Kup Magazyn Gitarzysta

Jarboe

Jarboe. Legendarna wokalistka Swans i właścicielka jednego z najpiękniejszych i zarazem najbardziej przerażających głosów na świecie. Przede wszystkim jednak niezwykle intrygująca artystka, która przez swoją muzykę potrafi przekazać całą paletę uczuć. Jej zbliżającą się kolejna wizyta w naszym kraju była świetną okazją do przeprowadzenia z nią wywiadu.
Witaj Jarboe! Cieszę się, że mam okazję przeprowadzać wywiad z właścicielką najbardziej porażającego wokalu na świecie (śmiech).


Dziękuję.


Zacznijmy może od tego, co fascynuje Cię w muzyce? Sam zauważam, że żadna forma sztuki nie wpływa na mnie tak mocno jak świat dźwięków właśnie.


Tak samo było w moim przypadku - kiedy dorastałam, muzyka była moim całym światem. Jeśli chodzi o kwestie fascynacji, to sądzę, że samo życie jest jej największym źródłem w przypadku procesu pisania utworów. Moja twórczość nie jest już tak ograniczona, jak w przypadku większość materiału napisanego przed "Mahakali". Tematem tego albumu jest globalny chaos, niepokój wywołany konfliktami zbrojnymi, zmiana klimatu, czas oraz ciągły proces niszczenia i tworzenia. Można powiedzieć, że album "Mahakali" został napisany z globalnej perspektywy.


Kali była hinduską boginią przemian. Myślę, że ta postać i jej znaczenie jest kluczem do zrozumienia "Mahakali". Album jest bardzo zmienny. Zarówno mroczny jak i melancholijny…


Na tym albumie znajduje również się taki pozytywny utwór dance nadający się na hymn dla końca świata! Chodzi tutaj o "Overthrown" z moim wokalem prowadzącym. Utwór ten to w pełni zamierzony "radosny udział w smutkach" - jest to jeden z buddyjskich konceptów.


Jednym z najciekawszych momentów na "Mahakali" jest "A sea of blond and hollow screaming…", który brzmi jakby był zainspirowany twórczością Univers Zero z okresu "Heresie". Znasz tą belgijską formację?


Nie znam ich. W "A sea of…" znajdują się wokale, które nagrałam wewnątrz magicznego kręgu, nazwanego przeze mnie Furfur - jest to imię jednego z 72 demonicznych duchów.


Jesteś autorką tekstów na "Mahakali". Jednocześnie zaprosiłaś do udziału w tym albumie Phila Anslemo i Atillę Cishara. Czy dyskutowałaś z nimi o lirykach, które mają zaśpiewać, by lepiej je zrozumieli?


Tak oczywiście. Philip był idealną osobą do tej wersji "Overthrown" - odnosi się ona to potęgi natury i jej przewrotności. To mój drugi utwór odnoszący się do huraganu Katrina i zniszczenia w wyniku jego przejścia mojego rodzinnego miasta, Nowego Orleanu. Philip mieszka w Louisianie, więc idealnie pasował do tego utworu. Innym utworem, nawiązującym do Katriny, jest "Storm Comin' On" - jestem autorem tekstu; wykonywałam go z Jesu - znalazł się on na ich Epcę "Lifeline".


Wychodząc w przyszłość, nie mogę się doczekać momentu, kiedy wspólnie z Attilą wykonam "The Soul Continues" podczas Inferno Festivalu, który będzie miał miejsce 31 marca w Oslo, Norwegii.


Chętnie bym to zobaczył. Twój duet z Atillą brzmi naprawdę przerażająco! Zauważam, że fascynują Cię różni artyści i style muzyczne. Co odnajdujesz zarówno w black metalu jak i mantrach hinduskich?


Jeśli chodzi o black metal, to interesują mnie jego narodziny. Reakcje na kulturę z których narodził się ten styl w Norwegii, to rzecz która mnie przyciąga - cenię sobie tą prawdziwą czystość prezentowaną przez wczesne kapele z tamtejszej sceny.


W przypadku mantr i modlitw opartych o buddyjski lub tybetański zen albo katolicyzm - interesują mnie jako ścieżka, ku wyzbyciu się tej obsesji na punkcie własnego ego i, w rezultacie, ku przekroczeniu własnych granic.


Właśnie! Słuchając twoich utworów odnoszę wrażenie, że muzyka jest dla ciebie pewną formą terapii, katharsis. Nie ukrywałaś nigdy, że w pierwszym okresie swojej działalności, jeszcze przed zaangażowaniem się w Swans, przeżyłaś ponoć wiele przykrych zdarzeń. Czy ten ciężki okres nadal w tobie tkwi, a muzyka jest pewną terapią na jego wyrzucanie z siebie?


Nie używam muzyki do celu osiągnięcia swojego katharsis. Raczej oferuję ją innym, jako środek za pomocą którego mogą doświadczyć swojego własnego. Jestem zwykłym naczyniem i zawsze zapraszam publiczność do przyjęcia energii, którą przekazuję, aby mogli się zatracić w danej chwili i oddać osobistej eksploracji. Staram się nie być zwykłym wykonawcą występującym na scenie.


Pamiętam jeden występ w Rydze na Łotwie, w 2004 roku, kiedy udało mi się osiągnąć tak doskonałą jedność z ludźmi, że uronili oni łzy szczęścia i smutku.


Współpracowałaś z wieloma artystami. Dzięki pracy z którymi nauczyłaś się najwięcej? Którzy byli najbardziej inspirujący i intrygujący?


Nie porównuje jednej kolaboracji do innej. Za każdym razem, kiedy pracuje się z innym artystą, człowiek dorasta w jakiś sposób. Ale konieczny do tego jest otwarty umysł i zrozumienie prawdziwego sensu kolaboracji. Należy nie próbować kontrolować innych, wyzbyć się ego i samolubstwa, i zezwolić na powstanie czegoś co jest wizją wszystkich ludzi biorących udział w procesie twórczym. Nastawienie powinno służyć utworowi, a nie nam.


Do historii muzyki przeszedł album, który nagrałaś z Neurosis. Uważam, że zdominowałaś tą płytę. Nie ma tam ciężkich riffów, z których słyną Scott Kelly i spółka. Głównym elementem utworów zdają się być twoje wokale. Jak wyglądały prace nad tym wydawnictwem? 


Powiedzmy, że mamy takie wrodzone zaufanie do siebie nawzajem. Jest to wynikiem tego, że znaliśmy się na długo przed naszą kolaboracją; oraz na długo zanim zostaliśmy swoimi fanami. Sześć występów, które daliśmy razem, to były niesamowite przeżycia.


Na wspomnianym albumie w jednym z utworów wypowiadasz modlitwę "Zdrowaś Mario"...


Wszystkie teksty utworów z "Neurosis and Jarboe" dotyczą mojego życia. Są bardzo osobiste np. utwór o którym wspominasz nosi tytuł "Receiver" i opowiada o śmierci mojej matki. Była oddaną wyznawczynią Kościoła rzymskokatolickiego; miała na imię Maria i jej ulubioną modlitwą była "Zdrowaś Mario". Przed śmiercią mojej matki, wiele razy odmawiałyśmy ją. Ten utwór to taki hołd prosto z serca dla niej.


Czy inspirują Cię także inne rodzaje sztuki? Masz np. jakieś ulubione książki?


Mam ulubionych autorów. Na przykład, posiadam wszystkie książki Cormaca McCarthy'ego.


A ulubione filmy? Kiedyś przeczytałem, że cenisz jednego z moich ulubionych reżyserów, Davida Lyncha.


Wszystko co nakręcili bracia Coenowie... Podobał mi się "To nie jest kraj dla starych ludzi", niektóre filmy s-f ("Ultraviolet"), sensacyjne ("Kod Leonarda da Vinci") i akcji (filmy z serii "Tożsamość Bourne'a"). Szanuję "Pasję" Mela Gibsona. "Droga" to jeden z moich ulubionych, zaraz obok "Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda". Jeśli chodzi o Lyncha, chyba wybrałabym film "Prosta historia" - mój ulubiony spośród tych które nakręcił.


Co do Lyncha zauważyłem, że niektórzy odbierają jego filmy w bardzo płytki sposób, jako "pokręcone". Nie rozumieją, że stara się on a nich przemycić pewne głębsze treści, jak np. w "Mulholland Drive", który jest analizą psychiki odpowiedzialnej za zbrodnie głównej bohaterki…


Rzeczywiście, "Prosta historia" to zarazem piękny i głęboki obraz.


Wspomniałaś kiedyś, że jednym z twoich ulubionych filmów jest "Draculla" Francisa Coppoli. Co sądzisz o muzyce do filmu, którą napisał Polak, Wojciech Kilar?


Wspaniała ścieżka dźwiękowa. I spektakularny film.


Za niedługo ponownie zobaczymy Cię w Polsce. Jak wspominasz swoje poprzednie wizyty u nas?


Było tyle pamiętnych koncertów razem ze Swans oraz już w okresie "post-Swansowym". Ale jeśli miałabym wybrać jeden, to byłby to ten gdzie nakręcono moje wyjątkowe DVD, "Krzykognia" - występ w kościele św. Jana w Gdańsku, razem z kapelą Larsen. Oraz późniejszy występ w tym samym miejscu w 2004 roku. Były to wyjątkowe występy z powodu atmosfery pięknego, starego kościoła; a nie klubu rockowego.


Jak wygląda twoje życie codzienne w czasie, gdy nie koncertujesz? Cenisz sobie i lubisz poukładane życie? Czy może tęsknisz wtedy za występami?


Na pewno jestem domatorem. Definitywnie należę do wcześniejszej grupy. Jestem drobiazgową i zorganizowaną osobą uwielbiającą przebywać w domu. Uwielbiam każdy aspekt "bycia w domu" od sprzątania po eksperymenty z dekoracjami np. posiadam wielką kolekcję obrazów i książek. Uwielbiam również zajmować się ogrodem i gotować. Jeśli się relaksuję, to przy domowym posiłku, winie, świecach i różach. W chwili obecnej moja sypialnia jest cała w złocie, jak pudełko czekoladek Godiva; natomiast pokój stołowy i jadalnia są w kolorze "harness black"...


Sztuka jest obecna wszędzie dookoła mojego domu, który jest wyrazem mojej twórczości - tak samo jak muzyka. Wiem, że czasami granie koncertów jest ważne, ale kiedy jestem w trasie, nie mogę doczekać się powrotu do domu.


Powiedziałaś, że czujesz się spełniona jako artystka. Jakie więc wyzwania przed sobą jeszcze stawiasz?


Tak naprawdę, to co robię wymusza na mnie przyjęcie roli takiego opiekuna - a to ważna i niekończąca się rola. A jeśli chodzi o twórcze wyzwania, to będzie to nagranie większej ilości muzyki do gier, tak jak to miało miejsce w przypadku "The Path" i "Fatale" oraz podkładanie głosów pod kreskówki jak w np. "The Venture Brothers". Kolejną rzeczą to dalsze udzielanie się przy tworzeniu ścieżek dźwiękowych i użyczanie mojej muzyki do wykorzystania w większej ilości filmów. A kiedy nadejdzie odpowiednia chwila - napisanie autobiografii.


Jacek Walewski
Specjalne podziękowania dla Romana Stankiewicza.
Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie