Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Mariusz "Demon" Dzwonek i Dariusz "Daron" Kupis (Frontside)

Mariusz "Demon" Dzwonek i Dariusz "Daron" Kupis (Frontside)

Jakiś czas temu światło dzienne ujrzała kolejna płyta sosnowieckiej grupy Frontside zatytułowana "Teoria konspiracji". Jest to doskonała okazja do rozmowy z dwoma gitarzystami tej formacji - Mariuszem "Demonem" Dzwonkiem i Dariuszem "Daronem" Kupisem.


Co mieliście na myśli, nazywając swój ostatni album "Teoria konspiracji"? Jesteście zwolennikami teorii konspiracyjnych? A może lubicie negować dla zasady?


Chcieliśmy zwrócić uwagę na różne zjawiska społeczne obecne w naszym życiu, które nie zawsze są precyzyjnie i rzeczowo interpretowane ze względu na swój niejednorodny i nieoczywisty charakter. Obserwujemy życie polityczne świata oraz ekspansję religijną w świecie polityki i władzy. Upadki rynków kapitałowych globu, zawirowania finansowe czy wreszcie upadek mocarstw rządzących światem. Wszelkie ruchy na arenie politycznej mają swoje uzasadnienie, ale ich znaczenie bywa często ukryte. Sami nie rozumiemy istoty tych działań, jednak jesteśmy w stanie pojąć, że świat niekoniecznie wygląda tak, jak przedstawiają go nam media. Pomysł na tytuł albumu powstawał powoli. Pewne wydarzenia miały wpływ na zawartość płyty. Atak na World Trade Center? Być może wszystko ukartował rząd USA - wielkie mocarstwo potrzebuje wroga, w tym przypadku talibów, żeby wieść prym w oczach swojego narodu i w świecie. Być może eksperci przewidywali upadek dolara w stosunku do euro i stąd krachy na giełdach w USA? Na naszej arenie politycznej też było sporo dziwnych sytuacji... Choćby przeciek z CBA czy afera Blidy - być może w celu odwrócenia uwagi opinii publicznej od innych ważnych spraw dla kraju. Generalnie rozwój techniki sprzyja totalnej kontroli obywatelskiej... Pod przykrywką przydatnych wynalazków niebawem będziemy obserwowani non stop. Każdy nasz krok będzie można przewidzieć. Bankowe bazy danych, lekarskie bazy DNA - w przyszłości wszczepione chipy identyfikacyjne. Czarny scenariusz, który z jednej strony jest potrzebny i pomocny, a z drugiej - może nas ubezwłasnowolnić. Po prostu dostrzegamy pewne teorie dotyczące powyższych zagadnień i zwyczajnie uznaliśmy, że to ciekawy temat i że warto o tym mówić.


Wbrew zapowiedziom Demona na nowym krążku jest całkiem sporo melodii. Czy jest to efekt większej popularności, której żal tracić, czy może krytyki wielu hardcore’owych fanów?


Tak, słyszeliśmy już kilka takich interpretacji, jednakże nie do końca tak jest. Po prostu chcieliśmy znowu zrobić ostrzejszą płytę, przynajmniej tak mi się wydaje. Nigdy jednak do końca nie wiadomo, co z takich założeń wyjdzie. Dopiero po całkowitym nagraniu jesteśmy w stanie ocenić, czy to, co sobie założyliśmy, jest takie, jak pierwotnie zakładaliśmy. Z płyty na płytę zmieniamy się jako ludzie i jako muzycy. Mamy swoje rozterki czy też problemy, które czasem nieświadomie wpływają na nasze umiejętności, teksty, potrzebę realizacji. Wszak chcemy, aby te umiejętności stawały się coraz lepsze i aby umieć wykorzystać tę wiedzę w komponowaniu oraz podejściu do tworzenia muzyki. System pracy od trzech płyt pozostał ten sam, co można zresztą zauważyć. Myślę też, że popularność, jakakolwiek ona jest, daje nam tylko radość i nie steruje tym, co zespół nagra, lub tym, czego możecie się po nas spodziewać. Ten zespół jest nieprzewidywalny i z pewnością nadal tak będzie. Frontside podąża własną ścieżką, nie oglądając się na zdanie innych. Chcemy robić to, co kochamy, w jak najlepszy sposób, czego efektem są oczywiście kolejne płyty i fajne koncerty. A melodia? To już nieodłączna część naszej muzyki - przyzwyczajcie się do tego, że w przyszłości na pewno nastąpi progres w jej przekazaniu oraz w technice jej gry na naszych nagraniach.


Frontside jest jednym z tych zespołów, których teksty albo się kocha, albo nienawidzi. Trzymacie się jednak swojego stylu. Nie myśleliście o zmianie w tej warstwie?


Faktycznie to bardzo specyficzna kwestia. Po odejściu Astka Demon podjął się kontynuowania tradycji pisania tekstów w pełnym wymiarze. Efekty jego romansu z poezją pisaną można podziwiać (lub nienawidzić) już od trzech płyt (śmiech). Wynika to z tego, iż żaden z nas nie ma smykałki do przekazania czegoś w formie tekstowej. Bardziej wolimy męczyć swoje instrumenty. Koniec końców efekt jest taki, że teksty są nadal takie, jakie mają być, czyli dzielące nasze struktury zatwardziałych zwolenników śpiewania w naszym ojczystym języku (śmiech).


A myśleliście o jeszcze odważniejszych eksperymentach? Flircie z innymi stylami muzycznymi? Obecność Aumana (Marcin "Auman" Rdest - przyp. red.) chyba sprawiła, że jesteście bardziej elastycznym zespołem...


Wszystko wyjdzie na jaw przy okazji tworzenia następnej płyty. Jest teraz tyle rzeczy, spośród których możemy wybrać następczynię "Teorii konspiracji", że na pewno będzie wesoło przy jej tworzeniu. Możecie się spodziewać kolejnego progresu w kwestii opanowania instrumentów oraz - co bardzo możliwe - bardziej skomplikowanych aranżacji, nowych patentów wokalnych czy też szalonych solówek, które już na stałe wtapiają się w muzykę Frontside. Mamy wolną rękę przy tworzeniu i zabawie z muzyką, jak również do wyboru cały asortyment inspiracji (nowych czy też tych już sprawdzonych), wskutek czego z każdą płytą widać wyraźny krok naprzód w tym, co robimy. Z Aumanem faktycznie możemy pozwolić sobie na wiele.


Najtrudniej jest pisać świetne, rozpoznawalne utwory. Podczas gdy ja skupiam się nad kompozycjami, ich strukturą i aranżacją, Daron poświęca się technice. Dzięki temu złotemu środkowi, jakim jest podział ról w zespole, tworzymy charakterystyczne rzeczy. Każdy z nas wykorzystuje we właściwy sposób swój potencjał. Na szkolenie techniki mam jeszcze czas - najważniejsze są kompozycje. W technice Daron nadrabia wszystkie moje braki. Idealnie się uzupełniamy. Nie marnotrawimy czasu, nie przeszkadzamy sobie. Wystarczy zwrócić uwagę na progres stylu Darona i porównać jego wcześniejsze solówki z obecnymi. Mówię o tym w kontekście prac nad następnymi płytami. Dzięki temu możemy zahaczyć o wiele sfer muzycznych...


Więc interesują was bardziej rozbudowane formy, takie jak mało popularne w waszym gatunku concept albumy?


Nie mówimy nie, ale to już wyższa szkoła jazdy. Trzeba stworzyć naprawdę interesującą historię. Do Dream Theater czy Coheed And Cambria jest nam jeszcze daleko.


Ile czasu nagrywaliście poszczególne partie na płycie "Teoria konspiracji"?


Ślady bębnów zajęły Tomie (Tomasz "Toma" Ochab - przyp. red.) jakieś 3-4 dni. Potem oczywiście była edycja. Gitary prowadzące... hmm... pierwsze podejście i sześć gotowych numerów zdublowanych gitar, a potem już męka (śmiech). Myślę, że nie licząc dogrywek, zabrało mi to trochę ponad 20 godzin. No, może 30. Daron etapami dogrywał swoje partie, część solówek powstawała jeszcze w studiu. Wojtek Nowak jakieś 20 godzin kładł ślady gitary basowej, a Auman zjawił się w studiu parokrotnie - nagrywał wokale etapami. Najpierw wszystkie ostre tematy, a na końcu melodyjne refreny. Myślę, że nie więcej niż 30 godzin. Nagranie "Teorii konspiracji" zajęło nam ponad 100 godzin. Do tego dochodzi czas na miksy i mastering.


Jak wam się współpracowało z Nergalem z Behemotha? Czy trudno było go namówić do współpracy i czy miał jakiś wpływ na brzmienie tego kawałka?


Z Nergalem znamy się już bardzo długo, więc nie było problemu z namówieniem go na tę krótką sesję, tym bardziej że był tak uprzejmy i miły, że sam zaoferował się nagrać coś dla nas. Efekt jest miażdżący - świetnie modulował głosem - to profesjonalista w każdym calu. Dzięki stary!


Ile promili we krwi miał Toma, oprowadzając po Toya Studios na DVD dołączonym do ostatniej płyty?


(śmiech) Nie propagujemy pijaństwa, więc uznajcie, że był zmęczony podróżą do studia. A na poważnie - to był pewnie po kilku piwkach (jak to zwykle bywa w studiu wieczorami), ale on tak gada normalnie, a my musimy tego słuchać (śmiech). Uważam, że wyszło to ciekawie, nie jest to typowe gloryfikowanie swojego sprzętu oraz napinanie się do kamerki, tylko podejście z jajem do przedstawienia pracy w studiu.


Nie mieliście jeszcze problemów z firmą Zildjian w związku z tym materiałem?


Jeszcze nie (uśmiecha się), to tylko głupie żarty zmęczonego kolegi. Zresztą zadzwońmy do niego... (Daron dzwoni do Tomy)


A już miałem nadzieję, że nikt sobie tego do serca nie weźmie (śmiech). Oczywiście szanuję wszystkie firmy robiące sprzęt perkusyjny i mam nadzieję, że jednak ludzie odebrali to jako żart, a nie obrazę. Nie ukrywam jednak, że mam dobry układ z firmą Music Info, która reprezentuje firmę Sabian na terenie Polski, i jestem bardzo zadowolony z moich blaszek.


Jaki jest w tej chwili wasz stosunek do grania? Chcecie próbować swoich sił za granicą czy pogodziliście się z realiami, że muzyka niekomercyjna to zazwyczaj tylko dodatek do innego zajęcia?


Nasze płyty ukazują się za granicami naszego kraju. Dostajemy e-maile oraz recenzje z różnych części świata. To nie jest tak, że nie próbujemy, bo cały czas w jakiś tam sposób istniejemy, ale mamy też kontakt z rzeczywistością. Gramy też sporadycznie różne trasy lub pojedyncze koncerty. Udało nam się zwiedzić Wielką Brytanię na trasie z Decapitated oraz Biomechanical. Świetnie się bawiliśmy i zobaczyliśmy, jak nasi koledzy (którzy przykładowo wyjechali za chlebem) dają sobie radę. Widzieliśmy Krym, całą Białoruś. Dotarliśmy na Ukrainę oraz tknęliśmy matkę Rosję poprzez wizytę w pięknym Kaliningradzie. Można stwierdzić, że to mało, ale dla nas i tak była to wielka przygoda. Jeśli nadarzy się okazja do następnego wyjazdu, na pewno zrobimy wszystko, żeby z niej skorzystać.


Od początku mamy świadomość, że to, co robimy, to hobby. Mit kariery zagranicznej w przypadku wielu kapel tylko szkodzi. Mało kto ma pojęcie, jak to wygląda od strony "niemuzycznej", a raczej marketingowo-biznesowej. Wielu muzykom wydaje się, że wydając płytę, kariera sama się potoczy. Oni są wręcz przekonani, że naturalnie pojawią się pieniądze i zaczną z tego żyć. To utopia. Bez pracy nie ma kołaczy! Bez inwestowania się nie zarabia! Dlatego też wspomniałem o marketingu - potrzebny jest menadżer, który ogarnie wiele spraw związanych z wywiadami, reklamami i pieniędzmi na trasę, a właściwie kilka tras. Ktoś musi za to zapłacić, dlatego wiąże się to z biznesem. I gdzie tu zarobek dla muzyków? Początkujący zespół zarabia tylko na sprzedaży merchu. Jeśli ciężko pracujesz, poświęcając się czemuś bez reszty, a przy tym jesteś dobry i konsekwentny, to przyjdzie czas na sukces i pieniądze. Problem w tym, że wielu się z tym nie zgadza... i dlatego tak szybko rezygnują z grania. Z nami sprawy mają się na szczęście inaczej. To nasze hobby. Nigdy nie mieliśmy spiny na karierę, zarobek. Nigdy też nie rzuciliśmy wszystkiego, stawiając tylko na muzykę. Ona nie zapewnia utrzymania, ale zawsze gwarantuje satysfakcję i świetną zabawę.


Jak długo ćwiczyliście, by osiągnąć obecny poziom swojej gry?


Każdy ma swoje indywidualne podejście do tego, co robi z instrumentem. Swoje umiejętności zawdzięczamy przede wszystkim chęci poznania nowych rzeczy, takich jak: brzmienie, strój, flirty z melodią, jej złożoność i technika gry. Wszystko to powoduje, że chłoniemy nową wiedzę jak nastolatki, a komponowanie jest jak nowa dziewczyna, czyli cały czas coś odkrywamy i nadal czerpiemy radość z gry. To najlepsze uczucie na świecie!


Nie skupiam się na swoim instrumencie. Sięgam po niego wtedy, gdy pracujemy nad płytą i gdy chodzi mi po głowie jakiś pomysł na kawałek. Kiedyś poświęcałem czas na jakieś proste wprawki, ale to było dawno. Zamierzam wrócić do ćwiczeń, żeby odkrywać nowe obszary i zbliżyć się do Darona. Oczywiście jest też tak, że biorę gitarę, próbuję coś wymyślić, ale jakoś wena nie przychodzi... Wtedy faktycznie ślęczę w żałobie nad gitarą przez kilka godzin (śmiech).


Ile obecnie czasu poświęcacie tygodniowo na rozwijanie się pod względem instrumentalnym?


To wszystko zależy od czasu, jakim dysponujemy. Niestety musimy pracować, bo nie utrzymujemy się z muzyki - takie są realia. Jako cały zespół spotykamy się zazwyczaj w weekendy, podczas których ustalamy sety koncertowe oraz inne sprawy dotyczące grupy, a czasem wyrzucamy na siebie swoje pretensje oraz kłócimy się o kasę (śmiech). Każdy jednak w swoim zakresie doskonali swoje umiejętności na własną rękę. Nierzadko się zdarza, że spędzamy z instrumentami wiele godzin, ale zdarza się i tak, że nie gramy całymi dniami. Wszystko zależy od podejścia i od tego, co na dany czas mamy do zrobienia. Ogólnie to najlepsze hobby na świecie.


Jakie są wasze muzyczne inspiracje?


Jeśli o nas chodzi, to temat rzeka. Mamy to szczęście, że nie zamykamy się w jednym nurcie muzycznym i stykamy się z muzyką codziennie, na każdej płaszczyźnie. Dla nas nie ma granic, jeśli chodzi o słuchanie muzyki, ponieważ słuchamy to, co lubimy, a nie to, co trzeba słuchać, grając taką muzykę jak my. Wiele osób jest zdziwionych faktem, że jesteśmy fanami np. Justina Timberlake’a. Może to szokujące, ale tak naprawdę jest. Jest też wiele zespołów, bez których Frontside by nie brzmiał tak jak teraz. Formacje, które pokonują kolejne granice w kwestiach brzmienia czy też kompozycji, mają na nas ogromny wpływ. Kiedyś były to: Morbid Angel, Cro-Mags, Suicidal Tendencies, Faith No More, a jeszcze wcześniej - Slayer, Metallica i Iron Maiden. Teraz Dream Theater, Soilwork, Nevermore, Muse, Meshuggah czy KSE. Mamy z czego czerpać inspiracje i jak na razie pomysłów jest ogrom, a więc starczy na ładnych parę lat.


Słyszeliście ostatnio jakieś dobre płyty gitarowe?


Bezapelacyjnie Jeff Loomis i jego "Zero Order Phase". To gitarzysta bardzo przez nas lubianej grupy Nevermore. Świetne kompozycje, same gitarowe, no i bajeczna, miażdżąca wręcz technika jak za starych dobrych czasów Racer X czy też Cacophony. Wszystko to z nowoczesnym brzmieniem i świetnymi solówkami. Jeff doskonale włada 7-strunowym orężem, a w jego grze nie ma miejsca na zbędne dźwięki. To konkretny, ukształtowany gitarzysta. Czekamy na jego kolejne wydawnictwa.


Czy macie jakieś rady dla początkujących gitarzystów?


Jak najbardziej! Grajcie ile wlezie, zawsze i wszędzie bądźcie pewni tego, że nie ma rzeczy niemożliwych i nie do zagrania. Dbajcie o instrumenty, wierzcie w siebie i w swoją grę, bo w przyszłości to zaprocentuje. Nigdy się nie poddawajcie!


Na jakim sprzęcie gracie?


Stosujemy wzmacniacze Randall RH300 z kolumnami na Celestionach, DigiTechy GSP 2112 i 2101, gitary B.C. Rich, Witkowski oraz Mayones Custom.

M. Kubicki