Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Marten Hagstrom (Meshuggah)

Marten Hagstrom (Meshuggah)

Przy okazji krakowskiego festiwalu KnockOut Fest 2009 zapytaliśmy Martena Hagstroma, gitarzystę zespołu Meshuggah, o jego zdanie o polskich fanach, gitarach oraz doskonaleniu gry na instrumencie.

 You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

  You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Witaj ponownie w Polsce. Wiemy, że nie jesteś tutaj po raz pierwszy. Co możesz powiedzieć o polskich fanach? Jak reagują na Waszą muzykę?


Tak jak powiedziałeś byliśmy już w Polsce, ale tylko raz - graliśmy koncert w Warszawie - wspaniałe doświadczenie. To była jedna z najgorętszych imprez, jakie kiedykolwiek zagraliśmy. Tłum był naprawdę wspaniały. Dopóki nie graliśmy u was, nie wiedzieliśmy czego się spodziewać - tak jest kiedy przyjeżdżasz na nowe terytorium. Ale było niesamowicie, reakcje były znakomite. Mam nadzieje, że dzisiejszego wieczoru będzie tak samo.


Chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś o Twoim sprzęcie. Jakich gitar, wzmacniaczy oraz efektów używasz?


Zestaw cały czas się zmienia. Obecnie gram na ośmiostrunowych gitarach Ibanez Custom. Mamy kilka sztuk, aby móc wypróbować ich różne wersje. Na żywo używam egzemplarza, który dostaliśmy od Ibaneza chyba jako drugi. Ma konstrukcję neck-through, skalę 30.5" lub 31" oraz hebanową podstrunnicę. Korpus głównie wykonany jest z olchy, ale nie jestem do końca pewny, czy tylko z niej. Przetworniki wykonała firma Lundgren ze Szwecji. Mostek to całkiem staroświecki model typu Floyd-Rose Ibaneza. Został zablokowany, bo zależy nam na utrzymaniu dobrego stroju. Tego używamy teraz. Obecnie testujemy jednak też nowe gitary. Dostajemy je do domu, zobaczymy więc jak się sprawdzą. To co wymieniłem użytkujemy jednak w tej chwili.

 
Wasza ostatnia płyta "ObZen" została wydana blisko 1,5 roku temu. Co myślisz o niej dzisiaj?

 
Myślę, że jesteśmy z niej zadowoleni. Osobiście po tym, jak wydamy album, nie słucham go przez kolejne... lata. Kiedy coś komponujesz, jesteś na tym skoncentrowany. Potem koncentrujesz się na nagraniu materiału, następnie zaś na trasie koncertowej. Nie siedzę więc, nie słucham "ObZen" i nie zastanawiam się jak nam wyszedł. To może wydarzy się za kolejny rok. Za to reakcje fanów na ostatni album są naprawdę obłędne i z tego powodu jesteśmy zadowoleni. Jesteśmy też szczęśliwi, że było to dla nas interesujące i jednocześnie osiągnęliśmy cel, jakim  było zebranie starych inspiracji i przerobienie ich na coś nowego. To tak, jakbyś wziął nowe Meshuggah, połączył je z klasycznymi elementami i obserwował co z tego wyjdzie. Myślę, że album właśnie taki jest, więc jesteśmy z niego zadowoleni.


A jak wyglądają plany związane z nową płytą?


Niektóre rzeczy w tym biznesie zmieniają się bardzo szybko. W tej chwili wygląda to tak, że gramy na letnich festiwalach. Potem wracamy do domu, aby dopracować ostatnie szczegóły odnośnie naszego koncertowego DVD. Mamy nadzieję na wydanie go przed końcem bieżącego roku, ale dokładna data nie została jeszcze ustalona. Dopiero po ostatnich szlifach płyty DVD rozpoczniemy komponowanie nowego materiału. Pisanie zacznie się więc dopiero we wrześniu. Meshuggahh zajmie minimum rok, zanim zostanie to wydane. Musimy przestawić się z koncertowania ponownie w tryb komponowania.

 
Jesteś znany z bardzo mechanicznego i technicznego grania. Kiedy zacząłeś myśleć w ten sposób o muzyce?


Nadal nie zacząłem myśleć w ten sposób o muzyce. Owszem, nasza jest trochę mechaniczna, maszynowa, statyczna - tutaj się zgadzam. Jednak nigdy nie myśleliśmy o niczym innym, niż zwyczajnie o graniu muzyki. Jest ona wynikiem inspiracji, jakie otrzymujemy. To naturalny proces, słyszysz coś i to się po prostu podoba. Zabawne jest, że ludzie często koncentrują się na technicznym, mechanicznym aspekcie. On istnieje, z drugiej jednak strony zawsze próbujemy stworzyć cośmającego groove, aby piosenki były interesujące. Nie koncentruję się na byciu precyzyjną maszyną, lecz graniu tego, co czuję, że powinniśmy. W tym  momencie pojawia się fakt, że trudno jest wytłumaczyć dlaczego robisz to, co robisz. To bardzo trudne - to tak, jakbym podszedł do ciebie i prosił, żebyś wytłumaczył jak oddychasz. Nie dokładnie, ale podobnie jest z wytłumaczeniem tego jak grasz. Siadasz i masz pomysły, tak się dzieje kiedy szalejesz z gitarą. Krzyczysz z zachwytu i chcesz to nagrać, bo brzmi zabójczo. Zgaduję, że jesteśmy tego typu muzykami.

 
Wróćmy do pytań o gitarach. Jak ćwiczysz grę aby utrzymać dobrą formę? Czy ćwiczysz dużo?

 
Nie ćwiczę (uśmiech)... więc nie jestem w formie. Problemem w tym zespole jest to, że nigdy nie ćwiczymy. Oczywiście, gramy co jakiś czas, ale są kapele, które robią to kilka razy w tygodniu. Albo przed serią koncertów ćwiczą przez sześć tygodni bardzo intensywnie. My gramy tyle, ile musimy, aby nagrać kolejny album i ruszyć w trasę. Wystarczy na to półtora, góra dwa tygodnie. Ale to wszystko ma swój powód. Powinniśmy mieć próby częściej, powinniśmy więcej ćwiczyć, ale z drugiej strony, wszystko brzmi dla nas świeżo. Nie czujemy, że mamy próbę tylko dlatego, że musimy. Co do gitar, nigdy nie byłem facetem, który odgrywa szkółki czy ćwiczenia. Za gitarę złapałem jeszcze jako dziecko. Oglądałem wtedy kapele, które mi się podobały i chciałem robić to samo. Gdy zaczynałem ćwiczyć na gitarze, celem było osiągnięcie takiego poziomu, żebym mógł grać własne pomysły. Do tego gdy masz 15 lat dochodzi chęć grania coverów Metalliki i innych. Koncentrowałem się jednak bardziej na strukturze muzyki oraz komponowaniu, niż na samej grze na instrumencie. Ćwiczę więc kiedy piszę i mamy próby, jednak najwięcej praktyki zdobywam podczas komponowania i nagrywania. Gdy nagrywam jeden riff kilkanaście razy często przychodzą inspiracje na drobne zmiany. Spędzam więc ogromną liczbę godzin, aby nagrać wszystko jak należy przed zaprezentowaniem tego zespołowi. Często też improwizuję. Kiedy nudzę się w domu i oglądam telewizję, biorę gitarę i gram na niej przez półtorej godziny. Takimi sposobami ćwiczę.

 
Czy znasz jakieś zespoły z Polski?

 
Graliśmy z kilkoma polskimi zespołami, jak Vader czy Behemoth. Widujemy polskie kapele na różnych festiwalach. Pamiętam też jeden zespół, który dał nam swoją płytę kilka lat temu na koncercie w Wiedniu. Myślę, że byli z Warszawy. Nazywali się Moja Adrenalina. Dali nam płytę, pamiętam jak jej słuchaliśmy i jeden z utworów bardzo mi się podobał. Słuchałem tego albumu kilka razy.

 
Na koniec proszę o kilka słów do Czytelników Magazynu Gitarzysta. Może masz jakieś porady: jak ćwiczyć, gdzie szukać inspiracji?

 
Róbcie to, co czujecie. Ćwiczcie więcej, niż ja. Najważniejsze jednak, aby mieć własny styl. Gitarzystów najczęściej lubi się za ich własne brzmienie albo coś unikalnego. Ważnym jest, aby ludzie zdali sobie z tego sprawę. Nieważne jest, ile skal potrafisz zagrać i jak szybko. Chodzi o to, jak dajesz rozpoznać ludziom, że to właśnie ty grasz.

 
Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Realizacja: Marcin Kamiński, Piotr Ślęzak
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie