Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Zakk Wylde

Zakk Wylde

Jak sam mówi, nie wierzy już w rzeczy niemożliwe. Od niedawna stoi na czele firmy produkującej gitary i wzmacniacze. Lada dzień, na rynku pojawią się pierwsze trzy modele instrumentów sygnowanych marką Wylde Audio. 20 lat po premierze jego pierwszej solowej płyty, w sklepach ukazała się druga część "Book Of Shadows".

Właśnie rozpoczęła się trasa koncertowa, promująca nowy album. Na niespełna dwa miesiące przed występem w Polsce, Zakk Wylde znalazł chwilę, aby porozmawiać z nami o pracy nad nowym materiałem, jego nowych gitarach i muzykach, którzy towarzyszą mu w jego rock’n’rollowej podróży.

Cześć Zakk, jak twoje zdrowie? Wciąż pamiętam dzień, w którym świat obiegła wieść o tym, że wylądowałeś w szpitalu…


Wszystko jest już w jak najlepszym porządku. Biorę moje leki na rozrzedzenie krwi i każdego dnia jestem gotów do działania!


Lemmy, który opuścił nas kilka miesięcy temu, chyba nigdy nie stosował się do zaleceń swoich lekarzy. Jestem ciekaw, jak go zapamiętałeś?


Nie poznałem drugiej osoby, która w swoich działaniach byłaby tak konsekwentna jak Lemmy. Nikt nie mówił mu jak ma żyć. Przeżył swoje życie dokładnie tak jak chciał. To wzorowy przykład człowieka, któremu nie mogłeś powiedzieć co może, a czego nie może zrobić. Nikt nie miał prawa mówić mu jak ma grać swoją muzykę. To było zawsze coś na zasadzie: "albo akceptujesz moje rozwiązania, albo po prostu zejdź mi z drogi". Miał przy tym bardzo dobre serce i był wspaniałym człowiekiem. Zapamiętałem go jako świetnego gościa z niezwykłą osobowością. Był zawsze szczery i z kilometra potrafił rozpoznać fałszywych ludzi. Nie znam człowieka, który mógłby powiedzieć na jego temat coś złego.


Będąc w temacie legend rocka… Gus G powiedział kiedyś w wywiadzie, że Ozzy Osbourne może pewnego dnia wpaść na pomysł, aby z powrotem ściągnąć cię do swojego zespołu. Przyjąłbyś taką propozycję?


Sharon i Ozzy są dla mnie jak rodzina. Poznaliśmy się kiedy miałem jakieś dziewiętnaście lat. Wciąż dużo rozmawiamy i nie ma między nami żadnych zaszłości. Myślę, że wystarczyłby jeden telefon. Jeśli Ozzy kiedykolwiek zadzwoniłby z propozycją skomponowania kilku riffów i nagrania paru numerów, długo nie musiałby mnie namawiać. Gus o którym wspominasz, który zastąpił mnie w zespole w 2009 roku, to znakomity gitarzysta. Jesteśmy dobrymi kumplami i muszę powiedzieć, że jest naprawdę fenomenalny!


Naprawdę, znalazłbyś jeszcze czas na granie z Ozzym?


Oczywiście, że tak! Jeśli tylko Ozzy miałby ochotę znowu zrobić coś razem, nie zastanawiałbym się dwa razy. Gdyby nie on, prawdopodobnie w ogóle byśmy dzisiaj nie rozmawiali. Myślę, że zawsze będzie mógł na mnie liczyć.


Od wydania twojej pierwszej solowej płyty minęło dokładnie 20 lat. Czy nagrywając "Book Of Shadows II" czułeś, że jesteś w zupełnie innym miejscu jeśli chodzi o twoje muzyczne inspiracje?


Przez te 20 lat robiłem naprawdę wiele różnych rzeczy. Myślę, że to kawał czasu, w życiu każdego człowieka, więc trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jedno nie zmieniło się na pewno. Mimo upływu 20 lat, nadal kocham tą samą muzykę: Van Moriss, The Band, The Rolling Stones, Lynyrd Skynyrd And Bad Company, Allman Brothers, Elton John, Neil Young czy Percy Sledge. Ci artyści wciąż mnie inspirują i myślę, że słychać to na obu częściach "Book Of Shadows".


A jak to wygląda w przypadku tekstów?


Moje teksty zawsze muszą być w pewien sposób wyważone: posiadać pewną głębię i znaczenie. Zazwyczaj inspiracją są moje własne przeżycia lub historie, które przytrafiły się moim znajomym. Podczas pisania, często sięgam po książki. Często są to biografie. Historie wielkich tego świata to znakomity materiał na teksty. Najfajniejsze jest w tym wszystkim to, że interpretacja utworu może być dla kogoś zupełnie inna, od tego co miałem na myśli w trakcie powstawania danego utworu.


Muszę przyznać, że bardziej od interpretacji niektórych tekstów, ciekawią mnie kulisy powstawania niektórych filmów, które publikujecie w sieci. Gitara z Hello Kitty, cios w twarz podczas śpiewania piosenki Adele. Macie zadatki na youtuberów…


Co mogę powiedzieć? To tylko my robiący z siebie kretynów przed kamerą. Nie mieliśmy planów, żeby stworzyć viral. Nic się za tym nie kryło. Dali mi gitarę z Hello Kitty i poprosili żebym zagrał kilka utworów. Dlaczego miałem się nie zgodzić? Filmik z Adele to również zwykłe wygłupy. Wystarczyło rzucić hasło: "Hej, JD (John De- Servio, basista Black Label Society - przyp. red.), uderz mnie w twarz, kiedy śpiewam piosenkę Adele". Takie rzeczy dzieją się w Black Label nie od dziś. To integralna część tego zespołu (śmiech).


Dario Lorina, jako najnowszy nabytek zespołu, musi mieć z wami ciężkie życie… (śmiech) Jak odnalazł się w Black Label?


Bardzo się cieszę, że Dario jest z nami. Jest wspaniałym gitarzystą a do tego potrafi śpiewać i grać na pianinie. Jest znakomitym muzykiem, dzięki czemu nie musimy trzymać się określonych ról. Kiedy ja siadam do klawiszy, z czystym sumieniem mogę powierzyć mu solówkę. Nie ma rzeczy, których Dario nie mógłby zagrać. Uwielbiam tego dzieciaka i myślę, że już dawno został zaakceptowany i świetnie przyjęty w zespole.


Wiesz co teraz porabia Nick Catanesa, którego zastąpił Dario?


Nick pracuje obecnie nad swoimi rzeczami. Z tego co wiem, sporo czasu poświęca też na uczenie gry innych.


Zmiany personalne to nie wszystko. Czy to definitywny koniec twojej współpracy z Gibsonem?


Z racji tego, że na rynku pojawiła się moja własna marka, czyli Wylde Audio, musiałem zakończyć współpracę z firmami takimi jak: Gibson, Epiphone, Marshall czy Dunlop. Każdy z wymienionych producentów sprzętu jest dla mnie jak rodzina. To dzięki nim, jestem tym, kim jestem. Wydaje mi się, że z tego powodu, zawsze będziemy utrzymywać dobre relacje. Wciąż mam z nimi kontakt i traktuje ich jak dobrych przyjaciół. Rozpoczęcie pracy nad marką Wylde Audio było trochę jak wyprowadzka z domu rodziców. Teraz muszę dbać o swój własny interes.


Cieszę się, że nawiązałeś do Wylde Audio. Premiera twoich nowych gitar to wielkie wydarzenie. Jakie nastroje panują obecnie w firmie?


Dopiero zaczynamy, ale już teraz czuję się wspaniale. Nie mogłem sobie tego lepiej wymarzyć. Na początku grasz dla jakieś drużyny, zostajesz jej trenerem, a później awansujesz do roli managera. Kolejny krok to rola wiceprezesa. Na końcu tej ścieżki stajesz się szefem własnego biznesu. Przygoda w której uczestniczę jest naprawdę niesamowita. Jest takie powiedzenie: "the sky is the limit". Dla mnie nie ma już chyba żadnych ograniczeń. Wszystkie plany, które postanowiłem zrealizować, dzięki konsekwentnym działaniom, po prostu stają się rzeczywistością.


Jak, na dzień dzisiejszy, wygląda oferta Wylde Audio?


Na początek wypuszczamy trzy modele instrumentów: Odin, War Hammer oraz Viking "V". Te gitary są już dostępne w preorderze. Kolejny krok to seria wzmacniaczy. Obecnie testuję jeden z ostatnich prototypów.


Podczas solówki, w teledysku do "Sleeping Dogs", towarzyszy Ci model Viking. Opowiedz mi więcej o tej gitarze.


Szyjka została wykonana z klonu. Dalej mamy hebanową podstrunnicę oraz korpus wykonany z mahoniu. Za osprzęt odpowiada firma TonePros. Nie mogło też zabraknąć moich sygnowanych przystawek EMG. Krótko mówiąc, mamy tu składniki najwyższej jakości, pozwalające zjeść naprawdę porządny posiłek! (śmiech)


Pojawił się też nowy wzmacniacz…


Obecnie gram na modelu Wylde Audio Master 100. Jest genialny w swojej prostocie. Ma bardzo duży zapas przed przesterowaniem sygnału. Charakteryzuje go świetne czyste brzmienie. Bardzo dobrze oddaje charakter podłączonego instrumentu. Wciąż jednak potrzebuję trochę czasu na większą liczbę testów. Muszę być pewny, że wszystko brzmi dokładnie tak jak tego chcę.


Czy nowy sprzęt towarzyszył ci w studio podczas pracy nad "Book Of Shadows II"?


Dokładnie tak. Wszystko co usłyszycie na nowej płycie to sprzęt od Wylde Audio.


Jak, od strony produkcyjnej, wyglądała praca nad tym albumem?


Wyprodukowałem wszystkie płyty Black Label Society. Wydaje mi się, że cały proces powstawania "Book Of Shadows II" nie różnił się wiele od tego, co robiliśmy wcześniej. Trzymając się kulinarnych metafor: nagrywam, a później sprawdzam, czego jeszcze potrzebuje moja zupa. Raz trzeba dodać więcej tabasco, innym razem śmietany. To naprawdę proste. Z każdą kolejną płytą próbujesz nagrać coś jeszcze lepszego. W moim przypadku zawsze obieram sobie taki cel. Chcę, żeby jakość kolejnej płyty była jeszcze lepsza.


Potrafisz wskazać pewne różnice w procesie komponowania, jeśli porównać pierwszą i drugą część "Book Of Shadows"?


Wydaje mi się, że to ta sama robota. W obu przypadkach po prostu chodziło o napisanie dobrych piosenek. Kiedy wpadłem na pomysł nagrania kolejnego "Book Of Shadows" po 20 latach przerwy, po prostu zacząłem komponować. Miałem miesiąc, żeby napisać te utwory i po prostu to zrobiłem. Kiedy chłopaki przyjechali do studia i rozpoczęły się nagrania, wciąż przynosiłem kolejne kawałki. Na tym etapie pracy powstał np. numer "Autumn Changes". Nie było czasu na próby. Jeff (Fabb - perkusista przyp. red.) siadał obok mnie, układał sobie w głowie perkusję, a potem po prostu ją nagrywaliśmy. To wszystko. Następna piosenka proszę!


To naprawdę takie proste?


Oczywiście, że tak. Jeśli tylko umiesz grać na swoim instrumencie.


W czerwcu pojawicie się w Polsce. Czego możemy spodziewać się po tej trasie?


Będziemy grać kawałki z "Book Of Shadows I" oraz "II". Nie zabraknie tańca, zapasów pod sceną, walk z aligatorami, pirotechniki, wybuchów, huków i strzałów. Na końcu podpalę pianino i jeszcze trochę potańczę. (śmiech)


Faktycznie, jest na co czekać!


Koniecznie przekaż wszystkim naszym słuchaczom z Polski, że nie możemy się już doczekać czerwcowego koncertu. Niech was Bóg błogosławi!


Rozmawiał: Bartłomiej Luzak

GALERIA
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie