Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Wywiady / Tomek Bielejewski (Nothing Personal)

Tomek Bielejewski (Nothing Personal)

Zielona Góra nie zaznaczyła szczególnie swojej obecności na muzycznej mapie Polski. Sytuację próbują odmienić panowie z Nothing Personal, którzy serwują słuchaczom dawkę dźwięków z pograniczna wszystkiego co w hardcorze post, melodic i emo.

W związku z doskonale przyjętą przez media EP "My Faith / My Curse" zaprosiliśmy do rozmowy gitarzystę formacji Tomka Bielejewskiego.

Udało się wam nagrać zaskakująco dobry, świeży materiał. Brak konkurencji w takim graniu dodaje wiatru w skrzydła? (śmiech)


W Polsce działa kilka zespołów, którymi zarówno jaramy się jak i kibicujemy. Myślę, że w tym graniu granica nie jest tak wyczuwalna, mamy w Europie wiele świetnych kapel, które również do nas trafiają.


Bardziej chodziło mi o to, że taki emocjonalny, melodyjny hardcore to u nas wciąż nowa rzecz. Echa podobnych brzmień słychać u bardziej punkowych zespołów. Wy zaś ocieracie się o metal, no i nie boicie się koncertować u boku znacznie cięższych kapel. Dla mnie przekaz waszej EP - zarówno ten tekstowy jak i muzyczny - jest dość jednoznaczny. Ale zapytajmy u źródła - dla kogo jest ten materiał? Dla dzieciaków zachwycających się metalcore'owymi spędami w rodzaju Never Say Die, czy dla słuchaczy chcących znaleźć coś nowego, odpowiadającego dzisiejszym trendom na scenie?


Jeśli chodzi o odbiór naszego ostatniego wydawnictwa, widzimy większe zainteresowanie w kręgu sceny core'owej, mimo braku breakdownów (śmiech). Materiał powstawał dosyć długo, zależało nam by wyszedł naturalnie, bez wymuszonych założeń, stąd nie planowaliśmy adresata. Jak wspomniałeś, kapel tworzących w podobnym klimacie nie ma u nas tak wiele, więc nie zawsze możemy liczyć na gig w całości utrzymany w takiej stylistyce. Ale fakt, mamy dużo ciuchów z Impericon!


Ową naturalność słychać. Co prawda, w recenzji wypominałem pewne mankamenty brzmieniowe, ale jak na "mały zespół, z małej Polski", jest dobrze, można powiedzieć, że podręcznikowo. Cieszy fakt, iż próbujecie krzewić mniej agresywną odsłonę współczesnego hc. Pozwala to na duże pole do popisu, dzięki zmianom nastroju, buszowaniu po meandrach post-rocka/metalu, a przede wszystkim, skupieniu się na dobrych piosenkach. Są tu przecież naprawdę dobre piosenki, a o tym grając taką muzykę często się zapomina.


Bardzo miło nam to słyszeć. Jeśli spojrzymy na nasze wcześniejsze nagrania, na przestrzeni lat nasza muzyka przeszła dosyć płynnie z punk/screamo/metalcore'owych brzmień do oblicza jakie prezentujemy obecnie. Jesteśmy zespołem, który cały czas szuka, już teraz wiemy, że kolejny materiał nie będzie taki sam. Mamy tę przewagę, że jesteśmy przede wszystkim przyjaciółmi znającymi się od wielu lat, spotykamy się częściej poza próbami, więc muzyka powstaje w swoim tempie, kiedy czujemy taką potrzebę. Co do brzmienia albumu, wyciągnęliśmy wnioski i mamy za sobą sporo zmian sprzętowych. "My Faith / My Curse" było nagrywane praktycznie w takich samych warunkach jak poprzednia płyta, z tym że środek ciężkości jest w większym stopniu oparty na basie niż gitarach, z tego wynika specyficzne brzmienie materiału.


A nie kusi was żeby oddać materiał w ręce kogoś z zagranicy? Lie After Lie się to udało i wyszli na tym co najmniej dobrze. Czy może - przynajmniej ja to tak rozumiem - na tym etapie kariery, zwyczajnie, chcecie trzymać pieczę nad każdym elementem.


Osobiście jestem pod mega wrażeniem brzmienia epki Hawok chłopaków z Marksmana. Nie znamy jeszcze konkretnego brzmienia powstającego materiału, więc nie mamy jeszcze pomysłu, komu konkretnie go powierzyć. Jeśli wysłanie materiału za granicę wpłynie pozytywnie na brzmienie, to nie będziemy mieć nic przeciwko, w końcu nie istnieje realizator, który lubi jak ktoś nad nim stoi (śmiech)


Następca "My Faith / My Curse" jest już w drodze?


Póki co trochę niewykorzystanych wcześniej patentów i garść nowych. Wstępnie planujemy wrzucenie singla tej zimy. Terminy zdecydowanie nie są naszą mocną stroną, więc wolimy nie podawać konkretów.


Dalej będziecie się smucić?


Jeśli dalej będziemy mieli powody do smutku, to tak. MF/MC nie jest całkowicie smutne, kilka razy się tam nieco uśmiechamy albo przynajmniej smucimy z nadzieją.


Jak zatem zapowiada się dla was końcówka roku? Koncertowaliście poza Polską, w kraju nie ma problemów z zobaczeniem was na koncercie, przyszłość maluje się w jasnych barwach?


Do końca roku planujemy kilka luźnych koncertów, mamy plany na zimowe występy weekendowe, poza tym raczej zamkniemy się w salce prób. Z upływem lat doszło nam nowych obowiązków, organizacja czasu jest wyzwaniem samym w sobie, ale póki co dobrze sobie z nim radzimy.


Rozmawiał: Grzegorz Pindor


GALERIA
Under Cover Motorhead

Okazuje się, że Lemmy potrafi zrobić dobrą imprezę nawet po śmierci.

Gramy dalej

9 /10
1994 Jamal

Mamy rok 1994. 5 kwietnia coś we mnie (i wielu z Was) umiera wraz z odejściem Kurta Cobaina.

Gramy dalej

5 /10
Out of the Voiceless Grave
Gatunek: Death metal
Korpus ocena 7
Respekt
Gatunek: Heavy metal
Wolves
Gatunek: Punk
Zobacz wszystkie