Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Krzysztof Misiak

Krzysztof Misiak

O dokonaniach Krzysztofa na polu muzyki oraz dydaktyki gitarowej można pisać wiele. W skrócie, jest on jednym z najbardziej cenionych gitarzystów i wykładowców gitary elektrycznej w Polsce, docenionym również za granicą, a od niedawna także oficjalnym endorserem Ibaneza. Nie spoczywając na laurach skomponował utwory na kolejny solowy album "Nowe Okoliczności"...

Na płycie "Nowe Okoliczności", oprócz pracy kompozytora, aranżera i głównego wykonawcy, wystąpiłeś również w roli producenta i realizatora dźwięku. Co Cię skłoniło do takiej decyzji?


Od jakiegoś czasu żywo interesuję się produkcją i realizacją nagrań. Po części życie mnie do tego zmusiło, ale mimo to, jest to fascynująca płaszczyzna do eksploracji. Oczywiście nie uważam, że jestem zawodowym realizatorem, ale to co chcę usłyszeć (przynajmniej w mojej muzyce) to staram się wydobyć i to mam. Poskramianie tegoż chaosu to bardzo interesujące wyzwanie. Wciąż staram się zdobywać nową wiedzę na tym polu, uczestniczę w warsztatach, podpytuję kolegów realizatorów i sam eksperymentuję. Szukam najlepszych rozwiązań.


Nowa płyta jest bardziej przystępna w odbiorze dla słuchacza nie osłuchanego z typowo gitarową stylistyką. Oprócz riffów, opiera się przede wszystkim na melodiach. Można wysnuć wniosek, że Krzyszt of Misiak niczego nie udowadnia, bo nie musi, tylko bawi się muzyką.


Jeśli ktoś się za młodu nasłucha się The Beatles oraz samych znakomitych artystów bluesowych i jazzowych to trudno o inny efekt. We wszystkim co robię staram się wydobyć melodię. Najczęściej wynika ona z progresji harmonicznych oraz indywidualnego poczucia frazy muzycznej. Moja melodyka nie należy do zbyt nachalnych, ale wrażliwy słuchacz zwykle znajduje coś dla siebie. Ponadto wydaje mi się, że ja nie nagrywam typowych płyt gitarowych, po prostu przede wszystkim gitarą realizuję swoje koncepcje muzyczne. Ale wbrew tym dwunastu indeksom płyta jest bodajże najkrótszą z tych wszystkich moich płyt. Jest zwarta i treściwa, zaryzykuję, że w formie, nawet trochę "piosenkowa" i co ciekawe, bardzo wiele elementów bluesowych się na niej pojawiło z frazowaniem i konstrukcjami harmonicznymi włącznie. Lekko na przekór tytułowi pozwoliłem sobie też na delikatny powrót do akustycznych brzmień bębnów. Oczywiście podrasowałem je trochę. Skupiłem się głównie na stopie i werblu. Ponakładałem różne soundy i brzmi to dość grubo. Generalnie dobrze powiedziane, że bawię się muzyką. Mimo, że muzykę traktuję poważnie, to nie przeszkadza mi cieszyć się nią i pokornie percypować.


Studio "small-room-by-the-little-radiator" to muzyczny pokój w Twoim domu?


Komputer (PC) i monitory stoją przy kaloryferku w małym pokoju i tak właśnie wygląda moje miejsce pracy. Ponadto zagracony jest gitarami i innym muzycznym sprzętem. Powiedzmy, że zaadoptowałem go na składnicę graciarki i "home-studio" w jednym. Przyzwyczaiłem się do jego (niezbyt doskonałych) warunków akustycznych i drogą praktyki eliminuję niepożądane efekty.


Jakich instrumentów użyłeś do nagrania płyty?


Jestem miłośnikiem instrumentów VST. Są łatwe w obsłudze i nie zajmują zbyt dużo miejsca (z wyjątkiem przestrzeni dyskowej). Większość podstawowych aranżacji, czyli sekcje rytmiczne, pady, brassy, stringi, synthy, nawet sekcje instrumentów dętych zrealizowałem via VST. Ale pojawiły się też oczywiście żywe instrumenty, które stanowią swoisty kolor. Poprosiłem o to moich muzycznych przyjaciół. Wśród nich: Krzysztof Ścierański (bas), Wojciech Pilichowski (bas), Dave Latchaw (inst. klawiszowe), Bartosz Łęczycki (harmonijka ustna), Michał Kowalski (syntezator), Piotr Jędraszczak (sax), Piotr Kelm (skrzypce) i Zbigniew Żuk (wokaliza). Do tego doszły gitary. Użyłem szeregu instrumentów, które mam w swojej kolekcji, a większość tematów i solówek nagrałem na starym Ibanezie RG770 - to już klasyka. Warto podkreślić, że ponownie "przybiłem" się z Ibanezem i oficjalnie jestem "twarzą produktu". Owocem tej współpracy jest nowy instrument model Prestige RG2550Z-GW. Pozwoliłem sobie jednak na wprowadzenie lekkiej modyfikacji w postaci wymiany płytki na perłowo-białą, więc mam teraz piękny biały mebel w rękach.


W jaki sposób rejestrowałeś ślady gitar?


Przed przystąpieniem do ich rejestracji dużo nad tym myślałem. Chcąc jak najbardziej zbliżyć się do tradycyjnego nagrywania i nie hałasowania zarazem, poprosiłem firmę LDM Electronics o wyprodukowanie dla mnie zamkniętej kolumny głośnikowej typu isolation cabinet. Zatem tor sygnałowy gitary wyglądał następująco: gitara → wzmacniacz Rivera KR55 → LDM box z mikrofonem Sennheiser e906 → karta dźwiękowa Focusrite Saffire LE → DAW. Do tego już w programie rejestrującym dochodziły efekty dynamizujące i przestrzenne. Skorzystałem też z pluginowego emulatora brzmień gitarowych. Instrumenty akustyczne nagrywałem przez mikrofon Sennheiser MK4. Muzycznie to wyglądało tak, że większość tematów i innych ważnych fragmentów wbiłem najpierw w MIDI, głównie po to, żeby nie zapomnieć. Na te ślady MIDI nałożyłem (najczęściej lead’owe) brzmienia z vst i w dalszym planie lub z mniejszą dynamiką one grają razem. Robię tak już od ostatnich trzech płyt. Poza tym łatwiej pisze mi się nuty do ZAiKS- u. W kilku przypadkach idee aranżacyjne gitary, które miałem w głowie i które nagrałem, nie sprawdziły się. Nie zabrzmiały tak, jakbym sobie tego życzył i burzyły aranżację całości, więc je usunąłem. To zawsze trochę boli, ale muzyka nie zna litości. No i czego się nie robi dla sztuki?!


Jakich efektów używasz ostatnio najczęściej i dlaczego?


Moja baza typu hardware nie zmienia się od lat i nie sądzę abym w radykalny sposób zrekonfigurował te utensylia. "Stałe fragmenty gry" to efekty przestrzenne typu delay, analogowe typu wah-wah i przestery raczej typu overdrive niż heavy distortion. W międzyczasie ograłem szereg różnych efektów, jeden nieźle freakowy dostałem od firmy Chaosound, nosi nazwę Anti-Effect i imituje dźwięk niesprawnego przewodu sygnałowego gitary lub/i trzeszczącego wzmacniacza. A w najbliższej przyszłości dorzucę kolejnego delaya do mojego pedalboardu. Będzie to już czwarta (!) kostka. Za to efekty software’owe rządzą na moim DAW-ie po całości. Przyjemna i intuicyjna obsługa robi wrażenie.


Jesteś określany jako twórca hate jazzu, jednak nie chodzi w w nim o nienawiść do jazzu. Harmonię masz opanowaną znakomicie, na warsztatach grywasz wiele jazzowych fraz.


Hate-jazz to mój trade mark. Musiałem się jakoś określić, stąd taka zmyła-zbitka. Generalnie staram się łączyć dynamikę muzyki rockowej z wyrafinowaniem muzyki jazzowej. Nie ukrywam, że ta otwartość jazzowa bardzo mnie pociąga. Słucham wielu rodzajów muzyki, gdyż lubię być na bieżąco, ale okołojazzowe klimaty zmuszają mnie do innych przeżyć. Od razu albo stawiają na nogi, albo relaksują w sposób introwertycznie estetyczny. A na warsztatach dobieram program do możliwości uczestników. I zawsze pytam, czego chcieliby się dowiedzieć i co chcą opanować. Nie ukrywam, że lubię też mówić o teorii, skalach i harmonii. Próbuję namawiać kursantów do świadomego grania i wykorzystywania instrumentu.


Muszę Cię zapytać o słynne pierścienie - biżuteria takich rozmiarów wygląda imponująco, ale czy nie przeszkadza w grze?


Biżuteria to dzieło pochodzącego z trójmiasta, człowieka wielu talentów, Piotra "Pawłosza" Pawłowskiego, i o dziwo nie przeszkadzają w wydobywaniu dźwięków. Z drugiej jednak strony ta kupa srebra zmusza mnie do wolniejszego grania (śmiech).


Które tematy lub frazy poleciłbyś naszym Czytelnikom do ćwiczenia? Na co powinni zwrócić uwagę?


Na szczęście nie ma na tej płycie ani "wyścigów", ani "połamańców", więc wszystko jest do opanowania. Polecam temat "Gadatliwego stomatologa" z uwagi na szereg dźwięków spoza skali (bluesowej) oraz "Wiocha z pl-usa" ze względu na stylowe granie country. Ciekawostką jest solo w utworze "Płocking", które grane jest w metrum 7/8 oraz fusionowe solo w kawałku "Jubilerzy". Proszę też zwrócić uwagę na zharmonizowanie tematów w dwugłosie w "Źródle emocjonalnych informacji" i "Mary Lemon".


Riff i temat "Mary Lemon" to wręcz podręcznikowy przykład materiału do grania na jam session.


Dzięki, ale łatwiejszymi w obsłudze byliby chyba "Jubilerzy". Sola na formie można grać w zależności od inwencji i jest sugestywny riff kończący. Premierowo zagraliśmy już ten kawałek w składzie Ścierański, Pilichowski, Grzyb, Latchaw, Jędraszczak na koncercie i każdy instrumentalista miał pełne ręce roboty. Czyli sprawdził się.


SPRZĘTOLOGIA
• Gitary: Ibanez RG 770, Ibanez RG2550Z-GW, Ibanez RG 1527BP, Ibanez S1625TKS, Ibanez AEL20E VV, Mayones Maestro, Mayones LP IV Custom Baritone, Mensinger Maverick 3TS Hollowbody, Hamadyk K-of-M, Hofner HA-JC03-12ET.
• Wzmacniacze: Rivera Knucklehead Reverb KR 55 + kolumna Rivera 412, LDM Isolation Cabinet, Box Electronics 212.
• Efekty: Boss TU-15, Ernie Ball Stereo 25k Pedal, Boss DD-5 Digital Delay, Boss DD-6 Digital Delay, Boss DD-20, Giga Delay, Exar MultiWah MW-04, Blackstar HT-DUAL, Digitech Whammy II, Jim Dunlop EW 95, Anti-Effect, Taurus TUX Compressor-Limiter i preamp T-Di.
• Akcesoria: kostki i struny Ernie Ball, system bezprzewodowy, mikrofony i słuchawki Sennheiser, przewody DL David Laboga, przetworniki Merlin Pickups, Heet Sound Plus Ebow.

Wojtek Wytrążek
Zdjęcia: Maciej Kuświk

GALERIA
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie