Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Unipolar Manic-Depressive Psychosis

Unipolar Manic-Depressive Psychosis

Co może wyniknąć ze spotkania sześciu szaleńców z doświadczeniem w graniu metalu? Nieschematyczna muzyka? Zaskakujący imidż? Unipolar Manic-Depressive Psychosis charakteryzuje się tym wszystkim.
Zresztą rodowód tworzących go muzyków wiele wyjaśnia - cześć z nich tworzyła psychodeliczny Psychotropic Transcendental. Poza tym sekcja pogrywała wcześniej w równie interesującym Blind Slime. Ich nowe dziecko płodzi obecnie debiutancki album i o nim m.in. jest poniższy wywiad.

Wiesz, z reguły nie pytam zespoły o ich biografię, jesteście jednak stosunkowo młodą kapelą, więc tym razem zrobię wyjątek. Powiedz coś o Waszej historii.


No cóż, nasza historia zaczęła się w latach 90. zeszłego stulecia. Wpadliśmy z Pietią na pomysł zagrania na dwa basy. Odbyły się nawet dwie czy trzy próby i sprawa siadła z różnych przyczyn. Około roku 2006 powstały sprzyjające okoliczności do ponownego spotkania się. Wszyscy znamy się od dawna, graliśmy i gramy nadal w innych kapelach, pogadaliśmy, pograliśmy kilka psychodelicznych prób i tak mam zostało do dnia dzisiejszego.


Przez pewien czas za mikrofonem stał u Was Pachu z Huge CCM. Co prawda uważam, że zmiana wokalisty na K-vassa wyszła Wam na dobre, z wrodzonej dociekliwości i kronikarskiego obowiązku chciałbym zapytać Cię o tą zmianę personalną…


Taka nastąpiła i tyle na ten temat chcę powiedzieć…


Często zmieniacie swój wizerunek sceniczny, bawicie się nim wręcz. Raz zakładacie maski a la Hannibal Lecter, innym razem Wasz gitarzysta Koniu maluje sobie twarz pastą do butów…


Tak będzie się działo, zależy co nam przyjdzie do głowy, w zespole panuje pod tym względem  pełna wolność. Koncert jest wydarzeniem, o którym się mówi kilka tygodni wcześniej. Udzielamy się w kapeli, by grać koncerty, by móc pokazać że mamy potencjał, moc i że mamy z garem. Koncert to jak malowanie obrazów, kucie żelaza, to upust tego co we mnie siedzi i wymaga wyrzucenia. Przebrania zależą od tego co znajdziemy w sklepach z tanią odzieżą, od tego co jest na zapleczu... w szklanych naczyniach.


Malowanie samym dźwiękiem nie wystarcza, szczególnie w sytuacji koncertowej. Za maskami nie zawsze kryje się jakaś wielka tajemnica, czasem pojawia się po prostu pytanie jak przypierdolić publice właśnie z tej strony. Oczywiście zdarzają się elementy mające głębsze znaczenie, ale zazwyczaj mało kto je dostrzega nie mówiąc już o zrozumieniu. Muzyka kreuje stan, w którym znajdziesz elementy będące częścią pewnej układanki, myślę, że jej znaczenie nie jest oczywiste nawet dla nas samych.


Nieschematyczny macie także line-up. Rzadko można usłyszeć zespół z dwoma basistami w składzie…


Ooo i to jest jeden z powodów dla których warto chodzić na koncerty :)


Część fanów interesujących się od lat polskim undergroundem metalowym kojarzy Was z różnych innych kapel. Gdy słucham Waszych nagrań na MySpace czy w czasie koncertów, odnoszę wrażenie, że w UM-DP, podobnie jak w wspominanym już Psychotropic Transcendental, staracie się raczej uciec od stricte metalowego grania…


Bardzo prawdopodobne jest to, że jesteśmy w okolicy stricte. Nie staramy się uciec. Nikogo nie gonimy i przed nikim nie uciekamy. Robimy swoje.


Oj ciąży nam ten metal, ciąży. Ale zdecydowanie - nic na siłę, mamy tego pecha, że się spotkaliśmy (śmiech) i pozwalamy sobie na zbyt wiele w temacie. Nie jest to też jakieś specjalne wyzwanie, choć oczywiście podziwiam tych którzy rzeźbią daną szufladkę i nie nudzą się przy tym. U nas jest chyba szersze spektrum, miłe jest to że nie jest wynikiem kalkulacji, silenia się na elitarność etc. Przychodzimy na próbę, powstaje piosenka i okazuje się że jedynym wspólnym mianownikiem z poprzednią są ci sami ludzie.


Czy któregoś z Was dopada co jakiś czas depresja? Pytam bo sprawiacie wrażenie wesołków, podczas gdy nazwę macie raczej poważną…


Depresja to przeszłość. Co jakiś czas każdego dopada coś co można porównać do niej. Nazwa jest poważna bo...  taka jest. Nie ma żartów, ludzie skracają sobie życie, bo wpadają w stan, który ich do tego popycha, wariują, zostają sami, tracą znajomych, rodziny. My pokazujemy, że całe te gówno można poprostu wysrać z siebie i żyć. Cieszyć się, nagrywać płyty, robić to co podnosi, nie dołuje.


Mogę się po cichu przyznać, że po raz kolejny nazwa zespołu nabrała ostatnio dla mnie dość mocnego znaczenia. Nie przypuszczałem, że będę dryfował po rejonach, które opisuję, jak widać życie lubi płatać figle… Jest w niej coś z tego życiowego ołowiu w butach, którego każdy z nas chce mieć jak najmniej. Przebywanie w świecie dźwięków zawsze było jak przebywanie w szpitalu pełnym beznadziejnych przypadków, chyba dzięki tej terapii mam siłę chodzić po tej drugiej stronie świata, pełnej smutnych twarzy na ulicach, dwulicowości, rutyny, braku zaufania.


Przejdźmy do przygotowywanej przez Was debiutanckiej płyty. Kiedy ostatecznie się ukaże i jak byś ją zarekomendował komuś, kto nigdy Was jeszcze nie słyszał?


Płyta będzie dostępna w październiku tego roku. Część jest już w sieci, tam znajdziesz najlepsze rekomendacje.


O wydawcę lepiej nie pytać, bo jak rodzimy rynek muzyczny wygląda wszyscy wiemy, szczególnie jeśli chodzi o debiuty. Zabawne, że takim mianem określa się często zespoły z dziesięcioletnim stażem, my jesteśmy raczej świeżakami, więc nie mamy złudzeń. W ekstremalnej opcji pójdziemy śladem NIN i RADIOHEAD, choć zdaję sobie sprawę z tego jak odbiera się albumy wypuszczone tylko i wyłącznie w sieci, prasa nie dorosła do sytuacji gdzie obcuje się li tylko z muzyką. A ubieranie albumów w słowa, szycie kategorii, otwieranie szuflad stylistycznych z pewnością przerasta nas samych nie wspominając o odbiorcach. Ten brak skromności wynika przede wszystkim z dość specyficznego instrumentarium, myślę, że z czasem to właśnie słuchacze powiedzą co my właściwie kurwa gramy.


Gdzie nagrywacie i jakie brzmienia chcecie uzyskać? Na żywo brzmicie dość ostro, nawet thrashowo, bym powiedział, studyjne wersje demo kawałków, które były na Waszym MySpace, ukazywały Waszą muzykę od bardziej przestrzennej strony.


Nagrywamy w Old Potato Studio. To nasza inicjatywa, która cały czas się rozwija. Brzmienie jakie uzyskamy jest niewiadome (śmiech), eksperymentujemy z efektami, procesorami i sposobami nagrywania . Mamy sporo pomysłów na potraktowanie śladów różnymi sposobami traktowania (śmiech). To co słychać na koncertach zależy od lokalu i od tego jak się ustawimy. Spotkaliśmy się ze stwierdzeniem, że kurwa takiego powalającego brzmienia dawno tu nie słyszano, ale jest różnie. Kawałki z MySpace nie były studyjne, były kanciapowe, nagrywane na jeden mikrofon na żywca, były brzmieniowo z dupy. Chodziło o to, by zamieścić naszą muzykę na tej stronie. Przestrzeń? Dopiero pokażemy (śmiech)


Tak, wspomniane przez Ciebie numery z MySpace swobodnie można nazwać demami. Bardzo swobodnie. Płyta z pewnością będzie bardziej przejrzysta, niż dotychczasowe doznania koncertowe, mam nadzieję, że będzie pewnym odniesieniem do pracy z dźwiękowcami w klubach. Brak zaufanej i zorientowanej osoby skazuje nas na razie na loterię w tym temacie. Nie oszukujmy się, płyta będzie jak najbardziej metalowa, więc ciężko i mięso na pierwszym miejscu. Ucieczki w bok są w każdej piosence, więc z pewnością zaskoczymy kilka osób. Dwa basy, dwie gitary i przynajmniej jedna twarz przy mikrofonie, myślę, że to wystarcza, aby odbyć szaloną podróż nieco głębiej niż w las blastów. Był taki moment że brakowało jeszcze dwóch osób i byłby SLIPKNOT. Na żywo zdarzał się klawisz i sample, ale ten temat jest jeszcze dość luźno traktowany, wbiliśmy wystarczająco dużo "normalnych" śladów, przy czym ciekawe jak daleko zaszedł dziś homerecording, praca na kilkudziesięciu śladach przy użyciu budżetowego sprzętu to dziś normalka. Jakość studyjna jest dostępna dziś w każdej śmierdzącej piwnicy (śmiech). W produkcji pomogło kilka osób m.in. Gnat (Psychotropic Transcendental, Maels, StrommoussHeld).


Jak będzie wyglądała oprawa graficzna albumu i kto ją wykona?


Zielonego pojęcia nie mam. Jest kilka pomysłów, skupiamy się na nagraniu, choć faktycznie należy już myśleć o zdjęciach, okładkach, wkładkach i sratkach. Będzie sporo zdjęć.


Z racji wykonywanych zawodów mamy pole do popisu, z pewnością będzie to najmroczniej wydany album na ziemi (śmiech).


Czy macie jakiegoś wydawcę na swój debiut? Czasami odnoszę wrażenie, że łatwiej takowego znaleźć grając jakieś popłuczyny po Slayerze, aniżeli starając się tworzyć coś oryginalnego.


Wydawca to interes, który musi najpierw posłuchać. Jak wiadomo bez tego zerowe szanse na wydanie, no chyba że, jest trend na popłuczyny. Więc kolejny pomysł: posłuchać w kilka osób i wydać (śmiech). Mamy kontrolę nad kasą i latamy na Jamajkę.


Nawet jeśli rodzime firmy mają niespecjalnego nosa do "innych" rzeczy i mówię to przez pryzmat znanych mi zespołów, które nie mają szans na normalną publikację, bo są zbyt oryginalne. Druga sprawa to brak średnich wytwórni w Polandii, biedny kraj, więc labele indie są wybredne, "scenowe", padające albo proponujące termin typu zima 2011. Wydanie "dziwnej" płyty u nas wsadzam do kategorii "łut szczęścia", nie sądzę, aby sytuacje typu Kobong (ile to już lat?!) miałyby nagle powrócić ze zdwojoną mocą.


Słyszałem, że jesteś ponoć po szkole muzycznej. Czy pomaga Ci to w graniu muzyki nieszablonowej, jaką wykonujesz? Podejrzewam, że w tego typu instytucjach nauczyciele starają się raczej nauczyć młodego muzyka pewnego schematycznego, klasycznego myślenia o dźwiękach.


(Śmiech) Ze szkołami muzycznymi mam tyle wspólnego co z marketami nazywanymi kościołem. Miałem okazję poznać kilku nauczycieli, kilku studentów i mogę stwierdzić, że wszystko zależy od tego kto na kogo trafi. Jest tak, że uczeń po sześciu latach nauki bez kartki z nutami nie zagra nic... Jest też tak, że kartka z nutami jest początkiem, wstępem do muzyki i potem tylko przeszkadza.


Po szkole muzycznej to ja nawet nie sikałem. Znam kilka osób po starciach, niektórzy wyszli obronną ręką i robią to co kochają.


Co właściwie dzieje się z Psychotropic Transcendental, w którym grała część składu UM-DP? Czy płyta "Ax Libereled…" jest jeszcze dostępna gdzieś do kupienia?


Psychotropic Transcendental to zespół-legenda jak mawia Malo. Jest w stanie zawieszenia między światami. Co będzie dalej ? Czas pokaże, jestem dobrej myśli. Płyta pojawia się co jakiś czas...


Tak właściwie nakład dawno zniknął, wychodzi na to, że popełniliśmy białego kruka. Myślę, że kosmos, który udało nam się tam stworzyć jest zbyt ciężki, by go opuścić, powoli grawitujemy.


Szyld tamtej kapeli nadwiązywał do transcendencji. Czy wierzysz w nią, jesteś osobą wierzącą?

 
Wierzącą? A w co? W to, że słońce wschodzi i zachodzi, że jest trawa? Tak. Transcendencja w nazwie to stawanie obok, to wychodzenie z siebie, to poznawanie świata, kosmosu, bytu, samemu. Bez narzuconego sposobu poznawania. Wierzę również w taki sposób życia. Urodziłem się jako istota wolna,  chcąca poznawać i doświadczać, tak traktuję transcendencję. 


Szczęściem moim, że mimo kabotyńskiej nazwy (ach, recenzenci) wszystko okazało się być prawdą.


W PT zasłynęliście m.in. tym, że stworzyliście własny język w którym pisaliście teksty. Powiedz, czy faktycznie pod śpiewanymi przez K-vassa słowami kryły się jakieś treści, czy była to po prostu improwizacja?


Szczęśliwcy, którzy są w posiadaniu "Ax Libereled…" mogą poczytać i potwierdzić, że tam jest tekst. Na www.psychotropic.pl jest tłumaczenie. To żadna improwizacja, to przekaz z treścią.


Dziwię się, że to pytanie powraca…


Jeden z muzyków, z którym przeprowadzałem wywiad, zwrócił mi uwagę na walory muzyczne jakie daje każdy z języków. Czy widzisz tą kwestię podobnie?


Jak potraktujemy ludzkie gardła jaki instrumenty to mamy mega wybór coś koło 6 mld. instrumentów. Dźwięki powstające na Grenlandii mogą pięknie grać z dźwiękami z Madagaskaru.


Trendy w metalowym światku co pewien czas się zmieniają. Czy liczycie na to, że za jakiś czas przyjdzie moda na słuchanie tak nieszablonowej muzyki jaką gracie w swoich zespołach?


Moda jest zależna od ludzi wydających kasę na promowanie i późniejsze zarabianie na modzie. Nie zwracam uwagi na obecną w danym czasie modę, słucham tego co mi wpadnie w zasoby. Mam własną modę, na teraźniejszość.


Brzydkie słowo ta "moda". Może chodzi ci o względną popularność? Myślę, że już jest, tegoroczny Asymmetry Festival był tego dowodem, podobnie ddźwięk na zespoły takie jak Tides From Nebula, Blindead, Hetane, Ketha, Haetic Noiz Architect. No i pytanie co z tym szablonem, mówimy o kraju w którym muzyczny towar eksportowy numer jeden trafia na łamy tabloidów dzięki mezaliansowi z medialną, plastikową lalką. Piętro niżej jest podobnie, wystarczy spojrzeć na dobór polskich artystów na dużych festiwalach, podejrzewam że często chodzi o czynnik finansowy jak i po prostu brak odwagi.

    
Jakie jest twoje zdanie na temat fanów metalu? Nie sądzisz, że spora ich część jest zbyt konserwatywna i akceptuje tylko dźwięki kojarzące się działaniem piły mechanicznej i beczeniem zarzynanej kozy?


Mam dwie nadzieje: że odkryją więcej, niż te wymienione dźwięki i że to nie jest spora część (śmiech)


Niekoniecznie moim problemem musi być czyjś konserwatyzm czy gusta. Ubolewam raczej nad tym, że nie widziałem wieki koncertu polskiego zespołu, który powaliłby mnie na kolana dźwiękiem. Wyjątek stanowi chyba KAT z Kostrzewskim, trafiam na coraz lepsze ich sztuki. Wiadomo, pomalować twarz może sobie każdy, jeśli konwencja jest taka, że technicznie ma być tylko głośno to ja p..., dziękuję. Trudno przekazać komuś jak mogłoby to wyglądać... Byłem kiedyś na takim koncercie - może sto osób w Proximie - Killswitch Engage, 36CrazyFists, Five Pointe 0, długo przed metalcorową modą. Widziałem te zespoły po raz pierwszy i żaden z nich nie pozostawił na mnie suchej nitki, powalające, czyste brzmienie. Minęło trochę czasu i żaden polski zespół nawet nie zbliżył się do tego wrażenia. Ktoś kto nie doświadczył czegoś podobnego zawsze zadowoli się czymkolwiek.


W związku z tym, że jesteśmy z tego samego miasta pokuszę się o małą promocję naszej lokalnej sceny. Co sądzisz o Myopii, Diachronii, Katharsis, Beleth, Moanaa czy Under Forge?


Kilkunastu brakuje, by mówić o lokalnej scenie, wszyscy robimy szczerą muzykę, scena działa. Będzie o Nas coraz głośniej.


Dodam jeszcze NewBreed, Egoist, Angerpath. Zdecydowanie za mało koncertów...


Przy przygotowywaniu się do wywiadu z Tobą przypomniałem sobie "Hating Again…" BlindSlime. Graliście bardzo technicznie, ocierając się momentami nawet o jazz. Czy nie sądzisz, że trochę wyprzedziliście tym nagraniem czas?


Coś w tym jest. Gdybyśmy nagrywali "Hating Again" teraz, było by techniczniej i jazzowiej (śmiech). Tak w tamtym czasie graliśmy.

Jacek Walewski
GALERIA
Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie