Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Wywiady / Bartosz Wójcik (Revolucja)

Bartosz Wójcik (Revolucja)

Gitarzysta zespołu Revolucja, współpracownik firmy Plexsound, w której ofercie jest combo sygnowane jego nazwiskiem. Muzyk, który siłę oraz inspirację do pracy czerpie z miłości do żony i relacji rodzinnych.

Co zaważyło o tym, że zostałeś muzykiem?


Mając 7 lat, będąc u dziadków, znalazłem stary magnetofon szpulowy taty i usłyszałem na nim "Made in Japan" Deep Purple. Pierwszym utworem było "Highway Star" i zakochałem się - pamiętam to jak dzisiaj. Na początku po swojemu zapisywałem słowa, bo angielskiego jeszcze wtedy nie znałem. Pierwszym instrumentem z jakim miałem kontakt była perkusja. Byłem strasznie zafascynowany grą Iana Paice’a i chyba jakieś trzy lata później mój dziadek wypożyczył zestaw bębnów od mojego wujka (o ile się nie mylę), który stał gdzieś w bloku w pokoju. Odwiedzając dziadków starałem się bębnić, ale bębny są bardzo głośnym instrumentem, a mieszkając w bloku ciężko jest dać z siebie wszystko, więc szybko zmieniłem fascynację i poszedłem w kierunku gitary. Pierwszą gitarę otrzymałem od moich rodziców i dziadków w wieku 15 lat - była to gitara elektryczna marki Fenix - piękny czarny Stratocaster z białą maskownicą. Moim pierwszym idolem był i jest do dzisiaj Ritchie Blackmore - byłem zafascynowany jego melodyką, mistycyzmem, sposobem bycia, no i oczywiście rozwalaniem gitar i paleniem wzmacniaczy na scenie. Jak gość wychodzi na scenę czuje się nieodpartą magię, on jest czarodziejem w tym co robi, to mnie fascynuje do dzisiaj. Oczywiście później przyszła fascynacja również innymi gitarzystami takimi jak Jake E. Lee, Zakk Wylde, Mark Tremonti.


Od 2012 r. grasz z Jackiem Dewódzkim w zespole Revolucja.


Mam takie szczęście, że zawsze udaje mi się spotykać właściwe osoby we właściwych miejscach i we właściwym czasie. Na Jacka natknąłem się w sali prób, gdy grałem w nieistniejącym już zespole Vadmecum. W sali obok próby miał Jacek Dewódzki z zespołem Revolucja. To było 7-8 lat temu. Swoją wielką miłość i przyszłą żonę też spotkałem w sali prób, ponieważ przyszła kupić laptop od naszego bębniarza. Kiedy w 2012 r. planowaliśmy ślub, zaprosiłem Jacka na nasze wesele i poprosiłem, by zaśpiewał parę numerów, przede wszystkim piosenkę "Oczekiwanie". Umówiliśmy się na kilka prób, po których Jacek zaprosił mnie do współpracy, więc punktem zwrotnym był ślub z moją żoną - bardzo dużo jej zawdzięczam, od tamtej pory wszystko zaczęło mi się układać muzycznie.


To nie mógł być przypadek! Muzycy, z którymi do tej pory rozmawiałem rzadko mówili cokolwiek o żonach, a już na pewno nie w takich superlatywach.


Rodzina to mój motor, więc staram się na niej bardzo mocno koncentrować. Gdybym tego nie miał, byłoby kiepsko. Wszystko staram się układać wokół tego. Jeżeli jest miłość, wtedy jest szczęście - realizujesz się. To wszystko też zależy od sposobu w jaki myślisz. Według mnie poziom osiągnięć jest odbiciem tego, jak bardzo potrafimy się skupić na konkretnych rzeczach, więc jedyną rzeczą jaka może cię spowalniać albo pchać do przodu jest sposób w jaki myślisz.


W kwestiach osiągnięć - masz wzmacniacz Plexsound sygnowany Twoim nazwiskiem. Jak do tego doszło?


To też był przypadek. Sprzedawałem gitarę G&L, ponieważ na tamten czas zmieniły mi się poglądy na temat modelu gitary, na której powinienem grać. Pewien Jegomość z Warszawy, który chciał ją ode mnie kupić powiedział, że jest konstruktorem wzmacniaczy i chciałby stworzyć konstrukcję typu vintage, gdzie przester uzyskiwany jest głównie w stopniu wzmacniacza mocy. Czyli jednym słowem stopień przesterowania sygnału wzrasta razem z "podkręcaniem" głośności pieca. To był Paweł Grzelewski, z którym umówiłem się na testy. Okazało się, że on ma niesamowitą wiedzę na temat elektroniki. Skonstruował wzmacniacz przypominający od części układowej Marshalla Plexi - lecz posiadający swój odrębny charakter. Ten "charakter" niesamowicie przypadł mi do gustu. Paweł zaproponował mi współpracę i stworzenie wzmacniacza z moją sygnaturą. Tak powstało combo Psychonote BW10. Skonstruowaliśmy też drugi model Goldwing z dodatkowym stopniem wzmocnienia oraz z pętlą efektów - obu na co dzień używa Krzysztof Misiak. Bardzo budująca oraz ważna (jak nie najważniejsza) była też dla nas opinia Marka Raduli, który stwierdził, że to jedno z najlepszych comb gitarowych, na jakich grał, zresztą na stronie www.plexsound. com jest jego oficjalna opinia na ten temat. Cały czas się rozwijamy - rozpoczęliśmy też współpracę z Adrianem Maruszczykiem i firmą Mensinger.

Zatem powodów do radości Ci nie brakuje, a tymczasem tytuł nowej płyty Revolucji to "Bida z nędzą".


Tytuł wymyślił Jacek, chodziło mu o sytuację w kraju i na świecie, o nastawienie ludzi do pewnych sytuacji. W tekstach jest sporo wypowiedzi na ten temat … podobno, mówię podobno, ponieważ ja nie przykładam zbytnio uwagi do słów, dla mnie najważniejsza jest melodia, instrumentarium a część tekstowa należy do tekściarzy lub wokalistów. Muzycznie natomiast wcale nie jest bidnie. Krzysiek "junior" Żurek gra na bębnach - chyba najgłośniej na świecie, Michał - syn Jacka - gra na drugiej gitarze, a sam Jacek genialnie śpiewa i gra na basie. Iście revolucyjna to mieszanka.


Pojawiliście się jakiś czas temu w Hard Rock Pub Pamela w Toruniu, gdzie mają miejsce coraz ciekawsze wydarzenia muzyczne.


Darek Kowalski jest ojcem dyrektorem tego klubu. Zawitałem tam z Jackiem pierwszy raz trzy lata temu, grając w duecie program Revolucji. Powiem ci szczerze, w tym miejscu można się zakochać. Klub jest niepozorny, umiejscowiony na osiedlu pomiędzy blokami - każdy kto przyjeżdża spodziewa się okolic rynku - natomiast wchodząc do środka natychmiast uderza klimat klubu, organizacja, scena. Darek potrafi zorganizować koncert w poniedziałek sprowadzając gwiazdy zza granicy, mając pełną salę. Klub urasta do rangi "legendarnego".


Od miejsca do grania przejdźmy do instrumentów - czego używasz?


Idąc za Blackmorem zacząłem od Stratocastera, którego porzuciłem dopiero półtora roku temu, ponieważ wpadła mi w ręce gitara Paul Reed Smith Singlecut i powiem ci, że zakochałem się w tej gitarze od pierwszego akordu - odzywa się jak fortepian, posiada w sobie coś jak delikatny chorus, który słychać przy każdym dźwięku. Jeśli chodzi o instrumenty z pudłem to preferuję gitary klasyczne - można na nich uzyskać dużo cieplejsze brzmienie, gitary akustyczne są twarde i wyraziste, jednak dla mnie ważniejszy jest ten okrągły, ciepły ton - używam gitary Godin Black Pearl, która dobrze kontrastuje z akustyczną gitarą Jacka. Lubię ruszać się na scenie, a efekty trochę mi w tym przeszkadzają, generalnie nie lubię mieć pod sobą lotniska, więc używam paru podstawowych urządzeń takich jak: kaczka Dunlop Jimi Hendrix JH-1, delay Ibanez DL7, czasem do solówek używam przesteru Marshall Guv’Nor GV-2 - można z niego sporo ukręcić. Zastanawiam się czy nie zrezygnować z tego w ogóle i używać tylko potencjometru głośności w gitarze.


Tak się grało - gitara - kabel - wzmacniacz i kontrola przesteru głośnością i artykulacją.


Mając dobry sprzęt przy zmniejszeniu głośności gitara dobrze się "odchamia". To byłoby wielkie uproszczenie, miałbym mniej myślenia o efektach i stepowaniu po nich. Z drugiej strony przestawienie się z przesteru na brzmienie czyste mając podłogę to naciśnięcie jednego przycisku, a żeby zbić brzmienie do czystego z poziomu gitary, trzeba wiedzieć o ile skręcić potencjometr i jak uderzyć w struny. Właściwie to wszystko zależy od tego, czego potrzebujesz, z czym czujesz się dobrze. Można mieć duży pedalboard i ogromną paletę możliwości, o ile to jest potrzebne i się z tego korzysta. Wszystko idzie w kierunku minimalizmu - mija epoka, gdy scena była zastawiona ścianami wzmacniaczy. Teraz coraz częściej widać na scenie combo, ewentualnie małą głowę z niewielką kolumną. Można osiągnąć dobry rezultat mając na scenie naprawdę niewiele.


Żyjesz z muzyki i na przekór wszystkiemu jesteś zadowolony, więc co poradziłbyś osobom na początku muzycznej drogi.


To, gdzie jesteś jest sumą twoich myśli. To, o czym myślisz, obojętnie czy jest dobre czy złe, spełni się, więc trzeba skierować myśli na pozytywny tor. Ważne jest wyznaczenie celu, do którego się dąży - obojętnie czy to koncertowanie, nagranie płyty, zagranie solówki. Jednak nie na zasadzie zmuszania się do mozolnych codziennych ćwiczeń po trzy, cztery, pięć godzin dziennie - chyba że przynosi Ci to radość. To musi trochę wychodzić z ciebie. To musi być moment, gdy sam sobie powiesz - idę pograć na gitarze! Nie poćwiczyć, a pograć. Chcę zagrać to, chcę się nauczyć tego, bo jeśli wymuszasz coś na sobie, to działa w drugą stronę - zniechęcasz się. Jeśli nie czujesz się dobrze z jakimś riffem czy solówką to po prostu tego nie rób. Druga sprawa to dążyć do celu nie gniotąc się z tym, nie starając udowodnić sobie czegoś, tylko po prostu robić to dla własnej przyjemności na tyle ile masz na to czas oraz ochotę, bo to właśnie wtedy widać efekty.


Powiedziałeś coś, czego dawno nie słyszałem - jeśli nie pasuje ci jakiś riff, nie graj go. W końcu nikt nam nie narzuca co mamy grać.


W byciu gitarzystą chodzi o wolność, a więc możliwość wyboru i zabawę - ja mam się tym cieszyć i jeżeli tak się dzieje, to jest naprawdę dobrze. Żyjemy po to, żeby się cieszyć, spełniać w tym co robimy - obojętne czy jest to gra na gitarze czy praca w korporacji. Zawsze to powtarzam moim "warsztatowiczom". Jeżeli granie czegoś mnie boli, to nie ten kierunek.


Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?


Przede wszystkim zapraszam na moją stronę: www.bartoszwojcik. com.pl. W listopadzie tego roku zostanie wydany mój album, który będzie hołdem dla jednego z moich mistrzów gitarowych - Zakk’a Wylde’a. Cały album będzie upamiętniał okrągłą rocznicę 20-lecia albumu Book of Shadows (1996) owego jegomościa. Będzie to album z wieloma niespodziankami. Zaprosiłem do udziału w projekcie m.in. Jacka Krzaklewskiego (Perfect), Gienka Loskę, Marka Radulego (Budka Suflera, TTR2, Laboratorium, Wyszkoni), Mietka Jureckiego (Budka Suflera, Giganci Gitary), Gabriela Fleszara, Krzysztofa Misiaka (Chylińska), Ornette Stępienia (Oddział Zamknięty). W przyszłym roku natomiast planujemy wydanie mojego solowego albumu w składzie z Jackiem Krzaklewskim, Gienkiem Loską, Mietkiem Jureckim oraz Juniorem (Krzyśkiem Żurkiem - przyp. red) - perkusistą zespołu Revolucja. Materiał jest już prawie gotowy. Muszę nadmienić, iż mój brat Karol poszedł w moje ślady, choć wcale go do tego nie zmuszałem… Ma zespół Doomsday grający bardzo ciężką muzę, wydają właśnie EP-kę "Cortege of Doom" - zachęcam gorąco.


SPRZĘTOLOGIA

• Gitary: Paul Reed Smith Singlecut, Godin Black Pearl
• Wzmacniacze: Plexsound Psychotone BW10 Bartosz Wójcik Signature, Plexsound Goldwing
• Efekty: Jim Dunlop JH-1 Jimi Hendrix Wah, Marshall Guv’Nor GV-2, Ibanez DE7 Delay/Echo
• Struny: D`Addario 10 - 46

Rozmawia Wojciech Wytrążek
Zdjęcia Anna Grodzicka-Wójcik

GALERIA
Under Cover Motorhead

Okazuje się, że Lemmy potrafi zrobić dobrą imprezę nawet po śmierci.

Gramy dalej

9 /10
1994 Jamal

Mamy rok 1994. 5 kwietnia coś we mnie (i wielu z Was) umiera wraz z odejściem Kurta Cobaina.

Gramy dalej

5 /10
Out of the Voiceless Grave
Gatunek: Death metal
Korpus ocena 7
Respekt
Gatunek: Heavy metal
Wolves
Gatunek: Punk
Zobacz wszystkie