Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Wywiady / Piotr, Wojciech i Krzysztof Cugowscy

Piotr, Wojciech i Krzysztof Cugowscy

Międzypokoleniowa płyta Cugowskich w końcu ujrzała światło dzienne. O jej powstaniu, początkach działalności obu zespołów i rodzinie rozmawialiśmy z Piotrem, Wojciechem i ich ojcem, Krzysztofem.

Skąd to międzypokoleniowe porozumienie muzyczne wewnątrz rodziny Cugowskich? Dlaczego akurat teraz?


Krzysztof: Siedziało nam to w głowach już od jakiegoś czasu i mieliśmy zamiar to wykonać na pewnym etapie, ale zawsze było coś innego do zrobienia. Szczęśliwie jednak tak się w końcu złożyło, że akurat wszyscy mieliśmy czas. Gramy razem już od półtora roku, więc naturalnie postanowiliśmy nagrać płytę.


Piotr: Dokładnie tak. My byliśmy po naszej płycie, a Budka Suflera zakończyła działalność i w związku z tym udało nam się stworzyć ten album.


Jakby na to nie patrzeć jesteście rodziną i pracujecie w studio z waszym tatą. Jak wygląda taka współpraca? Zachowujecie pełen profesjonalizm?


Wojciech: Jeśli pytasz o to czy tata nas instruował i bił linijką to mogę zaświadczyć, że czegoś takiego nie było (śmiech). Był to jak najbardziej związek partnerski. Zależało nam na tym, żeby na płycie było słychać wszystko to co my lubimy w muzyce. Wspólnym mianownikiem jest na pewno muzyka rockowa. Siłą rzeczy na niej się wychowaliśmy i to nam się najbardziej podoba. Odcieni muzyki rockowej na płycie jest bardzo wiele. Każdy numer jest trochę z innej stylistyki, ale każdy z nas miał na ostateczny obraz równy wpływ. Nie było tak, że jest tata to my się wycofujemy, bo ona ma decydujące zdanie, ani odwrotnie.


Teksty na album pisał głównie Wojciech Byrski?


Nie do końca. Dużo, bo chyba pięć kawałków napisał Jerzy Stankiewicz. Jeden utwór dla taty popełnił też Adam Sikorski. Wojtek miał dużo większy wkład w ostatnią płytę Braci. Przy okazji tej do dyspozycji mieliśmy także świetny zespół muzyków, którym bardzo dużo zawdzięczamy, gdyż wykonali kawał dobrej roboty. Generalnie wszyscy, którzy pracowali przy tworzeniu tej płyty to wspaniali ludzie i profesjonaliści pełną gębą. Dla nas to było również o tyle fajne doświadczenie, że wszystko to działo się w naszym studio. Pierwszy raz mieliśmy czas na nagranie czegoś drugi raz czy zrezygnowanie z jakiegoś elementu. Nikt nas nie gonił i daliśmy sobie sporo czasu na dopracowanie tego krążka. Wracając tym samym do kwestii tekstów mogliśmy nieco odciążyć Wojtka i poprosić o pomoc Jurka, którego teksty pomogły nam jeszcze bardziej zróżnicować materiał na płycie.


Wasza płyta jest promowana jako swoista rozmowa ojca z synem. Czy podpisujecie się pod tym stwierdzeniem?


Kawałek "Zaklęty krąg" jak najbardziej, ale nie cała płyta. Jest to jeden z naszych dwóch czy trzech singli, który ma zachęcić ludzi do posłuchania całości. Razem to fajnie gra i przyjemnie się tego słucha, ale rozmowa ojca z synem zdecydowanie nie jest motywem przewodnim całego krążka.


Z drugiej strony trudno z tej płyty wybrać też jakiś jeden reprezentatywny numer, bo każdy z niech jest tak naprawdę inny i warto poświęcić temu wydawnictwu chwilę żeby przesłuchać całość.


Ponieważ ta płyta jest rzeczywiście bardzo zróżnicowana i każdy z tych kawałków jest trochę inny to do kogo tak naprawdę ją kierujecie?


Ta płyta nie ma być kopią czegoś co robimy my w zespole Bracia czy tata w Budce Suflera. Od samego początku chcieliśmy stworzyć krążek, który nie będzie podobny do żadnego z tych zjawisk i wydaje mi się, że widać to po materiale, który stworzyliśmy zarówno w warstwie produkcyjnej, aranżacyjnej, jak i tekstowej. Płytę kierujemy przede wszystkim do ludzi, którzy lubią muzykę rockową i którzy są jeszcze ciekawi co możemy nowego zaproponować.


Dużo było kombinacji pod kątem aranżacyjnym żeby to jakoś fajnie zagrało czy raczej stawialiście na klasyczne brzmienia?


Eksperymentów było dużo, ale zawsze za podstawę służy nam klasyczny rock, na którym zostaliśmy wychowani. Nadrzędnym zadaniem dla nas wszystkich było to aby ta płyta nam się podobała i chcieliśmy na niej zawrzeć pewne elementy. Tata na przykład lubi sekcję dętą, która znalazła się w dwóch utworach. Piotrek lubi dobre wokale i chórki, ja z kolei organy Hammonda. To wszystko starannie połączyliśmy i wydaje mi się, że znaleźliśmy gdzieś w tym wspólny mianownik. Wszyscy lubimy mocne gitarowe granie, dobre melodie i mądre teksty, a ponieważ znamy ludzi, który robią to lepiej od nas to też się do nich zwróciliśmy o pomoc.


Wszyscy zawsze mówią, że jak się wchodzi do tej branży ze znanym nazwiskiem to jest łatwiej. Czy rzeczywiście tak było?


Gdyby tak było to od 2005 roku do dziś bylibyśmy na szczycie. Tak naprawdę wychodzenie dla debiutującego zespołu nawet z nazwiskiem, które dobrze kojarzy się większości ludzi, nie gwarantuje sukcesu. Zawsze są osoby, którym takie, a nie inne nazwisko przeszkadza z tych czy innych powodów i nie są skłonni dać ci szansy. My po prostu w pewnym momencie postanowiliśmy zająć się tym zawodowo, zaczęliśmy współpracę z managementem, który pomógł nam dotrzeć do ludzi i tak się to jakoś potoczyło. Dzisiaj jesteśmy po sukcesie płyty Zmienić zdarzeń bieg, tata w 2014 roku zakończył współpracę z zespołem Budka Suflera i właśnie teraz przyszedł odpowiedni czas na to, żeby połączyć siły.


Rozmawiał Michał Lis

GALERIA
Lykaia Soen

Progmetalowa supergrupa ze szwedzkim rodowodem ciągnie słuchacza w przeszłość, do starożytnej Grecji, na stoki Wilczej Góry (góry Likajon),...Gramy dalej

7 /10
Rapid Foray Running Wild

Rolf Kasparek długo milczał i w zasadzie dał o sobie zapomnieć.

Gramy dalej

7 /10
Rules
Gatunek: Hardcore
Queen ocena 9
On Air - The Complete BBC Sessions
Gatunek: Rock
Enter Oblivion
Gatunek: Post-rock
Zobacz wszystkie