Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Till Lindemann & Peter Tägtgren (Lindemann)

Till Lindemann & Peter Tägtgren (Lindemann)

Frontman Rammstein, Till Lindemann wraz z Peterem Tägtgrenem (Pain, Hypocrisy) założył projekt, którego debiutancki album, jak żaden inny, owiany jest tajemnicą.

Poza tytułem albumu i promocyjnymi zdjęciami, muzycy nie udostępnili żadnych informacji na temat projektu nazwanego Lindemann. Duet udzielił nam wywiadu, którego głównym tematem były okoliczności powstawania "Skills in Pills".

Jak doszło do współpracy między Wami?


Zanim poznaliśmy się osobiście, wiedzieliśmy o swoim istnieniu z mediów, czy po prostu mając styczność z muzyką, jaką wykonujemy. Po raz pierwszy spotkaliśmy się w 2000 roku, gdy Till wraz z zespołem wyjechał do Szwecji w celu zrealizowania miksu płyty "Mutter". Od tamtego momentu, po dziś dzień, od 15 lat jesteśmy przyjaciółmi. Już wtedy rozmawialiśmy na temat współpracy na płaszczyźnie muzycznej.


Co działo się przez te 15 lat?


Po tym, jak się poznaliśmy, widzieliśmy się może kilka razy. Trudno było nawiązać dłuższy kontakt w celu realizacji naszego przedsięwzięcia. Bywały nawet momenty zwątpienia i miałem porzucić pomysł na nasz projekt. Po koncercie Rammstein na Wacken Open Air w 2013 roku zadzwoniłem do Petera. Tak się złożyło, że miał dużo wolnego czasu, prawie dwa lata. Dwa dni później przesłał mi mailem pomysł na utwór, do którego napisałem tekst. To był numer "Ladyboy". Wtedy praca nad "Skills in Pills" ruszyła pełną parą. Proces twórczy można było porównać do toczącej się kuli śnieżnej. Rośliśmy w siłę, a teraz mamy tego rezultat.


Skąd u Was ta tajemniczość?


Na początku nie wiedzieliśmy, co z tego będzie. Wszystko trzymaliśmy w tajemnicy, ponieważ chcieliśmy zrealizować album we dwójkę. Tylko ja i Till. Bez żadnej presji, sugestii menadżerów, propozycji wytwórni. Nadal nie wiemy, jak ludzie odbiorą naszą twórczość.


Nie tylko Wy trzymacie słuchaczy w napięciu, ale również cały album "Skills in Pills".


Miło to słyszeć, ponieważ to napięcie było celowym zamiarem.


"Skills in Pills" to dziesięć różnych historii. Utwory brzmią, jak ścieżka dźwiękowa do filmu. Każdą z sytuacji w tekstach widzisz przed oczami. Wszystko jest jasne i przejrzyste. Należą nam się za to… Till, jak to było po francusku? (śmiech).


Chapeau bas (fr. Czapki z głów)?


O tak, czapki z głów. Wrażenia z odbioru albumu przenieśliśmy na wyższy poziom. To bardzo inspirujące.


Czy w związku z tym macie w planach nagranie teledysków?


Mamy taki plan, jednak jeszcze nie wiemy, do których utworów nagramy teledyski.


Utwór "Fat" nadawałby się na wideoklip (śmiech).


Tak, to byłby dobry materiał na wideoklip. Trwają rozmowy na temat klipów. Prawdopodobnie zabierzemy się za to zaraz po premierze albumu.


Z jednej strony teksty utworów są groteskowe, z drugiej zaś poważne, np. "Home, Sweet Home".


Poprzez teksty chcieliśmy pokazać nasze różne oblicza, a jeżeli chodzi o "Home, Sweet Home", to od początku byłem przeciwko balladowemu repertuarowi. To nie moja bajka. Taki rodzaj utworu zawsze traktowałem jak coś błahego, więc formę ballady podniosłem do rangi, nazwijmy to - opery. Czegoś monumentalnego, silnego, pełnego emocji, a zarazem nie ciężkiego.


Czym kierowałeś się przy doborze skrajnych względem siebie tekstów utworów?


Nie miałem konkretnego zamysłu, czy planów. Wszystko przychodzi naturalnie. Duży wpływ na charakter tekstów mają ścieżki instrumentalne utworów skomponowanych przez Petera.


Wszystko w projekcie Lindemann jest efektem burzy mózgów. Dużo eksperymentujemy. Trudno nam odpowiadać na takie pytania, ponieważ przychodzi to naturalnie. Zarówno dla mnie, jak i Tilla była to praca z nową osobą. Siedzimy w branży muzycznej od kilkudziesięciu lat, zazwyczaj pracowaliśmy z tymi samymi ludźmi. Teraz jest nowość, świeżość. Dla Tilla w szczególności, ze względu na anglojęzyczne teksty utworów.


No właśnie. Dlaczego śpiewasz po angielsku na "Skills in Pills"?


Po to, by Peter zrozumiał, o czym są teksty (śmiech). Śpiewanie po niemiecku bardzo by utrudniło pracę nad albumem.


Nawet nie potrafiłbym wpasować się w rytm, feeling. Na początku Till miał wątpliwości, w jakim języku napisać teksty, czy nie pójść tą samą drogą, jaką idzie od lat w Rammstein. Ja od początku wiedziałem, że język angielski na "Skills in Pills" będzie pasował zdecydowanie bardziej, niż niemiecki. W Lindemann mimo wszystko wyczuwalny jest klimat muzyki Rammstein nawet, gdy teksty są w języku angielskim. Oczywiście słuchacze będą porównywać nasz projekt do zespołu Tilla, jednak to zupełnie inna historia i koncept.


Na płycie jest kilka zdecydowanie gitarowych utworów, m.in. "Children of the Sun". Kogo zaprosiliście do współpracy w celu rejestracji ścieżek gitar?


(wskazując na Petera) To jego robota. Nagrał gitary, bas, perkusję, klawisze. Wszystko. Również odpowiada za produkcję, miks i mastering. Peter to człowiek-zespół (śmiech).


Zdecydowanie łatwiej jest pracować w tej kwestii samemu. Nie musisz iść na kompromis, sugerować się czyimś zdaniem, wtedy nie ma zabawy. Chcieliśmy wszystko uprościć.


Dokładnie. Praca w duecie jest bardziej komfortowa i super-łatwa.


Muzyka, jaką skomponowaliśmy nie wymaga wirtuozerskiej ręki. To podejście w stylu AC/DC, czyli prostota.


Zatem nie zamierzacie koncertować.


Brakuje mi kilku rąk (śmiech). Ludziom na pewno nie przyjdzie do głowy myśl, że za wszystkimi instrumentami na albumie stoję ja. Możliwe, że będziemy koncertować. Również trwają dyskusje na ten temat. Zobaczymy, czas pokaże.


Jakie są Wasze wspomnienia związane z Polską?


Ja mam bardzo kulinarne wspomnienia. Bigos!


Uwielbiam polską kulturę, a w szczególności muzykę. Mam zarówno bardzo pozytywne, jak i smutne wspomnienia związane z Polską. Te drugie - przede wszystkim muzyczne. Mam na myśli tragedie, jakie miały miejsce w Waszych zespołach. Decapitated - śmierć Witka, stan zdrowia "Covana". Śmierć "Mortifera" podczas trasy, na której Hate grał suporty przed Hypocrisy.


Jak wygląda najbliższa przyszłość projektu Lindemann?


Jeżeli chodzi o Lindemann, trudno powiedzieć. Czekamy na premierę albumu i feedback ze strony słuchaczy. Nad klipami i ewentualnymi koncertami pomyślimy. Trwa burza mózgów.


Rozmawiał: Wojciech Margula

GALERIA
Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie