Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Jan Mitoraj (Brain Connect)

Jan Mitoraj (Brain Connect)

Z okazji premiery "Think Different", o okolicznościach powstawania albumu rozmawiamy z gitarzystą formacji Brain Connect, która jest znakiem nowej jakości na polskiej scenie muzyki progresywnej...

Dlaczego muzyka instrumentalna?


Ponieważ w żaden sposób nie ogranicza, pozwala eksperymentować do woli. Nie ma tendencji do trzymania się określonej formy, szablonu, który słyszymy najczęściej w komercyjnych stacjach radiowych (zwrotka, refren, bridge itd.). Chcieliśmy grać i nagrać to, co nam w duszach gra, czyli po prostu naszą muzykę - bez szufladkowania. Próbowaliśmy stworzyć dźwiękową krainę, wywoływać i przekazywać emocje za pomocą samych instrumentów, skonfrontować nasze charaktery, umiejętności, upodobania muzyczne i miłość do improwizacji, których w innych muzycznych projektach (z wokalem) nie możemy w całości wykorzystać. I wyszła z tych prób bardzo pokręcona, zróżnicowana, trochę abstrakcyjna płyta eksperymentalna.


Czy kiedykolwiek próbowaliście grać z wokalem?


Nie, nigdy. Trudno jest znaleźć bardzo dobrego, muzykalnego wokalistę, który byłby w stanie wpasować się w taki rodzaj grania i tworzenia, nie wysuwając się na pierwszy plan - tak, jak mają w zwyczaju wokaliści (śmiech). Bardzo chcieliśmy nagrać i zrealizować nasze pomysły i spojrzenie na muzykę samą w sobie, na przekór oczekiwaniom, rankingom sprzedaży, trendom i upodobaniom słuchaczy, mediów i wszechobecnych "talent shows". Jednocześnie mamy świadomość, jak mocno zawęża się grono odbiorców takiej muzyki, która przez brak wokalu jest niszowa, bo ma "słabszy przekaz" - bez słów. Tutaj zamiast wokalisty zaprosiliśmy saksofonistę. Być może z upływem czasu od premiery "Think Different" wysnujemy nowe wnioski i pomyślimy nad zmianami. Nowe utwory, które tworzymy na kolejny album są bardziej zwarte, przystępne w formie, ale tak samo melodyjne. Z całą pewnością znajdą się miejsca dla dobrych wokaliz zarówno w rockowym, jak i bardziej jazzowym, ciepłym, improwizowanym charakterze.


Tytułowanie utworów instrumentalnych nie jest chyba prostym zadaniem.


Wbrew pozorom wydaje mi się to prostsze, niż w przypadku utworów wokalnych. Tutaj mamy wolne pole do całkowicie twórczego działania. Inspirują nas melodie, harmonia, przestrzeń, czy nastrój utworów, a to z kolei wywołuje w nas pewne skojarzenia, uczucia, wspomnienia, czy przemyślenia. Dzięki muzyce instrumentalnej możemy też totalnie bawić się semantyką, prowadzić swoistą grę słów i podchodzić do tego aspektu z przymrużeniem oka. Dla potwierdzenia mojej tezy wystarczy przejrzeć odjechane tytuły utworów grupy The Aristocrats, znanej wszystkim maniakom gitary, czy kolektywu Snarky Puppy.


W Brain Connect słychać wyraźnie, że trzon narracji dla historii na "Think Different" stanowią Twoje partie gitar.


Miło mi, że tak to odbierasz. Uważam jednak, że gitara często ustępuje miejsca dla "opowieści" klawiszowych i basowych. Tak, nawet na basie pojawiają się tutaj ciekawe melodie, np. początek "Liberate Your Life". Rzeczywiście, może być to tak odbierane przez słuchaczy, że gitara dominuje. Wiele zagrywek, melodii, czy przebiegów harmonicznych zostało stworzonych właśnie na gitarze. To instrument solowy, więc spożytkowałem go zgodnie z przeznaczeniem (śmiech). Zresztą od samego początku mojej przygody w Brain Connect (2010 r.) chłopaki dają mi dużo swobody i miejsca do gitarowego zagospodarowania.


"Think Different" jest albumem kontrastów, nie tylko pod względem nastroju panującego na płycie. Z jednej strony zawarte są na nim krótkie, a z drugiej wielowątkowe kompozycje, jak np. trwający ponad 17 minut "Liberate Your Life".


Odpowiedzią jest tytuł tej płyty (śmiech). Tak, jak już wspominałem na początku, nie stawialiśmy sobie ograniczeń i wytycznych podczas komponowania muzyki na album. Wszystko wyszło naturalnie - zarówno zmienność nastrojów, klimatu, zmiany tonacji w utworach, jak i czerpanie, wtrącanie i mieszanie różnych gatunków muzycznych. To nie jest koncept album i nie miał takim być. Chcieliśmy różnorodności, stąd muzyczne odloty w dziwne rejony, obecność vocodera, saksofonu, czy wreszcie niejednoznaczna okładka. Nie robiliśmy nic na siłę, żeby tylko jeszcze bardziej zagmatwać muzykę. Tak samo z długością utworów - "Liberate Your Life" trwa 17 minut, bo tyle miejsca potrzebował. To był pierwszy utwór, który pojawił się zaraz po moim dołączeniu do zespołu. Jego większość powstała podczas improwizacji, naturalnie. Marcin Szlachta zagrał piękny wstęp na basie, no i się zaczęło. Wyszedł z tego przestrzenny, wielowątkowy utwór, który dla wielu jest majstersztykiem tej płyty, a inni go przewijają, bo "się ciągnie". Długość utworów jest tak różnorodna, jak muzyka. Nie skracaliśmy ich na siłę, tylko pozwoliliśmy im się zacząć i skończyć, kiedy chciały. Jeśli ktoś jest otwarty na muzykę i podchodzi do niej emocjonalnie, ma szansę pokochać ten album.


W jaki sposób uzyskujesz tak selektywne brzmienie gitar?


Przede wszystkim staram się, aby było selektywne już w procesie komponowania, na próbach. Staramy się dobierać brzmienia instrumentów tak, aby całość była jak najbardziej klarowna. Ponieważ ja miałem przyjemność realizować w całości nagranie, miks i mastering płyty, mogłem skupić się na rejestracji gitary, popracować nad dodatkowymi partiami, dobrać ich brzmienie i zmiksować w przemyślany sposób. Jeśli w danej części utworu występowało jednocześnie kilka różnych partii gitary, starałem się, aby odbiegały od siebie brzmieniowo, również artykulacyjnie, czy rytmicznie, by w końcowym rezultacie ścieżki wzajemnie się uzupełniały, a pasma częstotliwości nie nachodziły na siebie w zbyt dużym stopniu.


Na jakim sprzęcie nagrałeś partie na "Think Different"?


Zagrałem na ukochanej, 36-letniej gitarze semi-hollow Aria Pro II ES-500 oraz na Ibanezie Prestige S2540 NT z 1999 roku. Obydwa instrumenty miały praktycznie równy udział w tym projekcie. Dodatkowo nagrałem partie akustyczne na gitarze Cort SJ-7X, a także "orientalne" solo na klasyku oraz kilka akordów na gitarze 12-strunowej. Świetnie spisał się wzmacniacz lampowy V-Empire Blue Rumble MKII, zasilający kolumnę Fender GE-412. Używałem tylko kanału clean i crunch, a brzmienia przesterowane kreowałem przy użyciu moich ulubionych efektów: lampowego Radial Hot British Distortion, Ibanez TS-9DX oraz Zero To Sixty Drive firmy McCaffrey Audio, której mam zaszczyt być endorserem.


Jak różne jest Twoje podejście do komponowania w Osada Vida od tego w Brain Connect?


Moje podejście do komponowania samego w sobie jest zawsze identyczne. Staram się tworzyć jak najciekawszą muzykę. Różnica między pracą twórczą w Brain Connect i Osada Vida leży w strukturze - składzie tych zespołów, odbiorcach muzyki oraz dyskografii. Osada Vida to zespół z bardzo dobrym wokalistą, którego umiejętności tworzenia melodii i tekstów trzeba połączyć z muzyką rodzącą się w głowach muzyków i powstającą w sali prób. Wciąż mamy tendencję do odlotów, pokręcenia motywów, bezkompromisowego grania i szukania nowych muzycznych rozwiązań, ale z umiarem, zwykle na rzecz dobrej partii wokalnej. Tutaj ważny jest chwytliwy, ale też niebanalny refren, konieczny ciekawy aranż zwrotki oraz dobór brzmień. Mimo że Osadzie bliżej już do rockowego, przebojowego grania, koncertów i list przebojów, jest też sporo miejsca na partie instrumentalne, eksperymenty i dobrą zabawę na gitarze, a przede wszystkim emocje. Chcemy grać tak, jak kochamy. Podobnie jak w Brain Connect, a tam to już całkowita muzyczna jazda bez trzymanki! Dużo się dzieje na każdym z instrumentów, jest sporo improwizacji i czasem matematyki. Dlaczego tak? Po rozwinięcie tej kwestii i odsyłam do moich odpowiedzi na pierwsze pytania w tej rozmowie (śmiech).


Nie jesteś samoukiem.


Na szczęście nie! (śmiech). Rozwijanie się pod opieką nauczyciela, choćby przez krótki czas, daje naprawdę wiele, pozwala uniknąć złych nawyków oraz otwiera oczy na ciekawe aspekty gry, techniki oraz gatunki muzyczne. Zacząłem w wieku 13 lat na starym rosyjskim pudle mojej mamy. Po niecałym roku moim pierwszym nauczycielem został Remek Hadka, pod którego okiem ukończyłem Prywatne Studium Muzyczne w Mikołowie. Świetnie motywował do codziennego grania, opracowywania solówek, poznawania nowych technik, czytania nut i kształcenia słuchu. Wprowadził mnie i zafascynował światem jazzu i improwizacji. Przez wiele lat szkolnych po powrocie do domu grałem średnio 3-4 godziny dziennie, a w weekendy nawet po kilkanaście. Ukończyłem Jazz i Muzykę Estradową na Akademii Muzycznej w Katowicach.


W Twoim stylu gry słychać dużo jazzowych patentów.


Tak, bo także kocham jazz, improwizację i stosowanie ciekawych harmonii, skal czy fraz charakterystycznych dla tej muzyki. Obecnie słucham już mniej tego gatunku niż kiedyś (a zwłaszcza gitarzystów), a idę bardziej w fusion, czy połączenia jazzu z elektroniką, aniżeli klasyczne granie. Mimo to lubię swawolnie pojazzować. Moja wiśniowa Aria prowokuje do tego na każdym kroku (śmiech). Na płycie "Think Different" jest wiele takich miejsc, do których klimatu, rytmiki czy harmonii bardziej pasowały jazzowe wstawki i improwizacja, niż szaleńczy shred, czy bluesowe granie.


Jaka jest Twoja definicja muzyki progresywnej?


Dla mnie muzyka progresywna powinna się rozwijać, przekształcać, zaskakiwać słuchacza. Utwory powinny się od siebie różnić, a muzycy określający swoją twórczość tym "zaszczytnym" w obecnych czasach mianem, rzeczywiście to udowadniać: rozwijać się, odkrywać w muzyce coś cennego, wprowadzać zmiany. Być wszechstronnym, a przede wszystkim nie kopiować, nie myśleć o barierach gatunkowych, czy trendach na rynku. Wiele zespołów prog rockowych zbyt mocno czerpie z klasyków tego gatunku, wiele kapel zapomina o dobrej zabawie i energii na scenie, budowaniu relacji i kontaktu z publicznością oraz odpowiednim marketingu. Wciąż często spotykane są koncept albumy, które wydają się być tworzone na siłę, sztucznie podciągane pod daną tematykę. Nie przepadam też za charakterystycznym dla wielu zespołów tego typu (bardziej art-rockowych) opieraniem większości materiału na ciągniętych w nieskończoność prostych i nudnych motywach i graniem do tego wzniosłych solówek, czy dialogów między muzykami. To już wszystko było. Może nie będę zbyt oryginalny, ale niezwykle cenię każdą kolejną płytę Stevena Wilsona, który zawsze realizuje swoje pomysły i opowieści w świeży, naturalny i przekonujący dla mnie sposób. Używa różnego instrumentarium, zaprasza gości oraz dba o magiczną, efektowną i często wzruszającą oprawę koncertów.


Jakich rad udzieliłbyś gitarzystom, którzy są na początku swojej muzycznej drogi?


Przede wszystkim należy zacząć poszukiwać i być otwartym na innych muzyków, nowe gatunki muzyczne, ciekawe sposoby wydobywania dźwięków, budowania akordów, czy skal. To temat rzeka i mnóstwo poświęconego czasu, ale warto, bo to pozwoli wykreować swoją muzyczną osobowość. Chodźcie na koncerty, warsztaty, szybko załóżcie pierwszy zespół, występujcie - choćby na imprezach rodzinnych. To przełamie tremę, wzbogaci w potrzebne obycie z instrumentem, sceną, rynkiem muzycznym i światem. A przede wszystkim, jeśli tylko macie możliwość, doskonalcie się pod okiem nauczyciela. Dojdziecie do celu krótszą, mniej wyboistą drogą. No i pokazujcie się na mieście z gitarą - tak, jak ja kiedyś, w drodze na lekcje (śmiech). Chwalcie się tym, co kochacie robić i bądźcie dumni.


SPRZĘTOLOGIA
• Gitary: Ibanez Prestige S5240NT, Aria Pro II ES-500, Cort SJ-7X
• Wzmacniacze: V-Empire Blue Rumble MKII
• Kolumny: Fender GE-412
• Efekty: McCaffrey Audio‚ Zero To Sixty Drive’, Radial‚ Hot British Distortion’, Ibanez TS-9DX, Budda Wah, Red Witch ‚Empress Chorus’, TC Electronic RPT-1 Nova Repeater, TC Electronic Nova Reverb, Line6 FM4 Filter Modeler, Seymour Duncan Pickup Booster, Boss FV-50 Volume Pedal, kompresor McCaffrey Audio ‚Reactor’, TC Electronic Ditto Looper X2, TC Electronic Polytune, sterownik midi/looper EM Custom Step.
• Struny: Ernie Ball
• Kostki: Dunlop JP Jazz III, Dunlop Jazz II, Chicken Picks

Rozmawiał: Wojciech Margula
Zdjęcia: Marcin Pawłowski i Paweł Olewniczak

GALERIA
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie