Wszystko zaczęło się od kontaktu z Nickiem Katzmanem z Nowego Yorku, gitarzystą nagrywającym dla wytwórni Stefana Grossmana Kicking Mule Records. Miałem płyty Katzmana i z tych nagrań uczyłem się bluesa z Delty. Katzman w latach 70. był jednym z czołowych wykonawców tej muzyki w Stanach, jego styl bardzo mi pasował i generalnie było tak, że na festiwalu Poznań Folk Blues Fair w klubie Eskulap poznałem gitarzystę z zespołu Eba Davisa, który zagadnął mnie, mówiąc, że też lubi grać akustycznie. No i napiliśmy się whisky i pograliśmy, pogadaliśmy. Szczena mi opadała, kiedy słuchałem, jak ten koleś grał Roberta Johnsona. Tydzień później dowiedziałem się przypadkiem, że to był Nick Katzman. Zgolił brodę i przedstawił się jakimś swoim europejskim pseudonimem (śmiech). Pół roku później przyjechał do Gdańska zagrać koncert, który mu zorganizowałem. Zapytałem, czy mogę zagrać support, zgodził się, a po koncercie rzucił: "Gdybyś miał ochotę pograć ze mną w duecie, to jestem otwarty". Nick mieszkał wtedy w Berlinie, więc pojechałem tam razy kilka przygotować materiał i zacząłem z nim grać koncerty. Zagraliśmy tego razem chyba z setkę i mocno się zakumplowaliśmy, zresztą przyjaźnimy się po dziś dzień. Nick stał się moim najważniejszym nauczycielem gitary. To nieprawdopodobne źródło wiedzy, ten facet brał lekcje od takich mistrzów, jak "Mississippi" John Hurt czy Gary Davies, czyli legendy gitarowego ragtime’u. No i ja siedzę z tym kolesiem i nie dość, że mi pokazuje te wszystkie knyfy, to jeszcze gram z nim wspólnie koncerty! Co więcej, Nick wprowadził mnie w środowisko zachodnich muzyków - dzięki niemu poznałem takich ludzi, jak Keith Dunn, Doug Jay i Michael Maass, z którym zresztą gramy do teraz w różnych projektach. Poznałem też Sugara Blue, harmonijkarza, który grał m.in. z Frankiem Zappą, z The Rolling Stones (jego harmonijkę słychać m.in. w utworze "Miss You"). Słuchał mojego solowego koncertu w Schlachthof Theater w Monachium, po koncercie podszedł do mnie i powiedział, że podoba mu się to, co robię, i jak będę miał "dobry plan", to chętnie ze mną zagra. Zadzwoniłem do niego po roku i zagrałem koncerty w duecie z samym Sugarem Blue... A zaczęło się od Nicka, który dał mi w pewien sposób do zrozumienia, że wszystko jest możliwe. To są tacy sami kolesie jak my - jeśli chcesz z nimi grać, to do nich dzwoń...