Ooo tak! Ten riff jest świetny. Ale widzisz, jego problemem był brak pewności siebie. Kiedy jesteś gitarzystą, który stawia na melodie, musisz mieć tę pewność. Gdy pracujesz z gitarzystami wtedy wiesz, że zagranie czegoś prostego i melodyjnego wymaga od muzyka ogromnej pewności siebie. Muszą być pewni swojej muzyki, tej prostszej, gitarzystów ciągnie do szybkiego czy super technicznego grania. John wpadał na niesamowite pomysły, ale ciągle sam się ich czepiał, bo po prostu nie był ich pewien. Nie wiedział, czy te melodyjne dźwięki wykorzystują w pełni jego potencjał. Było w nim mnóstwo świetnych pomysłów, których nie dało się z niego wyciągnąć, bo był po prostu zbyt mało pewny siebie, by je grać. Teraz tak myślę, że taka pewność siebie przychodzi z doświadczeniem...
Ale wracając, teraz w Blaze Bayley Band mamy Nico Bermudeza i Jaya Walsha. Są oni bardzo pewni swoich umiejętności i swoich pomysłów. Gdy grają nie chcą brzmieć jak ktoś inny, mają swój własny styl, nie są zainteresowani co robią inni gitarzyści, albo czym fascynuje się świat gitarzystów. Grają na swój sposób, tak jak chcą, i gówno ich obchodzi co robią inni! I jest to dla mnie bardzo odświeżające po poprzednich doświadczeniach. Ich poziom pewności siebie jest aż zatrważający. Przychodzą z jakimś pomysłem i mówią : "To dobry riff, bo ja uważam, że taki właśnie jest i g*wno mnie obchodzi zdanie innych na ten temat!" (śmiech). Co ważne, cały czas myślą o wsparciu swymi partiami wokalu. Wciąż myślą "czy ten motyw uwydatnia partie wokalną, wspomaga ją. Jak te partie brzmią razem". No i co jeszcze istotne, co każdy członek kapeli uważa za najważniejsze - utwór jako całość jest stawiany jako rzecz nadrzędna. Nie jest ważne kto ma jakie aspiracje, przede wszystkim kompozycja jest najważniejsza. Musisz podążać za ideą, rozważać dokąd ona zmierza. I nieważne czy to smutna czy wesoła nuta, ważne żeby podążać za ideą kawałka jako całości. Wspierać tę ideę, opowiedzieć historię muzyką. Więc niekiedy fajnie coś zamulić na wiośle, a niekiedy jest fajnie mieć w utworze melodyjne gitary, ważne żeby to brzmiało jak należy.
Świetną kombinację różnych pomysłów mamy właśnie na "Promise and Terror". Nagraliśmy tam naprawdę dobre gitarowe harmonie, mnóstwo melodii, dużo wpadających w ucho riffów. I jest to coś w gitarach na nowym albumie. Jay i Nico łapali świetne pomysły, wymieniali się nimi. Gdy patrzyło się na nich jak razem totalnie spontanicznie wymyślali jakieś genialne motywy, albo wyskakiwali znikąd z nieziemską solówką, to było naprawdę interesujące i inspirujące. To po prostu przyjemność pracować z tą dwójką i słuchać ich gry.