Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Stepol, Dywan, Bażant (Mouga)

Stepol, Dywan, Bażant (Mouga)

Mouga jest zespołem łączącym w swojej stylistyce alternatywny metal i melodyjny nowoczesny hardcore/emocore oraz różnego rodzaju inne brzmienia od akustycznych nawet po jazzowe.
Siema! Od momentu gdy listonosz przyniósł mi wasz debiut, nie mogę się opędzić od "The God and Devil's Schnapps"! Kawał świeżego grania...A tymczasem po tej laurce przedstawcie się czytelnikom Magazynu Gitarzysta, którzy mogli o was nie słyszeć.


Nazywamy się Mouga i jesteśmy zespołem z Tarnowskich Gór. Powstaliśmy na kanwie zespołu punkowego gdzie szkolilismy swój warsztat. W pewnym momencie powiedzieliśmy sobie, spróbujemy grać coś mocniejszego. I tak się stało. Wkrótce do naszej trójki (Konyu, Stepol, Dywan) dołączył drugi gitarzysta, Bażant. Po dwóch latach prób, w 2007 roku zaczęliśmy koncertowanie. Do tej pory zagraliśmy blisko 100 koncertów w kraju i zagranicą wygrywając kilka festiwali. Przed wydaniem naszego debiutanckiego albumu nagraliśmy 2 dema oraz EP "Mescaline". Historia jakich setki.


Gracie gdzieś indziej, czy Mouga jest waszym priorytetem?


Ja poza Mougą, która jest absolutnym priorytetem udzielam się jeszcze w kilku projektach. Razem z Konyem gramy w zespole God's Gotta Boyfriend. To takie granie w stylu nowoczesnego punka. Dodatkowo mam projekt jazzowy "The Sin Company", rockowy "Aceliz" gdzie gramy razem z Dywanem i Konyem. Czasem też gram sety drumowo-junglowe razem z DJ-ami.


Ja mam kilka pomysłów które chciałbym zrealizować (z duża ilością elektroniki) coś na wzór dorobku Squarepusher’a.


Gdzie nagrywaliście "The God and Devil's Schnapps"?


Gitary, bas, wokale, sample i klawisze zostały nagrane w MAQ Studio w Wojkowicach. Partie perkusji natomiast w zaadaptowanym do tego celu studiu. Za całość odpowiedzialny był Jarosław Toifl.


Od wpływu inspiracji nie da się do końca uciec przy tworzeniu muzyki... Czego słuchaliście, czym się zachwycaliście pisząc materiał na debiut?


Można powiedzieć, że wszystkim i niczym. Jak już wspominaliśmy, podczas zakładania zespołu kierowaliśmy się zasadą by była to muzyka, której nie da się wsadzić w konkretną szufladę gatunkową. Oczywiście gramy mocno. Natomiast nasze inspiracje nie kończą się tylko i wyłącznie na mocnej muzyce. Słuchamy też innych rodzajów muzyki. Nie zamykamy się na jeden konkretny styl. Poza tym trzeba powiedzieć jedno, że nie można powielać już znanych wzorców gdyż nikt nie lubi odgrzewanych kotletów. Trzeba cały czas obserwować nowości. Czerpać z nich lecz nie powielać. Tak jest oczywiście trudniej, bo człowiek najbardziej lubi te utwory, które już słyszał.


My nie boimy się melodii, która odgrywa w naszej muzyce ważny element. Przez czas kiedy tworzyliśmy "The God and Devil's Schnapps" przeszła inspirowaliśmy się wieloma gatunkami muzycznymi.


Jesteście dość nietypowym zespołem jak na katalog Mystic, jak trafiliście na tę firmę?


Tak do końca sami nie wiemy. Po nagraniu płyty szukaliśmy wydawcy na ten materiał. Miał być to pierwotnie szwedzki label, jednak przez kryzys, który dotknął także branży muzycznej musiał zawiesić działalność. Następnie trafiliśmy na Spooky'ego, ze Spooky Records. Jego wytwórnia do tej pory silnie zakorzeniona była w kapelach z kręgu HC. W między czasie prowadzone były już wstępne rozmowy z Mystic Productions. Przełom nastąpił na festiwalu Knock Out. Dostaliśmy się tam do finału konkursu. Gdzie w jury byli członkowie Frontside i oczywiście Michał Wardzała, szef Mystic. Spodobaliśmy się mu w wersji live, ponieważ słyszał wcześniej naszą płytę. Następnie podpisaliśmy kontrakt. Jeśli zaś chodzi o to, że jesteśmy dość nietypowym zespołem jak na katalog Mystic to wydaje nam się, że ostatnimi czasy to wydawnictwo otworzyło się także na innego rodzaju nurty muzyczne i o "nietypowości" nie może być już mowy.


Tak jak Stepol wspomniał wyżej, od momentu zarejestrowania materiału szukaliśmy wydawcy, zajęło nam to rok. Przełom nastąpił po koncercie w Krakowie. Tak na marginesie to świetna sprawa jak chłopaki, których się słucha i którzy kiedyś byli idolami, myślę tu o Frontside przychodzą po koncercie i mówią, że im się podoba to co robimy. Dzięki dla FRONTSIDE'A i MICHAŁA WARDZAŁY.


Po kilku latach działalności macie na koncie dwa teledyski, płytę wydaną u prężnego wydawcy...Nie okłamujmy się, wielu będzie wam miało to za złe, nie boicie się "internetowej nagonki", że nagle możecie się stać opluwani?


Nie!!! Mogą się o nas wyrażać tak tylko ci, którzy nas nie znają. Od początku działalności muzyka była dla nas najważniejsza. Ciężko pracujemy i wkładamy w ten zespół nie tylko serce ale też duszę. Z wielu rzeczy musieliśmy zrezygnować dla Mougi. Każdy z nas podporządkował sobie życie dla zespołu. Dzięki temu granie nie jest sposobem na osiągnięcie celu ale celem samym w sobie. Nie ukrywamy też tego, iż jest to muzyka nie wpasowująca się w krajobraz naszego kraju. Dużym utrudnieniem w odbiorze poza językiem jest także sama złożoność utworów. Nie są one łatwe. To może sprawiać, że znajdziemy wielu przeciwników przeciwników. Reasumując, jesteśmy tu gdzie jesteśmy przede wszystkim dzięki naszej ciężkiej pracy.


Czy ktoś powiedział że będzie łatwo? Robimy to szczerze i jeżeli komuś się to nie podoba niech tego nie słucha, po prostu. Myślę, że ciężka praca z reguły popłaca.


Popularny jeszcze niedawno nurt łączący różne odmiany rocka/metalu z hard corem wydaje się być obecnie kompletnie wypalony...Job for a Cowboy jara już chyba tylko ich fanów, 30 Seconds to Mars ucieka w elektronikę i pop, na Unearth mało kto już czeka...Czemu zatem postanowiliście się obracać w takim a nie innym stylu?


Nie sądzę, że obracamy się wyłącznie w takim stylu. Job For a Cowboy z pewnością odbiega od tego co gramy. Udzielając wywiadu z okazji wydania naszej EPki "Mescaline" na początku 2008 roku dostałem podobne pytanie. Czy styl w jakim gramy powoli nie umiera. Postaram się odpowiedzieć w ten sam sposób. Cały czas się rozwijamy. Następna płyta będzie z pewnością inna niż ta. Kto się nie rozwija ten się cofa. Wydaje nam się natomiast, iż w pewien sposób się wyróżniamy i stwarzamy trudności klasyfikacyjne dziennikarzom i słuchaczom. Bo łatwiej jest powiedzieć " Oni graja metalcore", niż " To jest naprawdę trudne do sklasyfikowania".


To prawda ciągle ewoluujemy, gramy to co nas kreci dziś. Każdy z nas ma za sobą setki przesłuchanych płyt. Jak spojrzysz na moja półkę z płytami znajdziesz tam wiele pozornie wykluczających się rzeczy. Powiem tylko tyle, że nie pozwolimy się Wam nudzić.


Moje poprzednie pytanie było z lekka podchwytliwe. Bo wydajecie się być powiewem świeżości, na polskiej scenie na pewno, i myślę że też na światowej. Czujecie że macie szanse się przebić do szerszej świadomości odbiorców? Macie świadomość swojego potencjału?


Nieskromnie muszę się z Tobą zgodzić (śmiech)... Moim zdaniem na polskiej scenie brakuje świeżości poza tym jesteśmy odporni na wszelkiego rodzaju nowości i innowacyjność w graniu. Trochę dziwimy się, że młodzi ludzie, którzy są całkiem sprawni technicznie zakładają zespoły w stylu Iron Maiden itp. Ok, szanuję tą formacje ale na Boga, ich granie wyznaczało gusta 20 lat temu a nie dziś. Trzeba iść z duchem czasu i szukać nowych rozwiązań. Tylko dzięki temu można odnieść sukces. Może nie u nas ale za granicą z pewnością. Myślimy, że w tej innowacyjności tkwi nasza szansa ale jeszcze dużo pracy przed nami. Nie boimy się tego.


Tak naprawdę jesteśmy mimo wszystko zaskoczeni pozytywnym odzewem "The God and Devil's Schnapps. Materiał  został nagrany rok temu i gdyby kazali nam nagrać go ponownie pewno byłby zupełnie inny.


Myślę że macie szanse na zachodzie z jednego baaardzo istotnego powodu - angielski Konya jest fenomenalny! Myślę że to właśnie siła nowych, młodych kapel takich jak wasza - macie lingwistyczne rozeznanie, od młodości kontakt z językiem angielskim, i to potem procentuje.


Tak, oczywiście podstawą sukcesu na zachodzie jest dobra angielszczyzna. Wiemy, że przede wszystkim dzięki temu jest nam łatwiej w promowaniu naszej muzyki zagranicą.


Na "The God and Devil's Schnapps" mamy do czynienia z rockowymi hiciorami, naprawdę ciężkimi wałkami, a nawet niekiedy z metalową mocą. Jest też miejsce na balladę z akustykiem w tle. Ograniczacie się w jakiś sposób? Macie myśli w stylu "ok, na drugiej płycie pójdziemy bardziej w metalcore?", czy pozwalacie by muzyka płynęła poprzez wasze palce przez instrumenty bez napinki?


Mamy takie założenie by druga płyta była mocniejsza. Jednak nie ograniczamy się na jedną stylistkę. Szukamy swych inspiracji w innych gatunkach takich jak jazz, D'n'B, latino, punk itp. Powiem, że mamy już gotowyą 1/3 materiału na 2 album. Będzie jeszcze bardziej niekonwencjonalnie i różnorodnie.


Myślę, że nikt nie jest w stanie przewidzieć co znów wykombinujemy, a tym bardziej nie my sami.


Zdajemy sobie sprawę z tego co u nas w zespole jest bardzo charakterystyczne, te rozpoznawalne dla naszej kapeli elementy. Staramy się je pielęgnować i rozwijać.


Jakie znaczenie ma dla was wasza warstwa liryczna i co ma oznaczać tytuł waszego debiutanckiego krążka?


Teksty na płycie traktują o dobrej i złej naturze każdego z nas. The God and Devil’s Schnapps jest więc pojednaniem dobra i zła. Pokazuje, iż cechy te uzupełniają się wzajemnie. Jedna bez drugiej nie może istnieć. Nikt nie jest tylko dobry lub tylko zły. Powstaje swoista symbioza opisujaca naturę człowieka.


Gdy nie słyszałem jeszcze Mougi na uszy, doszły mnie ploty o was jako o emowcach. Laczki mi spadły gdy soniczne piekło wypłynęło potem z głośników, ale to już osobna para kaloszy. Nie wkurwia was ta "emo-fama"? Wielu ludzi reaguje dość pejoratywnie na hasło "emo"...


Przede wszystkim wynika to z problemu klasyfikacji naszej muzyki. Jakiś czas temu przykleiła się do nas łatka "emo". Czemu? Nie mam pojęcia ale może dlatego, że Konyu wyciąga dość wysokie partie wokalne i nie stroni od motywów śpiewanych. Tylko dlaczego mamy nie wykożystywac tego, że potrafi śpiewać?


Będą jakieś koncerty promujące "The God and Devil's Schnapps"? Przyznam że mam swoją wizję, iż wasza muza musi nieźle zyskiwać na żywo i chciałbym móc to zweryfikować...A jako, że jest to ostatnie pytanie - dzięki za interview!


Przygotowujemy trasę koncertową na przyszły rok. mamy zamiar odwiedzić wiele miejsc, w których nie graliśmy do tej pory. Dogrywamy już terminy. Będzie to z pewnością przełom stycznia i lutego. Mamy nadzieję że uda nam się również zaliczyć europejską trasę związaną z wydaniem naszej płyty na zachodzie. Jednak to dopiero wiosną.


Koncerty to najfajniejsza rzecz w tej robocie. Wiec myślę, że jak już terminy będą dograne to ruszamy spotkać się z tymi którzy chcą żeby im porządnie skopać dupsko.


Będzie Piekło!!!

Grzegorz Żurek

The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie