Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Alek Mrożek

Alek Mrożek

Alek Mrożek - kompozytor, aranżer i instrumentalista. Znany jako założyciel i członek czołowych grup rockowych - Nurt, Porter Band, Stalowy Bagaż, Recydywa, kompozytor muzyki filmowej i teatralnej oraz licznych przebojów dla innych wykonawców, min. Grzegorza Markowskiego, Roberta Janowskiego i Izabeli Trojanowskiej.

Skąd zainteresowanie muzyką i grą na gitarze?


Gitara i dwie mandoliny były w domu od zawsze, jednak grało się na nich amatorsko. W okresie mojego dzieciństwa nastąpił bum muzyki gitarowej, wychowałem się na muzyce Les Paula, Cheta Atkinsa, zespołów The Shadows, The Ventures, The Spootniks, Duana Eddiego oraz klasyki  Andres Segovi. Zacząłem uczęszczać na lekcje gry na gitarze w wieku 10 lat. Później moimi nauczycielami byli znani śląscy gitarzyści - Artur Konwiński i Krzysztof Paliwoda. W wieku 9 lat zobaczyłem angielski film "Zabawa Na 102". Był to pierwszy film w czasach komunistycznych, który pokazywał rock and rolla i skiffie. Wtedy postanowiłem, że na pewno będę grał ma gitarze elektrycznej. Choć w tamtych czasach był to instrument niedostępny w Polsce.


Miał Pan okazję obserwować polską scenę rockową od lat 70. Jak bardzo zmieniła się ona od tamtego czasu?


Zmieniła się szalenie. W latach 60-70 Zespoły starały się grać własną i oryginalną muzykę  (np. Skaldowie, Polanie, Anawa). Istniały zespoły uprawiające różnorodne odmiany tzw. muzyki młodzieżowej, a więc rock, folk, country, piosenkę poetycką. Wydaje mi się, że w późniejszych latach zabrakło wielkich twórców grających swoją oryginalną muzykę. Ludzi takich jak bracia Zielińscy, Grechuta, Zygmunt Konieczny, Ewa Demarczyk, Stan Borys. Z momentem pojawienia się muzyki disco, rock tracił popularność, jaką cieszył się wcześniej. Jednak w tych siermiężnych latach w mediach publicznych nie mogły zaistnieć takie bezbarwne osobowości i beztalencia, jakimi obarczają nas współczesne media i festiwale. Jedynym światełkiem w tym tunelu bezwartościowej magmy muzycznej jest dziś Internet, który umożliwia twórcom z off-u znaleźć swojego odbiorcę i chwała mu za to!


Od niedawna ma Pan oficjalną stronę internetową. Czy internet to dobre narzędzie do promocji muzyki w dzisiejszych czasach?


Jak wspomniałem wcześniej Internet to rewolucja w świecie muzycznym. Dziś każdy może słuchać tego, czego chce i kiedy chce. Nie jesteśmy już skazani na media masowe, które walkę z indywidualizmem jaki daje Internet przegrywają. Internet to doskonałe miejsce na promocję muzyki, za jego pomocą w prosty sposób można dotrzeć bezpośrednio do swojego odbiorcy. Z roku na rok powstaje coraz więcej miejsc, narzędzi pomagających w promocji muzyki w Internecie. W dzisiejszych czasach nie można przejść obojętnie wobec ogromnych możliwości jakie daje Internet.


A czy dostępność wszelkich materiałów w Internecie nie sprawia, że młodzi muzycy często kopiują to co widzą na ekranie komputera, zamiast samemu poszukiwać własnego stylu i brzmienia?


Internet ma dwie strony. Strona pozytywna to ta, o której wcześniej wspomniałem. Z pewnością jest to nie tyle złe, co niebezpieczne dla młodego twórcy, bo częstokroć osłabia w nim chęć poszukiwania własnego stylu i brzmienia. Możemy to zaobserwować w bezmyślnym kopiowaniu solówek znanych gitarzystów i stosowaniu ich elementów w brzmieniach  swoich własnych zespołów. W ten sposób słyszymy tysiące Vaiów i dziesiątki tysięcy Van Halenów. Szczególnie powszechne wśród zespołów grających muzykę metalową.


Woli Pan komponować i nagrywać dla innych znanych artystów czy solowo, pod własnym nazwiskiem?


Lubię oba zajęcia. Komponowanie dla innych artystów to także wyzwanie dla kompozytora, aranżera i zawsze najbardziej interesuje mnie ten do końca nie przewidywalny efekt nagrania.


Z którego własnego utworu jest Pan najbardziej dumny?


Utwór instrumentalny "Quiet Head" z filmu "Pora Na Czarownice" oraz piosenka "Ciągły Ból Głowy" napisana dla Grześka Markowskiego.


You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

W ostatnich latach tworzył Pan głównie muzykę na potrzeby filmów i programów telewizyjnych. Czy to ciekawsze zajęcie niż występowanie na scenie?


Występowanie na scenie jest na pewno najciekawszym zajęciem dla czynnego muzyka, ale komponowanie muzyki do filmów to niesłychanie ekscytująca praca dla każdego kompozytora. Stawia ona bowiem ogromne wymagania i jednocześnie sprawia ogromną satysfakcję.


Jaka była Pańska pierwsza gitara?


Pierwsza gitara jaką miałem w rękach to włoska gitara akustyczna z lat 30. Pierwszą zawodową elektryczną gitarą, jaką trzymałem w ręce była Jolana Futurama z początku lat 60. Zaś pierwszym własnym zawodowym instrumentem był Fender Jaguar rocznik 1962, na tej gitarze nagrałem pierwszą płytę nurtu "Syn Strachu". Pierwszym pedal steel guitar był Framus 1000 rocznik 1965 a pierwszym profesjonalnym akustykiem - Ibanez Concord rocznik 1974.


A jakich instrumentów używa Pan dziś? Gitary, efekty, wzmacniacze?


Podstawowe instrumenty to: Fender Stratocaster 1972 , Fender Stratocaster made In Japan 1980,  Les Paul Custom 1980, Washburn Tahoe, Martin D45s , Pedal Steel Guitar Framus F1000, akustik 12 strunny Aria , Sitar tarrafedar oraz kilka starych śląskich cytr. Wzmacniacze: Marshall TSL 122. Fender Bassman , Fender Blues Deville, Laboga Combo.


Czy aby być dobrym instrumentalistą niezbędna jest wiedza teoretyczna, znajomość skal?


Absolutnie tak, chyba że urodziłeś się Les Paulem, Chetem Atkinsem lub Hendrixem. Nawet taki geniusz gitary akustycznej jak Tommy Emanuel studiował kilka lat skale.

 
Do nagrania najnowszej płyty "Lepiej Niż wczoraj" zaprosił Pan Gene’a Loskę, laureata programu Szansa Na Sukces. Jak przebiegała współpraca i czy jest Pan zadowolony z efektu finalnego?


Jestem bardzo zadowolony z efektu finalnego, mimo że sesja nagraniowa trwała tylko tydzień a zgranie około 3 tygodni. Jednak przygotowanie do nagrania zajęło mi ponad 2 lata. Najważniejsza jest koncepcja aranżacyjna i wizja końcowa nagrania. Istotne było także dokonanie nagrań demo i wstępnych zgrań, ułatwiło to niesłychanie prace końcową.  Np. wstępny remix utworu "House Of Raisin’ Sun" robiłem w londyńskim studio Regent. Istotną sprawą, na której mi bardzo zależało jest także cała oprawa graficzny płyty, nad która pracowałem intensywnie przez kilka miesięcy.


Na koniec prosimy o kilka słów dla czytelników Magazynu Gitarzysta.


Wszystkim młodym adeptom sztuki gitarowej życzę przede wszystkim hartu ducha i wytrwałości w codziennym ćwiczeniu.

Rady:
1. Ćwicząc wolno uczysz się szybciej.
2. Gitarzyści elektryczni pamiętajcie o gitarze akustycznej.
3. Dzień bez gitary - dniem straconym (śmiech)


Marcin Kamiński
NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie