Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Perttu Kivilaakso i Franky Perez (Apocalyptica)

Perttu Kivilaakso i Franky Perez (Apocalyptica)

Premiera "Shadowmaker", ósmego albumu Apocalyptiki już wkrótce. Z tej okazji spotkaliśmy się z Perttu Kivilaakso i Franky Perezem, by porozmawiać o dołączeniu nowego wokalisty do zespołu oraz dowiedzieć się jak przebiegały prace nad albumem.

Minęło pięć lat od premiery "7th Symphony". Była to Wasza najdłuższa przerwa pomiędzy wydawnictwami.


Po wydaniu "7th Symphony" ruszyliśmy w długą trasę koncertową. Zagraliśmy jakieś 250 koncertów na całym świecie. Odwiedziliśmy miejsca, w których dotąd nie byliśmy, m.in. Chiny, czy większość krajów Ameryki Południowej. Następnie mieliśmy trochę oddechu na niecały rok. W międzyczasie również zrealizowaliśmy album koncertowy "Wagner Reloaded - Live in Leipzig" we współpracy z orkiestrą symfoniczną oraz chórem. Zeszły rok minął na przygotowaniach nowego albumu.


Przyszedł też czas na zmiany.


Do zespołu dołączył Franky (Franky Perez, przyp. red.). Sesje nagraniowe były bardzo intensywne. Spędziliśmy dużo czasu na próbach. Apocalyptica jest zespołem, który gra bardzo mało prób, ponieważ trudno nam wszystkim połączyć siły. Spotykamy się bardzo rzadko, a jak już się widzimy, to dużo rozmawiamy i gramy bardzo, bardzo mało (śmiech). W końcu przyszedł czas, by to zmienić i podejść do pracy w zespole bardziej profesjonalnie. Wszyscy dobrze pamiętamy każdy zagrany dźwięk na płycie (śmiech).


"Shadowmaker" to pierwszy album Apocalyptiki z Tobą jako jedynym wokalistą.


Chłopaki z zespołu nie podejmują decyzji z łatwością i zanim przyjmą kogoś do współpracy, muszą parę razy się zastanowić. W związku z tym jestem bardzo zaszczycony, że to mnie wybrali i mogłem wziąć udział w sesjach nagraniowych. W studio pracowaliśmy bardzo zespołowo.


Dlaczego tym razem zdecydowaliście się na współpracę z jednym wokalistą?


Jakichkolwiek wyborów muzyków do współpracy poszukujemy wśród znajomych, nie do końca oficjalnie. Poszła wieść, że poszukujemy wokalisty o takim i takim głosie, do współpracy, również na trasie. Z racji tego, że na płytach pojawiało się kilku wokalistów, nie byliśmy w stanie grać niektórych utworów na żywo. Franky’ego wybraliśmy na drodze castingu. Przesłuchaliśmy wielu dobrych wokalistów, spośród których wybraliśmy dziesięciu faworytów. Wokal Franky’ego był najbardziej odpowiedni, wręcz poruszający.


Jak wyglądała praca w studio?


Zanim nagrałem swoje partie, cały materiał na nowy album był już gotowy. Jak wcześniej wspomniałem, praca miała charakter zespołowy. Mimo że proces twórczy przebiegał dość demokratycznie, zespół pozwolił mi na trochę swobody. Słuchaliśmy siebie nawzajem, wzajemnie się inspirując.


Nie musieliśmy wtajemniczać Franky’ego w ten dziwny rock ‘n’ rollowy świat (śmiech). Jest bardzo doświadczonym i wszechstronnym artystą, z którym współpraca przebiega bardzo sprawnie. Obecność tak dobrego i doświadczonego wokalisty otworzyła nam furtkę na więcej możliwości.


Czy Franky dołączy do zespołu na stałe?


Bardzo byśmy chcieli. Mamy kilkuletnie zobowiązania w związku z "Shadowmaker" i nie wiem, jak dołączenie Franky’ego do zespołu wyglądałoby od strony - powiedzmy biznesowej. Jak na razie nie myślimy o przyszłości. Najpierw zagramy wspólnie trasę, około kilkudziesięciu koncertów. Byłbym szczęśliwy, gdyby współpraca z Frankym trwała dłużej. Jesteśmy szczęściarzami, mając takiego wokalistę w szeregach Apocalyptiki.


"Shadowmaker" brzmi bardzo spójnie. W dużej mierze dlatego, że poza jednym instrumentalnym utworem tylko Ty śpiewasz na tym albumie.


To prawda, masz rację. Jednak w dużej mierze spójność wynika z tego, że wizja zespołu w kontekście albumu była bardzo jasna. Wiedzieli, co chcą osiągnąć. Nawet, gdybyśmy wycięli moje partie z miksu, album od strony instrumentalnej również byłby spójny. Moim ulubionymi utworami na płycie są instrumentale (śmiech).


To również moje ulubione utwory, ponieważ nie ma w nich właśnie wokali (ogólny śmiech).


Odwal się! (ogólny śmiech). (Po chwili) Piona, przyjacielu!


To Twoje "odwal się" było tak wspaniałe i spójne. Wypowiedziane przepięknym, kubańskim akcentem (śmiech).


Czy postrzegasz wokal Franky’ego jako kolejny instrument w zespole?


Generalnie, wokal postrzegam jako instrument. Moje korzenie muzyczne wywodzą się z włoskiej muzyki operowej takich wykonawców, jak Giuseppe Verdi, czy Giacomo Puccini. Będąc dzieckiem, wsłuchiwałem się w tych kompozytorów, a ich muzyka skradła moje serce. Instrumentalna muzyka pobudza wyobraźnię. Wokal Franky’ego w bardzo ciekawy sposób przenika się wraz z wiolonczelami i pozostałymi instrumentami. Każdy z instrumentów opowiada jakąś historię, wokal również, a właściwie przede wszystkim. To dlatego traktuję wokal jako instrument. Komponując utwory instrumentalne, w każdym z nich widzę jakąś historię.


"Shadowmaker" brzmi bardzo czysto i przejrzyście.


O, tak. To był nasz cel. Chyba nie skłamię mówiąc, że był to jeden z głównych celów przy komponowaniu materiału. Będąc fanem Metalliki i ich czystego, wręcz sterylnego brzmienia, chociażby na ostatnim albumie, chciałem uzyskać podobny efekt. Nick Raskulinecz jako producent zrobił kawał dobrej roboty. Zdecydowaliśmy się na współpracę z Nickiem ze względu na jego doświadczenie oraz wizje co do brzmienia.


Nick wprowadził dużo świeżości do brzmienia Apocalyptiki. Również dbał o to, by praca przebiegała zespołowo. Utwory były miksowane po kilka razy, by uzyskać zamierzony efekt. Sądzę, że uzyskaliśmy dokładnie takie efekty, jakich oczekiwaliśmy.


Mimo spójności, na "Shadowmaker" mamy do czynienia z kontrastami, począwszy od ballad, przez hard rock, a na metalu kończąc.


Kontrast to stały element naszej twórczości. Każdy z nas słucha innej muzyki. W efekcie uzyskujemy różnorodną paletę barw. Mamy również otwarte umysły. Lubimy też eksperymentować. Przykładem może być utwór "Riot Lights". Pomyśleliśmy, czy jest jeszcze coś, czego nie próbowaliśmy. Chcieliśmy połączyć harmonie muzyki klasycznej z groovem w stylu techno. Robimy to, co chcemy i jak chcemy. Realizujemy własne wizje i marzenia.


Słowem kluczowym całego procesu twórczego była "odwaga".


Czy za kończącym album "Dead Man’s Eyes" kryje się jakieś metaforyczne przesłanie?


W pewnym sensie tak. Utwór zatytułowaliśmy w ten sposób, zanim powstał tekst. "Dead Man’s Eyes" opowiada historię starego mężczyzny, który podsumowuje swoje życie. Ja, pisząc ten tekst, myślałem o bliskich mi osobach, które straciłem. Chcieliśmy z jednej strony nagrać żywiołowe, nośne utwory, z drugiej zaś - skupiliśmy się na poważnych sprawach w balladowej odsłonie "Shadowmaker". Chcieliśmy nagrać utwory, których teksty coś znaczą. Zresztą wg nas sztuka musi zmuszać do myślenia. Tytuł albumu pobudza wyobraźnię. Ja, słysząc słowo "shadowmaker", zadaję sobie pytanie, czym jest dla mnie cień w sensie metaforycznym. Mogą to być nieodpowiednie osoby, jakie spotkałem i spotykam na swojej drodze, czy problemy i wątpliwości. Spójrz na artwork albumu. Są na nim postacie bez twarzy. To metafora anonimowego świata, braku indywidualizmu i wyjątkowości.


Czy możemy spodziewać się Waszych koncertów w Polsce w ramach trasy promującej album "Shadowmaker"?


Tak. 7 października wystąpimy w Warszawie, a dzień później w Krakowie.


Serdeczne dzięki za rozmowę.


Dziękuję. To co, widzimy się w Warszawie w październiku?


Jasne, że tak. Do zobaczenia!


Dzięki. Do zobaczenia!


Rozmawiał: Wojciech Margula


Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie