Powiem szczerze, że o moich wierszach prawie nigdy nie rozmawiałem. Zawsze pisane były do szuflady i dopiero, gdy stwierdziłem, że tworzą dla mnie skończoną całość, zdecydowałem się na ich uporządkowanie i opracowanie w takiej formie w jakiej miałeś okazję je czytać. Wydaje mi się, że one wymagają komentarza i obawiam się, że samo dołączenie ich do "Ingrid Baley" nie dałoby efektu jakiego bym oczekiwał czyli właściwego ich odczytania. One są zapisem mojego dojrzewania - jeśli spojrzeć na datę pierwszych zapisów, to kreślone są przez nastolatka, ostatnie z nich zapisał trzydziestoparoletni facet. W tych wierszach jest odbicie mojego zmagania się chyba z całym światem, pewna Osoba powiedziała o nich "to jest Twoje Westerplatte" i jest to najtrafniejsze określenie. Doświadczenia religijne, miłosne, zadawane pytania, szukanie właściwych dla siebie dróg tworzą rzeczywiście dosyć zagmatwaną i zawiłą perspektywę - one są jak Myopia. Rzeczywiście są mocne, wydawać by się mogło, że nawet autodestrukcyjne, lecz wyrzucenie z siebie tych pytań działało na mnie zawsze oczyszczająco. Natomiast jest jedna charakterystyczna rzecz: gdy uznałem tomik za ukończony, gdy niejako doszedłem do momentu ustalenia siebie - wtedy zaczęła powstawać Zatoka Ingrid.