Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Polyphia

Polyphia

Twórcy "Muse" albumu wizytówki współczesnego prog rocka/metalu na jazzowych fundamentach znaleźli chwilę aby porozmawiać z nami o swoim debiutanckim albumie, inspiracjach oraz o gościach specjalnych, którzy dołożyli niemałą cegiełkę do sukcesu płyty. Jednym z nich jest znany naszym czytelnikom lider krakowskiego Disperse - Jakub Żytecki.

W nie tak odległej przeszłości nagraliście własną interpretację pierwszego koncertu Bacha. Jak na tak młodych ludzi (raptem 20 lat na karku!) pokazaliście jak dojrzałymi jesteście muzykami, a ponadto, zaprezentowaliście zupełnie nowe podejście do aranżu tak skomplikowanego dzieła. Dzięki temu zyskaliście solidny rozgłos. Jak wspominacie pracę nad tym wideocoverem?


Nie wiemy, czy akurat to wideo jakoś specjalnie nam pomogło w zdobyciu rozpoznawalności, ale sądzimy, że okazało się pomocne przy promocji "Muse". Tim  (Henson - gitarzysta) wpadł na ten pomysł dzięki swojemu bratu, który jest klasycznie wykształconym pianistą. Był taki czas, że sam dla siebie grał ten koncert a Tim podchwycił temat. Od słowa do słowa doszliśmy do wniosku, że warto spróbować. Tim dokonał transkrypcji gry lewej ręki (partie Scotta) i prawej (Tim) na gitarę elektryczną i stało się… Trochę to zajęło (śmiech)

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video


Album cieszy się naprawdę dużym zainteresowaniem mediów, które nie szczędzą pochwał. Wielu recenzentów, w tym ja, uważa go za jeden z najlepszych krążków 2014 roku. Zanim jednak przejdziemy do "Muse", chciałbym pozostać przy waszej nazwie. Polyphia znaczy polifonia. Szczerze mówiąc, zarówno muzyka jak i nazwa do siebie pasują dzięki tej różnorodności, którą zawierają. Pojawia się jednak pytanie, czy pracuje na demokratycznych zasadach czy może wszystko spoczywa na barkach Scotta i Tima?


Nawet nie wiesz jak miło nam to słyszeć. Co do procesu twórczego, z początku jest to w pełni demokratyczne zadanie, aczkolwiek im bardziej dźwięki się gmatwają, wtedy do gry wkracza Tim albo Scott. To oni dają od siebie najwięcej. Randy i Clay uzupełniają ten proces swoimi pomysłami jeśli zachodzi szczególna potrzeba.


"Muse" jest doskonałą mieszanką jazzu, fusion ale przede wszystkim djentu/metalu. Zwał jak zwał (śmiech). Co chcieliście osiągnać na tym wydawnictwie? Jak bardzo odstaje ono od EPki "Inspire"?


Chcieliśmy nagrać jak najbardziej przebojowy album. Dlatego skupiliśmy się na hookach i konkretnych melodiach. Inspire było albumem typu "hej-popatrz-jak-dobrze-potrafimy-grać" + djent. (śmiech)


Czyj to był pomysł aby zaprosić tylu gości? To wyraz uznania dla tych wszystkich gitarzystów, w tym naszego rodaka Jakuba Żyteckiego, czy chęć pokazania wszystkim jak zróżnicowany, złożony i piękny jest obecnie świat gitary? 


W pewnym sensie chcieliśmy nagrać album rapowy… Wiesz, patrzysz na tracklistę i widzisz tych wszystkich gości i uświadamiasz sobie, że praktycznie nie ma piosenek bez gościnnych udziałów (śmiech). Dokładnie ten cel nam przyświecał. A tak całkiem serio, zapytaliśmy naszych przyjaciół czy nie chcieli by nagrać solówek i tyle.


Czyje solo podoba się wam najbardziej?


Absolutnie wszystkie!


Czy proces twórczy jest dla was wyzwaniem? Jak motywujecie się do komponowania?


Staramy się, aby to, co nagrywamy czy gramy sami dla siebie było po prostu świeże. Słuchamy każdej muzyki, niezależnie od gatunku. Szczerze mówiąc największą inspiracją dla Muse był pop i rap…


Jakiego sprzętu użyliście do nagrań?


Strun Ernie Ball, gitar Music Man i procesorów Fractal Axe FX II.


Album został w pełni sfinansowany przez środki pozyskane w akcji crowdfundingowej. To najlepsze rozwiązanie dla młodych zespołów? Zrobilibyście to w ten sposób ponownie, czy może jest to zbyt czasochłonne zajęcie?


Crowdfunding sam w sobie nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie, ale trzeba sobie powiedzieć jasno, że nie jest to łatwe zadanie. Nasi fani pozwolili nam wejść na kolejny poziom rozwoju, dzięki czemu nie musimy ich o to prosić ponownie. Najprawdopodobniej odżegnamy się od tego procesu na jakiś czas…


Na koniec które z tegorocznych wydawnictw są waszymi ulubionymi?


Zdecydowanie The Contortionist i ich "Language" oraz "Loopified" autorstwa Dirty Loops.


Rozmawiał: Grzegorz "Chain" Pindor

GALERIA
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie