Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Kto By To Wiedział?

Kto By To Wiedział?

Wydawałoby się, że na współczesnym rynku muzycznym nie ma już miejsca dla punkowych klimatów. Popularnością cieszą się jedynie te zespoły, które zrezygnowały z surowego brzmienia na rzecz bardziej komercyjnych melodii. Okazuje się jednak, że wciąż istnieją młodzi ludzie, którzy próbują swoich sił nie zapominając przy tym o korzeniach. O prawdziwym punku i śpiewie za parę piw opowie Zavart, wokalista nowohuckiej grupy Kto By To Wiedział?

Śpiewacie o Muzyce Bez Szans. Czy tak wygląda punkowa scena oczami młodego zespołu?


Obecna scena punkowa w pewnym stopniu została wypromowana przez zespoły pokroju Farben Lehre, a dzięki akcjom w stylu Punky-Reggae Live, czy Przystanek Woodstock prezentuje nie najgorszy poziom. Niestety, nigdy nie dościgniemy tego, co dzieje się za zachodnią granicą. Według mnie w Polsce punk zawsze pozostanie w cieniu popu i komercji. Ale dzięki temu rozwijał się będzie naturalnie bez nacisków ze strony "muzyczno-finansowego show biznesu". Dzięki starszym zespołom wszystko jakoś się trzyma. Chłopaki nagrywają nowe płyty, grają trasy, aktywnie promują swoją muzykę. Nie ma co ukrywać, my młodzi żeby zaistnieć musimy grać swoje i trzymać z takimi grupami. Swoją drogą, na wiosnę gramy kolejny tour z jedną z czołowych kapel polskiej sceny punk , nie mogę zdradzić z którą.


Swego czasu polski punk cieszył się sporą popularnością. Co się z nią stało?


Podczas koncertów wystarczy spojrzeć na publiczność by stwierdzić, że era ta odeszła bezpowrotnie. Starsze pokolenie, o którym wspomniałeś, uznało punk za martwy i woli zostać w domach. Mimo tego czasem spotykamy  weteranów wciąż wierzących w sens tego nurtu. Po koncertach podchodzą do nas i wyrażają radość z tego powodu, że istnieje zespół, który trzyma fason i nie odpada. Współczesne grupy pograją  jeszcze parę lat, później wraz z nową falą wejdziemy my (śmiech).


Gracie od 2005 roku, możesz w kilku zdaniach przybliżyć historię KBTW?


Zespół powstał w 2005 roku dzięki inicjatywie Łysego. To właśnie on zaraził mnie tą muzyką i namówił do współpracy. Przede mną całkiem przypadkowo pojawił się jeszcze basista Dzierwus. Pewnego dnia miał awaryjnie zagrać koncert i tak się złożyło, że został na stałe. Jeżeli chodzi o perkusistów, to temat jest o wiele bardziej skomplikowany. W przeciągu niespełna  4 lat mieliśmy już sześciu, w tym Ukraińca z którym nagraliśmy teledysk. Nowy perkusista średnio co 7 miesięcy, wyobrażasz sobie? Pozostaje mieć nadzieję, że obecny bębniarz zagości z nami na dłużej. Jednak przełomowym momentem dla zespołu był listopad 2008. Nagraliśmy wtedy LP oraz zagraliśmy pierwszy koncert na profesjonalnej scenie. Było to w krakowskim Lochness. Do dziś słyszymy od naszych fanów że ten koncert zrobił na wszystkich ogromne wrażenie, a refren utworu " Moja Nowa Huta" po premierowym wykonaniu został okrzyknięty Hymnem Nowohuckiej Młodzieży...


Jaki wymiar ma dla Was Nowa Huta?


Wychowałem się w Nowej hucie, mam tam rodzinę i przyjaciół. Nie ma co ukrywać, kocham to miejsce. Według mnie jest to alternatywna część Krakowa z odrębnym klimatem i historią. Idealne środowisko dla reaktywacji punkowej sceny. Jest taka tradycja w zespole, że każdego artystę z którym gramy na naszym terenie oprowadzamy później po Nowej Hucie. Impreza, zabawa, jakiś spacerek (śmiech). I wiesz co, zaczynają nas tam doceniać. Niedawno graliśmy akustyczną wersję utworu "Moja Nowa Huta" na otwarcie wernisażu Grzegorza Ziemiańskiego. Zdjęcia przedstawiały sławne osoby z "Naszego Miasta"...świetny fotograf. No i to właśnie w Hucie nagraliśmy nasz pierwszy profesjonalny teledysk do numeru MatołyBezSzkoły.


A gdybyś spojrzał na Nową Hutę bardziej osobiście?


Bardziej osobiście? W 2006 roku, będąc jeszcze nastolatkiem uczącym się grac na gitarze, wybrałem się z ojcem na plenerowy koncert TSA. Pamiętam, że scena została zlokalizowana na kopcu Wandy, kultowe miejsce w Nowej Hucie. Po występie udało mi się dostać za kulisy i zrobić zdjęcie z Markiem Piekarczykiem. Niezwykłość tego dnia przypieczętowały słowa brata mojego ojca, który prowadził imprezę: "Dawid, mam nadzieję, że dożyje czasów, w których zagrasz na takiej scenie. I wyobraź sobie, że 3 lata później zagrałem ze swoim zespołem przed Farben Lehre na identycznej scenie. Jak mówi  klasyk, w Hucie wszystko się zaczęło.


Otwarcie przyznajecie, że czerpiecie inspirację z twórczości Dezertera czy Farben Lehre. A są jakieś zespoły spoza gatunku, które Was fascynują?


Od małego słuchałem Metallici, bez oporów mogę stwierdzić, że wychowałem się na tej kapeli. Byłem nawet na koncercie w Chorzowie. Doceniam również twórczość Korna. Myślę, że cięższa muzyka przyniosła  ze sobą ciekawe zagrywki, mocniejsze riffy, nietypowe interwały.  Dzięki temu nasza twórczość jest znacznie bardziej mięsożerna.  Nie wspominam o zespołach punkowych bo to oczywiste, poza tym jest ich zbyt wiele.


Gracie ciężką odmianę punka, co sądzisz o takich zespołach jak Offspring czy Green Day?


Toleruje te zespoły i nie ukrywam, że słucham je od czasu do czasu. Nie oznacza to jednak, że chcielibyśmy podążać w tą stronę. Trzymamy się mocnego punkowego grania i sadzę, że tak pozostanie. Oczywiście zależy nam przy tym na stylu, który wypracowaliśmy. Słuchałeś naszej płyty? Mocne gitarowe brzmienie połączone z urywanymi riffami i łapanymi talerzami to coś, co kręci nas najbardziej. Do tego urywane refreny dla podkreślenia mocy, tak właśnie chcemy to robić. Sam widzisz, że nie jest to droga w stronę kalifornijskiego stylu.


Wiesz, że porównują Was do młodego KSU?


Naprawdę? (śmiech) No jest to konkretny komplement.


Utożsamiacie się ze swoimi tekstami? Jak one powstają?


Oczywiście, że się utożsamiamy. Gdyby nie było idei nigdy nie gralibyśmy tej muzyki. Tak jak wspominałem, Łysy zaraził mnie punkiem i od tego czasu nieustannie  wierzę w to co robimy. Nasze teksty odzwierciedlają to o czym myślimy i w prosty sposób przekazują nasze poglądy. W końcu o to w tym wszystkim chodzi, trzeba się uzewnętrznić.


Możesz przybliżyć proces powstawania MatołówBezSzkoły, Waszej pierwszej płyty?


Płyta została nagrana jesienią zeszłego roku w studio Rapid Fire. Jesteśmy dumni, że jest to polski krążek w pełnym znaczeniu tego słowa. Sprzęt wykorzystywany podczas sesji w przeważającej mierze został wyprodukowany nad Wisłą. Moja gitara używana podczas sesji to kopia Gibsona SG z lat 80tych sygnowana przez Witkowskiego. Ma już swoje lata i całkiem bogatą przeszłość, ale brzmieniem przewyższa oryginał. Podczas rejestrowania dźwięku wykorzystywaliśmy również wzmacniacze Laboga, grała na nich Siekiera w Jarocinie. Śmiało można rzec, że jest to kopia JCM 800 ze wszystkimi typowo Marshallowskimi cechami. Dzierwus odkąd pamiętam męczy bas Mayonesa. Sam widzisz, że oprócz perkusji Pearla i efektów Bossa faktycznie wszystko mamy polskie! Wbrew pozorom da się nagrać przyzwoity materiał bez Les Paula czy Mesy. Co ciekawe, próbowaliśmy wykorzystać ta ostatnią i w ogóle nie sprawdza się w punk rocku, jest za mało selektywna.


Podobno pracujecie nad kolejna płytą?


To prawda, jednak są to na razie jedynie przymiarki. Zależy nam na dopracowaniu płyty, więc  wbrew pozorom działamy dokładnie i powoli. Chcemy, żeby zarówna muzyka jak i teksty były chwytliwe i, co ważniejsze, zawierały w sobie jak najwięcej charakteru. Obecnie mamy 3-4 utwory w końcowej fazie i masę pomysłów na kolejne. Planujemy wejść do studia w wakacje tego roku, jednak znając życie krążek ukaże się nie wcześniej niż jesienią. Mimo odległego terminu już teraz możemy obiecać, że album niejednym Was zaskoczy. Oczywiście znajdzie się na nim również sporo nawiązań do Nowej Huty.


Znaczna część koncertów gracie pod skrzydłami innych zespołów, kiedy Wasza autorska trasa?


Mieliśmy już jedną samodzielna trasę, MatołyBezSzkoły 2009. Program obejmował 12 koncertów na ternie południowej Polski, 5 z nich wraz z kanadyjskim "The Dreadnoughts". Jesteśmy bardzo zadowoleni  z jej przebiegu, dopisała zarówno frekwencja jak i organizacja. W kwietniu startujemy z kolejną trasą, tym razem w szerszym zakresie. Wcześniej zagramy parę pojedynczych koncertów, w tym Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy w Łomży i Augustowie. Widzisz, nie zostajemy w podziemiu, słuchają nas nawet tam (śmiech).


Uważacie się za prawdziwych punków- buntowników czy koncentrujecie się jedynie na muzyce?


Zależy jak na to spojrzeć. Żyjemy ideą punku, jednak przede wszystkim zależy nam na robieniu dobrej muzyki. Tworzymy dla ludzi w klimatach i podoba nam się ten nurt. Mimo wszystko jest on raczej niemożliwy do realizacji w codziennym życiu. Uczymy się, pracujemy, wspieramy bliskich. Każdy z nas ma coś z punka ale ciężko jest olać otaczający świat i nic nie robić.


Najbardziej punkowa rzecz, jaka Wam się przytrafiła?


U nas ciągle dzieje się coś punkowego, zapraszamy do wspólnej podróży naszym busem (śmiech).


Michał Zieliński
GALERIA
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
Zobacz wszystkie