Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Piotr Luczyk (Kat)

Piotr Luczyk (Kat)

O Metallice oraz przyszłości Kata rozmawialiśmy z Piotrem Luczykiem.

Niedawno mieliśmy okazje posłuchać nowego singla Metalliki. Jak go oceniasz? Fani zdają się być podzieleni.


Nowy utwór jest typowy dla Metalliki z czasów "Kill ’Em All". Jest energia i surowość. Jest dobrze. Bez kombinowania. Wydaje mi się, że brakuje dobrego refrenu i sola gitarowego, co nie zmienia faktu, że fanom będzie się podobało. Mi też się podoba, choć od Metalliki wymagam czegoś więcej i mam nadzieję, że z pewnością znajdę to w innych utworach. (śmiech)


Na razie znany jest tylko jeden utwór z nadchodzącej płyty. Na jaki album możemy liczyć i jak Twoim zdaniem powinna zabrzmieć Metallica w 2016 r.?


Powinni zagrać jakieś połączenie "Mastera" i Czarnej Płyty. Bez kombinowania, ale z dobrym brzmieniem i refrenami. Ciekawe czy im się uda?


Czy nie uważasz jednak, że może to być nieszczere? Sądząc po obecnych inspiracjach, do jakich się przyznają, muzycy Metalliki nie są już metalowcami.


Są muzykami. Odpowiem na przykładzie własnego doświadczenia. Grałem jako Kat trasę z zespołem Six Feet Under. Drugiego dnia w trakcie soundchecku, kiedy grałem sobie dla zabawy utwór Thin Lizzy podszedł do mnie basista, który notabene był współtwórcą Death i grał w najbardziej znanym składzie tego zespołu (chodzi o Terry'ego Butlera - przyp. red.). Poprosił mnie żebyśmy razem zagrali coś Thin Lizzy, bo to jego ulubiony zespół. Wtedy zapytałem "Ty i Thin Lizzy?", a on na to "Tu jestem w pracy, a Thin Lizzy to moja muzyka". Gwiazdy metalu nie rodzą się metalowcami. Najwspanialsze utwory metalowe to melodyjne kompozycje (zazwyczaj oparte na kadencji), a nie wymiatanie alfabetem Morse'a na strunie E.


Kat był swego czasu nazywany "polską Metalliką". Czy z Twojej perspektywy był to komplement czy raczej obelga? Każdy artysta stara się raczej być oryginalny…


Kat zawsze był oryginalny i jeśli był nazywany polską Metalliką to był to tylko komplement. Natomiast my jesteśmy Słowianami i nigdy nie będziemy grali jak Amerykanie. To kwestia osłuchania od dziecka i mentalności, a w naszej sytuacji również języka. Biorąc to wszystko pod uwagę, myślę że graliśmy podobnie do Metalliki ze względu na to, że mieliśmy te same wzorce tj. Black Sabbath, Deep Purple itd. I graliśmy podobnie tylko instrumentalnie. Z czasem Metallica poszła w stronę country i amerykańskiej tradycji, a później w stronę eksperymentów z nu metalem. My natomiast mieliśmy swoją drogę. Całkowicie odmienną, ale za to prawdziwie polską. (śmiech)


Kat - podobnie jak Metallica - często zmieniał styl gry. Zaczynaliście od grania hard rocka przez thrash metal po muzykę dość eksperymentalną jak na standardy ciężkiej muzyki. Czy wobec tego w rozmowach przy piwie z kolegami po fachu bronisz Hetfielda i Ulricha w kontekście tego, co zaczęli tworzyć po "Black Albumie"?


Nie. Dla mnie Metallica to pierwsze płyty do Czarnej. Potem to już inny zespół. Nikt nie zwraca na to uwagi, ale dla mnie najważniejszym filarem brzmienia i kompozycji Metalliki był Cliff Burton. Popatrz jak nagle po śmierci Burtona zespół się zmienił i do dzisiaj Metallica szuka Metalliki.


Na tą kwestię chyba każdy fan metalu ma już swoją teorię spiskową (śmiech). Mimo wszystko Burton był muzykiem poszukującym w w większym stopniu melodii, wnioskuję to z jego inspiracji. Poszukiwał też stale czegoś nowego. Czy nie uważasz jednak, że Metallica z nim w składzie jeszcze szybciej zaczęłaby grać z lżej i bardziej melodyjnie?


Mnie nie interesują teorie spiskowe. Wystarczy posłuchać kompozycji z Burtonem i wszystko jasne. A jeśli chodzi o melodykę to myślę, że muzyk zaczyna grać melodyjnie jeśli potrafi lub wtedy, kiedy się tego nauczy. Jeśli nie potrafi to drze ryja i udaje Wikinga.


Nie mogę nie zapytać Cię o plany na przyszłość Kata. Czy doczekamy się jeszcze płyty z autorskim materiałem?


Płyta już jest nagrana i właśnie się miksuje. Płyta jest metalowa i oczywiście inna od poprzednich.


Ostatni Twój album był albumem akustycznym. Czy mamy rozumieć, że Piotr Luczyk złagodniał i konserwatywni fani Kata nie mogą liczyć na powrót grupy do grania thrashu z lat '80?


Myślę, że nie złagodniałem, a jedynie nie gram niepotrzebnych dźwięków. Po drugie, płyta akustyczna "8 Filmów" to stare kompozycje. Kiedyś zagrane na ostro, a teraz zagrane akustycznie. Trudno więc powiedzieć, że to łagodny Kat. Niektóre momenty na "8 Filmach" są bardziej mroczne niż pierwowzory. Ale wracając do nowej płyty Kata. Album jest gotowy. Ma już okładkę i jest metalowy.


Jak w ogóle odbierasz tzw. powroty do korzeni? Czy nie uważasz, że niejednokrotnie to żałosny widok, gdy 50-latkowie starają się grać i zachowywać jakby byli młodsi o trzydzieści lat?


Jeśli łysi i brzuchaci 50-latkowie coś udają to jest farsa, ale jeśli dobrze grają i wyglądają jak Metallica, Slayer, czy np. Toto, to jest OK!


Czyżby aluzja do Twoich byłych kolegów, dla których czas nie był tak łaskawy? (śmiech)


Nie, ja tylko stwierdzam fakty.


Czy z perspektywy czasu nie żałujesz, że Kat nie zrobił kariery podobnej np. do Vadera? Wiem, że przeszkodą był angielski Romana Kostrzewskiego, ale - jakkolwiek nie zabrzmi to brutalnie - mogliście zmienić wokalistę w drugiej połowie lat '80 czy '90.


Z perspektywy naszych tras po Europie promujących "Mind Cannibals", muszę przyznać, że masz rację. Dopiero tam zrozumiałem, przedstawiając nasze stare płyty, że Kostrzewski jest niezrozumiały dla potencjalnego odbiorcy. Muzyka tak, ale wokalista nie (i nie chodziło o język angielski). Na ostatnim koncercie naszej pierwszej europejskiej trasy "Mind Cannibals" z Henrym Beckiem na wokalu, dostaliśmy od razu następną koncertową propozycję. Potwierdziło to moją decyzję o zmianie wokalisty. Co było dalej opowiem w następnym wywiadzie, ale muszę przyznać Ci rację. Trzeba było zmienić wokalistę w drugiej połowie lat '80. lub najpóźniej w '90. Muzyka byłaby ta sama, a teksty już były od lat. W końcu oryginały napisał Miciński.


Rozmawiał: Jacek Walewski

Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Zobacz wszystkie