Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / George Harris (The Raven Age)

George Harris (The Raven Age)

W dzisiejszych czasach wiele nowych zespołów znika zaraz po nagraniu swojego pierwszego krążka. Czy taki los również czeka The Raven Age? Z rozmowy jaką przeprowadziliśmy z jednym z założycieli tego relatywnie nowego bandu wynika, że nie należy jeszcze dzielić skóry na niedźwiedziu.

Chłopaki koncertują w tym roku u boku Iron Maiden, lada moment zawitają do naszego kraju i wydadzą swój debiutancki krążek.

Co różni The Raven Age od innych zespołów grających muzykę w tym gatunku?


No cóż nie ma co ukrywać, że nie gramy czegoś wyjątkowo odkrywczego i mocno inspirujemy się współczesnymi metalowymi zespołami. Pewnie jakby się uprzeć można by nas nazwać grupą metalcore’ową, która sporo zawdzięcza takim formacjom jak Killswitch Engage, Avenged Sevenfold czy Trivium. Sami dorastaliśmy słuchając takiej muzyki i pewnie dlatego trochę pielęgnujemy tą tradycję. Chcieliśmy brzmieć jak współczesny metalowy band i od tego wyszliśmy. Potem doszły agresywne wokale przechodzące w krzyk. To co jednak moim zdaniem nas wyróżnia, to styl w jakim gramy. Wszystko jest znajome, ale trochę inne, niż to co do tej pory słyszeliśmy. Nasze linie melodyjne są całkiem oryginalne i ku naszemu zadowoleniu przypadają do gustu coraz większej liczbie osób.


Jesteście stosunkowo młodym zespołem, który nadal szuka swojego miejsca w tym biznesie i stara się nie wypaść z obiegu. Jak twoim zdaniem tego dokonacie?


Wydaje mi się, że pomimo tej całej otoczki najważniejsze nadal są piosenki. Tak długo jak będą one trzymały poziom, tak długo będziemy utrzymywać głowę nad powierzchnią. Historia nauczyła nas, że żaden zespół z kiepskimi piosenkami i albumami nie przetrwał długo. W naszym wypadku istotne jest zawiesić wysoko poprzeczkę i nigdy jej nie obniżać. Jeśli ta sztuka nam się uda to wydaje mi się, że reszta pójdzie już gładko i znajdą się ludzie, którzy docenią nasz trud kupując albumu i przychodząc na koncerty.


Już niedługo zagracie w Polsce na jednej scenie z Iron Maiden. Czy to dla was duże przeżycie być w trasie z taką legendą?


Zdecydowanie tak. Móc przebywać z tymi facetami to już wielki zaszczyt, ale grać przed nimi to ogromny przywilej. Dopiero po kilku pierwszych koncertach trochę się wyluzowaliśmy, bo na początku nie wiedzieliśmy jak się nazywamy (śmiech). To dla nas naprawdę wielki skok jakościowy. Móc grać z Iron Maiden to niezwykłe przeżycie i myślę, że każdy zespół, który kiedykolwiek tego doświadczył potwierdzi moje słowa. Nawet ich fani są fantastyczni i dają nam mnóstwo pozytywnej energii przed każdym koncertem. Ponadto mamy dzięki temu możliwość zagrać w krajach, w których nigdy nawet nie byliśmy, co już samo w sobie jest genialnym przeżyciem.


Macie może już jakieś doświadczenie z polskimi fanami muzyki metalowej?


Jeszcze nie mieliśmy przyjemności z uwagi na nasz raczej lokalny status (śmiech). Z waszą sceną metalową kojarzy mi się tylko Behemoth, który jest naprawdę miażdżącym zespołem. Jeśli zatem twoi krajanie będą w połowie tak ekstremalni jak Nergal i świta, to czeka nas naprawdę mocny koncert.


Jaki sprzęt zabraliście ze sobą w trasę koncertową?


W naszym arsenale znajdziesz sporo sprzętu firmy Oragne, szczególnie w zakresie wzmacniaczy, głów i szaf. Udało nam się szczęśliwie nawiązać z nimi współpracę i jest to zdecydowanie lwia część naszego ekwipunku. Ponieważ jednak nie mamy swojej własnej ekipy technicznej, a jest to naprawdę spora trasa, gdzie transportuje się tony sprzętu to ograniczyliśmy ilość efektów do absolutnego minimum. Mamy w naszej ekipie jednego dźwiękowca, który ogarnia ten cały bałagan, ale jeszcze nie mamy takiego statusu, który pozwoliłby nam na jakieś większe szaleństwo.


W tej chwili sporo dzieje się w waszym zespole. Kolejne trasy, koncerty i wywiady pomagają wam znaleźć nowych fanów. Myślisz, że uda się wam utrzymać takie tempo?


Z całą pewnością nie będzie to łatwe zważywszy na fakt, że gramy obecnie największą trasę naszego życia. Mogę się mylić, ale chyba kiedy w przyszłym roku ruszymy sami w drogę, to raczej nie przyciągniemy setek tysięcy ludzi na stadiony (śmiech). Mam jednak nadzieję, że nasza ciężka praca w tym roku zaprocentuje i pozwoli nam się rozwinąć, zyskać nowych fanów i przetrzeć szlaki na przyszłość.


Dwa lata temu wydaliście swoją pierwszą EP-kę i od tego czasu czekamy na wasz debiutancki album. Kiedy zamierzacie nadrobić tą wydawniczą lukę?


Całkiem niedługo. Do studia weszliśmy na początku tego roku i dosłownie kilka tygodni temu udało nam się zamknąć cały proces. W związku z powyższym mamy już materiał, który czeka na kilka ostatnich szlifów i będzie gotowy do wydania. Na ten moment nie zdecydowaliśmy jeszcze, która z wytwórni zajmie się nami, ale jest kilka propozycji i z całą pewnością na którąś z nich się zdecydujemy. Co do terminu to podejrzewam, że będzie to miało miejsce pod koniec tego roku, kiedy już skończymy koncertować.


Czego zatem możemy się spodziewać po nowym materiale? Czy to ta sama bajka, którą rozpoczęliście dwa lata temu na EP-ce?


To zdecydowanie nadal ta sama historia i to samo brzmienie. Jest tam kilka utworów, które mam nadzieję pozytywnie zaskoczą naszych słuchaczy, ale to nadal The Raven Age. Znalazło się tam również kilka utworów z EP-ki, ale brzmią trochę inaczej niż oryginały, więc sadzę, że będzie to miły ukłon w stronę naszych fanów.


Jak sam wspomniałeś nie podpisaliście jeszcze kontraktu z żadną wytwórnią, ale już niedługo się to wydarzy. Z pewnością jesteście świadomi licznych kompromisów na jakie muszą chodzić zespoły w tym biznesie. Czy jest jednak linia, której nigdy nie przekroczycie w The Raven Age?


Od momentu kiedy powołaliśmy do życia ten zespół mieliśmy wyobrażenie tego jak będzie on funkcjonował. Nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek ktoś mógł nas nakłonić do grania innej muzyki, niż ta którą sami chcemy komponować. Kwestie promocyjne są oczywiście bardzo ważne, ale nigdy nie może to wpłynąć na jakość naszej muzyki. Nie pozwolimy sobie na to żeby ktoś dyktował nam kierunek rozwoju naszego zespołu. Jeśli będziemy mieli kiedyś ochotę nagrać skoczny kawałek do radia trwający poniżej dwóch minut to tak zrobimy, ale tylko dlatego, że sami tego będziemy chcieli. Pod tym względem nigdy nie będzie kompromisów.


Wspomniałeś o takich zespołach jak Killswitch Engage czy Trivium. Co jeszcze wpływa na rozwój waszego brzmienia?


Jest tego trochę, ale ostatnio znowu wróciłem do słuchania Nightwish. Strasznie mnie zawsze kręcił ten zespół.


Skoro jesteśmy przy Nightwish, to która wokalistka jest lub była najlepsza twoim zdaniem?


Chyba mimo wszystko Anette. Bardzo podobał mi się album Dark Passion Play, na którym debiutowała z chłopakami. Potem dała czadu na Imaginaerum. Są to jedne z moich ulubionych albumów tego zespołu.


Od założenia The Raven Age minęło około siedem lat. Z pewnością nie było wam łatwo dotrzeć do tego momentu, ale sława stoi dzisiaj przed wami otworem. Jak wyobrażasz sobie kolejne siedem lat waszego zespołu?


Wydaje mi się, że będziemy musieli włożyć w to jeszcze raz tyle pracy ile do tej pory, ale jesteśmy na to gotowi. Mocno wierzymy w to co robimy i gdzie zmierzamy. Chciałbym żebyśmy za siedem lat mogli kolejny raz porozmawiać o tym jak to fajnie, że po raz kolejny wpadamy z trasą koncertową do Polski i wydaliśmy następny świetny album (śmiech). Do tego właśnie dążymy.


Rozmawiał: Michał Lis

The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie