Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Piotr Pawłowski (Made In Poland)

Piotr Pawłowski (Made In Poland)

Rozmawiamy z Piotrem Pawłowskim, basistą zespołu Made In Poland (legendy polskiej "zimnej fali") świeżo po wydaniu najnowszej płyty pt. "Future Time".

Nowy album Made In Poland to muzyka z przyszłości...


Ta przyszłość nadeszła ponad rok temu, kiedy nagrywaliśmy "Future Time". A może nawet wcześniej, kiedy w naszych głowach powstała myśl o tym, że chcemy nagrać nowy materiał po tak długiej hibernacji. Teraz wypada dać trochę czasu publiczności na zapoznanie się z tą nietypową, jak na obecny stan polskiego rocka, muzyką. Niech przyszłość nadejdzie także i dla niej.


Czy możesz nam zdradzić, jak przebiegały prace nagraniowe i jaka była atmosfera w studiu?


Od początku wiedzieliśmy, że chcemy pracować z Adamem Toczko. Artur Hajdasz, nasz dotychczasowy perkusista i od trzech lat także wokalista, pracował z nim już wcześniej przy nagrywaniu ostatniej studyjnej płyty Apteki. To był bardzo dobry wybór. Adam nie tylko jest znakomitym realizatorem dźwięku, czującym każdą dobrą muzykę, ale też facetem z nieszablonowym poczuciem humoru, co szczególnie sobie cenię, gdy trzeba rozładowywać twórcze napięcia. A te oczywiście były, bo to nieuniknione przy naszych niełatwych charakterach i często niejednakowych koncepcjach. Ważne, że wszystko odbyło się z korzyścią dla efektu końcowego. Pracowaliśmy pod sporą presją budżetową, ale na szczęście mogliśmy sobie pozwalać na eksperymenty, a także na nagranie kilku dodatkowych rzeczy, które ostatecznie nie znalazły się na "Future Time". W warszawskim Elektra Studio spędziliśmy równe dwa miesiące.


W nagraniu albumu "Future Time" wzięli udział zaproszeni goście...


Tak, pojawiło się w nim kilka osób, a byli to: Olek Bobrov, który podłożył klawisze do dwóch utworów, Bodek Pezda, który rozprzestrzenił wirusa w "Blok", natomiast Marek Wroński zagrał skrzypcowe intro do "Pada śnieg", Kamil Wyziński wspomógł nas gitarowo w utworze "W moim pokoju", a Maciek Maleńczuk w "Anałonce Ciebie wołam". Przede wszystkim jednak na tej płycie gra Made In Poland w składzie trzyosobowym: Artur Hajdasz, Sławomir "Dżabi" Leniart i ja. Każdy z nas przytaszczył do studia po kilka różnych instrumentów bądź też nagrał sobie, co się dało, wcześniej w domu.


Made In Poland współpracuje z Agencją 2XM Macieja Schwartza, podobnie jak Marcin Świetlicki, Maciej Maleńczuk oraz projekt Maleńczuk, Tuta, Rutkowski Super Trio, tworzycie awangardę...


Maciej Schwartz jest także wydawcą naszej płyty. Nasza współpraca rozpoczęła się od przypadkowego spotkania w Warszawie, kiedy Maciej pierwszy raz usłyszał już nagraną płytę. Nie zastanawiał się długo. Swoją drogą to ciekawe, że ta sama agencja reprezentuje tak różnych artystów, którzy jednak mają ze sobą jeden istotny punkt wspólny, czyli młodość spędzoną w Krakowie lat 80. Ale spośród tego grona tylko ja tak naprawdę pochodzę z Krakowa (śmiech).


Jakie są twoje inspiracje muzyczne?


Nie wiem, czy starczy miejsca, więc może skrótowo. Ja naprawdę dużo słuchałem i słucham. Moją pierwszą miłością był Pink Floyd z okresu "Meddle". Od momentu, kiedy Waters zaczął dominować nad resztą kolegów, było coraz gorzej. Słucham bardzo dużo jazzu, głównie z lat 70., kiedy powstały takie zespoły, jak Weather Report czy choćby nasze Laboratorium, na którego wszystkie krakowskie koncerty chodziłem. Nigdy nie zagrali dwóch takich samych koncertów. A pewnego wieczoru usłyszałem utwór "Requiem" z debiutanckiego albumu Killing Joke i potem już nic nie było takie samo. Killing Joke jest moją największą muzyczną miłością. Umiem zagrać wszystko, co kiedykolwiek nagrali. Na basie i na gitarze też. Jak byś coś wiedział o wolnym etacie u nich, to koniecznie daj znać (śmiech). Innym ważnym dla mnie zespołem jest Midnight Oil. Niesamowicie sprawny kolektyw, który nagrał kilkanaście płyt. Pokazali, że nawet grając na najprostszych brzmieniach, można stworzyć własny, oryginalny przekaz i muzykę o niezwykłej sile wyrazu.

Uwielbiam muzykę Massive Attack ze względu na to, że potrafią tak zaczarować dźwiękami i tak znakomicie dobierać wokalistów do swoich pomysłów. To samo dotyczy DJ Shadowa, który na płycie "Endtroducing" udowodnił, że nie trzeba być muzykiem, by nagrać piękną płytę. Wyobraźnia i wizja są ważniejsze od umiejętności technicznych. W muzyce szukam klimatu. Nie lubię muzyki, w której jest za dużo dźwięków. Wolę jeden dźwięk czy akord, ale za to zagrany z pełną świadomością i oryginalnie brzmiący. Hajdasz ma dokładnie takie samo podejście, więc trudno, żeby muzyka Made In Poland nie pasowała do powyższego opisu.


Opowiedz nam o sprzęcie muzycznym, jakiego używasz...


Gram na Fenderze Jazz Bassie z 1977 roku, mocno już naznaczonym piętnem czasu. Używam także innego zabytku, holenderskiego Egmonda z 1961 roku, który ma piękny dół. Bez chorusu basowego brzmienie Made In Poland praktycznie nie istnieje. Sporadycznie sięgam po przester basowy marki T.C. Electronic. Używam tranzystorowego wzmacniacza Gallien Kruger z początku lat 90. i paczki PMK. Większość rzeczy gram bardzo grubymi kostkami. Zakładam struny Elixir. Specyficzne brzmienie basu w Made In Poland z lat 80. zawdzięczałem kopii Kramera DMZ 5000, którą zrobił Maciej Mensfeld. To było niepodrabialne i żałuję, że pozbyłem się tego instrumentu w czasach kryzysu.


Masz świetną kolekcję...


Kolekcjonuję gitary i klawisze analogowe. Mam np. model Farfisy, ten sam, którego nieodżałowany Richard Wright używał w czasach "Ummagumma". Albo Jolanę Futuramę III, moją rówieśniczkę. Ostatnio trudno mi poszerzać kolekcję, bo przecież Martin L. Gore wykupił wszystkie analogowe syntezatory, jakie były na eBayu (śmiech).


Jak wyglądały początki twojego grania?


W drugiej klasie liceum, w roku 1980, założyliśmy zespół. Był jeden perkusista i trzech gitarzystów solowych (przynajmniej solowych teoretycznie). Czyli pod względem liczby gitar solowych byliśmy lepsi od Wishbone Ash (śmiech). Oczywiście solówki graliśmy wszyscy naraz. Prawdę mówiąc, opanowałem tylko jedną solówkę - Roberta Frippa ze środkowej części "Starless". I tu uwaga dla niewtajemniczonych: zagraną na jednym dźwięku. Koledzy nie zdzierżyli i postawili mi ultimatum: "albo kupujesz basówkę, albo...". Dowiedziałem się, że pewien ksiądz ma basówkę na sprzedaż. To była Jolana Basso z roku 1960. Już wtedy absolutny unikat. Na pytanie "ile?" ksiądz odparł "co łaska". I tak stałem się basistą. Jolana Basso w moim następnym zespole (hardrockowy Omen) tworzyła w pewnym sensie "ścianę dźwięku" z instrumentami o równie niespotykanym obecnie soundzie, czyli gitarą Jolą 2 oraz organami B-2. Służyła mi dzielnie przez dwa lata, a następnie trafiła do pewnego punkowego bandu. U mnie zaś pojawiła się "prawie" Aria Pro, czyli dizajnerska Luna (śmiech). Ale to już zupełnie inna historia...


Lubisz słuchać... basistów?


Wolę sam sobie zagrać (śmiech). A tak poważnie, to mam oczywiście kilku ulubionych. Marcus Bell z Opposition, od którego sporo przejąłem, Peter Hook z Joy Division i New Order, śp. Jaco Pastorius, który tak znacząco przyczynił się do emancypacji gitary basowej. Bardzo też szanowałem Fedora Frešo ze słowackiego Collegium Musicum. Ukradłem mu gitarowe podejście do basu (śmiech). Podobnie do Fedora grał wiele lat później Andy Rourke na płytach The Smiths, używając też głównie kostki. W muzyce szukam przede wszystkim harmonii. W ogóle nie myślę jak basista, ale raczej jak klawiszowiec. Dlatego w mojej grze pojawiają się akordy zbudowane na flażoletach czy nietypowe połączenia dźwięków, w dodatku zagrane w sposób mało basowy. Stąd też trudno gra się ze mną w sekcji nie tylko perkusistom, ale także i gitarzystom. Trudno było wymyślić coś gitarowego do linii basowych na przykład takich utworów, jak "Papier z pieczątką" czy "W moim pokoju".


Jakie są plany muzyczne Made In Poland?


Zespół Made In Poland nadal będzie istniał i grał swoją muzykę. Właśnie ukazała się płyta "Gajcy!" z poezją Tadeusza Gajcego, na której znalazł się także nasz utwór do wiersza "Wezwanie". Swoją drogą, ciekawie wychodzi nam tworzenie muzyki do poezji. Mamy w ogóle mnóstwo nowych pomysłów muzycznych, w końcu wszyscy komponujemy. Z pisaniem tekstów też nigdy nie było u nas źle. Zapraszam do zapoznania się z naszą muzyką tych wszystkich, którzy jej jeszcze nie znają. Najlepiej zacząć od naszej strony internetowej: www.madeinpolandonline.com lub od www.myspace.com/mip2007.

Bogusław Salnikow
Zdjęcia: Cezary Hładki

GALERIA
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie