Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Warcrimer (Infernal War)

Warcrimer (Infernal War)

Infernal War wrócił z nową mocną płytą, która jak na razie zyskuje sporo wysokich not w prasie muzycznej. I choć Warcrimer zdaje się nie zwracać uwagi na przychylność mediów, odpowiedział nam na kilka pytań dotyczących działalności jego zespołu i osobistych poglądów.

Na "Axiom" czekaliśmy aż sześć lat. Skąd wynikała ta przerwa? Czy zespół przechodził jakiś kryzys, był bliski zakończenia działalności? Czy może wpływ na dłuższy czas oczekiwania na album miały inne kwestie np. ekonomiczne?


Żadne z wymienionych. Tak naprawdę nie było żadnej konkretnej przyczyny kilkuletniej przerwy między kolejnymi albumami. Owszem, jesteśmy dorosłymi facetami, którzy mają swoje obowiązki i nie narzekają na nadmiar wolnego czasu. Jesteśmy też zaangażowani w inne zespoły, a w dodatku mieszkamy daleko od siebie. Tyle że to wszystko nie było bezpośrednią przyczyną przerwy. Grywaliśmy próby, pojedyncze koncerty i rozmawialiśmy o nowej płycie, ale nie było pośpiechu ani szczególnego ciśnienia. W końcu zupełnie naturalnie zabraliśmy się do roboty z pełnym zaangażowaniem i oto jesteśmy.


Odnoszę wrażenie, że "Axiom" nie jest aż tak brutalny jak "Redesekration", jednocześnie - co zrozumiałe - dojrzalszy niż materiał z debiutu. Uznaliście, że zbytnia brutalność w muzyce może jej szkodzić i zmniejszać jej selektywność i stąd ten krok?


Najzwyczajniej w świecie nie mieliśmy ochoty się powtarzać. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób zaszufladkowało Infernal War jako bezlitosną jatkę opartą na bardzo szybkich blastach, ale w tym zespole podstawą od początku są przede wszystkim dobre riffy i kompozycje. Nigdy nie braliśmy udziału w żadnym durnym wyścigu na najszybszy i najbrutalniejszy zespół blackmetalowy, więc jeśli ktoś oczekuje od nas nagrywania kolejnych wariacji na rzecz "Terrofront" czy "Rdesekration" to może poczuć się zawiedziony. Średnia temp na "Axiom" jest na pewno nieco niższa niż na poprzedniej płycie, a sam album bardziej wymagający i mniej oczywisty niż nasze poprzednie krążki. Dla nas wszystkich to zdecydowanie najlepszy album Infernal War. Uważam zresztą, że te wszystkie zwolnienia i agresywne partie w średnich tempach dodają płycie zadziorności, choć pewnie w mniej młodzieżowym wydaniu. Napieprzanie blastów przez 90% czasu trwania płyty nie jest dla mnie miernikiem brutalności i agresji.


W 2010 r. wydaliście split z Kriegsmaschine. Czy szykujecie kolejnego tego typu wydawnictwa? Sam przyznawałeś, że na takich płytach pozwalacie sobie na więcej eksperymentów. Sam chętnie usłyszałbym Infernal War z elementami brutalnej odmiany techno - terrorcore…


Bardzo chętnie zniesmaczyłbym kilka osób kolejnym nietypowym jak na ten zespół materiałem, ale na razie nie planujemy niczego w tym stylu. W każdym razie w Infernal War wolałbym usłyszeć eksperymenty na płaszczyźnie kompozycyjnej, ale poparte na klasycznym, rockowym instrumentarium. Tak czy inaczej, ja tylko zdzieram gardło do tego co koledzy skomponują. Czas pokaże co to będzie.


Obserwując obecne młode zespoły coraz bardziej odnoszę wrażenie, że brak im pewnego parcia do stworzenia czegoś nowego w muzyce. Stąd też brak moim zdaniem "nowego Black Sabbath" czy "nowej Metalliki". Wiem, że zapewne muzyczny mainstream to nie Twoja bajka, ale tyczy się to też podziemia. Czy obserwując swoich młodszych kolegów ze sceny nie odnosisz podobnego wrażenia co ja? Bardziej starają się być np. "polskim Dark Funeral", a nie wypracować własny styl.


Wiesz, obecnie trochę trudniej zrewolucjonizować muzykę niezależnie od tego, czy to niszowe granie czy stadionowy rock. Muzyki wychodzi mnóstwo i ciężko oddzielić ziarno od plew. Mimo wszystko nie narzekam, bo zespoły takie jak Portal, Mastodon, Arcade Fire czy The Flaming Lips nagrały w ostatnich latach płyty, które już uznaję za klasykę i do których będą wracał tak samo jak do klasycznych płyt Black Sabbath.  Młodsi też nieźle kombinują, wystarczy wspomnieć o Tribulation albo rodzimym Ampacity. Koledzy z Blaze Of Perdition też nagrali płytę, która może i wpisuje się w pewną niszę, ale brzmi zdecydowanie po swojemu. Dużo dobrego dzieje się też w muzyce eksperymentalnej - polecam zapoznać się z projektami takimi jak Tundra, Dead Factory, Micromelancolie czy Opollo.


Jak oceniasz obecną polską scenę metalową? Ze Śląska pochodzi wiele zyskujących na popularności zespołów np. Morowe czy Massemord. Czy wyczuwasz wzrost zainteresowania ekstremalnym metalem w naszym kraju? Czy liczba sprzedanych płyt "Axiom" jest wyższa niż poprzednich Waszych wydawnictw?


Nie wiem. Za wcześnie o tym mówić, ale mam wrażenie, że zainteresowanie "Axiom" jest naprawdę spore. Odpowiadam na sporo wywiadów, dostajemy coraz lepsze oferty koncertów, a Agonia wydaje się być zadowolona ze sprzedaży płyty. Polska scena metalowa ma się całkiem nieźle. Mówię tu oczywiście o kapelach posiadających swoją wizję muzyki, które większą wagę przywiązują do artystycznej strony swojej działalności niż do czerstwych raportów ze studia, żebrania o fejsbukowe lajki i hajs na nikomu niepotrzebny teledysk. Zainteresowanie ekstremalnym metalem jest chyba całkiem spore, ale nie śledzę tego jakoś szczególnie.


Czy gdyby była taka możliwość, jak np. w krajach skandynawskich, chciałbyś żyć z grania muzyki, czy raczej wolałbyś, by pozostało to Twoim hobby? Osoba kwestia to rozwój biznesowy grupy - droga na szczyt wiązałaby się zapewne z wieloma kompromisami i zastanawiam się, czy są one możliwe w twórczości tak radykalnego zespołu jak Wasz…


Wolałbym aby pozostało to moją pasją. Nie zrozum mnie źle, gdybym mógł trzepać hajs jak Quorthon siedząc na dupie w domu to nie miałbym nic przeciwko, ale życie z muzyki w przypadku takiego zespołu jak Infernal War wiązałoby się z częstym koncertowaniem, a w najlepszym wypadku pewnie i tak ledwie wiązałbym koniec z końcem. Lubię swoje mieszkanie i (nie)święty spokój. Nie lubię natomiast życia na walizkach i przebywania z większą ilością ludzi przez dłuższy okres czasu. Oczywiście jeśli pojawi się opcja zagrania jakiejś konkretnej trasy to pewnie z niej skorzystamy, ale nie chciałbym w ten sposób zarabiać na życie. Nie chcę i nie mogę sobie na to pozwolić. Oczywiście to tylko moje zdanie.


W swojej karierze mieliście pewien, niezbyt zapewne dla Was miły, epizod z odwołaniem koncertu w Bielsku-Białej. W ostatnich latach w Polsce wzrasta popularność dla partii prawicowych, w których działają m.in. osoby o bardzo konserwatywnych poglądach i wrogie tego typu zespołom jak Wasz. Niedawno czytałem wręcz wywiad z jednym z muzyków grających jeszcze za czasów PRL-u, który przyznał, że nawet za minionego ustroju nie zdarzało się, by koncert został anulowany przez teksty, jakie muzycy śpiewali na scenie. Czy uważasz, że nasz kraj idzie w niebezpiecznym kierunku pod tym kątem? Czy Twoim zdaniem istnieją w ogóle granice w sztuce?


W Bielsku-Białej odwołano koncert Iperyt (faktycznie, mój błąd - przyp. jw.), bo jakiś przygłup wymyślił sobie, że to nazistowski zespół, a banda kretynów uważająca siebie za antyfaszystowskich aktywistów zaczęła to potem powtarzać jak prawdę objawioną. Nic wielkiego. Przechodząc do kolejnej części twojego pytania - cały świat zmierza donikąd, czy to katolicka cenzura czy reżim politycznej poprawności prowadzą do coraz większych absurdów, ale upadek tego całego żałosnego, sztucznego porządku to tylko kwestia czasu. Granice w sztuce wyznaczają przede wszystkim standardy moralne społeczeństwa, w którym owa sztuka powstaje oraz, w niektórych przypadkach, ustrój polityczny. Jedno i drugie mam jednak głęboko w dupie. Nie lubię kiedy ktoś mówi mi co mam robić i myśleć.  Pierdolić świat.


W jednym z wywiadów wyraziłeś swój pogląd na temat ekspansji islamu na świecie. Czy nie uważasz za paradoks, że to właśnie politycy konserwatywni, często wrodzy też ekstremalnej muzyce i sztuce, mają zbieżne z Twoimi poglądy na ten temat?


Jednym z największych idiotyzmów dzisiejszego społeczeństwa jest to, że ludzie myślą szufladkami. Wszędzie widzisz i słyszysz te same myślowe kwantyfikatory. Dla większości ludzi wszystko jest czarne albo białe. Problem polega na tym, że nie jest, a ja nie lubię zaklinania rzeczywistości niezależnie od opcji politycznej i przekonań zaklinającego. 


Gdzie w najbliższym czasie zobaczymy Infernal War na żywo?


W lipcu w Czechach, w sierpniu we Włoszech, w listopadzie w Finlandii i w grudniu w USA.

Jacek Walewski
Zdjęcie: Maciej Mutwil

Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie