Zaczynając od końca... Teksty powstają praktycznie na kolanie. To zaskakujące, bo chyba nic na to nie wskazuje, gdyż Mariusz pisze wspaniałe teksty. Co do muzyki, to często ktoś przynosi riff, który ogrywamy i modyfikujemy. Jest też nasza stała forma tworzenia, tzw. improwizacja, podczas której powstaje coś z niczego. To są nasze dwie główne metody tworzenia w Riverside. Najbardziej płodną osobą w zespole jest niewątpliwie Mariusz, który potrafi od razu wyobrazić sobie, jak dany utwór powinien wyglądać w fazie końcowej. To taki dar, którego pozostałe osoby z Riverside nie mają. Nowa płyta została nagrana na mało powalającym sprzęcie, ale bardzo przeze mnie lubianym. Jest to końcówka Mesa Boogie 2×90W, do tego preamp Marshall JMP-1. Pozostałe rzeczy są czysto studyjne: efekty, delaye, chorusy. Parę "scrunchowanych" gitar nagrałem na Kranku, który brzmiał ciekawiej niż mój Marshall. Na stałe używam też Tube Screamera Ibaneza do podbijania. Mam też fajny overdrive zrobiony przez firmę Mark L., dla mnie mistrza świata w tej dziedzinie. Poza tym posiadam T.C. Electronic G-Major. Ze sprzętem wiąże się też śmieszna historia. Po nas w Studiu X nagrywał jakiś zespół blackmetalowy, którego niestety nazwy nie pamiętam, bo nazwa była jakaś skomplikowana. Chłopak przywiózł ze sobą cztery głowy, cztery paczki... ustawił to wszystko w studiu i zaczął bawić się poszczególnymi elementami. Wyglądało to ciekawie, przy czym ja sam w pewnym momencie straciłbym głowę i nie wiedziałbym, co brzmi lepiej, a co gorzej. Czasami lepiej jest mieć jedną rzecz do dyspozycji niż zbyt dużo.