Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Marcin (Phobh)

Marcin (Phobh)

EP-ka "Gyne" Phobh może przypaść do gustu fanom nieszablonowego, technicznego grania. Co ważne, zamiast, jak wiele innych zespołów, bezmyślnie kopiować dokonania Meshuggah, grupa dodała do inspirowanej dokonaniami Szwedów muzyki coś od siebie...

Po pierwsze, chciałbym pogratulować Wam nagrania bardzo dobrego materiału. Moim zdaniem "Gyne" udowodniliście, że math metal a'la Meshuggah można zagrać w bardziej ekstrawertyczny sposób. Do technicznej, wykalkulowanej muzyki dodaliście przepełniony emocjami wokal...


Dzięki wielkie, staramy się jak możemy.


Skoro już przy Twojej roli jesteśmy, powiedz jaki wpływ Twoje pomysły wokalne miały na całokształt materiału?


Ponieważ teksty są dla mnie bardzo ważne, dlatego najczęściej powstają długo po muzyce i aranżacji. Nie zawsze mam pomysł, nie każdy koncept jest dobry, itp. Nie spieszę się więc. Uznać można, że najpierw powstaje utwór, który z założenia ma być ciekawy bez wokali. Nie stosujemy żadnych "zapchaj-dziur" na zasadzie: "tu zagramy to jeszcze cztery razy i refren". Muzyka musi obronić się sama. Później po ułożeniu wokali, wprowadzane są kosmetyczne poprawki do numerów, by bardziej wokal się osadził.


Wasza EP-ka to dla mnie muzyczny obraz stanu umysłu popadającego w histerię i depresję, gotowego na samobójstwo człowieka. Przez cały czas nie jesteśmy pewni co stanie się za chwilę... Czy emocjonalizm Waszej muzyki ma służyć przeżywaniu katharsis?


Jak kto lubi (śmiech). Muzyka powinna mieć sens. A "Gyne" opowiada historię, która być może gdzieś jest prawdziwa... Wszystko w kawałkach jest powiedziane, ale każdy niech odbiera to na swój sposób.


"Gyne", przynajmniej w mojej interpretacji, jest koncept-mini-albumem opowiadającym historię osoby, która na jej końcu popełnia samobójstwo. Skąd wzięliście tego typu pomysł?


Zaczęło się od kawałka "Rany Krzyk". Po śmierci bliskiej osoby, napisałem ten tekst, by pokazać, że śmierć może dać nauczkę, może krzyczeć i naprawić osoby żyjące. To była głupia śmierć, która nie powinna była się zdarzyć. Może kogoś czegoś nauczyła. Mając już ten tekst, wymyśliłem historię zmyśloną, która doprowadziła do tego kawałka. Najważniejsze było, aby śmierć coś pokazała. W "Gyne" pokazała rozpacz bohatera i miała naprawić kobietę, o której jest cała płyta.


Czy pożegnalny list umieszczony we wkładce płyty jest adresowany do matki bądź żony bohatera tekstów?


Jest adresowany do kobiety o której jest płyta. Miał coś w niej zmienić.


Zastanawia mnie dlaczego piszecie teksty po polsku...


Bo tak jest naturalniej. Myślę po polsku.


Zaskakuję także pisownia tytułów Waszych numerów. Nie przepadacie chyba za interpunkcją...


Tytuły powstawały długo po numerach. Analizowaliśmy teksty i coś wymyślaliśmy. W "Czyn/gest" np. nie mogliśmy się zdecydować czy to był czyn czy gest (śmiech).


Okładka to wręcz "cytat" jednego z wersów "Czyn/gest". Czy nie można było może mniej dosłownie?


Okładka to cytat z "Czyn/gest": "Pod żyły wbijam hak, nie-niewinności Twojej". I nie zgadzam się - nie jesteśmy dosłowni. Okładka jest ilustracją przenośni, nie ma więc mowy o dosłownym potraktowaniu tekstu. Płyta bez listu, tak jak bez okładki byłaby jeszcze większą łamigłówką niż jest. Tak samo jak tytuł płyty - wszystko ma sens, wszystko się klei. Taka nasza zagadka dla słuchacza (śmiech).


Myślę, że do Waszych utworów można by nakręcić ciekawe teledyski. Czy macie plany nakręcenia jakiegoś klipu?


Powiem tylko, że coś się właśnie dzieje... zobaczymy co z tego wyjdzie.


Czy interesuje Was autodestrukcja? Skąd, Waszym zdaniem, bierze się u ludzi?


Nie wiem. Każdy ma ją w sobie, ale każdy ma inny zapalnik. Używki, rozpacz, rozgoryczenie, niesprawiedliwość, kłamstwo.... mogę Ci tak zapisać całą stronę, ale nic z tego nie wyniknie. Na "Gyne" była to kobieta, bo często tak jest w życiu. Często miłość zawodzi.


Pogrzebmy trochę w Waszej historii. Wspomnijmy może trochę o początkach Phobh. Czy od startu mieliście taką wizję swojej muzyki?


Na początku największy wpływ na to co robiliśmy miał Jurek (perkusista). To on słuchał Kobonga, Neumy czy Samo. W sumie my też, ale nie w takim stopniu jak on. Później to przeszło na nas i obecnie nasze utwory są wspólną wizją całego zespołu.


Czy graliście poprzednio w jakichś zespołach?


Z Piotrkiem i z Michałem graliśmy w innym zespole przez kilka lat. Jurek grał w kilku kapelach w Białymstoku.


Macie już w przygotowaniu nowy materiał?


Tak, jeszcze tylko teksty.


Ostatnimi czasy można zauważyć wzrost zainteresowania bardziej technicznym, metalowym graniem w naszym kraju. Jak myślisz, skąd bierze się powyższe?


Wydaje mi się że jest to tendencja ogólnoświatowa, więc polskie zainteresowanie jest jak najbardziej na miejscu. Przyczyniły się do tego takie kapele jak Gojira, Meshuggah czy Dillinger Escape Plan. Zauważone przez media branżowe trafiły do uszu, które czekały na odmianę...

Jacek Walewski
GALERIA
Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie