O tak, cały czas się uczę. Ostatnio zainteresowałem się muzyką klasyczną. Słucham utworów i staram się analizować ich budowę. Interesuje mnie Brahms, Beethoven, Bach i Mozart. Biorę na warsztat jakiś ich utwór i rozkładam na czynniki pierwsze. Nie zajmuję się naraz całymi kompozycjami, byłoby to niemożliwe, lecz jedynie fragmentami, które szczególnie mnie zainspirowały, silnie oddziałując na moje emocje. Później uczę się grać całego fragmentu, nieważne czy to jest na orkiestrę czy kwartet smyczkowy. Regularnie uczę się grać solówki Hendrixa, przykładając dużą wagę do szczegółów. Kiedy nagrywaliśmy ostatnią płytę, nieustannie towarzyszył mi kawałek Hendrixa, "Voodoo Child", w którym są trzy rozbudowane solówki. Gdy byłem młodszy, to je analizowałem, lecz nie byłem w stanie ich dokładnie odtworzyć i zdarzało się, że pomijałem wiele szczegółów. Tu znowu przyszła mi z pomocą medytacja. Kilka miesięcy od momentu, jak zacząłem medytować, zrobiłem największe w moim życiu postępy. Byłem w szoku, zdałem sobie sprawę, że gram dokładnie jak Hendrix. Działo się to jakby poza mną - wczułem się w grę, w to jak trzeba uderzać struny, jak stosować efekt wibrato. Nic takiego wcześniej mi się nie przydarzyło. Podczas nagrywania "Stadium Arcadium" cały czas słuchałem albumu "Electric Ladyland". Hendrix gra tam w różnym tempie, raz zwalnia, żeby za chwilę znowu przyspieszyć. Poza tym bawi się rytmem, wybiega poza szablonowe figury rytmiczne, co chciałem wykorzystać na naszym albumie. Na płycie "Electric Ladyland" bardzo dużo się dzieje. Płyta jest niesamowicie dynamiczna i niekonwencjonalna.