Oczywiście, lubię wielu gitarzystów. Zacznę od Andrés Segovia, gitarzysty klasycznego, byłem i jestem wielkim fanem jego gry. Jego repertuar był dla mnie bardzo inspirujący. Później zainteresowałem się jazzem i rockiem. Steve Vai, Joe Satriani, Allan Holdsworth, Eddie Van Halen, Scott Henderson, a także Joe Diorio i inni klasyczni jazzmani. Jestem wielkim fanem Joe McLaughlina, Billa Frazella, Bena Mondera... mógłbym tak długo wymieniać, jest wielu świetnych gitarzystów, to zadziwiające. Wes Montgomery, mój Boże, on jest taki opanowany. Jeśli naprawdę go posłuchasz i spróbujesz zagrać jego partie zauważysz jakie miał wyczucie. Łatwo rozpoznać jest jego zagrywki, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielkim był mistrzem. Pat Metheny jest dla mnie kolejną wielką postacią. Wszyscy ci ludzie wyłożyli swoje rzeczy na stół: słucham różnych gitarzystów i czerpie od nich inspiracje. Usiłuję wychwycić pomysły i feeling, jednak często nachodzi mnie wtedy myśl, że jestem beznadziejny. Zdaje sobie bowiem sprawę, ilu mistrzów jest w wielu gatunkach muzycznych. Ale to pozytywne doznanie, popycha mnie do przodu i rozwija.