Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Wywiady / Damian Bednarski (Unborn Suffer)

Damian Bednarski (Unborn Suffer)

Piętnaście lat istnienia Unborn Suffer i coraz śmielsze działania Kontagion to dobry temat do rozmowy z liderem obu zespołów - Damianem Bednarskim.

Gitarzysta i główny kompozytor wymienionych formacji opowiedział nam m.in. o tym, dlaczego najlepszy grindcore gra się w Stanach, czego nie lubi w djencie, i czy aby na pewno automat perkusyjny to najlepsze rozwiązanie dla metalowego zespołu.

Długo zgadywaliśmy się na tę rozmowę, a jak na złość, cały czas coś przeszkadza. Siła wyższa nie chce, abyśmy rozmawiali o death metalu? (śmiech).


Styl mało popularny w mainstreamie. Wśród moherów również, a ich w naszym kraju masa, więc nie zdziwiłbym się gdyby to wymodlili. Nie ma nic lepszego od niepowodzeń sąsiada? (śmiech)


Rok rozpoczął się z impetem, ale wróćmy na chwilę do poprzedniego. Z Unborn Suffer stuknęło wam piętnaście lat na scenie. I dużo, i mało, ale zważywszy na realia naszego rynku, utrzymanie zespołu w odpowiedniej kondycji, a więc koncertując i regularnie przygotowując nowe wydawnictwa, to w zasadzie wolontariat. Jest satysfakcja, ale nie ma wymiernych profitów. Chyba, że mówimy o współpracy z Selfmadegod…


Lepiej bym tego nie ujął. Jest satysfakcja, nie ma profitów. W tej sytuacji dążymy już głównie do tego, by dokładać do interesu i aby imię Unborn Suffer szerzyło się i trafiało do jak największego grona słuchaczy. Każdy z nas ma normalną pracę, a granie zajmuje nam dużą część czasu wolnego. Współpraca z Selfmadegod bardzo pomogła. W końcu po 15 latach wydała nas polska wytwórnia, co bardzo ruszyło temat w naszym kraju.


Nie wszyscy kojarzą wasz zespół, zresztą, wydaje mi się, że nasz underground nigdy nie był wam wybitnie przychylny. Odnoszę wrażenie, że zarówno w Kontagion jak i Unborn Suffer to właśnie postawa outsiderów pozwala wam przetrwać na "rynku“.


Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale niewątpliwie masz trochę racji. Wydaje mi się, że wynika to z faktu, iż jesteśmy kapelami z Polski, które absolutnie nie grają po Polsku, stąd ten nasz "outsideryzm". Zarówno Kontagion jak i Unborn Suffer inspirują się zagraniczną muzyką. Wyjątkiem w tym przypadku jest garowy Unborn Suffer, LukaSS, ale on jedyny. Pamiętam, że nieraz słyszałem od słuchaczy czy wytwórni, że "gracie zbyt amerykańsko". Dla nich to był zarzut, dla mnie komplement.


Co zatem jest największą bolączką polskiego metalu?


Dla mnie osobiście? Nie chcę by ta wypowiedz obraziła kogoś, daleki jestem od hejtu i krytykowania. Bardzo fajnie, że funkcjonuje tyle kapel na polskiej scenie, ale tu chodzi o mój gust muzyczny - po prostu nigdy nie słuchałem krajowego metalu, nie porywa mnie. Są wyjątki ale jestem w stanie je wyliczyć ba palcach jednej ręki. Wolę muzę z USA, Anglii czy nawet Niemiec albo żeby daleko nie szukać Czech.


Z Czech bo grają najlepszy grindcore na świecie?


Oj nie! Najlepszy tylko w USA i Anglii. W Czechach najbardziej biesiadny, jeśli wiesz co mam na myśli, no i nie oszukujmy się, najlepsze "świniaki“ tylko u naszych sąsiadów


A myślałem, że uda mi się Cię podejść. Nie bez kozery wspominam o grindcorze, bo Kontagion ma niebezpiecznie dużo wspólnego z tą stylistyką. Choć muza jest dość motoryczna, ogólny wygar, sugeruje aby odniesień szukać właśnie w tym gatunku. Mylę się, czy to ten polski metal tak na mnie działa? 


No niestety, ale w moim odczuciu w Kontagion nie ma ani krzty grindcore'a. Nie wiem, może wpada on gdzieś poprzez moja gitarę czy rzadko pojawiające się growle. W Kontagion główną inspiracją są industrial, groove, post metal i trochę punka/hc.


Nie mam na myśli grindcore'a w postaci ścigania się ze światłem. Jest w tej muzyce sporo zła, pokrętnej atmosfery.


Aaa, o to chodzi. To w takim razie zgadzam się w 100%. Pomimo, iż gram muzykę kompletnie różniącą się w obydwu kapelach to ten jeden element jest wspólny - są to kapele ekstremalne. Obie mają w sobie mrok, ciężar i klimat, tylko w innym wydaniu. Unborn Suffer zapierdala naspidowany a Kontagion powolnie ciągnie spasione bebzony od piwa na taczkach!


Metal z zasady ma być zły? Nie męczy Cię to?


Oczywiście, że nie ma być z zasady zły i to "zuo" w metalu rzeczywiście nieco męczy. W Unborn Suffer znajdziesz masę groteski, szczególnie na najnowszej płycie "Nihilist". Jesteśmy wesołymi osobami i dużo się śmiejemy będąc razem. Znajdziesz u nas dużo cowbella, przytupajek weselnych, które wywołują uśmiech na twarzy i chęć hasania pod sceną. Z kolei w Kontagion zastosowaliśmy inny zabieg - na ostatniej płycie "[R-!-E]LEN+LESS" wstawiliśmy dużo sampli z "polskiego internetu", co z jednej strony miało wywołać uśmiech, a z drugiej, pokazać to oblicze naszego kraju, element naszej codziennej rzeczywistości. Oczywiście nie trafiło to do słuchaczy i recenzentów, w efekcie zebrało nam się za to. Właśnie dlatego to "metalowe zuo" jest męczące, oj jest.


Domyślam się, że największe niezrozumienie spotyka Kontagion. Weźmy na przykład wasze teledyski.


Tak. "Kontagion" i "niezrozumienie" idą bardzo w parze, ale wydaje mi się, że albo celujemy w zły target albo w PL nie ma w ogóle takiego targetu. Nie pasujemy do kapel deathowych, grindowych, heavy, thrash bo mamy automat perkusyjny, 4 wokale i klawisze. Dla stonerowców gramy za ciężko, jedyna szansa to szukać zrozumienia u kapel post-metalowych czy groove metalowych. Tych drugich w PL też już nie ma wiele. Co do niezrozumienia teledysków - nie spotkałem się z jakąś straszna krytyką. A raczej, nikt (jeszcze) nie wypalił z tekstem, że kompletnie nie rozumie, o co w danym obrazku chodzi.


Skoro już doszliśmy do składów i tego w jaki sposób osiągacie konkretną wizję zniszczenia, nie sposób nie zapytać o wspomniany automat. Powiem tak, dość odważne posunięcie..


Chciałem wcześniej przywołać Samael, jako główny przykład zastosowania automatu, ale sobie odpuściłem, bo zupełnie ich nie słucham (śmiech). To co robimy i chcemy zrobić można najszybciej porównać do pierwszych wydawnictw angielskiego Pitch Shifter. Bardzo polecam "Industrial", "Desensitized" czy "Infotainment?" jeśli chcesz zobaczyć, jak brzmi dobra kapela z dobrym automatem. Kolejny przykład to Godflesh. Automat perkusyjny ich definiuje. Oczywiście mieli świetne płyty z żywymi garowymi ale są książkowym przykładem jak wykorzystywać automat w metalowej muzie. Z własnego wyboru a nie z braku laku czy pazerności (śmiech)


Oba zespoły charakteryzują się dość specyficznym brzmieniem. Mówiąc młodzieżowo, jest gruz (śmiech). Kontagion ma jednak znacznie czytelniejszy sound. Jakich gratów używasz w obu kapelach?


Tych samych, ale inaczej je ukręcam. Gram na headzie Marshall JCM2000 i kolumnie Marshall 1960B, czyli raczej tradycyjnie. Posiadam dwie gitarki marki Ibanez, których używam na zmian w obu kapelach - są to Ibanez RG9 i Ibanez RG2228 przestrojony z osmiostrunówki do dziewiątki. Na podłodze nie mam za dużo fajerwerków - Cry Baby Dunlopa, bramka Bossa, bezprzewód Line 6 G30, jakiś chorus i od niedawna testuję Tube Screamera do tego wszystkiego. W Kontagion daję dużo góry, mało gainu i takiej charakterystycznej dla djentu żylety, w Unborn Suffer jest dowalony gain, mało środka, nisko i siarczysto.


Innymi słowy, stawiasz na minimalizm?


Zdecydowanie. Jeszcze wrócę do Tube Screamera - długo się przed nim broniłem, bo uważam, że za dużo mam na tej podłodze. Ale byliśmy ostatnio z Kontagion na dwóch koncertach, mieliśmy w aucie za mało miejsca więc nie mogłem zabrać swojego heada. Właśnie wtedy sprawę uratowało to cacko. Pomimo podłączenia do tranzystorowego heada byłem bardzo zadowolony z brzmienia. Jestem głównie gitarzystą "riffowym", nie potrzebuję za dużo efektów i fajerwerków. Zależy mi na tym, żeby było ciężko, nisko i klarownie. Więcej mi nie trzeba.


To kiedy przesiadka na Kempera lub Axe-Fx? To chyba najwygodniejsze rozwiązanie?


Jeszcze kilka lat temu powiedziałbym "Nigdy! Nie! Tylko lampa". Nadal tak uważam, jestem tradycjonalistą bo na tego typu tradycyjnych kapelach się wychowałem - Sepultura, Cannibal Corpse, Napalm Death, Godflesh itd. Niemniej dostrzegam plusy Kemperów, to naprawdę wybitna i wygodna rzecz, ale nie teraz. Może kiedyś. Bardzo lubię powiedzenie, że jak coś nie jest popsute to nie naprawiaj, a uważam, że moje brzmienie nie należy do popsutych (śmiech). Również pomimo grania w tak "sterylnych" brzmieniowo kapelach wciąż jestem fanem bardzo "żywego" stylu nagrywania - gitary ze stacków, klawisze nagrywane w audio a nie wstukiwane w midi itd.


Ciężko Cię przekonać do nowinek? Wspomniałeś o djencie. Co sądzisz o tym gatunku?


Muzycznie świetna sprawa, brzmieniowo również. Wokalnie niestety w większości przypadków to do mnie nie trafia z wykluczeniem Meshuggah, bo to akurat kapela, której słucham od momentu zanim panowie przeskoczyli na ośmiostrunówki i zanim wymyślono termin Djent. Ciekawy styl muzyczny - niby wydaje się, że jest to granie 0-0-0-1 (z tego faktu inni gitarzyści uwielbiają się wyśmiewać), ale jak do tego zasiądziesz, posłuchasz i obadasz wszystkie smaczki, to czacha dymi.


Dymi, bo jest to piekielnie zaawansowana technicznie muzyka. Zera, to tylko punkt wyjścia i najmniej interesująca strona gatunku. Z wokalami mnie zaskoczyłeś, taki Dan Tompkins czy Spencer Sotelo, może nie są najwścieklejszymi krzykaczami na ziemi (zwłaszcza ten pierwszy) ale… żeby tak tylko lubić darcie paszczy? (śmiech)


Jestem dzieckiem lat '90, dla mnie czysty śpiew w metalu to zawsze będzie Phil Anselmo, Robb Flynn czy Burton C. Bell. Czyste "pianie" w djencie mnie po prostu drażni. Tak, wiem, stary trep z poprzedniej epoki jestem (śmiech). Chciałem jeszcze przytoczyć przykład Roba Zombie, bo właśnie u mnie leci White Zombie ale nie, on to czysto też nigdy nie umiał (śmiech)


Kończymy, więc pokrótce - co, gdzie i kiedy w 2017? Który band ma priorytet?


Skończył się styczeń a ja cały czas w pocie czoła bookuję gigi, troszkę już tego jest - Gdańsk, Warszawa, Łódź, Rumia, z Unborn Suffer wybieramy się w końcu za granicę na Litwę i Ukrainę. Polecam śledzić nasze strony www.facebook.com/unbornsuffer oraz www.facebook.com/kontagion. Z Unbornami świętujemy 15 lecie, nasz album "Nihilist" jest jeszcze świeży (ma niecały rok) więc skupimy się na koncertowaniu.

Mamy skomponowane jakieś nowe kawałki, ale same szkielety. Z kolei z Kontagion w tym roku coś nagramy. Mamy już napisaną i ograną muzę na 3 album, sporo coverów. Będzie pewnie jakaś EPka, zobaczymy. Więc jak sam widzisz sporo roboty w obu kapelkach, ale żadna nie ma priorytetu, tak samo będę tyrał w obu.

Rozmawiał: Grzegorz Pindor


GALERIA
Zmartwychwstaniemy Dr Misio

Uwaga, emocjonalne kaleki! Dr Misio ponownie otworzył swój gabinet i przyjmuje nawet nieubezpieczonych. Masz pęknięte serduszko lub połamałeś...Gramy dalej

7 /10
25 lat. Koncert w Trójce Wojtek Pilichowski

Na swój koncert dostał ledwo 60 minut, a dla Wojtka Pilichowskiego pewno i trzy godziny, to byłoby mało.

Gramy dalej

7 /10
Kreator ocena 8
Gods Of Violence
Gatunek: Thrash metal
Status Quo ocena 6
The Last Night of The Electrics
Gatunek: Rock
Mad Season
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie