Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Moloch (Zorormr)

Moloch (Zorormr)

Niedawno na łamach Gitarzysty ukazała się recenzja trzeciego albumu studyjnego Zorormr zatytułowanego "Corpus Hermeticum". Główny twórca tego albumu znany pod pseudonimem Moloch podzielił się z nami swoimi refleksjami na temat tego krążka.

Uzdolniony twórca opowiedział o procesie powstawania materiału, sprawach technicznych związanych z dziełem, a także o jego znaczeniu. Możliwość rozmowy z Molochem otworzyła także sposobność do poruszenia kwestii związanych z kondycją black metalu w Polsce i na świecie, a także istoty gatunku w kontekście procesów społecznych. Czym jest wolność zdaniem Molocha? Przeczytajcie koniecznie.

Hail! Od premiery "Corpvs Hermeticvm" minęło kilka tygodni. W jaki sposób odbierasz reakcje na ten materiał płynące zarówno ze strony mediów, jak również wyrażane przez słuchaczy?


Ogólnie nie mogę narzekać, bo odbiór płyty, podobnie jak w przypadku "IHS" jest zdecydowanie pozytywny. Album zbiera wysokie oceny w Polsce. Oczywiście nie wszystkim się podoba, ale to jest przecież normalne. Z nakładu pięciuset sztuk zostało w sprzedaży około 20%, więc myślę, że nie jest źle. Oczywiście chciałbym, żeby "Corpvs Hermeticvm" był dla Zorormr przełomowy, w końcu to trzecia płyta... nie do końca to jednak zależy ode mnie. Ja tworzę muzykę i wystawiam ją na osąd i krytykę. Dlatego teraz wszystko jest już w rękach mediów i słuchaczy...


Po zapoznaniu się z trzecim dużym albumem Zorormr doszedłem do wniosku, że ten materiał próbuje wyznaczać kilka nowych pomysłów w black metalu, choćby na zasadzie ciekawych wstawek elektronicznych, ale też przesiąknięty jest klasyką tego złowieszczego gatunku. Jaką koncepcję założyłeś sobie przed nagraniami do "Corpvs Hermeticvm"?


Po wydaniu "IHS" niemal od razu zabrałem się za przygotowanie następcy. Materiał napisałem w marcu 2013 roku i jakoś w czerwcu zacząłem nagrywanie. Zasadniczo chciałem napisać lepsze numery niż na "IHS", no i oczywiście lepiej je nagrać. Brzmienie poprzedniej płyty nie było najlepsze, bo też mi bardzo zależało na tym oldschoolowym, piwnicznym klimacie. Wyszła stęchlizna, która momentami spłaszczyła te numery. Stąd też decyzja, że trzecia płyta Zorormr to będzie duży krok do przodu i naprawdę dopracowana produkcja. Żeby to osiągnąć musiałem zrobić też postęp w samej obsłudze instrumentarium, szczególnie gitar... wiesz, ja do tych kwestii podchodzę śmiertelnie poważnie, wierzę w to, że na płycie wszystko musi się zgadzać, być koherentne. Wciąż mam chwile zwątpienia, czy aby na pewno ja potrafię cokolwiek na tych sześciu strunach wydukać (śmiech).


Czy Twoim zdaniem sięganie po ambient w kompozycjach osadzonych w black metalu nie jest pomysłem zbyt ryzykownym jeśli weźmiemy pod uwagę oczekiwania konserwatywnych fanów?


Myślę, że nie jest to żadna nowość ani też jakiś wielki wyróżnik dla muzyki Zorormr. No, może w Polsce mało kto to faktycznie robi. Dla mnie te dźwięki zawsze były bliskie i od "Kval" są obecne na kolejnych płytach, ale ich ilość jest już mocno zredukowana, żeby nie powiedzieć śladowa. Tak naprawdę na "Corpvs Hermeticvm" wyraźne ambienty są tylko w dwóch/trzech utworach, reszta to budowanie atmosfery w oparciu o gitarę, perkusję i wokal. Nie gram surowego black metalu, to fakt, ale też i daleki jestem od pisania rozbudowanych partii parapetów, bo to co robię w Zorormr jest biegunowo odległe od symphonic black metalu. Myślę, że ta muzyka ewoluuje w stronę, nazwijmy to "rytualistyczną", co już słuchać w rytmie i w podziałach utworów. A czy to zadowoli konserwatywnych fanów? Nie wiem i szczerze powiedziawszy nie obchodzi mnie to.


Skąd się w ogóle wzięły u Ciebie fascynacje ambientem i tego typu muzyką?


Chyba od zawsze kręciła mnie muzyka filmowa, ilustracyjna, ale i elektroniczna. W tym oczywiście Jarre czy Vangelis. Jednak mi u nich brakowało tego mroku, tej posępności, tego co można było znaleźć nawet u twórców w amigowskiej demoscenie. Mnie dopiero po latach, błądząc po odmętach internetu, dopadło Atrium Carceri i Desiderii Marginis. Do tego inne projekty ze stajni Cold Meat Industry czy polskiej Beast Of Prey gdzieś tam na mnie oddziaływały na tyle, że wsiąkłem w ambient na dobre.


Moim zdaniem album stanowi formę pomostu pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością ekstremalnego metalu. Czy Twoim zdaniem ten gatunek, choćby odnosząc się do "Corpvs Hermeticvm", ma szansę ewoluować w jeszcze nieodkrytym kierunku?


Tempora mutantur, nos et mutamur in illis… black metal, czy szerzej ekstremalny metal, to bardzo pojemne pojęcie na naprawdę całą masę plugastwa przybierającego najróżniejsze formy. Ta muzyka już prawie od trzydziestu lat zmienia się i zadziwia świat swoją agresją, różnorodnością i bezkompromisowością. Myślę, że ona cały czas ewoluuje, nawet gdy wraca do korzeni. Transgresja, która jest wpisana w ekstremalny metal, jeszcze się w pełni nie dokonała. Może przesadzam, ale myślę, że najlepsze w tej muzyce może być jeszcze przed nami...


Zdradzisz może jakiego typu inspiracje - muzyczne, literackie, życiowe - wpłynęły na ostateczny instrumentalny i liryczny kształt "Corpvs Hermeticvm"?

Ta płyta to prawdziwy tygiel emocji. Jest wielowątkowa i różnobarwna, bo czas w jakim powstawała był też takim czasem dla mnie. Niektórzy dostrzegają w niej kompozycyjną spójność. Myślę, że jest to trafne spostrzeżenie, aczkolwiek nie jest to w żadnej mierze koncept album. Chciałbym, żeby moi słuchacze sami odkrywali to o czym jest każdy mój następny krążek. Tutaj na pewno jest mnóstwo odniesień do, co oczywiste, filozofii hermetycznej, ale także do dzieła "Adversus Haereses" Świętego Ireneusza z Lyonu, jest coś z Mitów Cthulhu i trochę wątków autotematycznych. W kilku miejscach są też pewne nawiązania do "IHS". Zostawmy jednak przyjemność odczytywania przesłania i inspiracji uwadze słuchacza,  bo po co mielibyśmy tu psuć całą zabawę? (śmiech)

Wcześniej, oczywiście nieprzypadkowo, wprowadziłem do rozmowy skojarzenie pomostu, tak również jak przed chwilą zapytałem o kwestie inspiracji przy tworzeniu nowej płyty Zorormr, ponieważ przygotowując pytania wywiadowcze szerzej zapoznałem się z greckimi tekstami znanymi pod nazwą "Corpus Hermeticum". Ich korzenie wywodzą się z hellenizmu, a wpływ na ich znaczenie i kształt wywarły m.in. postawy gnostyków i neoplatoników. Mało tego! Okazuje się, że "Corpus Hermeticum" był też doceniony w chrześcijaństwie i judaizmie. To więc - a jakże - forma pomostu pomiędzy starym światem a rozwojem religii chrześcijańskiej. W jaki sposób można więc rozumieć przesłanie nowego albumu Zorormr?

Z tym "docenianiem" to może bym nie przesadzał, choć faktycznie ezoteryzm zachodni nie jest tak całkowicie nie po drodze nauczaniu Kościoła... ale trzeba wyraźnie powiedzieć, że mimo iż doceniam dzieła Tertuliana czy wspomnianego wcześniej Ireneusza, to wydźwięk "Corpvs Heremeticvm" jak i "IHS" jest zdecydowanie antychrześcijański czy szerzej antyreligijny w ogóle. Po prostu robię to w bardziej wysublimowany sposób niż niektórzy moi koledzy po fachu (śmiech).


W mojej recenzji "Corpvs Hermeticvm" napisałem, że ten materiał jest bluźnierczy, ale to chyba zbyt duże uproszczenie. Teraz mam wrażenie, że pod wpływem tego dzieła hierarchowie chrześcijańscy mogliby dojść do wniosku, że black metal nie jest tylko formą buntu… w sumie więc trzeci krążek Zorormr stanowi ciekawy temat do dyskusji pomiędzy różnymi grupami społecznymi…


Nie wiem, czy chciałbym, żeby ostatnie dzieło Zorormr zapraszało kogokolwiek do dialogu. Ono ma zachęcić do myślenia, do odrzucenia fałszywych dogmatów. Jeśli robię numer pt. "Against All Heresies" to po to, żeby zwrócić uwagę na potrzebę odrzucenia wszelkich herezji bez wyjątku... jeśli okładkę "Corpvs Hermeticvm" zdobi nie Hermes Trismegistus, tylko opromieniony światłem, ale też i odarty ze skóry człowiek z mieczem, to robię to w konkretnym celu, prawda? Akt odarcia ze skóry w przeszłości miał odmówić komuś dostąpienia łaski życia po życiu. Mój człowiek sam pozbywa się tej skóry i odmawia sobie tzw. zbawienia. Co w zamian? Poczytaj tytuły utworów na płycie z góry na dół. W co się układają? No, właśnie...


Obniżmy nieco ciężar gatunkowy rozmowy i przejdźmy do instrumentów. Jakich gitar używałeś podczas nagrań "Corpvs Hermeticvm"?


Wszystkie ślady gitar praktycznie położyłem za pomocą swojego wysłużonego już koreańskiego Cruisera. Na nim też nagrywałem poprzednią płytę. To mimo wszystko dobra gitara, choć ogrywam ostatnio ESP EX-360 i wiem, że następny materiał Zorormr nagram właśnie na niej. Wracając jednak do sprzętu z "Corpvs Hermeticvm" dodam, że leady nagrałem customowym Mansfeldzie z aktywnymi bebechami, którego kiedyś używał Quazarre. On sam swoje leady nagrał na siedmiostrunowym customie od Kameckiego. Mike oczywiście nagrywał na swoim Jarellu.


Jakich efektów gitarowych użyłeś? Czy zaplanowałeś ich wykorzystanie, aby zbliżyć się do konkretnego stylu?


Na potrzeby odsłuchu zawsze mam ustawione jakieś tam efekty i przestery z mojego pudła od Line6, ale i tak rejestruję tylko czysty sygnał. Później całość jest reamopowana w warunkach studyjnych, co też zrobił Malta w Sound Division Studio w Warszawie. Efekt końcowy to użycie m.in. Peaveya 5150, Bognera Uberschalla i szczypty boostera Hell Drive. Reszta receptury jest tajemnicą (śmiech).


Zdaje się, że Icanraz i Quazarre będą etatowymi współpracownikami Zorormr. Jak oceniasz ich wkład do "Corpvs Hermeticvm"?


Byłem zadowolony ze współpracy z Icanrazem przy "IHS" do tego stopnia, że zdecydowaliśmy się znów razem nagrywać. Tym razem jednak poszedłem za radą Młodego i zdecydowałem się na nagrywanie beczek w Hertzu w 100% akustycznie. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, bo brzmienie bębnów na "Corpvs Hermeticvm" to jeden z najjaśniejszych punktów całej produkcji. Wkład Quazarre’a, oprócz kilku naprawdę czaderskich leadów na płycie, to przede wszystkim pilnowanie, żebym ja nagrał wszystkie ślady gitar, basu i wokale dając z siebie absolutne maksimum. Myślę, że to też słychać, bo skok jakościowy względem "IHS" jest na "Corpvs Hermeticvm" w praktycznie każdym możliwym aspekcie. Tak więc ich pomoc przy sesji nagraniowej była naprawdę nieoceniona.


A czy mógłbyś opowiedzieć o kulisach nawiązania współpracy z Mike'em Weadem?


Nie ma tu specjalnie jakiejś ciekawej historii. Ot po prostu, zważywszy na fakt, że jestem wielkim fanem King Diamond i Mercyful Fate poprosiłem Mike’a o gościnny udział w numerze tytułowym na płycie. Wysłałem mu surową wersję utworu, a on napisał mi, że z chęcią do tego numeru coś nagra. Sprawa na jakiś czas przycichła, bo Mike ma sporo na głowie, w tym szykował się wtedy do dużej trasy po Stanach, ale po kilku tygodniach wrócił do tego numeru, usiadł i nagrał naprawdę rewelacyjne solo. Takie w klimacie muzyki Króla, wiesz, ten stary dobry heavy z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. O niczym lepszym nie mógłbym marzyć!


Jesteś głównym twórcą i instrumentalistą Zorormr. W jaki sposób podchodzisz do tworzenia kompozycji w sensie instrumentalnym? Tworzysz pomysły w domu, a później je rozbudowujesz w studio, czy wchodzisz do nagrań z gotowymi numerami?


Zadbałem sobie kilka lat temu o ten komfort, żeby mieć podstawowe urządzenia do rejestracji śladów gitar w domu, przez co nie muszę się ograniczać w żaden sposób jeśli chodzi o czas pracy nad kompozycjami w studio. Zazwyczaj tworzę sobie szkice gitar, perkusji i basu z którymi pracuję aż do samego końca. Następnie na ich podstawie nagrywam już na poważnie czyste ślady gitar, które są wstępnie edytowane tak, żeby w studio poszedł już tylko reamp i tyle. Nie dogrywam, nie ogrywam, nie poprawiam w nieskończoność materiału. Leady nagrywam na sam koniec, gdy mam już w wersji surowej nagrane wszystkie instrumenty i wokale.


Czy nagrywając wokale opierasz się na jakichś sprawdzonych technikach, aby nie zedrzeć gardła, czy może raczej oddajesz się improwizacjom w stylu "na pohybel"?


Pytasz czy zapijam czipsy colą? (śmiech) Nie, nie stosuję żadnych wybrednych technik, wspomagania i tego typu rzeczy. Staram się nie palić podczas sesji. Pod ręką mam tylko ciepłą, przegotowaną wodę i drugą butelkę wody w temperaturze pokojowej. Nagrywam zawsze najpierw wysokie, później niskie wokale. Staram się nie oszczędzać i nie pieścić ze sobą, bo black metal to nie rurki z kremem (śmiech), ale też trzeba umiejętnie rozkładać siły, żeby nie zedrzeć gardła pierwszego dnia, bo na całość potrzebuję zazwyczaj dwa/trzy dni. I to chyba tyle.


Wejdźmy teraz na inną płaszczyznę. Tworzenie black metalu nad Wisłą, czy w Twoim przypadku nad Odrą, chyba nie jest zadaniem łatwym. Zdarzyło Ci się spotykać się z negatywnym odbiorem prezentowanego stylu i muzyki, którą tworzysz?


I tak i nie. Black metal to muzyka elitarna, nie egalitarna. Trudno oczekiwać, żeby cieszyła się jakąś dużą popularnością. Fakt, że po kilku latach niepodzielnego panowania death metalu w Polsce ta tendencja się odwróciła na korzyść czarnego plugastwa, ale nie podzielam jednak tego hurraoptymizmu typu "Polska stoi black metalem". Co do odbioru mojej muzyki to spotykam się z opiniami pozytywnymi i negatywnymi. Komuś podoba się coś czego drugi kompletnie nie trawi. Nie mam z tym problemu, bo przecież nie każdemu ma się podobać, a i ja tego nie robię po to, żeby wszystkich zadowolić...


Nie odniosłeś wrażenie, że corpsepainting nie jest dziś traktowany zbyt poważnie?


Odniosłem, ale dlaczego miałbym się tym przejmować? Mi też może się nie podobać jak ktoś zakłada na łeb pończochę, czy kaptur i gra black metal, ale to jego wizerunek i jego sprawa. Gorzej już, gdy ktoś np. rżnie z Mayhem czy Shining na potęgę i leje z corpse paintu... ale nie warto chyba się nad tym rozwodzić. Wizerunek to sprawa drugorzędna. Na pierwszym miejscu zawsze powinna być muzyka. Jeśli ona się nie broni to nawet modne bluzy z Bangladeszu nie pomogą (śmiech).


Black Metal, nie tylko jako muzyka, ale też kultura, często staje się sposobem życia wśród wielu ludzi oddanych temu gatunkowi. Niemniej, pomijając niektóre eventy, zdaje się iż kultura blackmetalowa we współczesnych czasach zeszła do podziemia i przestaje być potrzebna w sensie społecznym. Jak to tłumaczyć? Bunt przeciwko Bogu nie oburza jak dawniej wraz ze wzrostem ateistów w ostatnim czasie? A może wartości chrześcijańskie przestały mieć znaczenie dla tych wszystkich fałszywych katolików, którzy przyczyniają się bardziej niż wszyscy do niszczenia chrześcijaństwa?


Black metal nigdy nie był popularny. Przecież ten gatunek programowo był przeciwko death metalowi w czasach, gdy ten drugi w pewnym sensie się skomercjalizował. Niejako powstał w wyniku negacji komercjalizacji ekstremalnego metalu, więc nie bardzo rozumiem kiedy miałby z tego podziemia wyjść. To nie była muzyka "eventowa", pierwotnie nie miała być prezentowana na żywo, bo całe to granie na żywo budziło u wielu twórców drugiej fali niesmak. Oczywiście z czasem hordy zamieniły piwnice na zadymione kluby, ale nigdy nie osiągnęły wielkiej sławy poza wąskim kręgiem zapaleńców. Nie licząc kilku oczywistych przykładów typu Satyricon czy Behemoth... nie wiem, czy black metal to tylko bunt przeciwko chrześcijaństwu... black metal to pragnienie wolności, zrzucenie pęt kultury, wyrzeknięcie się instytucjonalnej religii i wyzwolenie umysłu spod jarzma, które go ogranicza. Ukazanie człowieka w całym jego majestacie i całym gównie, które jego istotę okleja (vide "Esperalem Tkane" Odrazy). Zgadzam się z Gaahlem w stu procentach, gdy powiedział, że Szatan to wolność, ale tu nie chodzi o sprośnego satyra i tym podobne brednie, tylko o skategoryzowanie przeciwieństwa dla symbolu zniewolenia. Nie widzę w Polsce tej wolności i laicyzacji, skoro przed koncertem Vadera sypią jakąś magiczną sól, a inne biletowane i nota bene zamknięte koncerty się odwołuje, bo właściciel klubu boi się burmistrza i miejscowego plebana. Kurwa, to jest paranoja, której doświadczamy każdego dnia. Paranoja, którą trzeba za wszelką cenę zwalczyć, bo łamie ona nasze prawa podstawowe. Nazwij to jak chcesz, może faktycznie pieprzę tu androny, ale ja uważam, że dla twórców black metalowych i ich wydawców w tej kwestii jest jeszcze sporo do zrobienia.


Swoją drogą czy mógłbyś powiedzieć coś o swoim guście muzycznym? Interesują Cię inne klimaty poza black metalem i ambientem? W tym roku upływa czterdzieści lat od premiery "Physical Graffiti" Zeppelinów. Obeszło Cię to jakoś?


Niespecjalnie. Nie mam czasu na to, żeby być audiofilem z wielką kolekcją winyli. Jak każdy twórca bardziej zajmuję się tworzeniem niż odtwarzaniem muzyki. Nie mniej jednak słucham sporo różnych dźwięków, często kompletnie niemetalowych jak np. Fink, Florence + The Machine, Ben Howard... często w odtwarzaczu gości u mnie Wardruna, Faith No More czy ścieżki dźwiękowe z filmu "Oczy szeroko zamknięte" i "Obcy 3". Słucham naprawdę dużo różnorodnej muzyki i ciągle staram się znajdywać nowe dla mnie zespoły i dźwięki. Ostatnio trafiłem tak na Clutch i katowałem ich nagrania przez prawie tydzień non-stop (śmiech).
    

Na koniec muszę zapytać o plany Zorormr. Najprościej jak potrafię, co dalej?


W tej chwili koncentruję się w 100% na promocji "Corpvs Hermeticvm". W wolnych chwilach coś tam sobie oczywiście komponuję, ale na następną dużą płytę Zorormr trzeba będzie nieco poczekać. Póki co myślę, że w przyszłym roku, jeśli wszystko pójdzie dobrze, to ukaże się EPka Zorormr z niepublikowanym dotąd materiałem. Mam kilka utworów w archiwum, które nie trafiły na moje regularne wydawnictwa, a teraz mogłyby fajnie podsumować mój pierwszy etap działalności. Kolejne pełnowymiarowe wydawnictwo to pieśń przyszłości za minimum dwa/trzy lata.


Dzięki za poświęcony czas! Hail!


Również dziękuję i pozdrawiam czytelników Gitarzysty!


Rozmawiał:
Konrad Sebastian Morawski
konrad.morawski@wp.pl

GALERIA
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie