Kup Magazyn Gitarzysta

Mothra

Mothra zabłysnęła swego czasu swoim debiutem "Planet Decibelian". Ich drugi, wydany w minionym roku album, "Dyes" potwierdził, że w zespole warto pokładać nadzieje na przyszłość. Sami zresztą muzycy sugerują, że najciekawsze dopiero przed ich słuchaczami… O idei grupy, jej dotychczasowych dokonaniach i stosunku do kariery opowiedzieli Piotr i Daniel. 

Cześć! Jak minęła wam sylwestrowa noc?


Przyjemnie, statycznie, czyli impreza w domu. Były tańce, kupa śmiechu i alkoholu, który, wstyd się przyznać, ale nie został wypity do końca. Fajnie byłoby wyjechać gdzieś poza miasto, jednak brak wolnego czasu uniemożliwił takową eskapadę.


U mnie minęła w górach. Bez śniegu, za to w bardzo miłym towarzystwie.


W recenzjach porównują Was często do Dillinger Escape Plan i Antigamy. Czy zgadzacie się z takimi porównaniami?


Wiesz co, sam nie wiem. Nie mogę powiedzieć, że nie, bo zamykamy się w spójnym nurcie połamanego i ciężkiego grania, ale wydaje mi się, że każdy z tych zespołów brnie we własnym kierunku. To w sumie bardzo skomplikowane. Ciężko jest oceniać samego siebie obiektywnie z perspektywy osoby tworzącej  muzykę, bo bardzo łatwo pożreć swój własny ogon.


Wydaje mi się, że jednak różnimy się i to dosyć mocno. Prędzej można by powiedzieć, że Antigama i DEP mają łączące punkty, bo grają bardziej chaotycznie, ale to tylko pozory. Inaczej ocenię to ja, inaczej Ty, a jeszcze inaczej fan Behemotha. Wszystko zależy od spostrzegania zjawiska muzyki metalowej. To ludzie są od ocen i porównań, my stoimy z drugiej strony.


Prawda jest taka, że w każdej recenzji, każdego zespołu padają jakieś porównania, porównania do innych bandów. To na pewno pomaga w pisaniu i pomaga też w usytułowaniu zespołu w jakiejś tam szufladzie. A czy te są trafne? Jeśli chodzi o nurt, na pewno tak, mimo że nigdy sami nie zdefiniowaliśmy nurtu w którym chcemy się poruszać. A poza tym znaleźć się w takim towarzystwie to poniekąd też zaszczyt..


Cały czas brakuje mi u was większej dawki szaleństwa. Czegoś takiego jak początek "Fullgin/A", gdzie brzmicie jak King Crimson na dopalaczu.


I to jest bardzo fajne porównanie, z którym zgodziłby się każdy z nas. Wracając, lubimy sobie dawkować, co nie znaczy, że jesteśmy jakoś specjalnie ostrożni czy nie lubimy ryzykować. Za wszelką cenę jednak staramy się unikać nudy. Z tego wynikają konstrukcje kawałków i same ich kompozycje. Po szalonych dźwiękach następują solidne riffowe przyłożenia, melodie, itd. No i inną sprawą jest, że takie były nasze aktualne nastroje, jakoś specjalnie nie odczuwaliśmy potrzeby zrobienia szalonej płyty.


Nie wiem co mogę Ci na to odpowiedzieć.. To jest tak, że jednemu zabraknie szaleństwa, drugiemu brudu, a trzeciemu odrobiny bluesa... Czysto osobiste potrzeby...


Widać jednak, że nudzi was chyba granie w kółko szybkich kawałków. Stąd pewnie na płycie znalazł się “Octarine"…


Próbujesz nas przejrzeć.. Ale nie, nie jest to wynik naszego znudzenia się "graniem w kółko" szybkich kawałków. Po prostu mieliśmy ochotę nagrać wolny numer, ot co. Kto wie może następna płyta będzie cała w takim tempie, dlaczego by nie..


Nas nie nudzi granie naszej muzyki, staramy się unikać nudy w muzyce. Powód dla którego nagraliśmy "Octarine", jest aż nadto prozaiczny i dlatego przemilczę.


Ok, będę strzelał. Czyżbyście założyli się z kimś, że potraficie grać też wolno?


Eeee, nie przesadzaj.


Odnoszę wrażenie, że “Dyes" jest dla was materiałem przejściowym. Coraz bardziej słychać na niej, że ciągnie was do bardziej “zakręconego" grania. Cały czas jednak kurczowo trzymacie się zasad grindcore’a.


Tym razem masz poniekąd rację... Trochę tak jest, że "Dyes" jest płytą przejściową. Jest bardziej poukładana i spójna niż "Planet..". W jakimś stopniu zdradza też kierunek naszej muzyki. Ciągnie nas do zakręconego grania, ale również nie stronimy od prostych rozwiązań. Ważne żeby wszystko naturalnie z siebie wynikało.


No właśnie nie chciałem uprzedzać faktów w poprzednich pytaniach. Generalnie cała sprawa wygląda mniej więcej tak, że nagrywając "Planet Decibelian" byliśmy rządni krwi. Było ciężko szybko i do przodu. I tak, masz rację mówiąc o braku szaleństwa na "Dyes", bo jest lżejsza, bardziej ułożona, świadoma. Jako całość. Bardziej nas obnaża , jako muzyków. Jak wspomniałem wcześniej, nastroje były bardziej refleksyjne niż waleczne, dzięki temu wiele się nauczyliśmy. I tak, masz rację, że ciągnie nas do bardziej pokręconego grania, bo pracując nad nowym materiałem, tym razem chcemy porachować trochę kości. Czy będzie to osadzone w grindzie? Część pewnie tak, ale zmodyfikowanym na potrzebę, jak najdalej od standardów.


Dużo zespołów post-metalowych m.in. Neurosis czy Cult of Luna zaczynały od grania hardcore’a, by potem zacząć grać bardziej skomplikowane i trudniejsze do zdefiniowania dźwięki. Jak myślisz co jest w hardcore’u czy grindzie szczególnego? Daje jakieś większe pole do popisu w kwestiach aranżacji, poczucie wolności?


Są to gatunki wynikające z pewnej drogi rozwoju gitarowej muzyki, ale na pewno nie jest tak, że dają one większe pole do popisu niż inne formy muzyczne. To wszystko zależy od ludzi, robiących muzykę. Nieważne jaki to przedział...


Wiesz co, dla mnie grind, hard-core to pochodne muzyki gitarowej. Można spekulować na temat pochodzenia gatunków, prawda jest jedna, gdyby nie Elvis nie byłoby niczego. Te dwie gałęzie są tak samo wyjątkowe jak punk, metal i cała reszta. Wiele kapel zaczyna od tego, bo łatwiej nauczyć się w piwnicy polki na bębnach i trzech rifów, niż skomponować utwór na orkiestrę. Jeżeli masz talent to po latach walenia po beczkach i szarpania strun będziesz w stanie stworzyć coś co przejmie ludzi. Tak w bardzo dużym uproszczeniu.


Niespełna 27 minut materiału to nie dużo. Nie korciło was, by nagrać choć jeszcze jeden numer?


Nie było czasu, musieliśmy zamknąć sesję w konkretnym terminie, a o dogrywaniu nie było mowy. Nie skończyliśmy nagrywać wokali, które później robiliśmy w innym studio.... życie.


Pewnie że korciło! Nie tylko jeden!


W jednym z wywiadów któryś z was powiedział, że teksty “Dyes" tworzą pewien koncept. Możecie coś powiedzieć coś na ten temat?


To chyba jednak chodziło o nazwy kawałków, które są nierzeczywistymi barwami. Ot co.


Co zaś oznacza sam tytuł albumu?


“Dye" to dosłownie barwnik. Resztę pozostawiam wyobraźni nabywców albumu.


Oprawa graficzna “Dyes" kojarzy się z “Ire Works" Dillinger Escape Plan. Czy to słuszny trop? Co was urzekło w tej grafice, że postanowiliście dać ją na front albumu?


Tak się składa, że jestem autorem tej oprawy. Powstawała ona przed i w trakcie nagrywania płyty, czyli przed premiera "Ire Works", dlatego wynika bezpośrednio z impresji towarzyszących nam podczas sesji.. W studiu nabierała ostatecznego wyglądu i tam też o niej rozmawialiśmy. Czy ma wyglądać tak, czy inaczej... Na pewno nie chcieliśmy zrobić "okładki płyty hardcore'owej". A skojarzenia wynikają zapewne  z geometrycznych figur które się na nich znajdują, ale to jedyny ich punkt wspólny.


Współpracujecie z Selfmadegod, które sporo pomogło w promocji Antigamie. Czy liczycie, że uda wam się “wybić" podobnie jak grupie Sebastiana Rokickiego? Tylko proszę, nie mówicie, że “zlewacie" karierę, bo i tak nie uwierzę (śmiech).


Oczywiście, że nie zlewamy kariery!!! Każdy z nas zaciągnął kredyty, mamy drogie samochody i na każdej próbie pijemy Dom Perignon z drobinkami złota! Już teraz próbujemy odnaleźć się w tym świecie.


Nie uważam, żeby Antigama jakoś specjalnie się wybiła. Nie chce im niczego ujmować, bo są niewiarygodnie dobrymi muzykami i tworzą trendy, ale sam fakt wydania płyty w Relapse o niczym nie świadczy. Oczywiście cały zespól Mothra pozdrawia i życzy Antigamie, żeby na stałe zasiedli w lidze mistrzów. "Warning" to dopiero początek tego, co najprawdopodobniej nastąpi i nazwa albumu jest jak najbardziej adekwatna do nadchodzących wydarzeń.


Antigama jest zespołem, który od lat swoim tempem konsekwentnie nagrywa, gra koncerty i to jest ich siłą, a wydanie w Relapse jest pokłonem tejże wytwórni w ich stronę, a nie sukcesem zespołu! My natomiast cieszymy się wydaniem w Selfmadegod i tym, że udało się Karolowi przepchnąć nas do Relapse. Co do kariery to mi to słowo źle się kojarzy i staramy się po prostu robić swoje, jak się uda to ok, jak nie to trudno. Dla mnie sukcesem, którego nigdy się nie spodziewałem, jest stawianie zespołu Mothra obok Kobonga, Antigamy, Nyia. Co przyniesie jutro, zobaczymy. Na razie Mothra jest dla nas wielką miłością i jeżeli kiedykolwiek się to zmieni to po prostu przestaniemy to robić.


Zagraliście jako support dla Napalm Death. Jakie mieliście wrażenia z koncertu? Udało się wam może zamienić słowo z waszymi - jak przypuszczam - idolami muzycznymi?


Jak każdy tego typu koncert, jako support przed takim zespołem, był on zagrany w pośpiechu i na lekkim chaosie... Jechaliśmy tam też specyficznym środkiem transportu (!), co również miało  wpływ na wyjątkowość. Osobiście nie udało mi się porozmawiać z nikim z zespołu.  Dobrze jednak było zobaczyć ich na żywo.


Taaa, podróż... było męsko, bardziej to pamiętam niż sam koncert.


O jakim środku transportu mówicie? Zdradźcie tą tajemnicę, bo inaczej ten wywiad będzie niekompletny (śmiech).


Siądziemy kiedyś do wódki i ogórków to Ci opowiem...


Startujecie w konkursie Neuro Music. Co w ogóle sądzicie o Asymmetry Festival?


Jest ok. Mamy misterny plan napisania boota który w ostatnie 24h nabije nam 50% więcej głosów niż najwyżej sklasyfikowana pozycja i tym sposobem wygramy. Później wycofamy się z powodu...


Checie coś jeszcze przekazać naszym czytelnikom?


Chciałbym pozdrowić wszystkich kibicujących naszemu tworowi pt. Mothra, no i tradycyjnie apeluję o wspieranie muzyki, chyba wiecie o co chodzi.


Jacek Walewski
Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie