Gdy grałem w Jesus Chrysler Suicide, interesowałem się takimi kapelami, jak: Ministry, Helmet, NIN czy Soundgarden. Był w nich bowiem świeży powiew i to nie był czysty metal. Pamiętam też Filter, projekt gitarzysty NIN - świetna rzecz! W polskiej muzie największe wrażenie robił na mnie nieżyjący już niestety Robert Sadowski. Jego gitary zawsze się wyróżniały - czy w "ciachance" typu Kobong, czy w Madame. Miałem okazję trochę z nim pograć przy nagrywaniu płyty Pati Yang. Płyty, która niestety nigdy się nie ukazała, ale powstało parę świetnych utworów. Na dzień dzisiejszy ciężko określić, co mnie bierze, bo muzy jest tak dużo, że trudno ogarnąć, ale na pewno: Radiohead, The White Stripes, Muse, Mercury Rev, projekty producenckie, z których wymienię Uncle, Puscifer czy A Perfect Circle. W muzyce lubię eklektyzm i świeżość. Inspiruje mnie dobre towarzystwo, miłość, podróże, filmy i przede wszystkim współpraca z innymi muzykami.