Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Sławomir "Dżabi" Leniart (Agressiva 69, Made In Poland)

Sławomir „Dżabi” Leniart

Sławomir "Dżabi" Leniart (Agressiva 69, Made In Poland)

Naszym rozmówcą jest Sławomir "Dżabi" Leniart - muzyk grup Agressiva 69 oraz Made In Poland, producent muzyczny, autor remiksów (JCS, Sweet Noise, Maanam), a przede wszystkim oryginalny, nietuzinkowy gitarzysta.

Artysta udziela się także w projektach 2Kreski, w przeszłości był członkiem formacji Jesus Chrysler Suicide i współpracował z Pati Yang. Sławomir "Dżabi" Leniart ma na swoim koncie współtworzenie muzyki do kilku produkcji filmowych: "Poniedziałek", "Wtorek", "Egoiści", "Gniew" oraz do dokumentalnego serialu telewizji TVN "Alfabet Mafii". Jako ciekawostkę warto dodać, że jest on również producentem jingli dla stacji muzycznej MTV.

Gitary w grupie Agressiva 69 brzmią bardzo nowocześnie. W jaki sposób nagrywasz partie gitar? Jakiego sprzętu używasz?


Od kilkunastu lat mam zajawkę na kreowanie własnego brzmienia. Na płycie "In" korzystałem z kostki Tech 21 SansAmp GT2. To bardzo kreatywny efekt, na którym uzyskuję bazę brzmienia od czystego po maksymalny gain z możliwością 3-stopniowej symulacji mikrofonowej, co daje naprawdę duże możliwości. Używałem też konstrukcji brytyjskiej firmy Lovetone - mam dwa urządzenia tej marki. Ring Stinger to ring modulator, oktawer i fuzz w jednym. Doskonały do industrialnych przesterów, np. w utworze "Ostry jak nóż", jak również do schizo solówek, np. w numerze "Jeden dzień", oraz pisków i modulacji - coś na kształt syntezatorów. To świetna zabawka dla świrów brzmieniowych. Drugi Lovetone to już totalny odjazd, nawet nazywa się dziwnie: "?". Jest to bardzo oryginalny efekt będący połączeniem kilku w jednym - od flangera, tremolo po arpeggiator. Daje niesamowite wprost możliwości brzmieniowe, co doskonale słychać w utworach "Dark Side Of The Radio" i "In Your Eyes". Efekt sterowany fotorezystorem robi wrażenie, gdy machasz ręką lub nogą i zmieniasz parametry, np. głębokość flangera czy szybkość i wysokość arpeggiatora. Oprócz tego ma wyjście stereo Time Out, a to z kolei pozwala osiągać efekty psychoakustyczne i umożliwia zabawę fazami - jest to szczególnie świetne, gdy używasz dwóch pieców naraz. Dla ciekawostki mogę powiedzieć, że o Lovetonach dowiedziałem się od kolesi z Prodigy, gdy kilka lat temu graliśmy przed nimi z Agressivą w Spodku. Wciąż jeszcze odkrywam na tych efektach nowe możliwości i dlatego polecam je muzykom, którzy poszukują nowych brzmień. Do całego zestawu dołączam jeszcze Line 6 DL4 Delay Modeler. To wszystko wysyłam liniowo do Pro Toolsa TDM Mix Plus za pomocą karty Digidesign 888/24. Na płycie "In" dużo efektów powstało przy pomocy pluginów w Pro Toolsie. Lubię taką edycyjną zabawę. Kilka numerów zostało nagranych w tradycyjny sposób, czyli piece plus mikrofon. Podczas nagrań używałem wzmacniaczy Vox AC30, Fender Twin Reverb oraz Tech 21 Trademark 60.


Dosyć ciekawe jest połączenie tradycyjnego surowego brzmienia Gibsona SG z nowoczesnym sprzętem...


To Gibson SG-X. Osiemdziesiąt procent gitar robię na Gibsonie, ponieważ pasuje mi jego gruby warkot. Bywa tak, że wpadam na sound całkiem przypadkowo. Uważam, że trzeba mieć otwartą głowę i nie można trzymać się schematów, tylko starać się je łamać. Popadanie w schematyzm to uwstecznianie się. Świadome kombinowanie z brzmieniami i poszukiwanie nowych dźwięków to droga do świeżości w muzyce. Są to podstawowe cechy, które najbardziej cenię w kapelach i u gitarzystów. Obecnie dostałem świra na punkcie gitar firmy Gretsch i mam zamiar zakupić model White Falcon. Wiem, że w tym przypadku taktyka brzmieniowa będzie jeszcze inna.


Jesteś współtwórcą muzyki odrodzonego Made In Poland. Gitara brzmi tam dość "kosmicznie", szczególnie w utworze "Meteor"...


Od roku jestem w nowym Made in Poland. Utwór, o którym wspomniałeś, przyniósł Hajdasz (wokalista Made In Poland - przyp. red.). Partie gitar nasunęły się same. Wyobraźnia zadziałała i nagrałem to tak, jak ona chciała. Skorzystałem z tego samego zestawu co zwykle, czyli Lovetony, DL4 i SansAmp. Motywem dla tego brzmienia była monotonia i przestrzeń, a specyficzna ściana dźwięku powstała poprzez nałożenie trzech gitar harmonicznie spiętych w całość. Myślę, że końcowy efekt jest udany. Na nowej płycie Made In Poland, którą nagraliśmy z Adasiem Toczko kilka miesięcy temu, będzie dużo ciekawych brzmień. Polecam ten materiał, jest to neo cold wave - tak go sobie nazywam.


Jakie oprogramowanie i komputery pozwalają na uzyskanie takich bitów, sampli i całej tej elektronicznej muzyki, którą tworzysz, grając w kapelach i produkując remiksy?


Od lat używam komputerów Mac. Uważam, że posiadają one wszystko, co jest potrzebne do pracy z muzyką. Teraz mam G4 - 1.25GHz, 768MB DDR SDRAM. Używam Pro Toolsa TDM w wersji 6.4.1, interface Digidesign 888/24, odsłuchy Tannoy Reveal oraz wzmacniacz Akai AM-37. Poza tym dysponuję klawiaturą sterującą i syntezatorem Novation XioSynth 25. Mam też dużo instrumentów software’owych, np. NI Battery, do robienia bitów. Do tego bank kilku tysięcy brzmień perkusyjnych - naturalnych, kwaśnych, trzasków, pisków itp., a także zestaw Native Instruments, na który składa się kilka rodzajów syntezatorów. To wszystko daje mi solidną podstawę techniczną do komponowania, robienia remiksów, jak również nagrywania gitar. Jestem zadowolony z tych narzędzi, ponieważ pozwalają realizować się w muzie. Mimo wszystko i tak wychodzę z założenia, że decydującym ogniwem jest człowiek, a oprogramowanie to tylko narzędzie, które powinno być w miarę możliwości na przyzwoitym poziomie.


Jak sądzisz, czy nagrywając muzykę rockowo-elektroniczną w warunkach domowych można osiągnąć dobre rezultaty?


Do robienia dobrze brzmiącej muzy potrzeba trochę inwestycji. Na brzmienie składa się nie tylko karta muzyczna i oprogramowanie, lecz również instrumenty i to, co jest pomiędzy nimi a kompem. Polecam więc zadbać o te wszystkie ogniwa. Przyzwoite karty dźwiękowe można kupić za kilkaset złotych, oprogramowanie też nie jest problemem. Jeżeli gdzieś w tym łańcuszku sprzętowym nie będzie słabych elementów, to swoje pomysły można realizować na poziomie profesjonalnym. Miks to inna kwestia - lepiej zrobić go w studiu z dobrym akustykiem. O produkcji zawsze decydują kwestie finansowe. Są też produkcje z małym budżetem, ale brzmiące bardzo dobrze. Myślę, że z Agressivą doszliśmy do tego. Zaczęliśmy sami miksować. Na ostatniej płycie "Out" wszystkie miksy z CD1 są naszego autorstwa. Brzmią super, dlatego jeżeli ktoś czuje, że może sam, to niech próbuje - praca z dźwiękiem to naprawdę fajna zabawa!


Czy mógłbyś zdradzić nam swoje muzyczne inspiracje?


Gdy grałem w Jesus Chrysler Suicide, interesowałem się takimi kapelami, jak: Ministry, Helmet, NIN czy Soundgarden. Był w nich bowiem świeży powiew i to nie był czysty metal. Pamiętam też Filter, projekt gitarzysty NIN - świetna rzecz! W polskiej muzie największe wrażenie robił na mnie nieżyjący już niestety Robert Sadowski. Jego gitary zawsze się wyróżniały - czy w "ciachance" typu Kobong, czy w Madame. Miałem okazję trochę z nim pograć przy nagrywaniu płyty Pati Yang. Płyty, która niestety nigdy się nie ukazała, ale powstało parę świetnych utworów. Na dzień dzisiejszy ciężko określić, co mnie bierze, bo muzy jest tak dużo, że trudno ogarnąć, ale na pewno: Radiohead, The White Stripes, Muse, Mercury Rev, projekty producenckie, z których wymienię Uncle, Puscifer czy A Perfect Circle. W muzyce lubię eklektyzm i świeżość. Inspiruje mnie dobre towarzystwo, miłość, podróże, filmy i przede wszystkim współpraca z innymi muzykami.


Agressiva 69 była pionierem muzyki industrialnej w Polsce. Co uważasz za największy sukces zespołu?


Konsekwencja w stylu muzycznym. Zawsze staramy się robić  coś po swojemu. Nigdy nie zrobiliśmy czegoś pod dyktando innych. Tworzymy dwa obozy muzyczne, które współpracują ze sobą. W jednym obozie - ja z Bodkiem, a w drugim reszta chłopaków, czyli Tuta, Groch i Tokar. Na styku tych dwóch historii tworzy się Agressiva 69. Sami jesteśmy dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem. Największy sukces koncertowy to festiwale w Europie Zachodniej. Na płycie "In" współpracowaliśmy z Husseyem z The Mission oraz z Martinem Atkinsem, bębniarzem NIN, Pil, Pig Face czy Ministry. Ale przede wszystkim jesteśmy kumplami - od 15 lat gramy razem i robimy to z miłości do muzy, a nie dla kasy.


Czym jest dla ciebie gitara?


Cały czas nowym wyzwaniem. Kiedyś grałem na bębnach i został mi do nich sentyment. Gitara to drugi instrument, który pokochałem. Daje niezłego kopa i pozwala wyrażać emocje.


Rozmawiał Bogusław Salnikow
NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie