Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Kerry King & Gary Holt (Slayer)

Kerry King & Gary Holt (Slayer)

Pionierzy thrashu powrócili z pierwszym albumem od śmierci gitarzysty założyciela: Jeffa Hannemana. Spotykamy się z nimi, aby poznać historię stojącą za najważniejszym metalowym albumem roku.

Na świecie jest niezliczona ilość metalowych kapel, ale Slayer jest i pozostanie jeden. Od powstania w roku 1981 stali się czymś więcej niż zespołem. Stali się instytucją reprezentującą tych, którzy chcą aby ich muzyka była głośniejsza i bardziej dumna. Nawet jeśli porównać ich do kolegów z Wielkiej Czwórki - Anthrax, Megadeth, Metallica - ich ciężar pozostaje bezdyskusyjny. Od początku byli bardziej agresywni i bardziej barbarzyńscy. Swoim trzecim albumem - Reign In Blood - zdefiniowali współczesną ciężką muzę, a wszystko co przyszło po nich ma w ich muzyce korzenie. Ich świat stanął na głowie, kiedy towarzysz drogi, kolega, przyjaciel, gitarzysta Jeff Hanneman zmarł w roku 2013. Wydany w tym roku "Repentless" jest hołdem składanym bratu, ale także manifestem kapeli, która pokazuje na co ją stać po tej stracie. Spotykamy się z Kerry Kingiem oraz Gary Holtem, który od kilku lat zastępował na scenie Hannemana, aby opowiedzieli nam swoją wersję swoistej historii z dreszczykiem...

Kompletowanie utworów na nowy album musiało nie być łatwe po odejściu Jeffa. Jakie myśli krążyły Ci po głowie?


Dla mnie najbardziej odczuwalne było to, że musiałem zająć się partiami, którymi normalnie opiekowałby się Jeff, przez co czułem się nieco dziwnie. To on wprowadzał do Slayera pierwiastek punkowy - ja byłem zawsze czystej krwi thrasherem. On tworzył te klimatyczne momenty, jak w "Seasons In The Abyss" czy "Dead Skin Mask". Chciałem, aby te elementy duszy Slayera zostały zachowane, ale jednocześnie nie chciałem zakładać butów Jeffa i udawać, że jestem nim. Kawałek "When The Stillness Comes" był moją pierwszą próbą zmierzenia się z tym tematem i jestem nim kompletnie rozwalony. Mam ciarki na plecach kiedy go gramy.


Gary jesteś od lat fanem Slayera - jakie elementy w grze Jeffa były Twoimi ulubionymi?


On był gitarzystą jedynym w swoim rodzaju. Niektórzy ludzie słuchają jego muzyki i postrzegają ją jedynie jako chromatyczne szaleństwo, ale na tym polega prawdziwe piękno tych dźwięków. Nie umiem tego naśladować. Jestem samoukiem, niemniej uważam się za wykształconego gitarzystę - tzn. wiem co robię i co większość z tego znaczy, ale serio - dużo łatwiej szła mi nauka zagrywek Steve'a Vaia niż tego co robił Jeff. Ktoś może mi zarzucić, że rujnuję dziedzictwo Hannemana, ale ja nie jestem tu od malowania wiernych oryginałowi reprodukcji. Na świecie jest milion kapel "tribute", które robią to doskonale. Nie jestem Jeffem, ale szanuję jego wibracje, więc tam gdzie grał gęsto lub chromatycznie, staram się zachować klimat, robiąc to po swojemu.


Nagrywanie "Repentless" musiało być dla Ciebie nie lada przeżyciem.


Cóż, z pewnością było. Chłopaki mieli już dość zaawansowane prace na tą płytą, kiedy ja robiłem jakieś inne rzeczy z Exodusem. Tak się spodziewałem, że któregoś dnia telefon może zadzwonić i zadzwonił. Po drugiej stronie był Kerry: "Czy chcesz wpaść i nagrać kilka solówek?" Odpowiedziałem: "Jasne, byłem na to gotowy." Uporałem się ze wszystkimi trackami w jeden dzień, więc moje nagrywanie przy tej płycie nie było zbyt długie, ale jestem bardzo zadowolony z rezultatu.


Jakie są pomiędzy Wami różnice, jeśli chodzi o granie na gitarze?


Mój styl jest dość archaiczny i w zasadzie to cieszę się, że nie wiedziałem zbyt wiele o nagrywaniu solówek zanim się za to zabrałem. Po prostu to zrobiłem, bez zbytniego kombinowania. Jestem barbarzyńcą, to co gram trąci chaosem, ale przecież to jest sedno bycia w zespole Slayer. Gary jest shredderem, więc w niektórych momentach czułem, że muszę wciągnąć brzuch i być zajebisty. Ale jego się nie da przeskoczyć. Pamiętam w szczególności jeden kawałek: "Cast The First Stone". Gary wpadł i nagrał to oślepiające solo. Kiedy zasiadłem do własnej partii, nie widziałem sensu w ściganiu się z nim i po prostu zagrałem coś, co według mnie komplementowało jego partię. W innych przypadkach się wymieniamy. On rusza i ja ruszam - oślepiający błysk strzałów z obu luf.


Wydaje mi się, że Kerry ma dużo więcej samodyscypliny niż ja. Szczerze mówiąc, ja wcale nie mam samodyscypliny. Znam sposoby poruszania się po gryfie, ale nawet kiedy daje mi się możliwość nagrania czegoś od nowa, zwykle zostawiam pierwszą wersję. Kerry ma cierpliwość aby pracować nad każdą nutą, a kiedy wyjdzie na scenę potrafi każdą z tych nut perfekcyjnie powtórzyć. Ja lubię być spontaniczny, więc być może zagram podobną wersję, ale nie identyczną. Wiem jak mam zacząć i jak skończyć, a co będzie w środku? Niech liście opadną tam gdzie je wiatr zaniesie.


Powiedzcie nam coś o sprzęcie, którego ostatnio używacie...


W sprawach sprzętu jestem bardzo stały. Nie lubię niepotrzebnych zmian i idącej za tym nielojalności. Trzymanie się jednej marki jest obecnie bardziej chwalebne niż ciągłe szukanie kto da ci więcej kasy. Znam takich... Jeśli jakiś dzieciak kupi B.C. Richa tylko dlatego, że ja na nim gram, a ja za rok zmienię barwy, to jak ten dzieciak będzie się czuł. Myślę o takich rzeczach, uwierzysz? Tak więc tę płytę także nagrałem na tych gitarach, podpiętych do mojego Marshalla i paczek Mode Four. To brutalny wzmacniacz, ale z dość ciepłym środkiem. Dimebag go nie cierpiał, ale ironicznie, nasze brzmienia aż tak bardzo się nie różniły. Był oczywiście dużo lepszym gitarzystą ode mnie, ale sposób w jaki rozumowaliśmy i tworzyliśmy muzykę był kompletnie odmienny. Dime uwielbiał wysokie pasmo. Kiedy pewnego razu próbowałem jego Kranka Krankenstein, moją pierwszą reakcją było: "Co jest do cholery z tą górą?!"


Jeśli chodzi o Slayera to jest to kapela spod znaku Marshalla. Korzystałem z headów DSL podpiętych na stałe do sześciu kolumn. Brzmiało to wspaniale. Osobiście posiadam trzy różne zestawy, których używam w zależności od tego gdzie i z kim jadę. Np. na koncerty Exodusa zabieram rig Engla z platformą TC Electronic G-System. Mam też zestaw Kempera, w którym sprofilowałem sobie wszystkie moje Marshalle i Engle... wszystko zależy od okoliczności.


Zawsze się zastanawialiśmy: czy kiedy jesteście poza zespołem, gracie coś innego, jakieś funkowe jamy, ot tak dla zabawy?


Oczywiście, ale raczej nie jest to funk. Gary z pewnością potrafi zagrać funky, on w zasadzie potrafi zagrać wszystko. Jeśli chodzi o mnie to w wolnych chwilach pracuję zwykle nad nowymi numerami. Dla zabawy uczę się czasem grać do popowych utworów, np. Michaela Jacksona, szczególnie tam gdzie była gitara Van Halena. Jest taki kawałek Salt-N-Pepa: "Push It". Często był puszczany w reklamach. Czasem dla zgrywy, kiedy znajomi są w domu, puszczam to i dogrywam swoją gitarę, a ludzie dosłownie ryczą ze śmiechu.


W zasadzie to bardzo lubię improwizować sobie w stylu funky. Mam spory respekt dla kapel takich jak The Time. Jesse Johnson jest jednym z moich ulubionych gitarzystów. A Prince jest dla mnie muzycznym bohaterem numer jeden. Kiedy mam wolny czas chętniej słucham UFO niż jakiejś ciężkiej muzy. Co do Kerry'ego, nie dajcie się zwieźć jego pozie "Jestem gościu ze Slayera". Ma olbrzymią wiedzę muzyczną, a do "Carry On My Wayward Son" potrafi dżemować godzinami - ma ten kawałek w małym palcu.


Często się mówi, że największą przeszkodą w opanowaniu muzyki Slayera jest niezwykle szybka praca prawej ręki. Zgodzicie się z tym?


Z pewnością nie jest to ruch ręki, który mógłbyś wykorzystać w jakiejkolwiek innej sytuacji w życiu. Jest tu w użyciu pewna technika, której opanowanie warunkuje czy będziesz wystarczająco szybki, czy też nie. Myślę, że większość shredderów - nie wszyscy, ale większość - nie jest zbyt dobrymi kompozytorami. Ludzie tacy jak Vai czy Malmsteen spędzają mnóstwo czasu na doprowadzanie do perfekcji wyłącznie partii solowych. Yngwie miał okres, w którym zdarzało mu się pisać dobre kawałki, ale w pewnym momencie zaczęło chodzić tylko o to, jak wiele nut jest w stanie wcisnąć do jednej milisekundy. Nie zrozum mnie źle, to wspaniały gitarzysta, ale jeśli o mnie chodzi, trzy utwory i mam dość. On po prostu gra te swoje patenty coraz szybciej na kolejnych strunach. Gitara rytmiczna jest fundamentem dobrej muzyki. Jeśli lubisz jakiś numer to zawsze dzięki temu co dzieje się w podkładzie. Solówka jest tylko wisienką na torcie.


Powinieneś to respektować, ponieważ thrash naprawdę jest trudny. Ten styl jest jakby spleciony z różnych interpretacji tej samej historii. Wszyscy mieliśmy swoje własne inspiracje NWOBHM. Dla zespołu Metallica był to Diamond Head. Dla Slayera i Exodusu taką inspiracją był Venom i Mercyful Fate. Grałem te wszystkie kawałki na rakiecie tenisowej zanim kupiłem pierwszą gitarę. I byłem w tym całkiem dobry, więc może to mi pomogło... Prawdopodobnie jestem lepszym tenisistą niż gitarzystą.


Jakie będą dalsze losy Slayera? To prawda, że Gary ma szansę zostać stałym członkiem zespołu?


Nie jest to coś nad czym się cały czas zastanawiam i w zasadzie nie dbam o to... Jestem całkowicie szczęśliwy tu i teraz, z tym co aktualnie robię. Chłopaki cały czas traktują mnie jak rodzinę, a nasza znajomość sięga czasów dzieciństwa. Będzie co ma być.


Z mojej perspektywy to nie jest nasza ostatnia płyta. Zbyt dużo mamy nowych pomysłów - praktycznie połowa kolejnej płyty czeka już na ukończenie. To do nas niepodobne, a więc dobrze rokujące. Najnowsza płyta wymagała od nas wiele wysiłku i wyrzeczeń, ze względu na ilość nieszczęść jakie spadły na nas od płyty "World Painted Blood". Musieliśmy sobie poukładać pewne sprawy. Ale sądzę, że pojeździmy trochę po świecie, a potem wrócimy i wejdziemy do studia. Mieliśmy już długie przerwy pomiędzy poszczególnymi płytami, więc wydanie kolejnej w rozsądnym terminie byłoby fajne.


GALERIA
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie