Wiesz, starzejemy się, albo może powiem dojrzewamy (tak lepiej zabrzmi (śmiech)). Dziś nasze oportunistyczne, typowe dla młodzieńców z długimi włosami i obcisłymi jeans’ami hasło "Sex, Alkohol and Metal" trochę się nam już przejadło. Owszem, dwa pierwsze dema odnosiły się bezpośrednio do Biblii. W latach 90-tych chcieliśmy ciągnąć te wątki, rozprawiając o 10 plagach egipskich i innych takich. Ale dość! Tego typu tematy są teraz dla nas typowe i oczywiste.
Teraz nasze teksty częstokroć są bardzo osobiste, choć przez Mirka pięknie wpisywane w karty historii czy to starożytnych cesarzy czy innych mitologii. Prawdą jest również, że z założenia słowotwórstwo, którego wynikiem jest nasza nazwa, odnosiło się uprzednio do Jezusa, a oznaczać miało dla nas stygmę "galilejczykowatego". Jednak, jak to często bywa ze słowotwórstwem, bardzo łatwo dodać wyrazom nowych znaczeń, stąd na "Ego Summ Censore Deuum" pojawił się Galileusz przedstawiając postawę humanistyczną lecz nie antropocentryczną, stanowczo rozdzielającą zadania religii od nauk przyrodniczych, dążącą do poczucia wolności, obalania mitów i rozwoju człowieka oraz poszerzania granic jego poznania.