Kup Magazyn Gitarzysta

Votum

Votum powraca! Autorzy takich albumów, jak "Time Must Have a Stop", "Metafiction" i "Harvest Moon", przeorganizowali szeregi i nagrali jedną z najbardziej obiecująco zapowiadających się płyt tego roku, dzieło o dość egzotycznie brzmiącym tytule ":KTONIK:".

Na temat tego albumu, a także aktualnej kondycji Votum w wywiadzie dla Gitarzysty opowiadają nowi i starzy członkowie tego warszawskiego zespołu, gitarzyści Adam Kaczmarek i Piotr Lniany, a także charyzmatyczny wokalista Bartosz Sobieraj.

"Going under…" - tymi słowami przed trzema laty ze słuchaczami pożegnał się Maciej Kosiński. Najwyraźniej kapela wzięła sobie to do serca, bo właśnie niejako z podziemia, dosłownie i w przenośni, powraca w 2016 roku z nowym albumem pt. ":KTONIK:". Co się działo do tego czasu z Votum?


Adam Kaczmarek: Więcej niż przez cały okres poprzedzający to wydarzenie (śmiech). Oczywiście najbardziej przyhamował nas żmudny proces poszukiwania nowego głosu Votum, który trwał około ośmiu miesięcy, natomiast zakończył się on totalnym sukcesem. Od tego momentu, napędzani świeżą krwią, mając wreszcie na pokładzie skład, o takim samym stopniu determinacji i nastawienia na wspólne cele, podjęliśmy szereg działań i decyzji, które doprowadziły nas do tego punktu, w którym jesteśmy teraz, czyli u progu naszej pierwszej samodzielnej trasy po Europie, z nowym, naszym zdaniem najlepszym w historii Votum, krążkiem w rękach. W międzyczasie podpisaliśmy kontrakty z duńsko-amerykańską agencją managersko-bookingową "Intromental", kontrakt wydawniczy ze szwedzką wytwórnią "Inner Wound Recordings", pojechaliśmy także w bardzo owocną, pierwszą trasę po Europie wraz z Riverside.


Czy w szeregach kapeli nie pojawiały się jakieś momenty zwątpienia, że może lepiej rzucić cały ten muzyczny biznes i zająć się czymś pożytecznym, np. pracą za biurkiem w Starostwie Powiatowym albo Urzędzie Gminy?


Piotr Lniany: Jak na razie wszystko idzie do przodu i zgodnie z planem, więc nie mamy powodów do zwątpienia. Zresztą poza muzyką każdy z nas ma jakieś pożyteczne zajęcie, ale pracujemy nad tym, żeby to zmienić.


Jestem w zespole od samego początku, oczywiście że pojawiały się momentami myśli tego typu, ale trwały one nie dłużej niż dzień, zawsze zmieniając się w energię do jeszcze cięższej pracy.


Jaki dziś jest ten zespół, który niegdyś czarował art rockowymi dźwiękami na takich klimatycznych albumach, jak "Metafiction"?


Bartosz Sobieraj: Z pewnością jest to zespół zdeterminowany i bez wątpliwości definiujący, co jest naszym wspólnym celem. Chcemy mocniej eksperymentować z brzmieniami, tworzyć nową jakość grania oraz przekazać naszą muzykę jak największemu gronu słuchaczy. To tyle i aż tyle. Muzyka natomiast, w mojej ocenie, od czasów "Metafiction" zmieniła się bardzo. Określenie art rock już do nas nie pasuje. Postawiliśmy na cięższe granie, solidniejsze riffy, wyższy stopień emocjonalności, krótsze, bardziej bezpośrednie formy. Dzisiejsze Votum to, w moim odczuciu, w dużej mierze, inny zespół. ":KTONIK:" tego dowodzi.


Jakie więc założenia postawiliście przed sobą w pracach nad album ":KTONIK:"?


Podstawowym założeniem było po prostu stworzenie nowego, świeżego albumu, zbadanie nowych dźwiękowych obszarów i odcięcie się od korzeni, które nie do końca nam odpowiadały, albo z którymi część z nas już się nie utożsamiała. Okres powstawania ":KTONIKA:" był dla nas szczególny. Byliśmy w nowym składzie, poznawaliśmy siebie zarówno personalnie, jak i muzycznie, po prostu graliśmy razem i szukaliśmy wspólnego języka, który później miał się stać nowym brzmieniem Votum. Idąc tą drogą nie raz porzucaliśmy pierwotne założenia dając się ponieść w zupełnie nowym kierunku. Powstało znacznie więcej utworów niż znalazło się na płycie, a z każdym kolejnym było czuć, że ten zespół ewoluuje. Powoli krystalizował się nasz nowy styl i wiem, że ten proces będzie trwał dalej.


Tymczasem w jaki sposób można ocenić dystans muzyczny i liryczny, który oddziela nowy album od poprzednich materiałów Votum?


Tak jak wspominałem dystans muzyczny jest ogromny. Poszliśmy w innym kierunku. Natomiast liryczny dystans nie jest mniejszy. Jako nowy wokalista poznałem zawartość tekstualną "starego" Votum. Ponieważ teksty zawsze wynikają z personalnych uwarunkowań nie mogłem pisać w podobnym stylu, w którym pisał mój poprzednik. Nie mogłem i nie chciałem. Interesują mnie bowiem inne zagadnienia i inne podejście do podejmowanych tematów. Stylistycznie to też raczej dwa inne światy. Stawiam na bezpośredniość, mniej kwiecisty styl, krótsze środki wyrazu. Nie za wszelką cenę cenię sobie dyplomację (śmiech).


Opowiedzcie proszę nieco o technicznych aspektach nagrywania nowego albumu. Jakimi możliwościami dysponuje studio, w którym zarejestrowaliście ":KTONIK:"?


Szukając miejsca do nagrań ":KTONIKA:" zależało nam, aby w jak największym stopniu zrealizować wizję brzmienia, którą wcześniej sobie założyliśmy oraz na wysokiej jakości produkcji. Dlatego album powstawał w kilku renomowanych studiach w Polsce i za granicą. Instrumenty rejestrowaliśmy w krakowskim Prusiewicz Studio, Hertz Studio w Białymstoku oraz warszawskim Izabelin Studio. Miks i mastering odbyły się w szwedzkich studiach Ghost Ward (Katatonia, Opeth, Soilwork) oraz Fascination Street Studios (Paradise Lost, Moonspel, Kreator). Myślę że materiał wiele zyskał dzięki temu, że na poszczególnych etapach produkcji przechodził przez ręce i uszy kolejnych ludzi, z których każdy wnosił nowy punkt widzenia i świeżą energię. Studio Hertz, w którym nagrywaliśmy gitary, dysponuje technicznymi możliwościami, których nie sposób tutaj wymienić. Dużo czasu poświęciliśmy na ustawianie brzmienia - dobór mikrofonów, preampów, wzmacniaczy, bogata kolekcja całego tego sprzętu pozwoliła nam eksperymentować do woli i uzyskać dźwięki, które wgniotły nas w podłogę. Jednak wysokiej klasy sprzęt to nie wszystko, brzmienie gitar na albumie to dużej mierze zasługa braci Wiesławskich - Wojtka i Sławka. To prawdziwi fachowcy realizacji dźwięku, spece od ciężkiego grania odpowiedzialni za brzmienie m. in. płyt Behemoth, Vader, Decapitated i wielu, wielu innych. Poza tym to bardzo fajni ludzie, współpraca z nimi była bardzo cennym doświadczeniem.
   

Jakie gitary wykorzystaliście do nagrań nowego albumu?


Do nagrań użyliśmy tych samych gitar z których korzystamy na żywo, czyli PRS Custom 22 - instrument z najwyższej półki, świetnie brzmiący i bardzo uniwersalny, doskonały zarówno do delikatnych, czystych dźwięków, jak i do metalowego łojenia na odkręconym przesterze. Drugi instrument to siedmiostrunowa gitara to ESP Eclipse-7, chyba jedyna siódemka w stylu Les Paula jaką widziałem. To kawał dechy zdecydowanie stworzonej do ciężkiego grania, na barwach czystych brzmi dość szorstko, jednak ja lubię takie brzmienie.


Nie mam w zasadzie nic do dodania (śmiech).


Po jakie efekty sięgnęliście?


Używaliśmy bardzo różnych efektów, zarówno sprzętowych, jak i wtyczek w programie DAW. Były to głównie efekty przestrzenne typu delay i reverb, ale także filtry od klasycznego wah-wah do cyfrowych filtrów pasmowo-przepustowych. Stosowanie efektów jest istotnym elementem naszego brzmienia, często mocno z nimi eksperymentujemy celowo degradując i "odrealniając" oryginalne brzmienie gitary, czego dobrym przykładem może być solo w utworze Satellite.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

A wasze gitarowe wzory do czerpania inspiracji? Z kim chcielibyście zmierzyć się na riffy?


Chyba wyrośliśmy już z czerpania wzorów od gitarowych idoli. A w pojedynku na riffy chętnie zmierzyłbym się z trębaczem z Wieży Mariackiej w Krakowie.


Zdecydowanie i bezapelacyjnie Ireneusz Krosny.


Czy znajdujecie może jakieś albumy, szczególnie w sensie gitarowym, które inspirowały was w pracach nad ":KTONIK:"?


Przy pracy nad albumem zdecydowanie nie sięgaliśmy świadomie do twórczości innych wykonawców, jednak każdy z nas prywatnie słucha różnej muzyki, mamy swoich ulubionych twórców, którzy siłą rzeczy "infekują" nas, przechodzą do podświadomości i w jakimś stopniu te inspiracje są przelewane na nasza własną twórczość. To jest nieuniknione. Stąd później pojawiają się rozmaite porównania do innych zespołów, niektóre potrafią być naprawdę zaskakujące. Jednak, jak już wspomniałem, wszelkie podobieństwa są dziełem przypadku, nie polegają na zimnej kalkulacji i świadomym szukaniu inspiracji na takim czy innym albumie.


Piotr, jesteś nowym członkiem Votum, jak mógłbyś porównać swoją obecność z Votum z innymi kapelami, w których wcześniej grałeś?


Wcześniej praktycznie zawsze byłem jedynym gitarzystą w składzie (nie licząc okazjonalnych kolaboracji), a skład ten nigdy nie był większy niż pięć osób. Teraz jestem jednym z sześciu, a mój instrument nie jest już jedyny. Przy takiej ilości muzyków trzeba czasem ograniczyć swoje zapędy wykonawcze, aby nie przeładować aranżacji nadmiarem dźwięków. Trzeba uważnie słuchać co grają inni, aby dodać od siebie tylko to, czego kompozycji brakuje i co ją wzbogaci. To była pierwsza namacalna różnica, jednak nie najważniejsza. Votum to sprawnie funkcjonujący organizm, w którym poszczególne elementy pełnią określone funkcje, ale także współpracują, aby realizować założone cele. W ostatnim wcieleniu mojego poprzedniego zespołu spełniałem się muzycznie, jednak z obecnej perspektywy widzę jak bardzo kulał on organizacyjnie, a niestety czasy są takie, że muzyka sama się nie obroni, więc trzeba pomagać jej z całych sił i intensywnie pracować, żeby szła w świat. Dziś zarówno spełniam się muzycznie jak i mam poczucie, że zmierzam w konkretnym kierunku, razem z zespołem rozwijam się i podążam przed siebie. To jest najważniejsza różnica.


Co na ten temat mógłby powiedzieć Bartosz? W jaki sposób trafiłeś do Votum i czym się przedtem zajmowałeś?


Przed Votum zajmowałem się tym samym, zmieniło się jedynie miasto. Wcześniej prowadziłem parę składów we Wrocławiu. Tym ostatnim była Przeciwziemia i przed Votum była dla mnie najważniejsza. Był to zespół o zupełnie innej stylistyce, jednak takie cięższe granie nie było mi obce. Poza tym przed Votum doktoryzowałem się z filozofii, co nie zmieniło się do dzisiaj. Na Votum trafiłem zupełnie przypadkiem - zadziałał mailing mówiący o tym, że chłopaki poszukują nowego głosu. Pojechałem do Warszawy, pogadaliśmy, pograliśmy, poimprowizowaliśmy i napiliśmy się piwa. Te cztery aspekty naszego wzajemnego "testowania się" doprowadziły do tego, że nagraliśmy już wspólną płytę i jesteśmy z niej naprawdę dumni. Poza tym zżyliśmy się.


Zbliżając się do końca chciałbym też zapytać jak prezentują się plany koncertowe Votum na 2016 roku?


Rok 2016 zaczynamy porządnie - od naszej drugiej trasy europejskiej. Wcześniej supportowaliśmy chłopaków z Riverside. Tym razem jedziemy jako jeden z headlinerów. Trasa zaczyna się już 26 lutego od koncertu w warszawskiej Progresji. Trasę kończymy we włoskiej Bolonii, wcześniej grając np. w Paryżu czy Londynie. Myślę jednak, że ten rok przyniesie znacznie więcej: latem są festiwale, jesień powinna przynieść kolejną trasę po Europie. W 2016 roku chcielibyśmy odwiedzić także więcej polskich miast - nie możemy zapominać o polskich fanach.


A co chcielibyście usłyszeć na temat ":KTONIK:" za jakieś pięćdziesiąt lat?


Nie wiem czy za 50 pięćdziesiąt lat będę cokolwiek słyszał…


Rozmawiał: Konrad Sebastian Morawski
konrad.morawski@wp.pl

GALERIA
Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie