Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Ronny Moorings (Clan Of Xymox)

Ronny Moorings (Clan Of Xymox)

Clan Of Xymox to holenderski zespół często nazywany absolutnym klasykiem darkwave'u. Holenderski band od początku lat 80-tych dowodzony jest przez Ronniego Morringsa - gitarzystę, wokalistę, klawiszowca i nietuzinkową osobowość.

Czego możemy spodziewać się po Waszej nowej płycie: "In Love We Trust"?


Tego co najlepsze. Album to połączenie stylów uprawianych przez nas w przeszłości z czymś zupełnie nowym. Część piosenek jest subtelnych, choć z zacięciem, a dotyczą polityki i religii. Wiele tematów inspirowanych było wydarzeniami jakich doświadczyli ludzie dookoła mnie. To popchnęło mnie do napisania tekstów. To punkt gdzieś pomiędzy miłością a zdradą.


Jak długo trwał proces tworzenia materiału na płytę i jakie były Twoje wrażenia, odczucia z tej sesji nagraniowej?


Pracowałem z przerwami nad tym albumem przez ostatnie trzy lata. Gdy tylko czułem, że jest coś, co chcę powiedzieć, gdy czułem inspirację - od razu przelewałem to w muzykę. Studia nagraniowe nie są najlepszym miejscem do procesu twórczego. Nie popychają do kreatywności. Dlatego od 15 lat pracuję we własnym studiu i wyciągam materiał na światło dzienne, gdy jest już w całości gotowy. Dzięki temu czuję, że utwory, które produkuję są naprawdę mi bliskie, nie ma tu atmosfery szpitalnej sterylności. Trafiam do studia w ciągu dnia i nocy, gdy tylko poczuję, że to odpowiedni moment. Bardzo lubię ten sposób nagrywania.


Powiedz mi szczerze, uważasz Clan Of Xymox za klasyków, legendę, prekursorów dark wave'u? Odczuwasz popularność? Cieszysz się nią?


Zawsze miło jest mieć jakąś swoją niszę w przemyśle muzycznym. Gdy zakładasz zespół, wciągasz w swoją muzykę wszystko co zainspirowało Cię do tego, aż do momentu, gdy zdasz sobie sprawę ze swojego potencjału. Dużo czasu spędziłem na poszukiwaniach dla siebie odpowiedniej stylistyki, w której czułbym się dobrze. Tak naprawdę nasze brzmienie wyklarowało się w okolicach 1997 roku i od tego momentu pojawiały się już tylko drobne zmiany w brzmieniu. Nie odpływamy od tego już zbyt daleko.

Większość z naszych słuchaczy pewnie akceptuję nas takich jakimi jesteśmy i wspiera mnie w moich dążeniach i pomysłach z każdą kolejną płytą. Zadowolenie wszystkich fanów nie jest jednak możliwe. Nie chodzi tylko o nas, ale o jakikolwiek zespół. Dzięki temu jest jednak ekscytująco z każdym kolejnym wydawnictwem. Miło jest dostawać wsparcie od dziennikarzy i fanów. Gdy ogólnie czujesz pozytywną atmosferę, znaczy że obrałeś odpowiedni kurs w swojej muzyce.


Jak zdefiniowałbyś styl, w którym tworzy Clan Of Xymox?


Dark Electro Goth to określenie, które najlepiej pasuje moim zdaniem. Tak czy inaczej, ja po prostu czuję, że tworzę muzykę... tylko trochę mroczniejszą niż większość zespołów, które możesz usłyszeć w ciągu dnia w radiu.


Co zainspirowało Cię 25 lat temu do rozpoczęcia przygody z muzyką?


W zasadzie moje zainteresowanie tą dziedziną sztuki pojawiło się gdy miałem trzy lata i nigdy mi nie minęło. Grałem w lokalnych zespołach już w wieku 11 lat. Na imprezach szkolnych byłem DJ'em, a później w okolicznym klubie wróciłem do tej "profesji". W trakcie studiów również nie próżnowałem. Nigdy nie przestałem nagrywać muzyki, choć dopiero jak miałem 22 lata po raz pierwszy zarejestrowałem swoją próbę nagrania instrumentów. To było w czasach gdy mieszkałem w holenderskim Nijmegen.


Jak wypadł ostatni koncert Clan Of Xymox w Polsce i kiedy po raz kolejny wybieracie się do naszego kraju?


Zawsze lubiłem grać w Polsce. Czuję się tam jak w domu. W przyszłym roku zagramy na Castle Party w Bolkowie i nie ukrywam, że czekam na ten moment.


Znasz jakieś polskie zespoły?


Tak, np. Fading Colours. Nagraliśmy dla siebie nawzajem remixy. Uważam, że mają świetne kawałki i że ich nowy album jest bardzo dobry. Przez lata miałem styczność z wieloma polskimi, utalentownymi wykonawcami, więc pod względem artystycznym równiez jest to dla mnie ważny kraj.


A czego obecnie słucha się w Holandii?


Szczerze mówiąc nie wiem, jako że dla przyjemności byłem ostatni raz w Holandii jakieś pięć lat temu. Po przeprowadzce do Niemiec już mi się to nie zdarzyło. Na Dutch Underground Charts widzę, że "Emily" i "In Love We Trust" radzą sobie bardzo dobrze, są numerami jeden, więc wygląda na to, że nadal mają tam niezły gust (śmiech).


Co inspiruje Cię po tylu latach pracy w tym przemyśle?


Wierzę, że tworzenie muzyki to stan bycia, jak oddychanie. Mam to w genach i nigdy tego nie porzucę. Nawet gdyby nikt nie chciał wydawać mojej muzyki, nagrywałbym ją dla siebie i traktował jako formę autoterapii.


Czy Clan Of Xymox osiągnęło już wszystko co zamierzałeś?


W zasadzie osiągnąłem to już na samym początku, zakładając zespół. Moim głównym celem było to, by ta twórczość została wydana przez jakąś dobrą wytwórnię i w zasadzie stało się tak w trzy tygodnie po tym jak wysłałem demo do 4AD. Szybko poszło (śmiech).


W trakcie Waszej kariery, stylistyka zmieniała się kilkukrotnie. Zamierzasz jeszcze czymś zaskoczyć?


Nie, raczej nie. Chciałem nagrać bardzo mroczny album bez żadnych teraźniejszych inspiracji, ani nawet z lat ubiegłych, lat 80-tych, coś ponadczasowego. To pewnie nie jest osiągalne, ale przynajmniej z nową płytą wypełniłem moje osobiste cele.

Zawsze ze swoją muzyką staram się w pewnym momencie wejść w ostrzejszy zakręt, ale tym razem było naprawdę łagodnie. To płyta dla ludzi, którzy nie chcieli niespodzianek. Ja zresztą taki album chciałem nagrać. Wszystko brzmi tu dokładnie tak, jak tego chciałem.


Jak zachęciłbyś kogoś do posłuchania Clan Of Xymox, kto nadal nie zna Waszej muzyki?


To kompletnie nie w moim stylu. Nie chcę nikogo zmuszać, czy nawet przekonywać do słuchania mojej muzyki. Raczej wierzę w to, ze ktoś usłyszy od przyjaciół o nas i że to co robimy jest dobre, niż personalnie mówić o tym komuś. W obecnych czasach serwisów typu YouTube czy MySpace, odkrywanie nowej muzyki stało się znacznie prostsze, więc pewnie tam trzeba zacząć swoje osobiste poszukiwania. Posłuchaj, poznaj jakąś muzykę, a jeśli stwierdzisz, że to jest fajne - po prostu kup album, bo to jedyny sposób żeby naprawdę wsłuchać się w zespół i w pełni go zrozumieć. Półśrodki mi średnio pasują, choć przynajmniej dają Ci pojęcie o tym jak brzmi dany wykonawca.


Grzegorz Żurek
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
Zobacz wszystkie