Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Mark Jensen (Epica)

Mark Jensen (Epica)

Holenderska scena muzyczna od lat cierpi na brak genialnego metalowego aktu. Stan rzeczy co jakiś czas próbują zmieniać młodzi adepci metalowej sztuki parający się ekstremalnymi dźwiękami oraz cała plejada harcore’owych hord.

Na nic to jednak, skoro palma pierwszeństwa i międzynarodowy sukces należy do dwóch grup, które wyrosły na dźwiękach około-gotyckich wymieszanych z power metalem, aby potem pokazać światu, iż za nic mają wszelkie przypisywane im łatki. Jednym z tych zespołów jest ceniona przez polską publiczność Epica. Holendrzy w styczniu aż dwukrotnie odwiedzą nasz kraj, co winno cieszyć wszystkich zwolenników heavy, power, a może przede wszystkim, melodyjnego metalu. W ramach promocji koncertów we Wrocławiu i Warszawie usiedliśmy do krótkiej rozmowy z mózgiem zespołu, gitarzystą, wokalistą i kompozytorem - Markiem Jansenem.

Wasz najnowszy, siódmy album zebrał mnóstwo fantastycznych recenzji. O dziwo, nawet bardziej ekstremalni słuchacze oraz dziennikarze nie ukrywający fascynacji brutalnym metalem wyrażają pochlebne opinie. Zakładam, że mile łechce to wasze ego. W świecie zdominowanym przez mężczyzn nie łatwo zdobyć zaufanie tak zróżnicowanego grona odbiorców. Jak sądzisz, tak dobre recenzje to wynik waszej jedenastoletniej obecności na scenie, w trakcie której dzieliliście scenę z najrozmaitszymi zespołami, które mogły mieć wpływ na wasz styl, czy może, dość prozaicznie, odpowiednie podejście recenzentów?


Dokładnie, zgadza się. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wszystkie pozytywne opinie. Nawiązując do twojego pytania, wydaje mi się, że to kombinacja obu tych przyczyn. Sami recenzenci starają się być otwarci, a nasz zespół nie przestaje się rozwijać. Podczas naszej ostatniej trasy po Europie rozmawiałem z chłopakami z Dagoba, którzy otwierali nasze koncerty i powiedzieli mi, że ich fani kompletnie nie rozumieją, dlaczego grają z nami koncerty. Wiesz, bali się o to, że ta muza będzie się ze sobą "gryźć". Co najciekawsze, goście z Dagoba powiedzieli swoim fanom, aby dokładniej wsłuchali się w naszą muzykę, a wbrew pozorom zauważą sporo podobieństw. I o to właśnie chodzi. Większość z nas, metali, zaczynała słuchać tych samych kapel i inspirować się nimi. Wszyscy tak naprawdę czerpiemy z tego samego źródła. Mamy w zespole chłopaków, którym blast nie był obcy, bo grali w deathmetalowych kapelach i to słychać w naszej twórczości.


"The Quantum Enigma" ponownie dostarcza słuchaczom ponad godzinę muzyki. Szczerze mówiąc, jesteście jedynym zespołem na świecie z pola gothic/power metal, który regularnie daje fanom taką dawkę nowych dźwięków. Co daje wam kopa, aby pozostać tak kreatywnym? Albo inaczej, skoro już rozmawiam z Tobą, jak utrzymujesz swój poziom kreatywności? Co cię motywuje?


(śmiech) Oczywiście jestem pełen inspiracji, ale tym razem pozwoliliśmy sobie na pracę, jak to mówią "zespołową" (śmiech). Mamy naprawdę dobrych songwriterów w kapeli, nawet deathmetalowy perkusista napisał kilka kompozycji. Ostatecznie mieliśmy dwadzieścia pięć piosenek i dokonaliśmy selekcji szesnastu najlepszych. Nagraliśmy je, a potem dokonaliśmy kolejnego wyboru i wybraliśmy te, które rzeczywiście powinny znaleźć się na albumie. Nawet te kawałki, które zostały dodane jako bonusy są na tyle dobre, że aż żal było z nich rezygnować. To była naprawdę luksusowa sytuacja. Więc, odpowiadając na twoje pytanie, wszyscy byliśmy kreatywni i mam nadzieję, że będziemy dalej tak działać w przyszłości.


Epica to Twoje dziecko. Jak czuła się Simone kiedy poprosiłeś ją o dołączenie do zespołu. Wtedy była Twoją dziewczyną…


Zgada się. Wiesz, była młodą dziewczyną, ja muzykiem z After Forever (śmiech). Generalnie chciałem uniknąć sytuacji, w której mielibyśmy parę w zespole, bo przeważnie to źle wpływa na pracę. W czasie mojej działalności w After Forever miałem sposobność doświadczyć plusów i minusów takiej sytuacji. Na nasze "nieszczęście", nie mogliśmy znaleźć bardziej utalentowanej wokalistki niż Simone i… stało się. W głębi duszy zawsze czułem, że to dobry wybór.


Od tamtej pory Simone dojrzała nie tylko jako wokalistka, ale przede wszystkim jako kobieta. Co pomaga jej stać się lepszą?


Każdego dnia widzę jak bardzo dojrzała. Od naprawdę niedoświadczonej laski w pierwszym rzędzie aż po to, kim jest teraz. Pamiętam kiedy kupiłem jej pierwszy dokanałowy odsłuch. Szczerze mówiąc, nie chciałem zniszczyć jej narządów słuchu, ani zmuszać do śpiewania poprawnie. Niewielu wokalistów potrafi zacząć swoją przygodę z muzyką od obycia z profesjonalnym sprzętem i równie profesjonalnym podejściem. Wiesz, wszystko co zarobiłem w After Forever zainwestowałem w Epica. Po prostu chciałem abyśmy mieli jak najlepszy start. To, co zdecydowanie odmieniło Simone, to ciąża i pierwsze dziecko. Od tamtej pory naprawdę dba o siebie; zarówno fizycznie jak i psychicznie. Ponadto, jest cholernie odpowiedzialną osobą, no i stała się dużo lepszą wokalistką.

Odnosząc to pytanie do mojej osoby, staram się ciągle rozwijać, tak aby nie spocząć na laurach. Niewiele zespołów potrafi przetrwać dwanaście lat na scenie, a jednak nam się udało. Zadecydowała o tym akceptacja wad poszczególnych osób w zespole. Łatwo wykorzystuje się czyjś talent, ale prawdziwą sztuką jest zrozumienie negatywnych aspektów danej osoby. Duża w tym zasługa dość prozaicznego, ale piekielnie istotnego szacunku. Wiele nauczyłem się w czasie kiedy grałem w After Forever, i choć możesz w to nie wierzyć, po prostu stałem się lepszym człowiekiem. Jest jeszcze tyle rzeczy do odkrycia, nauczenia się. Świat jest bezkresnym polem inspiracji i mam nadzieję, że nigdy mi jej nie zabraknie.



Simone cechuje dość zróżnicowana i mocna barwa głosu. Jako że to ona jest tą "na froncie", wielu utożsamia zespół właśnie z nią. Jak utrzymuje swoją formę?


W jej przypadku istotną rzeczą jest balans pomiędzy odpoczynkiem a śpiewem. Praktycznie nie imprezuje, wcześnie chodzi spać i stara się uprawiać jakiś sport. Brzmi to jak nuda, ale uwierz mi, że dla wokalistki jej pokroju to jedyne dobre rozwiązanie. Poza tym, przez ostatnie 10 lat dość mocno pracowała nad techniką, co teraz procentuje. Kiedy posłuchasz jej nagrań sprzed paru lat z tymi teraz, zauważysz ogromną różnicę. W moim przypadku staram się trzymać tego samego tematu, choć nie ukrywam, zdarza mi się poimprezować na trasie czy późno położyć się spać. Z mojej perspektywy kluczowe jest, aby cieszyć się czasem spędzanym w drodze, ale przy zachowaniu profesjonalizmu. No i co ważne, a o czym nie wspomniałem - nie potrafię imprezować dzień w dzień, a potem grać przez dwie godziny na scenie. Za stary jestem (śmiech).


Co, po tylu latach w biznesie, możesz powiedzieć o obecnej sytuacji kobiet na rynku muzycznym? Doszło do jakiś zmian, czy metal pozostaje wciąż mocno zmaskulinizowanym i mało demokratycznym światem?


Zacznę od ostatniej części pytania. W Epica każdy ma głos. Robimy to, czego chce większość. Tematy, które nie wszystkim odpowiadają są roztrząsane w mniejszym gronie, ale generalnie najistotniejsze kwestie i decyzje z nimi związane, podejmujemy wspólnie. Co do zmian, można powiedzieć, że nawet dzięki nam doszło do lepszego postrzegania dziewczyn. Prawdopodobnie dzięki temu, że gramy tak mocno. Na pewno jest lepiej niż 10 lat temu.


Które z wymienionych wydarzeń jest dla ciebie najbardziej przełomowym momentem w historii Epica - wydanie debiutu, podpisanie kontraktu z Nuclear Blast, czy wydanie rocznicowego, spektakularnego DVD?


Wszystkie! To trudne pytanie, ale ten rocznicowy koncert i całe show, które przygotowaliśmy było tak wymagającym doświadczeniem, że nie sposób nie uznać go za szczególne. Wzięliśmy na swoje barki naprawdę potężny ciężar organizacji całego przedsięwzięcia, ale udało się osiągnąć planowany efekt i cieszę się z zapisu tego wydarzenia na płycie. To naprawdę wyjątkowa rzecz.


W styczniu zagracie w Polsce dwa koncerty. Pierwszy we Wrocławiu, drugi w Warszawie. Nie pierwszy raz będziecie gościć na naszej ziemi, ale tym razem, będą to dwa szalone występy z międzynarodowym składem Dragonforce. Ich udział w trasie to wasz osobisty wybór czy decyzja managementu?


I tu cię zaskoczę! Jeszcze dwa lata temu nawet nie mieliśmy menedżera. Dziś jest to bliska nam osoba, przyjaciel i świetny partner do pracy i podejmujemy takie decyzje wspólnie. Kiedy rozglądaliśmy się za kimś do współpracy szukaliśmy kogoś, kto nie będzie się wpisywał w schemat typowego menago. Szukaliśmy kogoś, kto będzie mógł sprostać zadaniom, na które nie znajdywaliśmy już czasu. Dragonforce to pomysł właśnie takiej osoby. Mogę z pełną świadomością powiedzieć, że jest to dokładnie taki zespół jakiego szukaliśmy. Na początku myśleliśmy o Moonspell, ale mieli zbyt napięty terminarz. Zabieramy ze sobą młodzian z Diablo Blvd, którzy będą otwierać wszystkie imprezy. Sprawdźcie ich, są bardzo obiecującym zespołem z Belgii.


Z kim chciałbyś pojechać w trasę?


Jest cała gromadka artystów, z którymi chciałbym współpracować. Koncerty to jedno, ale proces twórczy jest najlepszym stymulantem. Mam nadzieję, że w ciągu kilku następnych lat uda mi się zrealizować większość marzeń.


Rozmawiał: Grzegorz "Chain" Pindor
Zdjęcia: Romana Makówka


Terminy koncertów Epica w Polsce:

22.01.2015 - Wrocław, Eter
23.01.2015 - Warszawa, Progresja

Ceny biletów:

89 zł (przedsprzedaż)
99 zł (w dniu koncertu)
178 zł (limitowany bilet VIP, tylko przez www.pwevents.pl)

Bilety dostępne w sieciach Ticketpro, Eventim, eBilet oraz sklepach Empik, Media Markt i Saturn na terenie całego kraju; kolekcjonerskie na www.pwevents.pl

GALERIA
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie