Tak, wspomniane przez Ciebie numery z MySpace swobodnie można nazwać demami. Bardzo swobodnie. Płyta z pewnością będzie bardziej przejrzysta, niż dotychczasowe doznania koncertowe, mam nadzieję, że będzie pewnym odniesieniem do pracy z dźwiękowcami w klubach. Brak zaufanej i zorientowanej osoby skazuje nas na razie na loterię w tym temacie. Nie oszukujmy się, płyta będzie jak najbardziej metalowa, więc ciężko i mięso na pierwszym miejscu. Ucieczki w bok są w każdej piosence, więc z pewnością zaskoczymy kilka osób. Dwa basy, dwie gitary i przynajmniej jedna twarz przy mikrofonie, myślę, że to wystarcza, aby odbyć szaloną podróż nieco głębiej niż w las blastów. Był taki moment że brakowało jeszcze dwóch osób i byłby SLIPKNOT. Na żywo zdarzał się klawisz i sample, ale ten temat jest jeszcze dość luźno traktowany, wbiliśmy wystarczająco dużo "normalnych" śladów, przy czym ciekawe jak daleko zaszedł dziś homerecording, praca na kilkudziesięciu śladach przy użyciu budżetowego sprzętu to dziś normalka. Jakość studyjna jest dostępna dziś w każdej śmierdzącej piwnicy (śmiech). W produkcji pomogło kilka osób m.in. Gnat (Psychotropic Transcendental, Maels, StrommoussHeld).