Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Filip Mieszkalski (Mentally Blind)

Filip Mieszkalski (Mentally Blind)

Co jakiś czas polska scena może pochwalić się nowym, ciekawym zespołem aspirującym nie tylko do krajowej pierwszej ligi. Tym razem na łamach naszego magazynu przedstawiamy wrocławian z Mentally Blind. Młodzi metalcore’owcy wypuścili właśnie swoje drugie wydawnictwo zatytułowane "The Perception", o którym opowiedział nam lider formacji, Filip Mieszkalski.

Muszę przyznać, że nie spodziewałem się tak dobrego materiału. W naszych rozmowach zapewniałeś, że będzie czego słuchać, ale z pokorą przyjmiesz krytykę. A co tu krytykować? Jak bardzo jesteście świadomi poziomu tego wydawnictwa? W końcu, to nie byle jakie granie, a mocno przemyślane i wyprodukowane przedsięwzięcie.


Myślę, że zdajemy sobie sprawę z tego, że zrobiliśmy coś, czego wstydzić się nie musimy, a wręcz przeciwnie. Po rozpadzie pierwszego składu moim założeniem było znaleźć ludzi, którzy popchną zespół do przodu i sprawią, że poziom kolejnego materiału będzie wyższy. Chyba się udało.


Nowi ludzie wnieśli spory powiew świeżości. Wydaje mi się, że znaleźliście wspólny język przede wszystkim w materii inspiracji. Słychać wyraźnie, jakie dźwięki wpływają na to co robicie.


Tak, w większości spraw zgadzamy się ze sobą. To również zasługa tego, że instrumentale na nową płytę były gotowe przed dołączeniem chłopaków do kapeli. To pozwalało potencjalnym kandydatom zapoznać się z kierunkiem, w którym chciałbym iść.


Można zatem stwierdzić, że pełnisz rolę lidera? Jak wygląda to obecnie? W zespole nie masz najemników, a muzyków z krwi i kości.


Staram się trzymać nad wszystkim pieczę i jednocześnie nie być tyranem nie dopuszczającym innych do głosu (śmiech).


Skoro o głosie mowa - gdzie znalazłeś Antka? Takiej perełki nikt się spodziewał.


Antek wrzucał swoje covery innych kapel na Youtube. Wydaje mi się, że pierwszy raz zobaczyłem go w coverze While She Sleeps. Uznałem, że to jest to czego szukam i napisałem do niego.


Prozaicznie (śmiech). Internet jak widać jest nieocenionym narzędziem. Skoro już o nim mowa, dość aktywnie promujecie EP-kę w sieci. Odzew na materiał jak na razie jest mocno pozytywny. Zanim jednak do tego wszystkiego doszło, przyznałeś, że poza Tobą wszyscy obecni muzycy to nowe twarze. Co zadecydowało o rozpadzie tamtego składu? Może właśnie twoja czuła ojcowska ręka? (śmiech)


Przyczyn rozpadu było wiele. Ja bardzo parłem na pracę, inni traktowali zespół bardziej jako zabawę - to mogło być jedną z nich. Nie do końca dogadywaliśmy się również w kwestiach inspiracji i przyszłego kierunku, w którym chciałem by Mentally poszło. Do tego doszły problemy finansowe. 


Zapytam wprost. Stawiasz wszystko na jedną kartę?


Jakoś godzę granie w kapeli ze studiami, ale myślę że gdybym miał wybrać, wybrałbym muzykę.


To chyba zasadniczy kwestia, z powodu której nawet najbardziej utalentowani polscy (metalowi) muzycy nie uderzają na zachód. Bo studia, bo praca, a co jeśli się nie uda. Żyjemy rzekomo w stosunkowo dużym i rozwiniętym państwie europejskim, a jednak, mając na uwadze nasze zarobki, ceny sprzętu czy zwyczajnie, możliwości pokazania się przed publicznością odechciewa się wyjścia poza własny rynek. Nie patrzmy na Decapitated i innych, a na to, co mamy teraz. Ile zespołów w ciągu ostatniej dekady miało szansę zaistnieć na zachodzie? Masz na tyle samozaparcia żeby to pociągnąć?


Życie pokaże. Na szczęście lub nieszczęście żyjemy w czasach, w których cała muzyczna gra rozgrywa się w internecie. Zwykle poznajemy nowe zespoły na Youtube lub Spotify. To sprawia, że jeżdżenie po małych miejscowościach i koncerty dla 30 osób stały się nieco archaicznym sposobem promocji (co nie zmienia faktu, że jest to świetna zabawa) i wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach nie trzeba przez ten etap przechodzić. Warto spojrzeć chociażby na Cloudkickera, który stał się międzynarodową gwiazdą prog/djentu nie grając ani jednego koncertu.


Ale zaczął w momencie, kiedy djent jaki znamy teraz dopiero raczkował. Poza tym, to tylko jednoosobowy twór, który teraz mamy na pęczki, chyba głównie dzięki możliwości pokazania się w Internecie. A najciekawsze rzeczy wychodzą i tak spod palców pojedynczych jednostek, żeby daleko nie szukać, Plini, nasi rodacy Gru i Żytecki, a zagranicą David Maxim Micic i wielu innych. A przy okazji, Cloudkicker zagrał nawet całą trasę. Pomogli mu koledzy z Intronaut. Więc najpierw został gwiazdą Internetu a potem klubów. Z wami też tak będzie? (śmiech)


Nagrywając "The Perception" miałem nadzieję, że ta płyta otworzy furtkę do trochę większych koncertów na terenie kraju i zdawałem sobie sprawę z tego, że pierwszą rzeczą, w którą trzeba będzie zainwestować po jej wydaniu będzie promocja w internecie. Teraz to chyba naturalna kolej rzeczy.


Co więcej nagraliście ten materiał w domowym zaciszu. Skąd taka decyzja?


Chcieliśmy zaoszczędzić na nagraniu, żeby móc zainwestować więcej w sam miks. Nie nagrywaliśmy garów, które są dość problematyczne i nie da się ich zarejestrować bez odpowiedniego pomieszczenia. Zamiast tego są one programowane. Gitary i wokale da się, bez straty na jakości śladów, zrealizować w domowych warunkach, co też zrobiliśmy. Wystarczy mieć trochę czasu, wiedzy i niezłego laptopa.


Zatem jakiego sprzętu użyliście do nagrań?


Płytę nagrywałem używając interface M-Audio C400, do którego bezpośrednio wpinałem gitary. Na "The Perception" używałem wioseł firmy Schecter i Spector. Całość śladów zbierana była w programie Reaper. Nie jestem w stanie powiedzieć jakich pluginów używał do mixu Roman Kharukov, ponieważ wysyłałem mu ślady wav z samym sygnałem zbieranym przez interface. To on zajmował się późniejszym nakładaniem na to ampsimów/reampem i wszelakiego rodzaju efektami. Dobierał je wzorując się na wcześniejszej preprodukcji płyty, którą nagrałem przy pomocy symulacji pieca Peavey 5150 - TSE X50, to właśnie tej symulacji używam przeważnie pisząc numery. Na ten moment to wszystko wystarczyło, ale przy okazji nagrywania kolejnej, tym razem długogrającej płyty, będę musiał zainwestować w trochę nowego sprzętu.


Wielu ludzi wciąż zastanawia się, dlaczego tego typu zespoły jak Twój nie mogą osiągnąć zamierzonego celu w Polsce. Niektóre z naszych produkcji rzeczywiście robią wrażenie, ale to nadal nie to. Stąd właśnie wybór zagranicznego producenta? Dlaczego akurat Roman? Wybór podyktowany jego pracą z My Autumn?


Zawsze zastanawiało mnie, jak to jest, że Rosjanie mają tak dobrze brzmiące kapele i uznałem, że poszukam mixera na ich rynku. Zawdzięczają to ludziom właśnie tak utalentowanym jak Roman, których usługi co prawda kosztują więcej niż polskich producentów, ale produkcje wychodzące spod ich ręki odznaczają się dużo wyższą jakością. Pierwszą kapelą mixowaną przez Romana, z którą miałem styczność było Change Of Loyality, których spotkałem na koncercie supportowanym przez moją poprzednią kapelę - The Livid Hollows. Po gigu sprawdziłem nagrania i to było to brzmienie, którego szukałem. Oczywiście znałem również nagrania My Autumn i to również wpłynęło na moją decyzję.


Jakie są Twoje oczekiwania odnośnie tej EP? Jaki powinien być odzew polskiego rynku abyś był zadowolony?


Nie mam pojęcia czego się mogę spodziewać. Z jednej strony to może być jeden z tych albumów, które zginęły w czeluściach Internetu i specjalnie by mnie to nie zdziwiło. Z drugiej strony mam wrażenie, że ten materiał ma szansę by coś ugrać. Jeśli chodzi o mnie to zadowalające byłoby, gdyby pojawiło się parę osób, które realnie wsparłoby kapelę poprzez kupowanie płyt, czy koszulek i pozwoliło nam popchnąć to wszystko dalej. Widzę coraz więcej takich osób na naszym Facebook'u, czy w komentarzach pod filmikami na Youtube. To bardzo cieszy i sprawia, że chcemy pracować dalej.


Pracę utrudnia permanentny brak basisty. Wrocław nie oferuje basistów z prawdziwego zdarzenia?


Nie wierzę, że w tak dużym mieście nie ma nikogo kto mógłby stać się częścią Mentally Blind. Sporym problemem w tej kwestii jest rodzaj muzyki, którą wykonujemy. Nie chodzi tutaj o to, że jest ona ciężka, a raczej o to, że to metalcore, który dla muzyków wychowanych na klasycznym metalu jest ciągle czymś obcym i egzotycznym. Stąd mniejsza ilość potencjalnych kandydatów, którzy mogliby wpasować się w nasz skład.


Nie pozostaje nic innego jak życzyć znalezienia basisty i koncertowania


Dzięki wielkie! Mamy nadzieję zacząć koncertować już tej zimy.


Rozmawiał: Grzegorz "Chain" Pindor

GALERIA
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie