znaleźć wspólną nazwę. Poza tym, gramy tez na żywo, co pewnie nie umknęło twojej uwadze, choć jak do tej pory tylko raz. Na razie kwestia soundystemu musi poczekać. Nowy album w drodze i nie mamy na to czasu.


Za każdym razem kiedy odwiedzacie Polskę nie ukrywam swojej radości. Po tak spektakularnych koncertach jak ten na Woodstock, Audioriver czy pierwszy w Warszawie wydaje się, że polubiliście nasz kraj. Niebawem zagracie u nas kolejne dwie sztuki. Czego możemy się spodziewać?  I odwrotnie, czego ty oczekujesz od nas ?


Staramy się omijać kwestie oczekiwań. Zarówno z jednej jak i drugiej strony sceny. Skupiamy się na show i to jest najważniejsze. Na pewno damy z siebie 100%. Dodam jeszcze, że koncerty będą trwać równe 24 godziny, a każda osoba, która nie będzie tańczyć zostanie usunięta z klubu.


Jesteście znani z działalności w duchu DIY. Mimo to, nie odcinacie się od ludzi/firm, mogących pomóc w promocji. Zatem, kim są pracownicy Remedy i Music Glue?


Obie te ekipy reprezentują internetowe sieci dystrybucji (m.in. biletów) lub umożliwiają nam bezpośredni kontakt z fanami. Mamy naprawdę zaufanych ludzi wokół siebie i nie mogę być bardziej zadowolony z takiej, wielopłaszczyznowej współpracy.


Poza tym macie własny label Ambush Reality, odpowiedzialny za przygotowanie finalnego produktu. Nie zrzekacie się kontaktów biznesowych na stopie dystrybucji nagrań na świecie z innymi wytwórniami, ale pozostajecie niezależni. Czym jeszcze zajmuje się AR?


Karmieniem nas, kąpaniem i przewijaniem


Jak wygląda kwestia bookingów? Tym tez zajmujecie się (relatywnie) sami?


Mamy taką papierowa mapę, na którą wszyscy sikamy z zasłoniętymi oczami. Tam gdzie zrobi się dziura udajemy się z trasą na koncerty.


W jednym z ostatnich wywiadów powiedziałeś, że zespoły teraz lubią wrócić z czymś do domu. Chodziło o kwestie bardziej finansowe i dotyczące głównie sprzedaży gadżetów. Ty przyznałeś, że dla was nie jest to tak istotne jak grane koncertów i dawanie ludziom szczęścia poprzez muzykę. To dość szlachetne, ale bez sprzedaży merchandise chyba ciężko się żyje..


Nie będę kłamał, merch utrzymuje kapele przy życiu, ale nie stawiałbym tego na pierwszym miejscu. Wydaje mi się, że wtedy miałem na myśli to, że staramy się unikać tego kapitalistycznego myślenia. Chcemy uniknąć sytuacji, w której będziemy coraz bardziej zachłanni. W tym biznesie łatwo stracić głowę i popaść w chciwość.


Ostatnie pytanie. Czy lew powróci na wasze łono?


Każdy album ma swój motyw przewodni. Kiedyś lew był niezwykle ważny, dziś zastąpiliśmy go innymi znakami, ale nadal jest w naszym wnętrzu. Wciąż wiemy jak ryknąć! ROAAAAR! (śmiech)


Rozmawiał: Grzegorz "Chain" Pindor

Przypominamy, że Enter Shikari wystąpi w Polsce na dwóch koncertach: w warszawskiej Progresji (8 październik) i krakowskim Kwadracie (9 październik).

Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie