Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Sabina Lupa (Colours of Ostrava)

Sabina Lupa (Colours of Ostrava)

Nasi południowi sąsiedzi słynną nie tylko z dość specyficznego języka, świetnie zorganizowanej kolei, piwa i smażonego sera. Przede wszystkim, dla tych, którzy cenią sobie muzykę i imprezy z nią związane, Czechy są jednym z najlepszych miejsc w Europie gdzie można aktywnie i dosłownie koncertowo spędzić czas.

Jedną z flagowych imprez kraju Vaclava Havla jest festiwal Colours of Ostrava - anonsowany jako wielokulturowe święto fanów muzyki, teatru i szeroko pojętej sztuki. Zapraszamy do lektury rozmowy z Sabiną Lupa z agencji JoyTown reprezentującej festiwal na terenie Polski.

Kiedy przygotowywałem się do naszej rozmowy zastanawiałem się, jakim kwestiom poświęcić więcej miejsca - agencji Joytown, czy imprezom, przy których pracujecie. Szczerze mówiąc doszedłem do wniosku, że niezależnie od wielkości eventu, jego historii i gatunkowej rozpiętości, nie da się mówić o czeskich festiwalach bez wsparcia firmy. Kiedy zostałaś członkiem teamu, i jaką rolę pełnisz obecnie?


Pracuję od 2011 roku, obecnie na stanowisku PR Specialist, przede wszystkim przy projekcie Colours of Ostrava.


Stały rozwój oferty oraz zmieniające się potrzeby naszych czeskich przyjaciół przyniosły znaczne zainteresowanie polskim rynkiem, jako docelowym. Format Hip-Hop Kemp czy potężne grono fanów alternatywny na Colours Of Otrava dowodzi konsekwentnego zdobywania naszego rynku. Nie sposób nie stwierdzić, że Polacy mają wpływ na kształt tych imprez. Co prawda nie faworyzuję naszej nacji, ani tym bardziej nie patrzę przez pryzmat Joytown, ale musisz przyznać - latem okupujemy czeskie imprezy. Jak to wygląda z perspektywy agencji? Łatwo nas zainteresować ofertą południowych sąsiadów? A może jesteśmy znudzeni małym wyborem na krajowym podwórku?


Istotnie, na czeskie festiwale przyjeżdża wielu Polaków i ta liczba stale rośnie. Dlaczego? Myślę, że z wielu różnych powodów: wysoki poziom czeskich imprez, światowej klasy artyści, pozytywny klimat, dobra organizacja i przede wszystkim - warunki przyjazne uczestnikom. Tu nie obowiązują strefy dla pijących piwo, a jednocześnie atmosfera sprzyja zabawie rodzin z dziećmi czy osobom niepełnosprawnym. Myślę, że krajowe podwórko wcale nie jest małe, ale Polacy chcą zobaczyć coś nowego, pozwiedzać, doświadczyć czegoś innego - szczególnie podczas sezonu wakacyjnego.


Na tle innych sezonowych imprez, położona blisko Cieszyna Ostrawa wyróżnia się nie tylko poprzez wielogatunkowość i świeże spojrzenie na alternatywę, ale przede wszystkim z racji na fascynujący teren festiwalu, stanowiący trzon wielu innych inicjatyw. Kilka lat temu podobne odczucia mieliśmy odnośnie post-industrialnego zaplecza Tauron Nowa Muzyka. Zastanawiam się, na ile kluczowa w odbiorze wydarzenia jest jego lokalizacja. Zazwyczaj wygląda to tak, że festiwale odbywają się w szczerym polu, albo jak u Słowaków - na lotniskach.


To prawda, lokalizacja ma znaczenie. Industrialny teren Dolnych Vitkowic przyciąga turystów z całego świata, a uczestnicy podczas Colours of Ostrava mają okazję po prostu "zanurzyć" się w nim na cztery festiwalowe dni. Niewątpliwym atutem jest również sposób i zakres, w jakim Czesi zrekonstruowali ten teren - ze starych pomieszczeń i monumentalnych pokopalnianych budynków wyczarowali nowoczesny ośrodek kulturalny z szeregiem wyjątkowych atrakcji jak np. muzea, zwiedzanie szczytu starego pieca hutniczego, degustacja wina w bunkrze czy koncerty w sali, która kiedyś była ogromnym zbiornikiem gazu. To są oryginalne atrakcje dodatkowe!


Kolory mają na celu nie tylko uwrażliwienie na alternatywną muzykę, ale przede wszystkim, uwypuklenie lokalnego kolorytu. Co oczywiste, festiwal w głównej mierze przyciąga muzyką, ale nie jest to jedyna twarz tego wydarzenia. Słowem kluczem dla opisu weekendu w Czechach jest kultura i historia. W pierwszym przypadku oznacza to wyjście bezpośrednio do miasta, gdzie odbywają się spotkania literackie, przedstawienia teatralne, projekcje filmowe i panele dyskusyjne. Punkt drugi odnosi się do dorobku samego miasta Ostrawy jak i przylegających doń miejscowości. Chciałbym jednak postawić nieco kontrowersyjną tezę - żeby przyciągnąć ludzi należy dać im możliwość przeżywania na wielu płaszczyznach. Stąd moje zdanie, iż pierwotna idea festiwalu, tylko w formie muzycznej, stopniowo się wyczerpuje.


Myślę, że koncert za koncertem przez cztery dni nie każdego zachęca. Szczególnie w czasie wakacji i pięknej pogody, kiedy ludzie chcą również odpocząć, pozwiedzać, poznać lokalne tereny i potrawy. Wydaje mi się, że chodzi tu bardziej o pozostawienie uczestnikom szerokiego wyboru - każdy planuje swój czas jak chce. Zresztą podczas Colours koncertów każdego dnia jest tak wiele, że rzeczywiście można spędzić czas tylko w taki sposób.


Skoro pojawił się temat formatu festiwali, zachód niefortunnie boryka się nasyceniem rynku i brakiem pomysłu na to, aby dziesiątki tysięcy ludzi miały poczucie pełnej swobody i komfortu. Nawet największe imprezy, niezależnie czy mówimy o muzyce rockowej czy elektronicznej dochodzą do miejsca, w którym mówią jasno - dość. Czas się przegrupować i wymyślić na nowo. Uważasz, że w przypadku Kolorów może dojść do takiego momentu? Wydaje mi się, że kluczową rolę odgrywa czynnik ludzki - nie samych uczestników, a organizatorów, którzy stają się tematem zwyczajnie zmęczeni.


Myślę, że w przypadku Colours nie dojdzie do takiej sytuacji, dopóki pieczę nad festiwalem trzyma Zlata Holusowa - założycielka i obecna dyrektorka festiwalu. Jej optymizm, pracowitość i niestrudzona energia, a także ogromne doświadczenie, są godne podziwu i jak na razie nie zanosi się na to, żeby coś miało się w tym temacie zmienić. Zresztą Colours mocno trzyma się swoich tradycji. I choć z każdym rokiem impreza się rozrasta - to wciąż na pierwszym miejscu stawia się na zadowolenie i komfort uczestników.


Wbrew pozorom organizacja letnich imprez nie oznacza czystego zysku. Ostatnio było głośno o długach organizatora największej australijskiej imprezy Soundwave. W Stanach odnogi największych europejskich festiwali jak Tomorrowland zostają anulowane mimo wielkiego zainteresowania.  Z perspektywy zwykłego uczestnika tego typu sytuacje są aberracją, czymś kompletnie nienaturalnym i niezrozumiałym. Skoro chcę zapłacić za imprezę, powinna się odbyć. Niestety, aby spełniać oczekiwania publiczności organizatorzy muszą lokować środki nie w promocję, nie w bookingi a w ogromną, zapadającą w pamięć produkcję. W przypadku Colours of Ostrava jest odwrotnie - liczy się wartość samego występu, bez dodatkowych bodźców. Z czego to wynika: ze świadomości samych uczestników, łaknących nietuzinkowych dźwięków, czy może z sukcesywnego oswajania ludzi z taką oszczędną formą koncertów?


Tak jak wcześniej wspomniałeś - Colours of Ostrava ma na celu nie tylko skupienie się na pochodzącej z różnych stron świata muzyce, ale także uwypuklenie lokalnego kolorytu. Muzyka zachwyca, bo organizatorzy dbają o dobór artystów, a lokalnym kolorytem jest niewątpliwie industrialny klimat Ostrawy, który nie potrzebuje dodatkowej oprawy.


Co roku przeprowadzacie ankietę dotyczącą polskich artystów, którzy mogliby zasilić lineup imprezy. O ile w głównej mierze jest to konkurs z wejściówkami, ciekaw jestem czy Czesi naprawdę biorą pod uwagę typy fanów festiwalu, czy jest to tylko podpowiedź, wskazanie, jak gatunkowo powinni prezentować się przedstawiciele naszej sceny?


Oczywiście! Wyniki, które otrzymujemy są brane pod uwagę przez czeskich organizatorów, dowodem jest choćby tegoroczny przykład - Monika Brodka, którą wytypowali polscy fani festiwalu. Artystka przyjedzie do Ostrawy ze swoim nowym albumem. Oczywiście wiele zależy od dostępności artystów, ale myślę, że wyniki takiego typowania są niezwykle cenne, szczególnie że wyrażają opinię rodzimych odbiorców, którzy najlepiej wiedzą co dobre. Zresztą tegoroczny mocny polski skład w line-upie Colours to prawdziwy ukłon organizatorów w stronę Polski. Oprócz Brodki, w Ostrawie wystąpią także Artur Rojek, Fismoll, Maria Peszek, Anna Maria Jopek z zespołem Kroke, The Freeborn Brothers i Syny.


Jest jednak pewna bariera, której jak dotąd nie udało się przeskoczyć. Colours of Ostrava jak ognia unika metalu. Ciężkich dźwięków można się doszukiwać co najwyżej w nocnych setach dj’ów. Myślisz, że jest szansa na to aby to zmienić? Nawet nasz Opener w końcu dał się skusić Enter Shikari i Marmozetes.


Organizatorzy zdecydowanie nie unikają ciężkich brzmień, albo jeśli mam być szczera, próbują przemycać je w inteligentnej formie. Jak już tutaj wspominaliśmy, w Ostrawie panuje multigatunkowy klimat muzyczny. W tym roku przed nami występy The Goddamn Gallows, Navarone czy Sacri Cuori. Polscy przedstawiciele metalu? Czemu nie!


Na koniec o czymś, czego przeważnie nie bierze się pod uwagę przy planowaniu wyjazdów. Przepraszam, że tak często wymieniam nazwy innych imprez, ale lubię mieć punkt odniesienia. W Polsce doskonałym przykładem spokoju i rodzinnej atmosfery, był, a właściwie, mimo zmiany organizatora, nadal jest wskrzeszony Jarocin. U naszych sąsiadów to właśnie Colours of Ostrava wychodzi naprzeciw wszystkim którzy chcą spędzać czas w otoczeniu ulubionych artystów ze swoimi pociechami, zapewniając szerokie zaplecze przygotowane dla najmłodszych. Zresztą nie tylko dla nich, bo opiekunowie mogą brać udział w zabawach razem z nimi, co nie zawsze ma miejsce na dużych imprezach. Młodzi od małego powinni mieć kontakt z rodziną? Mieć w pamięci, że to właśnie tam, gdzie pojechali z rodzicami czuli się dobrze i - krótko mówiąc - "działo się"?


Jeśli jest taka możliwość i sprzyjają temu atmosfera i warunki - uważam, że jest to dobry pomysł. Festiwal Colours of Ostrava jest na taką okoliczność idealny! Można skorzystać i połączyć rodzinny wakacyjny wyjazd z niezapomnianymi muzycznymi przeżyciami. Tym bardziej, że wstęp dzieci do 140 cm jest darmowy, a młodzież do 16 roku życia obowiązuje znaczna zniżka. Przyjazne najmłodszym warunki oraz atrakcje, takie jak strefy zabaw, warsztaty taneczne i plastyczne, interaktywne muzea techniki, to tylko niektóre z powodów. Wiele rozrywkowych miejsc znajduje się również w centrum miasta np. kąpieliska i baseny, ZOO, Park Miniatur czy Planetarium.

https://www.colours.cz/

Rozmawiał: Grzegorz Pindor

Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie