Tak, na maksa sieją, ale gramy taką muzykę, że noise staje się nawet atutem, bo bije po uszach z takim niepokornym zadziorem. Jak nagrywaliśmy demówkę, w studiu były do dyspozycji bardzo fajne gitary, ale ten mój strat sprawdził się najlepiej, zwłaszcza kiedy się go puściło przez mojego faworyta z okresu tej sesji - Koda Thrash Metal. Ten efekt, z obciętym dołem, dał mi absolutnie niepowtarzalny sound. Był cichym bohaterem tej sesji. Dostałem go 15 lat temu od kolegi z liceum, a gdy po latach znalazłem go na dnie szafy i postanowiłem odpalić, okazał się bardzo charakterystyczny, chuligański, dziarski, bezczelny. Oczywiście pierdzi przy tym, obcina pasmo i zgrzyta, ale ma stajla, jest bandytą, który jeździ limuzyną (śmiech).
Normalnie mam całkiem przyzwoitą baterię efektów: Tube Screamer, BOSS BluesDriver BD-2, BOSS Compressor Sustainer CS-3, CryBaby, oldskulowy Ibanez DML10 Digital Modulation Delay II, można z niego wyciągnąć nieprawdopodobne brzmienia. Ostatnio ustawiłem na nim sound stricte Fugazi, z bardzo krótkim pogłosem, zimny, punkowy, z lat 80. W pewnej chwili sprzedałem Borysowi wspomnianego Marshalla JTM30, sam zaś kupiłem wzmacniacz Fender Bassman 50.