Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Wywiady / King Dude

King Dude

Niewiele brakuje, by King Dude na dobre zadomowił się w Polsce, a do kolejnej serii koncertów coraz bliżej. Z tej okazji TJ Cowgill udzielił nam wywiadu na temat albumu "Sex", ale nie tylko…

Ostatnio widzieliśmy się podczas Asymmetry Festival. Wtedy wspomniałeś, że marzysz o nagraniu albumu w stylu funky lub disco. Zanim to nastąpi, zapewne minie trochę czasu, ale na albumie "Sex" podjąłeś pierwsze kroki w tym kierunku. W utworze "Holy Christos" sięgnąłeś po bas, który jest silnie powiązany z tymi gatunkami!


Było tak, jak mówisz. Te gatunki bardzo mnie inspirują od dłuższego czasu i sprawiły, że sięgnąłem po bas. Staram się nie myśleć za dużo przy komponowaniu i gdy zabieram się za pisanie muzyki, staram się, by wszystko żyło własnym życiem i przebiegało naturalnie. Nie chcę sterować muzyką, by przybierała jakąś konkretną formę, czy gatunek.


W zestawieniu z Twoimi poprzednimi dokonaniami, "Sex" jest bardziej rockowym, niż gotycko-folkowym albumem. Co przyczyniło się do takiego obrotu sprawy?


"Sex" brzmi rockowo, bo zaaranżowałem ten album z zamiarem grania materiału z całym zespołem. Co ciekawe, na tej płycie jest niewiele utworów, które chętnie bym wykonywał na żywo. Zależało mi na tym, by "Sex" był albumem słuchanym od początku do końca, jako spójna całość, natomiast nie wyobrażam sobie grania wszystkich utworów na żywo, jeden po drugim.


Niezależnie od repertuaru, zawsze śpiewasz w podobny, charakterystyczny dla Ciebie sposób. Czy tym samym osiągnąłeś swój styl?


Na moich pierwszych solowych płytach, mój wokal nie brzmi za dobrze. Uważam, że nadal nie jestem dobrym wokalistą, ale chcę nagrywać swoją muzykę z moim wokalem i nie zamierzam przekazywać tej roli komuś innemu. W tym, co śpiewam, słyszę siebie, brzmi to po mojemu.


Czy King Dude’a można postrzegać jako Twoje alter ego?


Nie wydaje mi się, by King Dude chciał, bym mówił o nim w trzeciej osobie. Nie jest to moje alter ego. Mam w sobie demona, który wyrażany jest przez muzykę, na scenie, ale chyba to nic specjalnego. Wielu ludzi ma w sobie demony.


W jakich sytuacjach czujesz się pewniej na scenie? Solo, czy z zespołem?


Brak pewności siebie nie jest moim problemem. W obydwu przypadkach czuję się pewnie.


Czym jest dla Ciebie scena?


W momencie, kiedy wchodzę na scenę, myślę o tym, by zagrać jak najlepiej i sprawić, by publiczność dobrze się bawiła. Bycie w centrum uwagi moim zdaniem do tego zobowiązuje. Nie znoszę tych, którzy są egoistyczni i uznają, że nie ich rolą jest zabawianie słuchaczy. Bycie muzykiem jest rodzajem posługi, więc jeżeli już to robisz, to rób dobrze.


Idealnym miejscem koncertu dla zespołu Amenra byłby kościół lub las. Jak jest w Twoim przypadku?


Najbardziej lubię grać w kościołach. Dlatego, że nie często mam okazję w nich być, a naprawdę lubię je zwiedzać. Najchętniej grałbym w starych budynkach w Europie - kryptach, czy zamkach. W Stanach jest niewiele zamków, a tych, w których pozwoliliby mi zagrać, jest jeszcze mniej.


Twoje płyty "Love", Fear" oraz "Sex" to pewnego rodzaju trylogia. Czy istnieje jeszcze jakieś czwarte doświadczenie, stan, które poszerzy tę historię?


Następny album zamknie ten cykl i odkryje kolejny, czwarty, a zarazem ostatni stan.


Widzimy się niedługo na koncercie w Warszawie. Czego tym razem publiczność może się spodziewać po Twoim koncercie?


Nie wiem, czego mogą się spodziewać, ale tak, czy inaczej będą się dobrze bawić.


Rozmawiał: Wojciech Margula
Zdjęcia: Angel Ceballos (miniatura) i Darla Teagarden


GALERIA
Wołanie Eklektik

Sporą część życia spędziłem w Toruniu, a to właśnie w tym zjawiskowym mieście działa debiutujący właśnie EPką Eklektik.

Gramy dalej

7 /10
Humanz Gorillaz

Goryle boją się Brexitu i elekcji Donalda Trumpa. Przeczuwają, że nadciąga apokalipsa. Postanawiają więc zorganizować imprezę na koniec świata....Gramy dalej

5 /10
Self Supremacy
Gatunek: Metalcore
My Faith / My Curse
Gatunek: Hardcore
One More Light
Gatunek: Pop rock
Zobacz wszystkie