Najstarszą piosenką z całego zestawu jest otwierająca płytę "Ciało i Rozum". Dobre dwa lata ma, może i więcej. Nie weszła na "Nieprzygodę", bo chyba głowy mieliśmy szczelniej pozamykane i nijak nie potrafiliśmy zrobić ciekawego aranżu do tego tekstu i tej melodii. Reszta to rzeczy maksymalnie świeże, z których tylko "W Piwnicy U Dziadka" i "Nie Ma Nieba" ogrywaliśmy czasem koncertowo, ale to i tak jest okres roku mniej więcej, od kiedy te numery weszły do naszej setlisty. A numery powstają przeróżnie. Albo po imprezach w hotelach, albo w busie pomiędzy jednym miastem a drugim, czasem wręcz pół godziny przed koncertem na próbie dźwięku ktoś coś godnego uwagi zagra. Pamiętam powrót z jakiegoś koncertu. Późna noc, zmęczeni problemami technicznymi jakie zafundowali nam organizatorzy, wracaliśmy do Warszawy. I na ten nieciekawy czas Kuba wziął akustyka, zaczął cos brzdąkać, pod nosem marudzić, po czym po kilku minutach powiedział mniej więcej: "Chyba mam fajne numery. Zerkniecie?" I tak powstały zarysy "Kostuchny" oraz "Lęków I Fobii". Przez resztę podróży śpiewaliśmy te numery i wyobrażaliśmy sobie jak to zażre jak wejdziemy do próbowni i zagramy na elektrykach (śmiech). Często też na próbach utwory powstają ze wspólnego jammowania. Na "Mów Mi Dobrze" takich numerów też jest trochę.
Wybór osoby realizującej materiał był dla nas oczywisty. Po atmosferze w jakiej powstawała "Nieprzygoda" doszliśmy do wniosku, że nie chcemy eksperymentować z innym realizatorem niż Leszek Kamiński, bo to człowiek w naszym klimacie. Bardzo skupiony nad pracą, wymagający, konkretny, ale też przesympatyczny człowiek o nieziemskiej cierpliwości, która nam, zespołowi z zerowym niemal doświadczeniem bardzo się przydała. Praca z Leszkiem to beczka śmiechu i ciężka praca, ale zawsze przyjemność. Proszę sobie wyobrazić, że gość, który na co dzień nagrywa najlepszych muzyków, najlepszych wokalistów i wokalistki, na co dzień współpracujący z profesjonalistami, ma nagle nagrać zespół miernot, które nie potrafią wejść w "jedynkę" i całe życie grają nierówno (śmiech). Niejednemu by się mózg zlasował. Leszka cierpliwość jest zadziwiająca!
A nagrywaliśmy w studiach S4 i S3 Polskiego Radia, na Pro Toolsie itd. Nas nigdy nie interesował proces nagrywania płyty od strony technicznej. My od piosenek jesteśmy. Może właśnie dlatego Leszek mówił, że dobrze mu się z nami pracuje, bo mu się nie wcinamy w jego robotę (śmiech).