Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Prez (Elektrische.TV)

Prez (Elektrische.TV)

Elektrische TV nie ma wiele wspólnego z typową muzyką rockową, którą promujemy na łamach Magazynu Gitarzysta. Powodem, dla którego postanowiliśmy porozmawiać się z twórcą projektu, Prezem jest jego start w konkursie Neuro Music. Przy okazji okazało się, że obecny fan i kreator elektronicznych dźwięków był kiedyś… metalowcem.

Co fascynuje cię w świecie elektronicznych dźwięków? Brak ograniczeń co do kreowania muzyki?


Tak. Świat elektroniczny jest nieograniczony. Tzn. jak i każdy inny, ale intuicyjnie, pracując  z  syntezatorem, szuka się brzmienia. W założeniu klawisze w takich instrumentach miały przecież nie istnieć.


To inaczej niż gitara, gdzie uczysz się chwytów i grasz riffy i najprawdopodobniej będziesz to robić do końca życia w podobny sposób. A jeśli tego chcesz uniknąć - kupujesz sobie moduł brzmieniowy i wtedy zaczynasz syntezę. Moje bębny koncertowe to tez zestaw elektroniczny. Moje akustyczne beczki, chociaż są cudowne, nie pozwalają na to całe efekciarstwo, które zbudowałem i kontroluje za pomocą VDrums i pokręteł. Żeby faktycznie mogły, musiałbym kupić sobie ciężarówkę i nią dojeżdżać na koncerty. Chciałbym tak, ale pewnie nigdy nie będę Żan Miszel Żar (śmiech)!


Stary nie trać nadziei! Na razie powiedz, jak powstaje Twoja muzyka? Czy w 100% jest tworzona na komputerze?


Pół na pół. Kończę właśnie album i nagrałem na nim 2 syntezatory Nord oraz dużo software-u. Używam najczęściej jakichś tanich VST lub wyszukuje darmowe cuda, które następnie wyciskam i wykręcam. Na koncercie od niedawna używam tylko softu. Steruje to kontrolerami MIDI.Do soft-synthow (na ogół używam dwóch) zapinam pokrętło filtra, modulacji, delaya i kilku innych podstawowych i ustawiam w rzędach na przeedytowanym BCR2000. Linie syntezatorów (basy, leady) wygrywam na osobnym kontrolerze z klawiszami i zapętlam je za pomocą małego footswitcha.


Perkusja - dźwięki wyprodukowałem jakoś pod koniec zeszłego roku. Czyli tu nie ma syntezy - gram przygotowanymi samplami. Brzmi to ciężko. Trochę jak te grube rzeczy z Ed Bangers, ale rytmy są bardziej breakowe. Steruje to też z tego samego blatu na BCR, tylko ze inny rząd, oraz same tzw. bębny, to tez kontroler - zestaw padów td8 Rolanda (VDrums). Mam tu delay, reverb, filtr. Skonstruowałem też mechanizm, którym skracam długość sampla i wtedy perkusja zamiast brzmieć potężnie i tłusto, będzie szybka i chuda jak w np. Kraftwerk. Mam również np. wysokość dźwięku. Wtedy np. mogę zrobić taki efekt jak na początku utworu Rockit - Hancocka. Zarówno jak syntki, perkę też zapętlam i potem tylko żongluję loopami, ale nadal nad każdym mam pełną kontrole midi - mogę je filtrować, zmieniać wartości efektów.


Komputer jest dużo wygodniejszy. W studio nie trzeba biegać na drugi koniec pokoju żeby coś przekręcić, a na koncert się przyjeżdża niewielkim samochodem kombi. Z drugiej strony czasem jak się siedzi przed tym ekranem i muzykę produkuje się niemal wyłącznie "oczami" to niektóre umiejętności zanikają (np. ekwalizacja ścieżek nie następuje czasem "na ucho", bo oczami zrobi się to precyzyjniej). Mało animowana praca powoduje też, że mniej tlenu dostarcza się do mózgu i łatwej o nudę, zwłaszcza dla osoby kinestetycznej, jak ja. W sumie to nie ma reguł, ale przeważnie siedzę przed kompem - jak większość teraz.


Jacy artyści cię fascynują? Zdradzisz swoje największe inspiracje?


Henry Rollins i David Bowie to nadal kolesie dla których przekręciłbym się na homoseksualizm. Ale generalnie rock mnie trochę nie kreci. Lubiłem to kiedyś. Od wieku 13tu lat do 21 grałem tylko w zespołach metalowych i rockowych i potem już chciałem czegoś nowego. Do rocka w tej chwili przyciąga mnie jedynie Flamming Lips i ten cały cudowny powrót do wczesnej pinkfloydowskiej psychodelii, następnie Zombie Zombie (zajebisty kraut disco z Francji) i niektóre zespoły moich kumpli.


Reszta to, wiadomo, syntetyki. Top 10 to oczywiście Aphex Twin, potem Chris Clark, dobry też jest Jackson & his Computerband. W zeszłym roku moje ulubione album wydali Luke Vibert, Tim Exile oraz taki znajomy z Dublina Herv (zresztą za darmo, w Cock Rock Disco!). W Polsce świetny album wydal Adre’n’alin.


Startujesz w Neuro Music. Jak czujesz się w tak raczej rockowo-metalowym towarzystwie?


Sam kiedyś grałem metal. Mieliśmy bardzo dobre opinie w czasopismach, gdy wydaliśmy mini album z zespołem The Hag. Nadal w mojej własnej muzyce jest mnóstwo energii, muza kopie jak prawdziwy HC, bo metal to moje korzenie. A jak się czuję wśród pozostałych? Nie mam zdania. Nie porównywałem się. Niektóre chłopaki tną ostro, to fakt.


Skąd w ogóle pomysł na start w tego typu konkursie?


Wystartowałem, bo mój znajomy mi to zasugerował. Jestem też zarejestrowany na newsletterze Firleja.


Jak wyglądają twoje występy na żywo? Stosujesz może jakieś wizualizacje?


Set trwa ponad godzinę. Do niedawna graliśmy we dwóch (ja na perce i taki Francuz na klawiszach). Teraz zbudowałem mechanizm gry jednoosobowej i wstępuję jako człowiek-orkiestra (śmiech). Nagrywam lupy i potem mnie ponosi i zwyczajnie poguje nad tymi zabawkami, a wszystko brzmi tak jakby to Biohazard grał, ale na instrumentach elektronicznych. Kable, pokrętła, komputer. Często Dj set.


Czasem swój akt muszę przemycać jako support do Dj setu. Irytujące jest to, że teraz, gdy jest recesja to każdy wykopuje zespoły z rezydencji (płaci się czterem-pięciu kolesiom, a zagrają i tak tylko ponad godzinę) i zatrudnia DJ-ów żeby tylko play i stop naciskali, a cala publika się cieszy, bo didżej ładnie gra nowy utwór Mobiego z MTV. Więc często, żeby zagrać koncert, muszę zaoferować, że zagram przede wszystkim DJset (i tak sprzedaje swój pakiet, jak w neostradzie). Ale i tak zajebiho. DJsety też są bardzo kreatywne.


Wizuale - nie mam stałej ekipy do tego. Czasem przynoszę swoje CD z nagranymi wcześniej rzeczami, a jeśli jest VJ to jestem wdzięczny. Ale do niedawna jeszcze za wokalistkę mieliśmy taki stary telewizor śpiewający. Nagrane wokale Andreii - Czeszki. Grała kiedyś z nami na saksie i śpiewała. Uruchamialiśmy je przyciskami midi i było też zsynchronizowane z tymi śpiewającymi ustami na ekranie. Może do tego wrócę.


Masz może plany nagrania swojej debiutanckiej płyty? Czy może  ograniczysz się do publikacji swoich nagrań w Internecie?


Tak. Album jest nagrany od jakiegoś czasu, ale jak zwykle wtykam poprawki gdzie się da, bo ja nie mam tak, że coś kończę w jednej chwili, że mam etap finalny. Teraz, gdy wiem kto będzie wydawcą, koncentruję się na teledyskach.


Skrócona wersja "Areggios" (http://infobot.pl/r/1F93) jest już na portalach wideo. Ponadto chciałbym dokończyć jeszcze dwa. Jeden z nich robi dla mnie Bartek, z Teatru Kochanowskiego w Opolu. Więc powinno być w deskę, następny chyba wyedytuję sam, bo mam specyficzna wizje na to. Teraz jadę na wakacje, ale wprowadzam się do Berlina niebawem. Wtedy wyjdzie album. To będzie najlepszy czas.


Jacek Walewski
Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie